piątek, 29 maja 2020

"Królowa pszczół" Nina Nirali

Źródło okładki: Novae Res
Tytuł: Królowa pszczół
Autor: Nina Nirali
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 436
Data premiery: 1 lipca 2020

Indie, kraj wielu kontrastów, piękny, ale też wypełniony ludzkimi dramatami. Dla Skylar stanowi cel drogi, którą obrała. Kobieta wyjeżdża z Anglii, by w Indiach odnaleźć skrawek siebie i napisać kolejną, ale tym razem niezwykle ważną dla niej książkę. Tymczasem los niczym chochlik postanawia trochę zamieszać w jej planach i niespodziewanie na jej drodze staje Ravish. Inteligentny, przystojny, mimo młodego wieku doświadczony przez życie. To spotkanie, zupełnie nieplanowane staje się początkiem czegoś nowego dla nich obojga. Każde z nich ma swoje tajemnice. Czy będą potrafili je odkryć? Czy wykorzystają szansę, którą los im sprezentował?

Gdy zobaczyłam zapowiedź tej książki, z której wynikało, że zabiera czytelnika w podróż do Indii, spodziewałam się fascynującej lektury. Do tego piękna, barwna okładka oraz tajemniczy tytuł, początkowo niepasujący do opisu. Napiszę więc od razu w skrócie, na zachętę – treść jest równie piękna jak okładka i to nie jest kolejna, zwykła powieść obyczajowa. W książce znajdziecie coś więcej a także ukazane jest drugie oblicze Indii, o którym często się zapomina.

Poznajemy Skylar, pisarkę, zdystansowaną, nieco zgorzkniałą, trochę przygaszoną. Jej wyjazd, związany z napisaniem książki, wygląda też trochę na ucieczkę. Jakby chciała pewien etap za sobą zostawić, jakby miała jeszcze jakiś powód, który chce zachować w sekrecie. Czy tak faktycznie jest, czy to tylko złudzenie? Cóż, o tym musicie się już przekonać sami, ale jedno z całą pewnością mogę zdradzić, to zaskakująca postać, która ma w sobie wrażliwość, ale też siłę. Dobrze nakreślona, pokazująca, że warto walczyć o to, w co się wierzy i jednocześnie jak wiele rzeczy na świecie jest jeszcze do zrobienia. Kolejną dobrze zaprezentowaną postacią jest Anu, dziewczynka, która także wybiera się w podróż, która może stanowić jej jedyną deskę ratunku. Bez wsparcia, sama, marzy o czymś, czego jeszcze nigdy nie doświadczyła, ryzykuje by przeżyć. To postać, której historia porusza i daje do myślenia. Następną ważną postacią jest Ravish. Ten bohater wydał mi się trochę przesłodzony, chociaż jego postawa jest godna podziwu i wymagająca odwagi. Inteligentny, ambitny, silny, gdy sytuacja tego wymaga, uczuciowy. Bohaterowie, których wymieniłam na długo zagoszczą w mojej pamięci, a ich przeplatające się losy wzruszają, są piękne, ale też wypełnione cierpieniem i trudnymi doświadczeniami. Dodatkowo skupiają wokół siebie wiele innych osób, takich jak Arohi, Kajal, czy Kaminni, których historie są niczym kolejne koraliki pięknego naszyjnika. Dobrze do siebie pasują.

„Dopiero teraz zrozumiałam, że nie śmierć ma moc, a samo życie. Tylko żyjąc, możesz cokolwiek zmienić we własnym lub cudzym życiu.” str. 348

W powieści można znaleźć wiele życiowych wydarzeń. Autorka pokazuje też, jak duże wsparcie mogą dać po prostu życzliwi ludzie i jak wiele może to zmienić. Dodatkowo przedstawia też te gorsze oblicze Indii, biedę, trudne losy najmłodszych, podejście do kobiet. Poza trudnymi, ale bardzo ważnymi tematami jest tu też miejsce na miłość, przyjaźń i nadzieję. Ogólnie fabuła usiana jest wieloma różnymi wydarzeniami, cały czas coś się dzieje a na deser dostajemy piękne zakończenie.

Styl pisarski jest lekki i obrazowy, więc mimo wielu stron książkę czyta się szybko i z ciekawością. Wpływ na to mają też charakterystyczni bohaterowie, których grono jest duże. Do tego pełne kontrastów tło społeczno – obyczajowe. Tytuł, z początku niepasujący, skrywa swoją symbolikę i dobrze wpisuje się w tematykę książki.

