wtorek, 22 grudnia 2020

"Disney Księżniczka. Biblioteka Bajek"


Tytuł: Disney Księżniczka. Biblioteka Bajek
Autor: Opracowanie zbiorowe
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 304

Przypomnijcie sobie czasy, gdy wieczorem tuż przed snem czekaliście z niecierpliwością na bajkę. Był to moment magiczny niezależnie od tego, czy była czytana, czy wymyślona. Miła chwila, którą później z sentymentem przez lata się wspomina. Niniejsza publikacja może być pomocna w tym zakresie. Znajdziecie w niej ciepłe i ciekawe opowieści mogące stanowić takie bajki na dobranoc. Główne bohaterki są dobrze znane z bajek Disneya, a opowieści różnorodne, klimatyczne i po prostu przyjemne.

Książeczka została bardzo ładnie wydana. Ilustracje są barwne a papier dobrej jakości. Czcionka jest spora, wyraźna, a ilość tekstu harmonijnie komponuje się z grafikami. Każda strona zachwyca kolorami i obrazami, które dobrze dobrane są do treści, a jednocześnie przyciągają uwagę.

Treść opowieści jest równie różnorodna i ciekawa. Stanowi ją osiemnaście historii. Każda z nich jest inna, chociaż można powiedzieć, że pewne cechy je łączą. Przede wszystkim występują w nich dobrze znane z bajek Disneya księżniczki, takie jak Bella, Mulan, Merida Waleczna, Ariel, Roszpunka, czy Królewna Śnieżka. Poza tym zawierają morał, są pełne ciepła, zachęcają do pomocy, do rozwijania własnych zainteresowań, mierzenia się z przeciwnościami. Zachęcają także do opowiadania bajek, które można znaleźć w książkach, ale też mogą zależeć po prostu tylko od naszej kreatywności. Jest to akcentowane w każdej z tych historii.

W trakcie lektury miałam pozytywne wrażenia i niejednokrotnie opowieść wywoływała u mnie uśmiech. Publikacja ma pozytywny wydźwięk i może stać się dobrym podarunkiem przykładowo pod choinkę. Daje czytelnikowi różnorodne opowieści, które zachęcają do wspólnego spędzania czasu i do ciekawej rozmowy.

„Disney Księżniczka. Biblioteka Bajek” to niepozorna, ale pełna treści książeczka. Przyciąga uwagę barwami oraz ciekawą, osnutą ciepłem treścią. Witają nas dobrze znane z bajek księżniczki i piękny, pełen przygód i tajemnic świat. Opowieści te dobrze sprawdzą się jako bajki na dobranoc, ale też w dowolnym momencie, w którym będziecie chcieli do nich zajrzeć.

piątek, 18 grudnia 2020

"Roślinna kuchnia regionalna" Paweł Ochman


Tytuł: Roślinna kuchnia regionalna
Autor: Paweł Ochman
Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 344

Przepisów kulinarnych jest bardzo wiele, więc często tylko od naszej wyobraźni zależy, którymi się zainspirujemy w kuchni. Często te przekazywane z pokolenia na pokolenie, tradycyjnie są najlepsze. Czy zastanawialiście się kiedyś skąd pochodzą i dlaczego goszczą w Waszej kuchni. Z pewnością ta książka na wiele takich pytań może odpowiedzieć, gdyż przedstawia potrawy znane w określonych regionach Polski, ale także ich historie. Równie istotne jest to, że dania są w wersji roślinnej. Okazuje się, że tradycyjna kuchnia regionalna w dużej mierze opierała się na roślinach i ziołach oraz innych darach natury. Warto więc wrócić do korzeni i czerpać z tej wiedzy.

Z przyjemnością przeczytałam wstęp, który wiele wyjaśnia i napisany jest w sposób zachęcający do lektury. Autor wskazuje, że kuchnia roślinna od niepamiętnych czasów gościła na naszych stołach i warto ją zastosować także u siebie. Często są to przepisy łatwe do wykonania, smaczne i zdrowe, nie potrzeba też do nich wymyślnych składników ani dużych funduszy. Z prostych składników można wyczarować smakowite dania.

Pierwsza część stanowi informacje oraz zbiór przepisów podstawowych. Znaleźć tu można chociażby pomysł na to, czym zastąpić jajka, czy mleko. Wśród przepisów bazowych znajdują się różne rodzaje sosów, czy przykładowo lukier, czyli to, co może się przydać w kolejnych działach. Dalej autor przygotował szesnaście działów, zgodnie z regionami Polski a w każdym z nich ciekawe przepisy, obok których znajdują się zdjęcia. Jako wstęp do każdego z przepisów stanowią informacje od autora, w krótkiej, przystępnej formie. Są wśród nich ciekawostki, skrawki historii, czy po prostu przemyślenia, czasem nawet fragment piosenki. To sprawia, że do tej książki nie podchodzi się jak do typowej publikacji kulinarnej, a bardziej z zaciekawieniem.

Zbliżają się Święta a wraz z nimi kojarzą się nam charakterystyczne potrawy. Mi na myśl przychodzi kapusta z grochem, danie proste, ale bardzo smaczne. Do tej pory nie wiedziałam, że związana jest z regionem łódzkim. Takich znanych nam potraw występuje całkiem sporo, ale są też takie, o których wcześniej nie słyszałam, a które chętnie wypróbuję, przykładowo tort fasolowy. W przepisach, które tradycyjnie są z mięsem, zawarte są informacje, czym można je zastąpić. Przykładowo kluski ziemniaczane tradycyjnie podawane z serem i boczkiem, można podać z tofu i skwarkami z selera. Swoją drogą ciekawa jestem smaku skwarek z selera, takiej opcji nie próbowałam.

Starałam się Wam pokazać, że to nie jest typowa książka kucharska, chociaż przepisów kulinarnych w niej nie brakuje. To raczej tak, jak autor wspomina wyprawa do różnych regionów Polski w celu poznania związanych z nimi potraw.

„Roślinna kuchnia regionalna” to jak tytuł wskazuje kuchnia wypełniona smakami i kolorami roślin. To także wyprawa w różne strony naszego kraju w celu poznania tradycyjnych potraw i ciekawostek oraz skrawków historii z nimi związanych. Z pewnością inspiracji kulinarnych w tej publikacji nie brakuje i warto mieć ją na swojej półce, by rozsmakować się w roślinnej kuchni i by wzbogacić przepisy, które są już nam znane.

niedziela, 13 grudnia 2020

"Rywalka" Maxime Parker

Źródło okładki: Novae Res

Tytuł: Rywalka
Autor: Maxime Parker
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 302

Przeszłości nie da się tak do końca zostawić za sobą, zapomnieć, można jednak próbować. Z tego założenia wychodzi Karla, która zostawia pewne wydarzenia za sobą, wyprowadza się do miasta i próbuje ułożyć sobie życie u boku mężczyzny, z którym wiąże swoją przyszłość. W życiu zawodowym też nie narzeka, ma szansę na upragniony awans, na który ciężko pracowała. Wydaje się, że wszystko jest na dobrej drodze, układa się w dobrym kierunku. Jeden list burzy jej spokój, niepokojący, przywołujący najgorsze wspomnienia, które starała się skrupulatnie zagrzebać w pamięci. Kto go napisał i jaki ma cel? Czy chce jej zaszkodzić?

Trzeba przyznać, że opis intryguje i zapowiada sporą dawkę emocji, jakie zazwyczaj serwują thrillery psychologiczne. Ostatnio nie było mi po drodze z tym gatunkiem literackim, rzadziej po niego sięgam i postanowiłam to zmienić. Co takiego odnalazłam na kartach tej powieści?

Pozytywnie mnie zaskoczyła od początkowych rozdziałów, po których od razu wsiąka się w treść. W sumie nie jestem w stanie stwierdzić, co sprawia, że tak przyciąga uwagę. Myślę, że częściowo lekki styl, ale przede wszystkim atmosfera, która osacza. Czuć niepokój, pewien mrok, ale jeszcze niesprecyzowany, czający się gdzieś w nieokreślonej postaci. Wiadomo, że ma on jakiś związek z przeszłością głównej bohaterki, z jej dawnym życiem, ale nie spodziewałam się niemal do końca, co tak naprawdę się wydarzyło.

„Dziś jest ten dzień. Nie zaczął się dobrze, bo po raz pierwszy wygarnęłam ojcu. Ale co tam, dziś czeka mnie tyle wrażeń!” str. 21

Życie Karli układa się dobrze. Poznajemy główną bohaterkę w momencie, gdy jest w szczęśliwym związku oraz na określonej pozycji w życiu zawodowym. W pewnym momencie wszystko zaczyna nabierać innych barw, zaczynają się dziać niepokojące i trudne do wyjaśnienia rzeczy, które ją osaczają z każdej strony, przez co zaczyna popełniać błędy. Atmosfera się zagęszcza i trudno wywnioskować, o co w tym wszystkim chodzi. Karla coraz bardziej pogrąża się w chaosie, chociaż przeczuwa, kto za tym stoi. Nie rozumie tylko do końca powodów takiego postępowania. Do wydarzeń z przeszłości nie chce wracać, nie chce by ktokolwiek się dowiedział. Czytelnik podąża jakby dwiema ścieżkami. Z jednej strony obserwuje obecne życie Karli i wydarzenia z pozoru drobne, które mają wpływ na nią i jej bliskich. Z drugiej strony przenosi się do tego dnia w przeszłości, który odcisnął piętno na wszystkim, co było później. W pewnym momencie każdy element mozaiki łączy się ze sobą, dając niespodziewany wynik. Autorka świetnie posplatała poszczególne wydarzenia, rozsiewając klimat pełen niedomówień i dobrze skrywając przeszłość. Zakończenie zupełnie mnie zaskoczyło, jestem pod wrażeniem. Dobrym pomysłem było także dodanie skrawków pamiętnika Lily. Ogólnie konstrukcja książki potęguje niepokój i sprawia, że obraz jest pełniejszy.

Autorka poruszyła w książce sporo ważnych tematów. Jednym z nich jest pomoc porzuconym zwierzętom i bezduszność, z jaką ludzie potrafią je traktować. Problemem jest też przygarnięcie takiego zwierzaka, a później oddanie go z powrotem z byle powodu, bo tak wygodniej. Widać, że autorka jest miłośniczką zwierząt, bo wątków związanych z tym tematem jest więcej. Okazuje się też, że część z nich inspirowana jest prawdziwymi historiami.

„Bo prawda jest taka, że pies jest „na życie”, a nie „do czasu gdy”…” str. 163

„Rywalka” to dobrze skonstruowany, przemyślany i zaskakujący thriller psychologiczny, który roztacza gęstniejącą atmosferę i przyciąga uwagę. Przeszłość przeplata się z teraźniejszością, tworząc niepokojący i intrygujący obraz wydarzeń, których wynik stanowi prawdziwą niespodziankę. Ze swojej strony polecam tę książkę, która pozytywnie mnie zaskoczyła.

