Las w każdym może wzbudzać różne uczucia, niepokój, strach, radość, poczucie bezpieczeństwa. O Duchnym Lesie od lat krążą różne opowieści, mroczne, niepokojące. Dzieje się tak za sprawą wydarzeń, które się w jego części rozegrały. Teraz w jego ostępy kieruje swe kroki Pola, która otrzymuje dziwny list od Kasandry, dziewczyny poznanej podczas terapii w szpitalu. Obie starały się poskładać swoje życie w całość, Pola po stracie męża i syna a Kas po traumatycznych wydarzeniach związanych ze śmiercią jej przyjaciółki Lary. Dużo ze sobą rozmawiały. Teraz jeden list burzy spokój i uwalnia demony przeszłości. Coś mrocznego wydobywa się z gąszczu i sprawia, że historia Murszu ożywa na nowo.
Grudzień sprzyja raczej poznawaniu opowieści w świątecznym klimacie i takich bardzo wiele pojawia się wszędzie. Tymczasem w moje ręce trafiła książka, która krótkim, ale mocnym opisem i mroczną okładką sprawiła, że pozostałe odłożyłam chwilowo na później. Czy lektura okazała się tak intrygująca jak jej opis?
Opowieść ma coś takiego w sobie, że od samego początku przyciąga. Kolejne rozdziały, poczynając od prologu, poznaje się z wzrastającym zainteresowaniem zagłębiając się coraz bardziej w fabułę. Autorka miała bardzo dobry pomysł na splecenie wydarzeń, które początkowo mogą wydawać się niepowiązane, a w efekcie końcowym dają zaskakujący finał. Wszystko zostało dopracowane, dobrze pomyślane i zapewnia nieprzewidywalność. Wiele jest elementów zaskakujących, dających do myślenia, ale także potęgujących poczucie niepokoju, intrygujących, osaczających specyficzną atmosferą. Bardzo ważny jest klimat, który książka roztacza i to wpływa na to, że tak dobrze się ją poznaje. Klimat tworzy sceneria i opowieści z nią związane, tajemnice roztaczające mrok, przeszłość go potęgująca. Za sprawą tego otrzymujemy niepowtarzalną, ale równocześnie realną opowieść, od której ciężko się oderwać.
„Za zło nigdy nie odpowiada przyroda, ona tylko przyjmuje to, czym człowiek ją karmi. A człowiek zamiast pielęgnować, najczęściej ją truje. Dlatego trzeba ją oczyszczać, by mogła znów sama się wyżywić. By mogła się odrodzić i dać dobry plon.” str 179
Otrzymujemy trzy płaszczyzny czasowe i równocześnie historie tworzące skomplikowany wzór trudny do odszyfrowania, zaskakujący. Wydarzenia poznaje się naprzemiennie z perspektywy trzech bohaterek i to daje mocniejszy wydźwięk, pozwala lepiej wczuć się w opowieść, także intryguje coraz bardziej. Stopniowo odkrywane są tajemnice każdej z tych historii, ale zanim dojdzie do ich wyjaśnienia czeka na czytelnika wiele mylnych tropów i wydarzeń wywołujących sporo emocji. Autorce udało się przygotować przekonującą i intrygującą powieść, w której akcja jest dynamiczna a opisy plastyczne i działające na wyobraźnię.
Prym w tej książce wiodą postacie kobiece i to one najmocniej zapadają w pamięci. Silne, zagubione, pewne siebie, ale też nieśmiałe i co najważniejsze przedstawione realnie oraz trafnie scharakteryzowane. Różne są ich historie, oczekiwania, wspomnienia, przemyślenia, tak jak i różne przeszkody los piętrzy im na drodze. Poznajemy skrawki ich życia, jego codzienne blaski i cienie, ale także wydarzenia, które doprowadziły do rozwikłania pewnych tajemnic. Pola, Lara, Marianna, Kasandra, Wiktoria, Eliza – chyba one najmocniej zapisały się w mojej pamięci i dobrze wpisują się w opowieść.
„Mursz” to książka, która przyciąga przede wszystkim klimatem, scenerią, tajemnicami i dynamiczną akcją. Rozsiewa mroczną atmosferę przenosząc czytelnika do Duchnego Lasu, w którym rozegrały się tragiczne wydarzenia i o którym krążą różne opowieści. W jego zakamarkach wciąż skrada się zło i skrywane są tajemnice, które nie powinny ujrzeć światła dziennego. Czy jesteście gotowi, by wyruszyć na wyprawę do Murszu i odkryć to, co się w nim czai a także poznać jego mieszkańców?