„Królowa pszczół” to mądra, życiowa i poruszająca podróż zakrętami życia do Indii, kraju pięknego, ale też skrywającego wiele ludzkich dramatów. Dużo w niej emocji i barwnych postaci. Pokazuje, że nie powinno się myśleć, że jedna osoba nic nie zmieni, gdyż czasem nawet ziarenko piasku może wywołać lawinę. Warto mieć nadzieję, warto marzyć, dążyć do celu i nie poddawać się mimo trudności. Bo cel osiągnięty w taki sposób przynosi prawdziwą satysfakcję i wart jest pracy. To piękna książka i zachęcam Was do jej przeczytania.

poniedziałek, 11 maja 2020

"Wyspa na końcu świata" Kiran Millwood Hargrave

Tytuł: Wyspa na końcu świata
Autor: Kiran Millwood Hargrave
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 288
Data premiery: 15 lipca 2020

W pięknym zakątku świata, pośród lazurowych wód oceanu znajduje się wyspa Culion. Pomyśleć by można, że to idealne miejsce, gdzie rosną gęste, zielone lasy, latają barwne ptaki, jest spokój, kontakt z naturą i jej pięknem. Okazuje się, że ludzie, którzy ją zamieszkują nie znaleźli się tu bez przyczyny, zostali odizolowani od reszty świata. Żyją spokojnie, ciesząc się codziennością, chociaż jak widać nie wszystkim się to podoba. Pewnego dnia na wyspę przybywa urzędnik, pan Zamora, który postanawia wprowadzić swój porządek rozdzielając rodziny dla ich dobra, odbierając zdrowe dzieci rodzicom, którzy zachorowali. Jednym z takich dzieci jest Amihan, dwunastoletnia dziewczynka, która całe swoje życie spędziła w Culion a teraz musi udać się do sierocińca. Marzeniem jej i jej mamy było, by na wyspę przyleciały chmary pięknych, barwnych motyli, dlatego systematycznie sadziły kwiaty. Teraz rozdzielone, każda w innym miejscu musi zmierzyć się z odmiennymi problemami. Co stanie się z wyspą Culion? Czy spełni się marzenie Ami i jej mamy o pięknych, wielobarwnych motylach?

Przeczytałam pierwszą książkę pisarki i wiem, że potrafi snuć piękne, ale także mądre opowieści, tak jak to było w przypadku „Dziewczynki z atramentu i gwiazd” (moja opinia). Otacza czytelnika swoistym klimatem, magiczną mgiełką, której po lekturze zaczyna brakować. Gdy zobaczyłam zapowiedź drugiej książki autorki wiedziałam, że będę chciała ją przeczytać. Czy urzekła mnie tak jak poprzednia lektura? Czy warta jest uwagi?

Na obydwa pytania mogę z pełnym przekonaniem odpowiedzieć, że tak. Do lektury zachęca już sama okładka, kolorowa, na której przysiadły motyle a zawartość niesie ze sobą więcej niespodzianek i charakterystycznego dla stylu pisarki klimatu. Przenosimy się na Filipiny, a dokładniej na wyspę Culion, gdzie mieszka Amihan ze swoją Nanay. Miejsce piękne, spokojne i do pewnego momentu pełne ciepła, troski i nadziei. Okazuje się, że taka wyspa w rzeczywistości istnieje, a autorka bazując na pewnych faktach stara się pokazać, jakie wydarzenia w tym miejscu się rozegrały, ludzkie dramaty, konsekwencje błędnych decyzji. Opowieść jest fikcyjna, ale oparta na rzeczywistych wydarzeniach i przedstawia miejsce, w którym się działy, co daje do myślenia, do zatrzymania się na chwilę i odpowiedzenia sobie na pewne pytania, które same się nasuwają. Jednocześnie, tak jak już wspominałam, pisarka otacza czytelnika taką magiczną mgiełką poprzez barwne opisy, piękno przyrody, zaskakujące momenty niby zwyczajne, a jednak niezwykłe w swojej prostocie. Trudno to ująć w słowa, najlepiej dać się po prostu porwać opowieści.