środa, 9 grudnia 2020

"Grzeszne święta"


Tytuł: Grzeszne święta
Autor: Paulina Świst, K.N. Haner, Anna Wolf, Kinga Litkowiec,
Agata Suchocka, Anna Szafrańska, Marta W. Staniszewska
J.B. Grajda, Agnieszka Siepielska, Anna Bellon
Wydawnictwo: Akurat
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 416

Zimą, gdy wszystko wokół otula biały puch i skrzą się spadające drobinki śniegu, dobrym sposobem na rozgrzanie jest gorąca herbata z imbirem, a jeszcze lepszym bliskość drugiej osoby. W tym magicznym czasie, osnutym kolorami, rozgrzewającym serce, pojawia się wiele klimatycznych opowieści, ciepłych, dodających otuchy, ale też wywołujących rumieńce na twarzy. Chcę Wam teraz opowiedzieć o książce zawierającej dziesięć opowiadań w świątecznym klimacie, ale z nutką chilli, po których od razu zrobi się cieplej na sercu.

Okładka w soczystych kolorach przyciąga wzrok, tak jak i lista autorek opowiadań, które są znane miłośniczkom emocjonujących powieści, do których ta się również zalicza. Poznałam dotychczas twórczość tylko niektórych z nich, więc tym bardziej byłam ciekawa tej publikacji. Od pewnego czasu zresztą miałam w planach zbiór opowiadań i teraz ku temu zdarzyła się okazja.

Każde z opowiadań jest nieco inne, jedne są mniej, inne bardziej pikantne, ale wszystkie otulają ciepłem, są klimatyczne i warte przeczytania. Opowiadań jest dziesięć a zakończenie każdego z nich to przepis kulinarny, który jest też akcentem w opowieści, oraz życzenia świąteczne. Uważam to za bardzo miły gest, fajny pomysł i z pewnością niektóre z przepisów wypróbuję.

Zazwyczaj w takich książkach jedne historie podobają się bardziej, inne trochę mniej i tak też miałam w tym przypadku. Zaznaczę jednak, że każde z nich poznawałam z ciekawością i wszystkie dobrze wpisuję się w klimat świąt. Napisane są lekko i obrazowo, w swoim stylu. Chciałabym jednak wspomnieć nieco więcej na temat trzech, które wywarły na mnie największe wrażenie i tu kolejność jest dowolna.

Po pierwsze „Lista Niegrzecznych” to historia w nieco magicznym klimacie, której bohaterami są Stella i Nick. Autorka miała ciekawy pomysł na splecenie losów tej dwójki, na uwagę zasługuje też atmosfera. Kolejne to „Uwiedzeni smakiem”. To historia ze sporą dawką humoru, apetyczna po prostu. Między dwójką głównych bohaterów aż skrzy od emocji, a ciepło z niej płynące rozgrzewa serce. Trzecie opowiadanie z kolei to „BIESz/iCZADY” o ciekawym tytule, równie intrygującej treści a także zaskakującym pozytywnie epilogu. Przepis też jest charakterystyczny na tle pozostałych. Dobra historia z mocniejszymi akcentami dodającymi jej barw, co jest stylem autorki.

„Grzeszne święta” to zbiór klimatycznych opowiadań ogrzewających serce, wzbudzających uśmiech i wiele emocji. Przyciąga do nich różnorodność, ale też ciepło i atmosfera, która nastraja pozytywnie, dodaje energii, poprawia humor. Jak sam tytuł wskazuje nie zabrakło pikantniejszych momentów, ale to tylko dodaje akcentu i ubarwia opowieść. Dajcie się oczarować tym historiom, rozpoczynając lekturę, która roztoczy wokół ciepło i rozgrzeje w chłodniejszych momentach.

piątek, 4 grudnia 2020

"Gwiazdkozaur i Zimowa Czarownica" Tom Fletcher

Źródło okładki: Zysk i S-ka

Tytuł: Gwiazdkozaur i zimowa czarownica
Autor: Tom Fletcher
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 456

Święta to czas pełen ciepła o jedynym w swoim rodzaju klimacie. William już nie może się doczekać Wigilii i spotkania ze swoim przyjacielem Gwiazdkozaurem, którego nie widział już rok. Kolejna podróż na biegun północny przynosi znacznie więcej niespodzianek niż się spodziewał. W zaskakującej sytuacji poznaje tajemniczą Zimową Czarownicą, która jak się okazuje pełni ważną rolę w czasie świąt. W tym roku święta są zagrożone. Czy wyobrażacie sobie świat bez świąt? Smutna wizja i tak też myśli William, który stara się je uratować. Jak poradzi sobie z tak trudnym zadaniem? Co sprawiło, że święta są zagrożone?

Gdy w zapowiedziach zobaczyłam piękną, barwną okładkę z niebieskim dinozaurem w roli głównej od razu zachęciła mnie ona do lektury. Niestety nie poznałam poprzedniej części, ale i bez tego momentalnie zostałam wciągnięta do świata, w którym przywitał mnie William ze swoją rodziną. Niesforną Brendą, która już nie jest na liście niegrzecznych, tatą Bobem, który uwielbia świąteczne swetry i wszystko ze świętami związane oraz mamą Brendy Pamelą, która rozsiewa wokół wiele ciepła. To oczywiście nie wszystko, bo w tej opowieści na czytelnika czeka znacznie więcej, czyli biegun północny i kolejne niesamowite przygody.

Atmosfera jest ciepła, serdeczna, czuć klimat zbliżających się świąt. William z rodziną się do nich przygotowują, chociaż oczywiście największe wrażenie robi Gwiazdkozaur i biegun północny, wypełniony po brzegi niespodziankami niczym skrzynia pełna skarbów. Sceneria przedstawiona jest tak obrazowo, że ma się wszystko przed oczami i niemal czuje się zapach racuszków z miasta elfów. Najbardziej spodobał mi się las życzeń, chociaż to nie jedyne miejsce, które przyciąga uwagę i wzbudza zachwyt. Gwiazdkozaur chwyta za serce od momentu, gdy się go poznaje, jest niesamowity. W tej części pojawia się też tajemnicza Zimowa Czarownica. Jej rola jest bardzo ważna, chociaż niewiele osób wie coś na jej temat. Nawet Święty Mikołaj nie chce nic zdradzić.

W wyniku splotu wydarzeń może się okazać, że święta nie będą wyglądały tak, jak powinny. Przed trudnym i niebezpiecznym zadaniem staje William, zostaje wręcz wciągnięty w samo centrum tego zamieszania, od którego wyniku zależy los świąt. Pomaga mu oczywiście niezastąpiony Gwiazdkozaur.

Fabuła jest misternie spleciona, z pozoru lekka i magiczna, chociaż poruszone są też ważne tematy. Przede wszystkim ukazuje, jak ważna jest rodzina, wzajemne zrozumienie, akceptacja i jak wiele w życiu mogą zmienić. Jest jeszcze jeden magiczny moment, który na długo zagości w mojej pamięci i w moim sercu, a związany jest z Williamem i jego życzeniem. Na długo też pewnie zapamiętam suba zero, który wzbudził mój uśmiech.

„Gwiazdkozaur i Zimowa Czarownica” to książka pełna niespodzianek, otulająca ciepłem i magią świąt, ale też wypełniona po brzegi przygodami. Płynie z niej wiele emocji, a bohaterowie i piękna sceneria sprawiają, że szybko zapomina się o tym, co dzieje się wokół. Jeśli więc jeszcze nie poznaliście Williama i Gwiazdkozaura to jest dobry moment, by to zmienić, a ja zachęcam Was do tej ciekawej i klimatycznej podróży literackiej.

poniedziałek, 30 listopada 2020

"Straszne historie Maszy. Opowieści z dreszczykiem" Beata Żmichowska


Tytuł: Straszne historie Maszy. Opowieści z dreszczykiem
Autor: Beata Żmichowska
Seria: Opowieści z dreszczykiem
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 128

Mówi się, że strach ma wielkie oczy i trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić, ale wcale nie tak łatwo go pokonać. Najmłodszym w zrozumieniu i poradzeniu sobie ze strachem może pomóc dzielna Masza, która opowiada o różnych lękach w ciekawych i zabawnych historiach. Po ich poznaniu wiele rzeczy może wydawać się już mniej strasznych.

Okładka jest twarda, barwna i ciekawa. Dodatkowo powinna świecić w ciemności, chociaż ja nie do końca ten efekt zauważyłam, jeśli już to bardzo delikatny. Zawartość jest bardzo kolorowa. Jako, że narratorką opowieści jest Masza, to pojawia się ona przy każdej z nich, ale to prawdziwi bohaterowie tych historii mierzą się ze swoimi lękami i przedstawieni są na większości barwnych i przyciągających wzrok ilustracji, których jest całkiem sporo. Czcionka jest duża i wyraźna, więc zachęca do samodzielnego czytania, ale najważniejsza jest sama treść opowieści.

Masza prezentuje dziewięć opowieści, a każda z nich dotyczy innego rodzaju lęku. Wszystkie przedstawione są w sposób łatwy w odbiorze i pozwalający zrozumieć, że to, czego się boimy niekoniecznie jest takie straszne, jak się wydaje. Każda z opowieści ma morał i może też zachęcić do rozmowy na jego temat. Dobrze, że takie książeczki powstają, które równocześnie zapewniają chwile relaksu, są barwne, ale poruszają tak ważne tematy. W tej znajdziecie historie na temat różnego rodzaju lęku, przykładowo przed ciemnością (ta opowieść szczególnie mi się spodobała), owadami, czy złymi snami.

„Straszne historie Maszy. Opowieści z dreszczykiem” to barwna, ale też wartościowa książeczka, która może pomóc najmłodszym zmierzyć się z lękami, tak jak to robią bohaterowie dziewięciu wchodzących w jej skład historii. Lekka, pozytywna, ciekawa, z humorem, a co najważniejsze z morałem.

sobota, 28 listopada 2020

"W blasku obojętnych gwiazd" Maciej Dynieski

Źródło okładki: Novae Res

Tytuł:
W blasku obojętnych gwiazd
Autor: Maciej Dynieski
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 98

Każdy ma inne marzenia, inne priorytety, cele w życiu. Dla Piotra Nateckiego, astrofizyka, najważniejsze jest teraz dopracowanie do końca projektu, który w jego przekonaniu może okazać się bardzo ważny dla ludzi. Pozwoli mu też zdobyć profesurę, taką ma nadzieję, Jego praca idzie do przodu, czuje, że niewiele dzieli go od sukcesu, gdy nagle promotor, który go wspierał zaczyna go zniechęcać, tak też dzieje się wśród jego znajomych. Odwiedza go też nieznajomy mężczyzna, zasiewając w sercu niepokój. O co w tym wszystkim chodzi? Czy Piotrowi uda się dokończyć projekt?