Trudno też jednoznacznie stwierdzić o czym jest ta książka, gdyż wbrew pozorom i lekkości przedstawia trudne tematy, relacje, mrok w ludzkich sercach. Uczy tolerancji, spojrzenia na drugiego człowieka nie tylko przez pryzmat złych uczynków. Każdy może się pomylić, popełnić błąd, czasem wynika to ze strachu przed nieznanym. Ludzie często boją się tego, o czym za wiele nie wiedzą. Pisarka porusza tematykę bardzo aktualną i chociaż książka kierowana jest do młodzieży, warto ją przeczytać niezależnie od wieku.

Poza przesłaniem, które w książce jest zawarte, to po prostu jest ciekawa i misternie spleciona opowieść, miejscami pełna ciepła, innym razem smutku, wzbudzająca emocje i zaskakująca. Poza główną bohaterką Ami, w powieści przeplatają się losy innych postaci takich jak przyjacielscy Capuno i Bondok, troskliwa siostra Małgorzata, uśmiechnięta i zaradna Mari, czy owładnięty pasją lepidopterolog pan Zamora. Szkoda tylko, że w pewnym momencie opowieść się urywa, a my poznajemy jej ciąg dalszy po trzydziestu latach. Domyślam się, że to celowy zabieg, ale mi zabrakło tego kawałka historii, który mógł być równie barwny, a tak pozostał w sferze domysłów.

„Wyspa na końcu świata” to opowieść napisana w piękny sposób, mądra, rozsiewająca magiczny klimat, ale również ukazująca, jakie konsekwencje mogą nieść błędne, pochopne decyzje, zaślepienie, strach przed nieznanym, ocenianie po pozorach. To książka, która pod osłoną lekkości skłania do zastanowienia się, niesie pewien przekaz. Trudno ją jednoznacznie sklasyfikować, najlepiej ją po prostu przeczytać, do czego Was zachęcam.

środa, 6 maja 2020

"Gdzie jest dukat króla Zygmunta?" Artur Pacuła

Źródło okładki: Oficyna 4eM
Tytuł: Gdzie jest dukat króla Zygmunta?
Autor: Artur Pacuła
Wydawnictwo: Oficyna 4eM
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 384
Data premiery:  6 maja 2020

Czas na kolejny wyjazd, tym razem pod namiot blisko Tarnowa, gdzie w leśniczówce pracuje wujek Ali. Okazuje się, że z miejscem tym wiąże się legenda dotycząca wcześniejszego właściciela, czyli hrabiego Semechowskiego. Obecna leśniczówka kiedyś była domkiem myśliwskim a legenda głosi, że gdzieś w okolicy może być ukryta kolekcja monet hrabiego, wśród których może znajdować się dukat króla Zygmunta. W taki to sposób spokojny wyjazd wakacyjny zmienia się w kolejną przygodę otuloną historią, tajemnicami i zagadką do rozwikłania. Ekipa podejmuje wyzwanie i rozpoczyna poszukiwania. Droga do odkrycia tajemnicy nie jest łatwa zwłaszcza, że odnosi się wrażenie, że nie tylko oni są nią zainteresowani. Czy uda się im rozwikłać kolejną łamigłówkę? Czy w krążącej legendzie jest chociaż ziarno prawdy?

Miałam przyjemność przeczytać dwie poprzednie książki autora, w których to poznałam ciekawą, zgraną i żądną przygód ekipę głównych bohaterów, czyli Alę, Monikę, Mirasa i Igora oraz ich nauczyciela historii Marcina Krygiera zwanego Bossem. Każdy kolejny tom tej serii to nowa porcja przygód, ale co bardzo ważne, dotychczas też duża dawka historii. Jak będzie tym razem?  Inaczej, ale równie ciekawie.

Trzeba przyznać, że za każdym razem, gdy rozpoczynam kolejną powieść pisarza od razu wsiąkam w opowieść, zapominając o tym, co wokół. Tak też się stało tym razem, a ekipę poszukiwaczy przywitałam jak długo niewidzianych znajomych. Główni bohaterowie są tak wykreowani, że od razu wzbudzają pozytywne emocje. Rezolutna Ala, która dobrze radzi sobie z komputerem. Energiczna Monika, rozsądna, zaradna i pomocna. W tym tomie można też obserwować Mirasa w nieco innym wydaniu, poznając nowe jego cechy i oczywiście w ekipie tradycyjnie są Igor i Boss. Pojawia się też kilka nowych, interesujących postaci. Tajemnicza studentka Samira, której zachowanie wzbudza podejrzenia części ekipy. Czy jej intencje są szczere? Jest też grupa poszukiwaczy skarbów na czele z ich przywódczynią Meg. Sami więc musicie przyznać, że to całkiem charakterystyczne grono. Do tego wykreowane w sposób trafiający do wyobraźni, realnie.