Zaintrygował mnie opis tej historii i z niecierpliwością wyczekiwałam rozpoczęcia lektury. Muszę przyznać, że nie spojrzałam ile stron ma ta książka i gdy wzięłam ją do ręki poczułam rozczarowanie. Patrząc na rozmiar publikacji i jej objętości można stwierdzić, że to bardziej opowiadanie, a szkoda. Nie zrażając się jednak zaczęłam czytać i szybko moje rozczarowanie zastąpiło zaintrygowanie. Opowieść, mimo tego, że tak krótka, jest ciekawa i przyciąga czytelnika. Autor miał dobry pomysł, ale też lekko prowadzi opowieść, nie ma w niej większych zgrzytów. Dobrze się czyta, chociaż nie da się mocno zżyć z bohaterami, ponieważ nie poznaje się ich aż tak dobrze. Ogólnie czuję pozytywne zaskoczenie treścią, chociaż nadal uważam, że objętość tej publikacji to jej największy mankament.

Pewne stwierdzenia dotyczące wolności przypomniały mi trochę piosenkę sprzed lat, której treść w tamtym czasie do mnie nie trafiła, tak jak ma to miejsce teraz. Generalnie w książce jest sporo mocnych stwierdzeń i momentów skłaniających do refleksji przede wszystkim nad tym, co w życiu jest ważne. Można się z nimi zgadzać lub nie, ale warto się na chwilę zatrzymać, zwolnić trochę codzienną pogoń za tym, co być może nie jest tak istotne, jak początkowo mogło się wydawać.

Obserwując bohatera dobrze się odbiera jego frustrację, trochę rozczarowanie i zwątpienie. Swoją symbolikę ma też stale powtarzający się sen, który nie daje mu spokoju. Uśmiech natomiast wywołuje pewne małe zwierzątko, które też ma swoją rolę do odegrania.

Zakończenie jest otwarte. Wspominam o tym, bo nie każdy taką wersję lubi. Sama byłam ciekawa jak ta historia się zakończy. Przyszło mi też do głowy, że być może będzie miała ciąg dalszy. Jeśli tak to chętnie poznam, chociaż wolałabym, aby była bardziej rozbudowana.

„W blasku obojętnych gwiazd” to bardzo krótka, chociaż intrygująca historia, która przede wszystkim daje do myślenia. Zakończenie pozostawia miejsce na domysły, które mogą być skierowane w różne strony, zależnie od czytelnika i jego wyobraźni. Czy jesteście ciekawi historii pewnego astrofizyka zapatrzonego w gwiazdy? Jeśli tak to zachęcam do lektury.


czwartek, 26 listopada 2020

"Odrobina czarów" Michelle Harrison


Tytuł: Odrobina czarów
Autor: Michelle Harrison
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 416

W rodzinie Wspacznych zapanował spokój, gdy klątwa przestała ciążyć na barkach sióstr. Z pozoru wyglądało więc na to, że teraz wszystko będzie układało się pomyślnie, gdy tymczasem na ich drodze staje Błądka. Okazało się, że uciekła z Udręki i potrzebuje pomocy. To niespodziewane spotkanie staje się początkiem kolejnej przygody, która niesie wiele niebezpieczeństw, stawia im na drodze różne przeszkody i nie pozwala odetchnąć. Osnuta jest magią i związana z pewną ukrytą wyspą, na której wszystko może się wydarzyć - o ile ona istnieje.

Siostry Wspaczne na długo zagoszczą w mojej pamięci. Poprzednia książka z ich udziałem, czyli „Szczypta magii” była dla mnie wspaniałą czytelniczą przygodą i tego oczekiwałam też po tej powieści. Autorka i tym razem stanęła na wysokości zadania, dając czytelnikom intrygującą, pełną przygód, magii, intryg i niespodzianek opowieść, w której roi się od tajemnic. Odkrywanie jednej staje się początkiem kolejnej a całość spowita jest jedynym w swoim rodzaju klimatem.

„Jedna na bagienne mgły,
Dwie – na splot wydarzeń zły,
Trzeciej widok zawsze wróży:
Bądź gotowy do podróży.” str. 19

Wronoskał to miejsce trochę mroczne, zapomniane, więc siostrom Wspacznym marzy się jego opuszczenie. Wygląda na to, że już niedługo nie będą oglądać Kieszeni Kłusownika. Pewnego wieczoru ciszę przerywa dźwięk dzwonu więziennego, a nie oznacza to nic dobrego. To znak, że ktoś uciekł z Udręki, czyli znak kolejnych kłopotów. W tym momencie jeszcze nie przyszło nikomu do głowy, że dla sióstr Wspacznych będzie to oznaczało kolejne kłopoty, ale jak niefart, to niefart. Co można poradzić? Autorka od razu porywa czytelnika do intrygującego świata, w którym magia jest na porządku dziennym, o czym już nie raz przekonały się siostry. Tym razem jest ona w różnej postaci, czasem może pomóc, innym razem doprowadzić do zguby. Trzeba więc być bardzo ostrożnym w dokonywaniu wyborów. Wszystko zaczęło się dawno, dawno temu od historii pewnej potężnej wiedźmy. Coś Wam to przypomina? Nie, tym razem to zupełnie inna historia niż w poprzedniej książce, ale wiedźma też w niej występuje.

Na pierwszym planie są oczywiście siostry Wspaczne: rezolutna i pomocna Charlie, odważna i ciekawa świata Betty oraz rozsądna i najstarsza Fliss. Po raz kolejny rzucone są przez los na głęboką wodę i muszą mierzyć się z wieloma przeszkodami oraz rozwikłać liczne zagadki. Trochę inne oblicze Fliss zaskakuje i sprawia, że wzbudza ona większą sympatię. Pamiętacie niesfornego, chodzącego swoimi drogami kota Oj? W tej części pojawi się jeszcze jeden mały bohater, który z powodzeniem może konkurować o tytuł niesfornego. Pojawiają się też inni bohaterowie, którzy mogą być pomocni, ale też zręcznie manipulować i kręcić. W tle zabłyszczy też skarb Rdzawego Macherki, pojawi się też gadający kruk oraz groźni piraci. Nic tylko wyruszyć wraz z siostrami we wspólną podróż.

W moim przekonaniu klimat, który rozsiewa autorka w swoich opowieściach jest niesamowity, skrzy się od tajemnic i magii a to sprawia, że ciężko oderwać się od lektury, bo z niecierpliwością wyczekuje się tego, co jest za horyzontem. Dzieje się sporo i wciąż pojawiają się nowe zagadki, a plastyczny język dodaje trójwymiarowości i kreśli obrazy tuż przed naszymi oczami.

„Odrobina czarów” to kolejna książka autorki, w której witają nas siostry Wspaczne i wraz z nimi rozpoczyna się następna niezapomniana podróż. Świat wykreowany przez autorkę przyciąga klimatem, aurą tajemniczości, niezbadanymi miejscami do odkrycia i przede wszystkim magią. W tym miejscu wszystko jest możliwe, a za każdym zakrętem może znajdować się kolejna zagadka, która może stać się początkiem wspaniałej przygody. Dajcie się oczarować tym klimatem i poznajcie kolejne obszary tego rozległego świata, który z taką wprawą wykreowała nam pisarka.

piątek, 20 listopada 2020

"Cywilizacje" Laurent Binet


Tytuł: Cywilizacje
Autor: Laurent Binet
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 360

Wyprawa Kolumba jest pełna niespodzianek, ale największą z nich stanowi cywilizacja Inków. Spotkanie to staje się iskrą wywołującą lawinę wydarzeń, które mają miejsce na przestrzeni kolejnych lat. Inkowie również wyruszają na ekspedycję, a ich wyprawa ma olbrzymi wpływ na losy Europy. Przenieśmy się więc do roku 1492 by być świadkami tych wydarzeń oraz poznać ich bohaterów. Jak wyglądała wówczas Europa? Jak poradzą sobie Inkowie podczas tak trudnej, ale równocześnie odkrywczej wyprawy?

Miałam w planach poznanie twórczości pisarza, poczynając od książki „Siódma funkcja języka”, która do tej pory czeka na półce. Gdy jednak do moich rąk trafiła powieść o tajemniczym tytule „Cywilizacje” i równie intrygującym opisie, zabrałam się za czytanie. Jakie wrażenia miałam podczas lektury?

Zacznijmy od tego, że trzeba mieć niesamowitą wyobraźnię, by tak skrupulatnie i w oryginalny sposób spleść wydarzenia, przedstawiając losy Europy na przestrzeni lat. Równocześnie bohaterów, którzy stają się czytelnikowi bliscy, poznaje ich mocne strony, ale też błędy i ich konsekwencje. Mocno rozbudowana jest też płaszczyzna społeczno obyczajowa, zobrazowana bieda, toczące się wojny i gry o wpływy. Spotkanie Inków z Europą roku 1531 to jak zderzenie dwóch światów. Przełomowe wydarzenie, które zmienia tak wiele. W jakim kierunku? O tym nie opowiem, bo warto ten obraz prześledzić samemu, wielowątkowy, wielowymiarowy, wielobarwny.

„Nam, którzy przyglądamy się wróżbom długo po tym, jak historia świata wydała już wyrok, wydają się one bezlitośnie jasne. Ale prawda teraźniejszości, choć bardziej paląca, głośniejsza i mówiąc wprost – żywsza, pojawia się często w postaci bardziej mglistej od prawdy przeszłości, a czasem nawet przyszłości.” str. 67

Opowieść podzielona jest na cztery główne części, które z początku mogą wydawać się odrębne, ale są mocno ze sobą splecione. Stanowią spójną całość, ale też ukazują przyczyny i skutki pewnych wydarzeń, dzięki czemu obraz jest pełniejszy. Nie ukrywam, że przez niektóre fragmenty trudniej mi było przebrnąć, ale związane to jest z wieloma postaciami, które w powieści występują, dlatego też warto w skupieniu śledzić kolejne wydarzenia. Przechodząc do bohaterów, to na mnie największe wrażenie wywarł Atahualpa, ale równie wielkie jak kubańska księżniczka Igenamota. To za ich sprawą ta opowieść jest tak intrygująca i na długo zapada w pamięci. Poza nimi grono bohaterów jest tak duże i różnorodne, że trudno czasem za nimi nadążyć. Cały czas coś się dzieje i nawet z pozoru drobne osiągnięcia, porażki, życiowe sytuacje mają swój wpływ na przyszłość, której wizja nakreślona jest w mocny sposób.

Autor swobodnie snuje opowieść, prowadząc ją w różnym wydaniu. Czasem jest to dziennik, innym razem listy, czy po prostu tradycyjna opowieść. Dzięki temu odnosi się wrażenie większego realizmu i czyta z większą uwagą. Do tego dobrze przedstawiona sceneria oraz w odpowiedniej dawce warstwa psychologiczna sprawiają, że ciężko rozstać się z bohaterami.