Fabuła jest ciekawa i zaskakująca a zwłaszcza finał. Nie spodziewałam się tego, co wyniknie z poszukiwań. Poza wątkiem głównym, czyli odkrywaniem tajemnicy, autor dodał wątek poboczny, który związany jest z motocyklistami. Właściwie równolegle odkrywane są kolejne karty związane z tymi zagadnieniami. Lepszy obraz dają różne plany czasowe, obecny oraz przeskoki do okresu, gdy właścicielem tych terenów był hrabia Semechowski. Dzięki temu historia staje się pełniejsza.

Na brak akcji nie można narzekać. Z pozoru spokojne miejsce aż kipi od wydarzeń i emocji. Stary domek myśliwski, w którym nocą skrzypią deski, nocowanie w namiocie słuchając odgłosów lasu, spacery śladami ciekawej historii, nocne pościgi. Dzięki plastycznym opisom i realnie skomponowanym dialogom autorowi udało się otoczyć czytelnika atmosferą tajemnic, przygód, podejrzeń. Odnosi się wrażenie, jakby rozwiązanie zagadki było tuż tuż, a tymczasem to może być kolejny mylny trop. W każdym razie napięcie jest stopniowane a wydarzenia śledzi się z dużym zainteresowaniem.

„Gdzie jest dukat króla Zygmunta” to kolejny tom intrygującej serii dla młodzieży, w którym wraz z pełną energii i pomysłów ekipą możecie odkrywać tajemnice, przeżywać przygody i poznawać piękne, przesiąknięte historią miejsca w Polsce. Autor splata całość lekkim stylem, dzięki czemu szybko chłonie się informacje i z przykrością patrzy na ostatnią stronę. Mam nadzieję, że przed nami jeszcze wiele takich opowieści, bo ja już czekam na kolejną.

poniedziałek, 27 kwietnia 2020

"Arabski książę" Tanya Valko

Źródło okładki: Prószyński i S-ka
Tytuł: Arabski książę
Autor: Tanya Valko
Seria: Orientalna saga (tom 11)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 736

Niejedna osoba marzy o bogactwie, myśląc że ono rozwiązuje wiele problemów, daje siłę, władzę, szczęście, wolność. Czy to w rzeczywistości tak pięknie wygląda? Patrząc na losy Doroty i jej córek Marysi i Darii można stwierdzić, że wszystko ma swoją cenę, każda decyzja niesie pewne konsekwencje, które mogą okazać się bardzo kosztowne. Los rzucił im wiele kłód pod nogi i wygląda, jakby w końcu się uspokoiło, ale to jeszcze nie koniec. Jeszcze na ich drodze pojawiają się nowe przeszkody a los nie odkrył wszystkich kart i niespodzianek, które ma w zanadrzu. Jaki dalszy ciąg będzie miała historia tych kobiet? Czy odnajdą spokój i szczęście? Czy ich plany i marzenia mają szansę na spełnienie?

Do przeczytania tej książki zachęcił mnie jej opis, ale uwagę zwróciła też tajemnicza okładka. Dawno już nie czytałam powieści, której fabuła osadzona jest w krajach arabskich. Nie poznałam też twórczości autorki i muszę przyznać, że zwróciłam uwagę, że jest to kontynuacja serii, ale nie sądziłam, że aż jedenasty tom Orientalnej sagi. Zazwyczaj cykle staram się poznawać od początku, a tu taka niespodzianka. Czy ciężko mi było wciągnąć się w opowieść?

Na początku chwilę mi zajęło poznanie głównych bohaterów, relacji między nimi, ich sytuacji życiowych. Pomocna w tym zakresie okazała się geneza postaci zamieszczona na końcu książki. Dalej już zupełnie nie myślałam na ten temat, gdyż opowieść skutecznie przykuła moją uwagę plastycznymi opisami, realizmem przedstawionych wydarzeń, siłą przekazu. Na wstępie autorka wyjaśnia, że nie jest to powieść historyczna, chociaż pojawiają się w niej też znane postacie, ale mimo to czuje się więź z fikcyjnymi bohaterami, których los obserwuje się ze skupieniem i ciekawością. Czuje się też różne emocje, które są reakcją na wydarzenia rozgrywające się w życiu tych trzech kobiet i ich bliskich. Trzeba przyznać, że dzieje się coś cały czas, zarówno w sensie pozytywnym, jak i negatywnym, życiowych zakrętów nie brakuje, nie brakuje też trudnych tematów, z którymi niejako związane jest życie kobiet w Arabii Saudyjskiej.