„Cywilizacje” to książka pełna niespodzianek z ciekawym pomysłem na fabułę i charyzmatycznymi bohaterami. Działa na wyobraźnię, kreśląc wielowymiarowy obraz Europy i wydarzeń, które do niego doprowadziły, a równocześnie bohaterów, którzy wywołują wiele emocji i dzięki którym ta opowieść jest tak barwna. Miejscami mroczna, miejscami pełna nadziei, ale na pewno warta poznania.

niedziela, 8 listopada 2020

"Disney Księżniczka. Najpiękniejsze opowieści"


Tytuł: Disney Księżniczka. Najpiękniejsze opowieści
Autor: Opracowanie zbiorowe
Seria: Nowe najpiękniejsze opowieści
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 192

Każdy pewnie już poznał część księżniczek z bajek Disney’a a w tej niewielkich rozmiarów książeczce możemy spotkać je w trochę innej odsłonie. Do lektury zachęca już barwna okładka, na której widzimy między innymi Pocahontas. Kto jeszcze występuje w tej książeczce?

Książeczka podzielona jest na dwanaście historii i jak można się spodziewać w każdej z nich główną bohaterką jest inna księżniczka Disney’a. Nie chciałabym za wiele Wam zdradzać, co poszczególne rozdziały skrywają, lecz wspomnę o tych, które najbardziej mnie oczarowały. Mój wybór padł już na pierwszą opowieść, w której wita nas Vaiana. Płynie z niej radość, mądrość i po prostu pozytywna energia. Z przyjemnością spotkałam też księżniczkę Dżasminę i poznałam jej historię, która pokazuje, że warto zrobić coś dla innych. Siłą rzeczy muszę wspomnieć o niesfornej Meridzie i jej równie nieposkromionych braciach. To tylko skrawek tego, co zawiera ta niewielka książeczka.

Warto też wspomnieć, że publikacja jest barwna, zawiera piękne ilustracje i z miłą chęcią zagląda się na kolejną stronę. Jej nieduży format umożliwia łatwiejsze zabieranie jej ze sobą a jednocześnie ilustracje są tak wyraźne, że niewielki format nic im nie ujmuje. Papier jest dobrej jakości, czcionka czytelna, a tekst zrównoważony z grafiką.

„Disney Księżniczka. Najpiękniejsze opowieści” to książeczka, którą warto poznać, gdyż przedstawia dwanaście opowieści z morałem, ciekawych, a każda z nich dotyczy jednej z księżniczek Disney’a. Każda historia jest inna, chociaż łączy je pozytywna energia, dobroć i chęć niesienia pomocy innym. Pięknie przedstawiona i równie pięknie wydana.

sobota, 31 października 2020

"Kobiety z Vardø" Kiran Millwood Hargrave


Tytuł: Kobiety z Vardø
Autor: Kiran Millwood Hargrave
Wydawnictwo: Znak literanova
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 400

Tragedia, która rozegrała się na wyspie Vardø zimą 1617 roku dotknęła wszystkie jej mieszkanki. W jednym momencie, niespodziewanie morze zabrało czterdziestu mężczyzn, którzy wypłynęli na połów. Kobiety zostały same, bez opieki, bez pomocy i by przetrwać muszą zawalczyć o siebie, zacząć wykonywać pracę mężczyzn, by zdobyć pożywienie. Maren wraz z częścią kobiet z wioski muszą szybko otrząsnąć się po stracie, wyruszając na połowy i mimo zimna i ciężkiej pracy ich przyszłość zaczyna przybierać jaśniejsze barwy, do czasu, gdy na wyspę przybywa Absalom Cornet, łowca czarownic. Gdy raz zostaje się posądzonym o czary nie ma odwrotu, a niewiele trzeba by zostać oskarżonym.

Gdy zobaczyłam informację o najnowszej książce pisarki, przypominałam sobie te, które przeczytałam wcześniej, czyli „Dziewczynka z atramentu i gwiazd” oraz „Wyspa na końcu świata”. Ta jest inna, ponieważ to pierwsza książka autorki skierowana do dorosłych. Sam pomysł oparcia fabuły na prawdziwych wydarzeniach dotyczących polowania na czarownice i posądzania niewinne kobiety o czary, przyciąga uwagę, chociaż zapowiada też wiele mroku.

„Towarzyszy temu nieustający syk, krzyk, pisk” „Wiedźma, wiedźma, wiedźma!”. Zebrana ciżba to przeważnie przyjezdni – obrażają kogoś, kogo w ogóle nie znają, kto nigdy nie wyrządził im żadnej krzywdy. Maren czuje się jak w stadzie spanikowanych reniferów.” str. 349

Wszystko zaczyna się od sztormu, który w jednym momencie pochłania wielu rybaków, pozostawiając same kobiety w osadzie. Kobiety muszą szybko zacząć sobie radzić, zdobywać pożywienie, zadbać o swoją przyszłość. Nie jest to łatwe zadanie i nie każdy akceptuje ich podejście. Fabuła jest ciekawa, z zaangażowaniem śledzi się to, co dzieje się na wyspie, poznając codzienne życie a równocześnie podziwiając samozaparcie i chęć do działania. Czuć też, że zbliża się mrok, że zaradność tych kobiet może być źle odebrana, wzbudzać złość i niechęć, bo przecież tak nie powinno być. Bo kobieta zdaniem niektórych nie może przecież sobie radzić sama, podejmować ryzyka, dokonywać wyborów. Takiego zdania jest właśnie komisarz, który przybywa na wyspę w określonym celu. Ambitny, bezwzględny, okrutny.

Pisarka dobrze nakreśliła sylwetki bohaterów, którzy mają swoje słabości, chwile zwątpienia, nie są bez skazy. Dobrze odbiera się emocje od nich płynące, co jest zaletą, ale to też sprawia, że mocniejsze wydarzenia stają się jeszcze bardziej przerażające, czuje się bezsilność, frustrację, strach, poczucie niesprawiedliwości. Poza głównym wątkiem ukazane są też relacje, codzienność, zwyczaje. W gronie bohaterek wyróżniają się Maren i Ursa, tak różne, niemal z dwóch różnych światów, których los splótł ścieżki. Jest też Fru Olufsdatter, czy silna, charyzmatyczna Kristen. Należy wspomnieć też o postaciach wzbudzających negatywne emocje, takich jak Toril, czy Absalom. Trochę postaci jest do poznania, lecz to one spajają tę opowieść.

Książkę czyta się dobrze, zarówno za sprawą bohaterów, dobrze przedstawionych wydarzeń i wielu emocji, które z niej płyną. Opowieść poprowadzona jest swobodnie, lekkim językiem, porusza trudne tematy, daje do myślenia. 

„Kobiety z Vardø” to powieść, która działa na wyobraźnię, skłania do refleksji i obrazuje tragedię, która dotknęła tak wiele osób. Ukazuje też okrucieństwo, ludzką zawiść, niesprawiedliwość, zaślepienie. Poruszająca lektura, mocna i zapadająca w pamięci zarówno za sprawą wydarzeń, które przedstawia, ale też scenerii, w której się rozgrywają.

piątek, 16 października 2020

"Cyberpunk. Odrodzenie" Andrzej Ziemiański


Tytuł: Cyberpunk. Odrodzenie
Autor: Andrzej Ziemiański
Wydawnictwo: Akurat
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 416

Wyobraźcie sobie miejsce, w którym jest stłoczonych wiele ludzi w licznych wieżowcach i dobudowywanych nowych piętrach, w przejściach i zaułkach. Szarość i mrok rozjaśniają kolorowe neony, a wokół rządzą gangi i korporacje. Wszystko tu można kupić, a życie ludzkie niewiele jest warte. Trzeba trzymać się pewnych zasad by przetrwać, łatwo tu też się ukryć. Do Zakazanego Miasta zmierza Axel Staller po to by odnaleźć siostrę, z której powodu jej życie jest w niebezpieczeństwie. Po napaści przez wynajętego zabójcę miała niewielkie szanse na przeżycie, gdyby nie pomoc i wszczepienie do mózgu wojskowego implantu. Teraz próbuje wyjaśnić, dlaczego ją to spotkało i czemu jej siostra jest posądzana o morderstwo. Odpowiedzi na te pytania poszukuje też były policjant Shey, który z pomocą Lou London’a śledzi Axel. Jest to utrudnione, ponieważ Shey jest śmiertelnie chory a postępujące zmiany utrudniają mu funkcjonowanie. Do czego ich to doprowadzi? Czy podróż po zaułkach Zakazanego Miasta da im odpowiedzi, których szukają? Czy tego się spodziewali?

Myślę, że osobom lubiącym fantastykę, science-fiction nie trzeba autora przedstawiać, ponieważ słyszeli, bądź przeczytali cykl o Achai. Ja o nim słyszałam, ale jeszcze nie miałam przyjemności poznać, lecz po tej książce wiem, że to tylko kwestia czasu.

Od samego początku zostajemy wciągnięci w wir wydarzeń rozgrywających się w ściśle strzeżonym laboratorium firmy Reno Mobile, w którym jedna kobieta bez mrugnięcia okiem zabija kilkanaście osób a potem jak gdyby nigdy nic wychodzi spokojnie na zewnątrz rozmawiając z ochroniarzem. Poznajemy też jej siostrę Axel, która niespodziewanie znajduje się w centrum wydarzeń. Autor miał ciekawy pomysł związany z wojskowym implantem, który ratuje życie Axel, gdyż ten wątek zostaje później rozwinięty i przynosi trochę niespodzianek. Od początku więc mamy parę osób, których ścieżki pokrętnie los splata, a w tle mroczne, szare i przeludnione Zakazane Miasto, nieprzewidywalne i niebezpieczne.

Fabuła jest wielowątkowa, rozbudowana i dobrze poprowadzona. Pojawia się też ciekawy motyw związany z „superbakterią”, czyli gorączką marsjańską, na którą tak naprawdę nie ma lekarstwa. Obraz świata jest natomiast mroczny, zwłaszcza samego Zakazanego Miasta, w którym ludzie walczą o przetrwanie a granica między dobrem a złem zupełnie się zatarła i w sumie nikomu nie zależy na tym, by było inaczej, a wręcz niektórym jest to bardzo na rękę. Liczą się pieniądze i władza a nie dobro ludzi.

Do rozwiązania mamy łamigłówkę związaną z morderstwem w laboratorium, a tym samym z firmą Reno Mobile. Okazuje się, że wydarzenia te są mocniej zakorzenione w przeszłości i są przysłowiowym wierzchołkiem góry lodowej. Dużo z nimi wiąże się niejasności, nic początkowo do siebie nie pasuje. Poznając kolejne karty tej historii miałam skojarzenie z pewnym filmem, ale tytułu Wam nie wspomnę, bo jeśli go oglądaliście to mogłoby naprowadzić na rozwiązanie zagadki, a tego bym nie chciała. Warto odkrywać ją samemu zwłaszcza, że za sprawą lekkiego stylu pisarskiego poznaje się ją bardzo dobrze i z ciekawością. Pewne elementy są dosyć przewidywalne, ale inne potrafią zaskoczyć. Zabrakło mi przedstawienia tego, co dzieje się poza Zakazanym Miastem.

„Cyberpunk. Odrodzenie” to książka, w której wykreowana jest mroczna wizja świata, okrutnego, bezwzględnego, w którym rządzą gangi i korporacje. W tym miejscu zaczyna dziać się coś niepokojącego i śledztwo prowadzone przez Shey’a ujawnia tajemnice, które ukazują jeszcze więcej zła. Czy można zatrzymać machnę, która ruszyła i z impetem mknie do przodu? Czy Shey odnajdzie Lee Staller i wyjaśni to, co wydarzyło się w laboratorium firmy Reno Mobile? Po odpowiedzi zapraszam do książki.

piątek, 9 października 2020

"Wygnanie" Shannon Messenger


Tytuł: Wygnanie
Autor: Shannon Messenger
Seria: Zaginione miasta (tom 2)
Wydawnictwo: IUVI
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 472

Sophie czuje się coraz lepiej w swoim nowym domu, lepiej poznaje to miejsce i nowych przyjaciół. Przeszłość nie daje o sobie zapomnieć, ale życie toczy się dalej. Zdolności, które wciąż odkrywa okazują się bardzo ważne. Dzięki nim może trenować alikorna o imieniu Silveny. Niestety nie wszystko idzie po jej myśli, pomimo wielu starań. W międzyczasie Sophie stara się dowiedzieć więcej o Czarnym Łabędziu, od którego nadal otrzymuje wiadomości. To zmusza ją do podjęcia pewnych kroków, które mogą ściągnąć kolejne kłopoty i mrok, gdyż jej porywacze nie zostali schwytani. Teraz może też stracić kogoś bliskiego. Czy uda się temu zapobiec? Co przyświeca grupie Czarny Łabędź, czy chcą jej pomóc, czy może wręcz przeciwnie?

Pierwszy tom serii Zaginione Miasta okazał się dla mnie ciekawą lekturą, pełną przygód i otwierającą drzwi do nowego świata. Poznawanie jego mieszkańców oraz reguł w nim rządzących wraz z Sophie wzbudzało zainteresowanie, ale też ukazało, że nawet w tak pięknym miejscu może czaić się zło. Na półce czekał już na mnie kolejny tom i szybko po niego sięgnęłam, by poznać dalszy ciąg tej barwnej opowieści.

Drugi tom rozpoczyna się niepozornie. W życiu Sophie zapanował względny spokój. Polubiła Havenfield, ma sporo nauki, a wolne chwile spędza z przyjaciółmi. Dostała też bardzo ważne zadanie, jakim jest trening z Silveny. Tymczasem nie spodziewa się nawet, jak wiele czarnych chmur zbiera się nad jej głową. W pewnym momencie wszystko się zmienia a Sophie staje przed decyzją, która może nieść wiele konsekwencji zarówno dla niej, jak i jej bliskich. W tym tomie jest sporo mroku, który czai się tylko, by znaleźć stosowny moment i pochłonąć wszystko. W pewnym momencie czuć zwątpienie, chociaż tli się też delikatnie iskierka nadziei. Początkowy spokój zmienia się w chaos niebezpiecznych wydarzeń, które mimo wszystko przynoszą też pewne odpowiedzi.

Świat, który poznajemy w tej serii nadal skrywa wiele tajemnic i jest intrygującym miejscem. Teraz ukazany jest w bardziej mroczniejszej odsłonie. Na długo w mojej pamięci pozostanie las Wanderling Woods, miejsce piękne, wypełnione smutkiem, skłaniające do refleksji. Z ciekawością poznałam właściwości czarnego kryształu Magsydian, czy też miejsce zwane Misterium. Ogólnie wciąż coś się dzieje i pojawiają się nowe wskazówki, których zastosowanie może być niebezpieczne, ale przynieść też kolejne informacje. Czy zgodnie z nimi podążać, czy wręcz przeciwnie? Na to pytanie, jak też sporo innych odpowiada ta część, chociaż dużo pozostaje też jeszcze do odkrycia. Ciekawa jestem, czym autorka nas zaskoczy w dalszym ciągu tej historii.

Zdarza się tak, że tom drugi wzbudza rozczarowanie, lecz nie tym razem. Autorka zaserwowała czytelnikom kolejny smakowity kąsek zachęcający do tej serii, chociaż nie wspomniałam, że już sama bardzo ładnie skomponowana okładka przyciąga wzrok. Styl pisarski jest barwny, wydarzenia ciekawe a bohaterowie dobrze zarysowani. Seria jest kierowana do młodzieży, chociaż myślę, że i starszy czytelnik chętnie sięgający po fantasy znajdzie coś w niej dla siebie.

„Wygnanie” to drugi tom serii, w której do odkrycia są kolejne tajemnice, ale też mniej przyjazne zakątki tego intrygującego, ale też mrocznego świata. Pod piękną otoczką kryją się mniej piękne sekrety a naruszenie pewnych granic może przynieść wiele konsekwencji i ruszyć lawinę wydarzeń, których nie sposób zatrzymać. Sophie musi stawić czoło przeszłości, zmierzyć się z własnymi lękami, wykazać się odwagą, a Wy możecie jej w tej podróży towarzyszyć, rozpoczynając lekturę.


poniedziałek, 28 września 2020

"Dziewczynka i czarownica" Alicja Kramer

Źródło okładki: Novae Res
Tytuł:
Dziewczynka i czarownica
Autor: Alicja Kramer
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 108
Data premiery: 23 października 2020

Pewnego razu, w piękny dzień, w czasie pikniku z rodzicami w lesie, Nora oddala się za bardzo oczarowana wszystkim, co dzieje się wokół. Nagle uświadamia sobie, że nie wie gdzie jest i nie może odnaleźć drogi powrotnej. Zaniepokojona szuka rodziców. Nagle przed nią wyrasta niepozorna drewniana chatka, w której jak się później okazuje mieszka miła staruszka. W trakcie rozmowy Nora otrzymuje od niej napój o wyjątkowych właściwościach, który ponoć pozwoli jej wygrać z koleżanką w grze państwa miasta, chociaż dotychczas mimo usilnych starań nie było to możliwe. Gdy Nora prosi o napój nie wie jeszcze, jak bardzo zmieni to jej życie i jak wiele kłopotów na nią ściągnie. Być może nie będzie już mogła cofnąć konsekwencji swojej decyzji. Czy tak się stanie? 

Okładka jest magiczna, to trzeba przyznać i to ona oraz opis skłoniły mnie do sięgnięcia po tę książkę. Z ciekawości, z oczekiwaniami magicznego klimatu i treści z morałem. Wszystko to znalazłam w opowieści, która oczarowuje tak, jak okładka.

Od początku, patrząc chociażby na opis, chatka w lesie i mieszkająca w niej staruszka nasuwają skojarzenia z czarownicą i są one jak najbardziej słuszne. Dalszy ciąg tej historii zawiera już sporo niespodzianek i spotkań z ciekawymi postaciami, wśród których są chociażby skrzaty. Dzieje się całkiem sporo i chociaż niektóre wątki trochę za mało zostały rozwinięte, to opowieść poznaje się z prawdziwą przyjemnością i zainteresowaniem.

Główną bohaterką jest Nora i wokół tej postaci wszystko się rozwija, chociaż nie brak też innych bohaterów, którzy wzbudzają emocje. Bardzo ciekawa okazała się historia Artemisy. Widać, że świat nie jest czarno biały, ma wiele barw, wiele odcieni. Nasze postępowanie nasycone jest doświadczeniami z przeszłości i w tym przypadku to taki bagaż determinuje teraźniejszość. Nora postępuje dosyć naiwnie, ale jest małą dziewczynką i postanawia zaufać staruszce, która wzbudza zaufanie a równocześnie chęć wygranej z Mają przysłania jej to, co od początku wydaje się podejrzane. Ta jedna decyzja zmienia wszystko, ale też stawia na jej drodze nowych przyjaciół i otwiera drzwi do świata, o którym nie miała pojęcia. Świata baśni, który przeplata się z tym, dobrze jej znanym. 

W takich opowieściach ważny jest też morał i tu też go nie zabrakło. Jest też przyjaźń, odwaga, poświęcenie, pogodzenie się z losem, dobroć i ciepło. Język jest prosty, łatwo trafiający do odbiorcy, dialogi nieskomplikowane, pasujące do treści. Przyciąga baśniowy klimat i z zaangażowaniem poznaje się losy Nory, odkrywając kolejne karty tej historii.

„Dziewczynka i czarownica” to urocza i mądra opowieść, w której poznajemy Norę, dziewczynkę, która przed jedną impulsywną decyzję ściągnęła na siebie wiele kłopotów. Czasem nie warto patrzeć na to, czego się nie ma, bo niekoniecznie to dałoby nam więcej szczęścia. Przekonała się o tym główna bohaterka, a jeśli jesteście ciekawi jej losów i historii w baśniowym klimacie, to zachęcam do lektury.

czwartek, 24 września 2020

"Dobra energia. Źródła energii w przyrodzie" Krystyna Bardos


Tytuł: Dobra energia. Źródła energii w przyrodzie
Autor: Krystyna Bardos
Seria: Akademia Eko wiedzy
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 24

Nasza planeta, nasz dom, miejsce, o które powinniśmy dbać. Wiedza na temat ochrony środowiska jest bardzo ważna i warta przekazywania jej dalej, zwłaszcza najmłodszym. Z pomocą w tym zakresie przychodzi seria książek Akademia Eko wiedzy i dziś chciałabym Wam przedstawić jedną z nich.

Publikacja jest estetycznie wydana, a duży format i kolorowe, ładne, wyraziste ilustracje, które wykonał Adam Bardos, przyciągają wzrok. Ważna jest także czcionka i w tym przypadku również nie mam zastrzeżeń, gdyż jest czytelna, duża, zachęca do samodzielnego czytania.

Bohaterami książeczki są rodzeństwo Ida i Filip oraz kotka Szarusia i piesek Pimpek. Chcą nam opowiedzieć o źródłach energii, które są dobre dla naszej planety. Informacje przedstawione są rzeczowo, ciekawie i jednocześnie w sposób dostosowany do wielu odbiorców. Poza wskazaniem źródeł energii odnawialnej wyjaśnione jest, czym jest energia i do czego tak naprawdę jest nam potrzebna. W treści zamieszczone są też ciekawostki oznaczone tytułem „Czy wiesz, że…?”. W celu zainteresowania młodego czytelnika, a także utrwalenia informacji płynących z książki umieszczono ćwiczenia. Na koniec można zagrać w grę planszową, trochę pokolorować oraz otrzymać dyplom.

„Dobra energia. Źródła energii w przyrodzie” to książeczka przejrzysta, kolorowa, ciekawie przygotowana, ale przede wszystkim poruszająca bardzo istotny temat związany z dbaniem o naszą planetę. To wartościowa publikacja, która poszerza wiedzę, ale też ćwiczy koncentrację, zapewnia rozrywkę dzięki różnym umieszczonym w niej ćwiczeniom, czy grze. Dobry pomysł na prezent dla najmłodszych.

wtorek, 15 września 2020

"Strażniczka" Shannon Messenger


Tytuł: Strażniczka
Autor: Shannon Messenger
Seria: Zaginione miasta (tom 1)
Wydawnictwo: IUVI
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 408

Sophie od dawna czuła, że jest inna. W wieku pięciu lat zaczęła słyszeć myśli innych osób, co w wielu momentach było przytłaczające i przyprawiało o ból głowy. Nie była w stanie nad tym zapanować a im stawała się starsza, tym było to bardziej uciążliwe. Stroniła więc od ludzi, trzymała się z boku. Niespodziewanie na jej drodze stanął Fitz, tajemniczy chłopak, który posiadał taką zdolność jak ona. Okazało się też, że jest miejsce, w którym jest to naturalne, gdzie takie zdolności nie dziwią a są na porządku dziennym. Inny świat, w którym rządzą odmienne zasady. Jedynie udanie się tam pozwoli uchronić jej bliskich przed niebezpieczeństwem. Co to za miejsce? Czy Sophie faktycznie do niego należy? Dlaczego jej rodzinie grozi niebezpieczeństwo?

W ostatnim czasie czytałam dwie wartościowe książki, ale poruszające trudne tematyki. Postanowiłam wiec sięgnąć po coś lżejszego i tak w moje ręce wpadły dwa tomy serii „Zaginione miasta”, które już od jakiegoś czasu czekały na półce. Z okładki wynika, że sporo w niej tajemnic, magii i klimatu. Czy tak jest faktycznie?

Fabuła książki od razu przyciąga uwagę i pomimo, że powieść skierowana jest do młodzieży, to wsiąknęłam w wydarzenia bardzo szybko. Dzieje się tak za sprawą rozbudowanego i pełnego tajemnic świata, który autorka zaprezentowała. Świata, który zamieszkują różne istoty, pięknego, ciekawego, który wraz z Sophie mamy możliwość odkrywać. Z jednej strony mamy więc świat dobrze nam znany, świat ludzi, z drugiej nowy, niezwykły, w którym niemal za każdym zakrętem, za każdym wzgórzem czeka niespodzianka. Jest więc klimat magiczny i intrygujący, chociaż czai się też mrok i bywa niebezpiecznie. Pisałam o tajemnicach, bo jest ich tu całkiem sporo, pojawiają się też wciąż nowe pytania i zagadki do rozwikłania. Do zbadania są nowe wątki, które rzucają nieco inne światło na wydarzenia i jak przystało na pierwszy tom, sporo kart pozostaje nieodkrytych lub zmierzają w nieco innym kierunku, niż się myślało na początku.

Uczelnia Foxfire klimatem przypomina nieco Hogwart z Harry’ego Pottera, chociaż zakres nauki to inna bajka. Nie ma tu też Malfoya, chociaż jest Stina, która uprzykrza Sophie życie niemal od początku. Nie odebrałam tego jednak schematycznie, gdyż sama tematyka znacznie odbiega, raczej uważam, że podobny jest klimat, w którym czuje się żyłkę przygody, magię i ciekawość, a to akurat jest walorem. Poza tym mamy przyjaźń, samotność, ból po stracie bliskich, trudności w odnalezieniu się w nowym miejscu, potrzebę akceptacji, odwagę i chęć niesienia pomocy.

Pisarka świetnie poradziła sobie też z wykreowaniem pełnych życia bohaterów. Prym wiedzie odważna, ale też zagubiona i wciąż pakująca się w kłopoty Sophie, chociaż nie zabrakło też innych zapadających w pamięci postaci. Myślę, że zaskoczyć nas może jeszcze Dex, który wydaje się dosyć roztargniony a jednak wzbudza sympatię i pojawia się zawsze tam, gdzie jest potrzebny. Mamy też tajemniczego Fitza, piękną Bianę, wzbudzającego respekt Aldena, czy irytującą Stinę. Ciekawą postacią jest Keefe, miły, chociaż nie do końca wzbudzający zaufanie. Być może pozory mylą, to się okaże.

„Strażniczka” to książka, która oczarowuje klimatem i pięknym, rozległym światem. Zaczynamy go dopiero poznawać, gdyż jest to pierwszy tom serii, więc jeszcze pewnie czeka sporo niespodzianek. Tajemnice przeplatają się z intrygującymi, chociaż też niebezpiecznymi wydarzeniami, a wszystko otulone jest magią i splata się w jedną, pełną przygód całość. Zachęcam Was do tej literackiej podróży i poznania Sophie oraz jej nowych przyjaciół, by chociaż na chwilę przenieść się do niezwykłego świata, w którym można spotkać chochliki, verminiony, szyszymory, krasnale, czy gobliny, poczuć klimat Lumenarii, czy użyć szpiekulę.

piątek, 11 września 2020

"Dość" Dorota Sumińska


Tytuł: Dość
Autor: Dorota Sumińska
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 168
Data premiery: 16 września 2020

Zwierzęta od niepamiętnych czasów towarzyszyły ludziom, pomagały w różnych dziedzinach życia, dzięki nim mamy mleko, czy jajka. Czy jednak zastanawialiście się nad tym, jak ich życie wygląda? Skąd się bierze mięso na półkach w sklepie? Wszystkim musi rządzić człowiek, który decyduje o ich być albo nie być a zwierzę ma mu być całkowicie posłuszne niezależnie od tego, czy cierpi, czy przetrzymywane jest w potwornych warunkach, czekając na rzeźnika. To przerażające, okrutne i trzeba o tym mówić, ponieważ czytając kolejne strony tej książki dopiero uświadamiamy sobie na jak olbrzymią skalę to się dzieje. Uprzedzam też już na samym początku, że wiele fragmentów w tej książce jest drastycznych, mocnych, bez upiększeń.

Trudno mi zebrać myśli po tej książce, zrobiła na mnie ogromne wrażenie ze względu na przekaz, który ze sobą niesie. O wielu zagadnieniach nie wiedziałam, nad innymi mogłam się po prostu nie zastanawiać, ale po przeczytaniu tej książki z pewnością o nich nie zapomnę. Niemal z każdej strony wylewa się ból i cierpienie milionów zwierząt. Skala jest ogromna i nie widać końca tego okrucieństwa, chociaż często się mówi o humanitaryzmie, albo miłości do zwierząt. Książka nie liczy wielu stron, ale chyba nie byłabym w stanie przeczytać więcej.

„Dla zwierząt, które hodujemy w celach spożywczych, rzeźnia stanowi bramę do raju. Ich życie jest stokroć gorsze niż rzeźnicki nóż.” str. 14

Autorka od wielu lat pisze książki dotyczące zwierząt, ale ta jest inna. To protest przeciwko temu, co się dzieje i ogromowi okrucieństwa względem zwierząt. Wstęp wyjaśnia, dlaczego nie można milczeć i trzeba o tym mówić i pisać, chociaż nie jest to temat wygodny i miły. Na co dzień, kupując mięso w sklepie, nie zastanawiamy się nad tym skąd się wzięło, a może warto o tym pomyśleć, chociaż nie jest to przyjemne. Czas najwyższy, aby zacząć o tym myśleć.

„Jak, do diabła, możemy żyć, wiedząc, że dzieją się takie rzeczy?” str. 53

Każdy rozdział tej książki to obraz okrucieństwa i nowe informacje je potwierdzające. Dodatkowo pisarka w wielu miejscach zawiera statystyki z Głównego Urzędu Statystycznego dotyczące zagadnienia, które porusza, jak chociażby liczbę zwierząt zabitych w 2018 roku w rzeźniach i ubojniach w Polsce. Zgodnie z tymi danymi chociażby przeciętny Polak zjada ponad 80 kg mięsa i przetworów mięsnych w ciągu roku. Takich danych jest znacznie więcej i akcentują one skalę tego zjawiska.

Pisarka w wielu miejscach przedstawiła wydarzenia w pierwszej osobie, wcielając się niejako w skórę zwierząt, o których opowiada. Zwierząt ufnych, oswojonych, przyzwyczajonych do człowieka, co staje się ich największym koszmarem. Książka wzbudza wiele emocji, smutek, gniew, bezsilność, zmienia spojrzenie. Mną wstrząsnęła i w związku z tym postanowiłam coś zmienić, może za późno, ale jednak. Bez jedzenia mięsa też da się żyć.

„Dość” to ważna książka, której treść otwiera oczy na cierpienie milionów zwierząt każdego dnia. Dane w niej przedstawione są zatrważające i powinny dać do myślenia. Pisarka przedstawia sytuację dobitnie, dlatego nie brak w publikacji drastycznych opisów, o których trudno będzie zapomnieć. O to chodzi, by poruszyć, ukazać okrucieństwo, skłonić do refleksji i coś zmienić.

poniedziałek, 7 września 2020

"Survival dla niewidzialnych" Zbigniew Wolski


Tytuł: Survival dla niewidzialnych 
Autor: Zbigniew Wolski
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 148

W codziennym zabieganiu nie myślimy o tym, że nasz tak dobrze znany świat może z dnia na dzień się zmienić. Wydaje się to niemożliwe, czujemy się bezpiecznie, a jednak jak historia pokazuje wszystko może się zmienić niespodziewanie. Bez schronienia, wody, czy pożywienia nie będziemy w stanie sobie poradzić. Niejedna osoba teraz pewnie pomyśli, że przecież zawsze ktoś nam pomoże, mamy przyjaciół i znajomych. W czasach, gdy każdy walczy o przetrwanie swoje i swoich bliskich takie myślenie może okazać się złudne. Co można zrobić, by być gotowym chociaż w jakimś stopniu na takie sytuacje? Czy to wymaga dużo pracy i wkładu finansowego?

Na te pytania odpowiada Zbigniew Wolski w książce, o której chcę Wam teraz opowiedzieć. Słyszałam już wcześniej o prepersach i ciekawa byłam, czy przygotowanie się na taką sytuację jest trudne i jak to wygląda w praktyce zwłaszcza, że klęski żywiołowe się przecież zdarzają. Na co dzień nie zastanawiamy się, co by było gdyby nagle zabrakło prądu czy wody. 

Po ciekawym wstępie od autora przechodzimy do rozdziału, w którym poza uzasadnieniem tego, dlaczego warto być niewidzialnym opisane są w skrócie wydarzenia, które miały miejsce, a o których głośno się nie mówiło. Mowa tu o powodzi w latach dziewięćdziesiątych w Polsce oraz o huraganie Katerina w Stanach Zjednoczonych. Uświadamia to, jak bardzo może się zmienić zachowanie ludzi w obliczu zagrożenia i nie jest to miła wizja.

Dalsze rozdziały to konkretne porady związane z różnymi aspektami survivalu. Dotykają między innymi tak ważnych zagadnień jak schronienie, pozyskiwanie wody i żywności, odpowiednia odzież, źródła zasilania. To tylko cząstka zagadnień, które autor porusza a wierzcie mi, że jest ich znacznie więcej, chociaż książka liczy tylko prawie sto pięćdziesiąt stron. W moim przekonaniu to jest jej największy mankament, przez co niektóre zagadnienia zostały mniej rozwinięte, a chętnie przeczytałabym na ich temat więcej. Z drugiej strony książka zawiera esencję tego, co powinniśmy wiedzieć. Łatwo dzięki temu znaleźć w niej potrzebne informacje na konkretny temat, bez zbędnych opisów. Konkretnie i na temat, co też jest ważne. Ponadto, dobrze że autor porusza też temat mieszkańców miast oraz zagrożeń z tym związanych, gdyż jak wiadomo wówczas są inne realia.

Styl pisarski jest lekki i książkę dobrze się czyta, nie nuży a raczej zaciekawia. To pierwsza książka o takiej tematyce, jaką czytałam. Zwróciło też moją uwagę, że podane są przybliżone ceny różnych artykułów, zarówno tych z wyższej półki, ale też tych na każdą kieszeń, a wystarczających i spełniających swoje zadanie. Czasem najprostsze rozwiązania są najlepsze.

„Survival dla niewidzialnych” to ciekawa, ale przede wszystkim wypełniona praktycznymi poradami lektura. Warto o niektórych aspektach wiedzieć, bo nie wiadomo, co przyniesie nam jutro. Nawet gdy o niektórych rzeczach człowiek myśli w kategoriach science fiction, to przecież klęski żywiołowe się zdarzają i nie jesteśmy w stanie ich przewidzieć. Poznanie podstawowych piętnastu kroków może uświadomić, co należy w takiej sytuacji robić. Być może dla osób interesujących się tą tematyką wiedza zawarta w książce nie stanowi niespodzianki, ale dla innych może okazać się przydatna.

poniedziałek, 31 sierpnia 2020

"Wojowniczka" Loretta Chase


Tytuł: Wojowniczka
Autor: Loretta Chase
Seria: Rozpustnicy (tom 1)
Wydawnictwo: BIS
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 472

Podróże są przyjemnością, ale mogą być też pełne niebezpieczeństw. Esme Brentmor nie miała w planach wyprawy, lecz los miał wobec niej inne zamiary i tak poplątał nici życia, że teraz jest w trakcie podróży do Anglii. Dla własnego bezpieczeństwa Esme ubiera się jak chłopiec, a przy jej drobnej posturze łatwo się w tym przebraniu schować. Nie wzięła jednak pod uwagę, że ktoś będzie się jej w skupieniu przyglądał, tak jak to robi lord Varian Edenmont, z którym podróżuje. Szybko więc jej chytry plan wychodzi na jaw. Lorda coś do niej przyciąga, lecz odpycha równie mocno, gdyż wydaje mu się, że dziewczyna jest znacznie młodsza niż w rzeczywistości. Zmylić może to, że jest drobna, chociaż zdecydowanie posturę nadrabia charakterem, odwagą, walecznością. Jest niczym wulkan, pełna energii, trzymająca się własnych zasad, nieprzewidywalna i wrażliwa na cierpienie innych. Wybuchowa mieszanka, odbierająca lordowi sen z powiek. Jak zakończy się ta niespokojna podróż?

Słyszałam o serii „Stylistki” tej autorki, ale jeszcze jej nie poznałam. Książka, o której teraz chcę napisać jest więc moim pierwszym spotkaniem z twórczością pisarki i jednocześnie rozpoczyna cykl „Rozpustnicy”. Czy to spotkanie okazało się udane?

Przez początkowe rozdziały przedzierałam się z trudnością i nie chodzi o styl pisarski, ale raczej brak emocji. Poznawałam wydarzenia, lecz jakby stojąc z boku, nie angażując się w historię. Pomimo tego, że pierwsze strony nie zrobiły na mnie wrażenia, to zdradliwie rozdział po rozdziale coraz bardziej wciągałam się w opowieść, która też coraz mocniej zaczęła na mnie oddziaływać. Dzieje się tak za sprawą samej scenerii, w której mają miejsce wydarzenia, Albania i Anglia XIX wieku. Zderzenie różnych kultur, obyczajów, dwóch światów. Z pozoru odmiennych, tak bardzo odległych pod względem obyczajów, a jednak okazuje się, że niezależnie od miejsca na ziemi człowiek zawsze pragnie bliskości, poczucia bezpieczeństwa, miłości.

Fabuła zaciekawia, gdyż nie brak w niej intryg, zawiłości, niejasności. Na plan pierwszy wysuwa się relacja Esme i angielskiego uwodziciela lorda Variana Edenmonta, ale wokół nich tak wiele się dzieje, że czasem wręcz wydaje się, że są w centrum wielkiego spisku. Między tą dwójką cały czas iskrzy, chociaż oboje z sobie znanych powodów starają się unikać bliskości. Los i tak splata ich ścieżki i chcąc nie chcąc są przez pewien czas skazani na swoje towarzystwo. Wciągnięci też zostają w grę, której celem jest ujawnienie nieczystych interesów i osób, które są w nie zamieszane.

Główni bohaterowie to Esme i Varian, lecz w opowieści jest też sporo innych, znaczących postaci. Esme wzbudza mieszane uczucia, podziw ze względu na jej odwagę, lecz także irytację naiwnością oraz negatywnym myśleniem na własny temat, co często prowadzi ją do zguby. Z jednej strony pewna siebie, gdy musi zawalczyć o innych, a z drugiej bezradna i pełna wątpliwości, gdy w grę wchodzi jej osoba. Natomiast Varian potrafi zadziwić. Z pozoru mało inteligentny hulaka, a pod tą maską dobry obserwator i mężczyzna potrafiący sobie radzić w różnych sytuacjach. Oschły, ale też wrażliwy, silny, ale momentami też pełen słabości. Postacią, która wzbudziła moją uwagę jest babcia Esme, czyli lady Brentmor, kobieta, która niejedno widziała i trzyma wszystko wokół żelazną ręką, harda i honorowa. Wymienić należy jeszcze Ismala, młodego, okrutnego, zawziętego, czy też Geralda, chciwego i dążącego po trupach do celu.

„Wojowniczka” to książka, która po trudniejszym początku rozwija się interesująco i coraz bardziej angażuje w wydarzenia. Główni bohaterowie wzbudzają różne emocje, między nimi iskrzy od skrywanych uczuć i utarczek słownych. Całość spaja piękna, ale też mroczna sceneria, roztaczająca swoisty klimat wypełniony intrygami i grą między bohaterami. Grą pozorów i słów, przechodzących niejednokrotnie w czyny, które mogą przynieść więcej szkody, niż pożytku. Jest ciekawie, miejscami z rwącą akcją, innym razem pikantnie, czy romantycznie. Mimo, że nie wszystko mi się podobało, to ciekawa jestem kolejnego tomu.

niedziela, 30 sierpnia 2020

Po krótkiej przerwie...

Chwilę mnie nie było. Potrzebowałam przerwy technicznej w celu naładowania akumulatorów pozytywną energią, co dla mnie oznacza szum strumieni i piękno gór. Jeszcze dziś, gdy zamykam oczy mam je przed sobą. Poniżej jeden z takich widoków parę dni temu.


Wszystkiego dobrego :)

wtorek, 18 sierpnia 2020

"Bambi" Bob Grant

Tytuł: Bambi
Autor: Bob Grant
Seria: Nostalgia
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 24

Las – miejsce piękne, rozległe, zielone, będące schronieniem dla wielu zwierząt i ptaków. Na jednej z jego polanek, w otoczeniu majestatycznych drzew, przyszedł na świat jelonek Bambi, młody książę, którego możecie poznać w tej opowieści.

Książeczki takie jak ta wzbudzają sentyment zwłaszcza, że są ponadczasowe i równie piękne, co ciekawe. Ilustracje przedstawione w publikacji powstały w latach czterdziestych, a nadal wzbudzają podziw i zainteresowanie, są pełne barw, wyraziste, przyciągające wzrok. Do tego twarda oprawa i duża, wyraźna czcionka – tworzą książeczkę, która może stanowić dobry pomysł na prezent dla najmłodszych, ale też warto mieć ją po prostu na półce.

Opowieść o jelonku Bambi nie jest za długa, ale jest ciekawa, pełna przygód, w trakcie których można poznać innych mieszkańców lasu takich jak przykładowo zajączek Tuptuś, skunks Kwiatek, czy sarenka Felinka. Z ciekawością obserwujemy kolejne okresy w życiu jelonka, cykl życia, poznajemy też rolę człowieka. Smutne, ale jakże prawdziwe.

„Bambi” to pięknie wydana, ponadczasowa opowieść dla najmłodszych z ilustracjami, które powstały wiele lat temu, ale zachwycają po dziś dzień. To krótka, ale jakże wymowna historia, barwna i bardzo ładnie wydana. Myślę, ze warto ją poznać i zachować w sercu na dłużej obraz jelonka poznającego świat i stawiającego swoje pierwsze kroki u boku matki, a później krok po kroku zmieniającego się w Króla Lasu.

piątek, 14 sierpnia 2020

"Obca miłość" Katarzyna Grabowska

Tytuł: Obca miłość
Autor: Katarzyna Grabowska
Seria: Wszystkie nasze chwile (tom 1)
Wydawnictwo: Videograf
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 512

Poczucie bezpieczeństwa to istotny element życia i można powiedzieć, że w życiu Weroniki go nie zabrakło. Otoczona opieką dziadka, który zawsze czuwał nad tym, by była szczęśliwa, jest jego jedyną spadkobierczynią. Nie ochroniło jej to przed zdradą narzeczonego, lecz zawsze w trudnych chwilach mogła liczyć na wsparcie bliskiej osoby. Gdy dowiaduje się o śmierci dziadka załamuje się, ale postanawia pojechać do domu. W tych trudnych chwilach wspiera ją przyjaciółka Milena. W pewnym momencie Weronika zaczyna dostrzegać, że atmosfera wokół niej się zagęszcza, mają miejsce niepokojące sytuacje, pojawiają się niejasne sygnały, że coś tu nie pasuje, coś nie gra. Za dużo tajemnic, za dużo zbiegów okoliczności, za dużo niejasności. Ma się poczucie, że już nikomu nie można zaufać. W tym całym zamieszaniu poznaje Jusufa, który chce jej pomóc. Czy to dobry pomysł? Czy mężczyzna ma takie zamiary, jak deklaruje? 

Od jakiegoś czasu miałam w planach poznanie twórczości pisarki i po przeczytaniu opisu tej książki postanowiłam, że od niej zacznę. Zachęciła mnie też pastelowa i harmonijnie skomponowana okładka. Czy warto do niej zajrzeć?

Mam chaos myśli po przeczytaniu tej książki, ale w pozytywnym sensie. Spodziewałam się, że fabuła będzie intrygująca, ale otrzymałam znacznie więcej, przerosła moje oczekiwania. Samo połączenie różnych gatunków literackich jest dobrym pomysłem, gdyż mamy tu zarówno elementy dobrej powieści obyczajowej, romansu, jak i zagadkę kryminalną do rozwikłania. Natomiast ilość różnych wątków sprawia, że możemy spojrzeć na różne płaszczyzny opisywanych wydarzeń. Wspomnieć należy też o emocjach, które z każdego rozdziału płyną strumieniem, różnych, czasem skrajnych. Tematyka poruszona w książce jest szeroka, gdyż mamy tu miłość, przyjaźń, odmienną kulturę, brak tolerancji, wiarę w stereotypy, krzywdzące i bezpodstawne ocenianie innych, utratę bliskiej osoby, zdradę. Mogłabym tak jeszcze wymieniać, ale nie o to chodzi, chciałam tylko zwrócić uwagę na to, jak wiele się dzieje i myślę, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie i mimo sporej liczby stron łatwo zatracić się w opowieści, zapominając o otaczającym świecie.

„Można mieć wszystko, a jednocześnie nie mieć nic. Bo bliskości drugiego człowieka nie da się zastąpić niczym innym.” str. 314

Główną bohaterką jest Weronika, która po śmierci dziadka nagle zostaje sama i znajduje się w samym centrum zamieszania. Spada na nią lawina wydarzeń, które dają do myślenia i sprawiają, że zaczyna mieć podejrzenia nawet w stosunku do osób, które zna od dzieciństwa. Zagubiona, załamana po stracie dziadka może nie dostrzec niebezpieczeństwa. Pisarka przedstawiła sytuację realnie i serwuje czytelnikom sporo niespodzianek. W jednej chwili sielanka, w następnej klimat niczym z dreszczowca. Weronika wzbudza sympatię, ale też irytuje, innym razem odnosi się wrażenie, że zbyt naiwnie podchodzi do życia, czyli nie jest to postać wyidealizowana, ma chwile lepsze i gorsze, jak każdy z nas. Kolejną ważną postacią jest Jusuf, który niespodziewanie pojawia się na drodze Weroniki. Ta postać jest dosyć tajemnicza i mam wrażenie, że jeszcze niewiele na jej temat wiadomo i jeszcze nas zaskoczy. Mężczyzna stara się pomóc Weronice, chociaż niektóre elementy nasuwają pewne podejrzenia, że coś tu nie gra. Jest wrażliwy, ale też pewny siebie i władczy. Czy przeczucie Weroniki w stosunku do niego są słuszne? Poza tym w powieści jest też sporo innych postaci, które odgrywają większe bądź mniejsze role, ale spajają całość, dobrze pasują: rodzina Boguszów, Anka, Milena, Tahira, czy Krzysztof.

Styl pisarski i plastyczny język sprawiają, że czytelnik czuje się uczestnikiem wydarzeń, czuje się zaangażowany w historię. Nie bez znaczenia jest aura tajemniczości, którą autorka roztacza, pełną domysłów, niejasności, podejrzeń. To ona mocno przyciąga do opowieści. Zakończenie pozostawia wydarzenia w takim momencie, że od razu chce się sięgnąć po kolejny tom. Na szczęście nie będę musiała długo czekać, bo już jest dostępny.

„Obca miłość” to opowieść, o której szybko się nie zapomni, nasycona emocjami po brzegi, intrygująca i zaskakująca. To jednocześnie pierwszy tom świetnie zapowiadającej się serii pisarki, którą chce się poznać w całości, gdyż ta część pozostawia czytelnika w takim momencie, że najchętniej przeczytałabym od razu kolejny tom, by dowiedzieć się, co będzie dalej. Przeplatają się życiowe wydarzenia, trudne wybory i zakręty losu, a całość spaja tajemnica do odkrycia oraz świetny styl pisarski. 

piątek, 7 sierpnia 2020

"Muminki w lesie. Szukaj i znajdź" Katariina Heilala, Päivi Arenius

Tytuł: Muminki w lesie. Szukaj i znajdź
Autor: Katariina Heilala, Päivi Arenius
Seria: Szukaj i znajdź
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 22

Spacer po lesie to wiele radości, o czym można się przekonać, wybierając się na wyprawę wraz z Muminkami. W takim towarzystwie przygód nie zabraknie, a z tą książeczką także ciekawych zadań do wykonania. Czy jesteście ciekawi jak wyglądała wyprawa Muminków do lasu?

Poznałam z tej serii publikację „Muminki i morze” (opinia) i wywarła na mnie pozytywne wrażenie zarówno pod względem oprawy graficznej, jak i treści. Tym razem jest podobnie.

Oprawa graficzna jest kolorowa i ładna. Barwy są łatwo rozróżnialne, ilustracje przygotowane przez Päivi Arenius są bez cieniowania, co jest bardzo pomocne w tym zakresie. Spory format, dzięki czemu szczegóły obrazków są dobrze widoczne. Kartki są sztywne, aby ułatwić przewracanie stron najmłodszym.

Treść obfituje w wiele zadań do wykonania, różnego typu. Tradycyjnie spora część z nich dotyczy odszukania poszczególnych elementów na rysunku, ale nie tylko. Przykładowo można pomóc odszukać właściwą ścieżkę, wskazać takie same elementy, czy policzyć postaci na obrazku. Jak na książeczkę o tak niewielu stronach zadań jest naprawdę sporo, rozwijających logiczne myślenie, rozpoznawanie kolorów i kształtów, ćwiczących koncentrację i liczenie. 

„Muminki w lesie. Szukaj i znajdź” to interesująca publikacja dla najmłodszych, która uczy i bawi, jest kolorowa, przemyślana i ze względu na wiele zadań do wykonania daje duże możliwości. Czas przy tej publikacji z pewnością nie będzie stracony, a raczej kreatywnie spędzony wraz z Muminkami, które tym razem wybrały się do lasu. 

środa, 5 sierpnia 2020

"Przekręt" Paulina Świst

Tytuł: Przekręt
Autor: Paulina Świst
Seria: Karuzela (tom 3)
Wydawnictwo: Akurat
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 320

Granica między dobrem a złem dla niektórych szybko się zaciera, gdy w grę wchodzą ich pragnienia, pieniądze, władza. Wszystko inne przestaje się liczyć, a na światło dzienne wychodzi mrok, skrywany wcześniej głęboko. Prokurator Zimnicki nadal próbuje rozwikłać sprawę Sitwy, lecz nie jest to takie proste. Pojawiają się sygnały o tajemniczej sekcie, która może być z tym związana. Pomóc może też „Orzeł”, który został aresztowany, ale nie chce pójść na współpracę. Do zespołu pracującego nad sprawą dołącza prokurator Bartłomiej Torbicki oraz funkcjonariuszka Pola Szydłowska. Oboje są zaskoczeni przy pierwszym spotkaniu po latach. Kiedyś się spotykali, byli blisko, a zakończenie tego związku było mało przyjemne. Teraz muszą zapomnieć o przeszłości i współpracować dla dobra sprawy. Wszystko wciąż mocno się komplikuje.

Po książkę sięgnęłam z ciekawości, ale też potrzebowałam jakiejś odmiany. To był dobry pomysł, gdyż czas przy lekturze upływa bardzo szybko, a mknąca do przodu akcja nie pozwala myśleć o niczym innym, wymaga skupienia. Szkoda tylko, że nie poznałam wcześniejszych książek autorki, bo wtedy obraz byłby pełniejszy.

Z początku przytłoczyła mnie trochę ilość postaci, ale czytelnikom, którym twórczość pisarki nie jest obca i poznali jej wcześniejsze powieści, nie sprawi to problemu. Poza tym bohaterowie są na tyle charakterystyczni, że dużo czasu nie zajmuje, by wciągnąć się w opowieść. Fabuła wzbudza zainteresowanie, a sprawa Sitwy nie pozwala odetchnąć. Pojawiają się nowe tropy, ale też trudności się piętrzą. Atmosfera się zagęszcza z każdym kolejnym rozdziałem, ale też wzrasta niebezpieczeństwo. Są ludzie, którzy nie cofną się przed niczym, bezwzględni, okrutni. Czy prokuratorowi Zimnickiemu uda się rozwikłać sprawę Sitwy? Tego Wam nie zdradzę, ale mogę tylko wspomnieć, że zakończenie jest zaskakujące, a sama książka dostarcza wielu wrażeń.

Bohaterowie są charakterystyczni, ale też mają swoje słabości, nie są wyidealizowani. Mamy tu wielu silnych mężczyzn, ale też nie brak pewnych siebie, ambitnych kobiet. Jest ostry język, są cięte riposty, poczucie humoru. Atmosfera czasem iskrzy, gdy ścierają się mocne charaktery. Są też pikantniejsze sceny, także na nudę narzekać się nie da. Trudno powiedzieć, która z postaci wywiera największe wrażenie, ponieważ każda w pamięci zapada, każda ma własne motywy działania, niekoniecznie akceptowalne i zrozumiałe dla innych. Miłość, przyjaźń, pożądanie, zdrada, chciwość, bezwzględność, okrucieństwo – wszystko razem się miesza, niczym składniki wykwintnego dania, które smakuje tak dobrze, jak wygląda. Dobrze się czyta, są momenty, które skłaniają do namysłu, inne przerażają realizmem, czy wzbudzają uśmiech.

Zakończenie, jak już wspomniałam, zaskakujące, ale w kontekście realizacji pewnych wydarzeń, motywów działania niektórych postaci. Pozwala też pomyśleć, że być może będzie ciąg dalszy. Pewne wątki zostały domknięte, inne pozostawiły miejsce na domysły. Jeśli będzie kolejna część, to chętnie ją poznam.

„Przekręt” to książka, w której akcja mknie do przodu, cały czas coś się dzieje, do tego do rozwikłania jest sprawa Sitwy. Przeplatają się różne wydarzenia, okraszone ostrym językiem, dobrze pasującym do sytuacji, nie zabrakło też pikantniejszych scen i mocniejszych akcentów. Narracja prowadzona z perspektywy różnych postaci dodaje realizmu i pozwala spojrzeć na wydarzenia z szerszej perspektywy. Jest ciekawie, miejscami mrocznie, miejscami z nutką chili – po prostu dobrze się czyta i chce się więcej.