Przejdźmy do bohaterów, których w tej opowieści przeplata się wielu. Na mnie największe wrażenie wywarły kreacje postaci kobiecych. Marysia spełniająca się zawodowo i równocześnie działająca w słusznej sprawie, by pomóc kobietom. Pełna pomysłów, inteligentna, wiecznie zabiegana, przez co niestety cierpi też jej rodzina. Daria, silna, ale teraz też zagubiona i osaczona przez traumatyczne wspomnienia. Aruba, wysportowana, pewna siebie, pomocna. Mieszane uczucia wywoływała na początku Salma, lecz w trakcie lektury zmienia się jej obraz. Wśród męskich postaci wyróżnia się Hamid, wspierający swoją żonę, wyrozumiały, cierpliwy, opiekuńczy i silny, stanowiący oparcie. Drugą postacią jest książę Anwar, który okazał się prawdziwą niespodzianką. Autorka wykreowała pełnych życia bohaterów, każdy z nich z własnym bagażem doświadczeń, pragnieniami, oczekiwaniami, chwilami zwątpienia. Każdego historia jest ciekawa, czasem smutna, przerażająca, przytłaczająca a czasem szczęśliwa. Różnie układają się losy ludzkie i trudno przewidzieć, co wydarzy się w przyszłości.

Zaletą tej książki jest też tło społeczno obyczajowe, pokazanie odmiennej kultury i zmian, które na przestrzeni lat zachodzą. Czytając czuje się, że pisarka dobrze przygotowała się merytorycznie, by oddać realia świata, który przedstawia. Na końcu każdego rozdziału przetłumaczone są zwroty i nazwy obcojęzyczne. Dodatkowo na końcu książki jest słowniczek oraz dwa rozdziały, z których jeden poświęcony jest historii Arabii Saudyjskiej, a drugi historii Libii.

„Arabski książę” to mocna książka, ciekawa, pełna niespodzianek i nietuzinkowych postaci, których losy układają się w skomplikowany, wielobarwny obraz. Autorka nie stroni od trudnych tematów, jednocześnie przedstawiając je w łatwy w odbiorze, ale wzbudzający wiele emocji sposób. Opowieść daje do myślenia i poszerza horyzonty, ukazując inną kulturę, tak odmienną od naszej. Porusza i jest niczym rwąca rzeka, w której nie brak zwodniczych zakrętów, ostrych kamieni i innych przeszkód na drodze. Może Was też porwie równie mocno jak mnie.

piątek, 24 kwietnia 2020

"Arkada" Aleksandra Kaptur

Tytuł: Arkada
Autor: Aleksandra Kaptur
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 366

Dla Emily, Magdy, Michaela i Wiktora rozpoczyna się kolejny rok szkolny. Ich szkoła mieści się w ogromnym starym gmachu, skrywającym w swych murach wiele tajemnic. Klimatyczne miejsce z bogatą historią znajdujące się w spokojnym i niewyróżniającym się miasteczku. W tym roku do ich klasy dołącza Anastazja. Zwraca na siebie uwagę, coś tu nie pasuje, coś wzbudza niepokój i słusznie. Chwilę później świat, który był im znany znika, a oni przenoszą się do innego, bardziej niebezpiecznego, w którym trzeba walczyć o przetrwanie i trzeba zmierzyć się z Królową Ciemności. To nierówna walka, w świecie pełnym magii i niebezpieczeństw.

Opis na okładce skutecznie mnie zachęcił do zapoznania się z tą książką. Równie zachęcająca wydała się dobrze skomponowana okładka. Zwiastowały tajemnice, rozbudowany i ciekawy, chociaż też pełen niebezpieczeństw świat oraz przygodę. Musicie przyznać, że brzmi to całkiem obiecująco zwłaszcza dla osób, które chętnie sięgają po ten gatunek literacki. Oczekiwania więc związane z tą książką miałam spore. Czy zostały spełnione? Czy Arkada pozostanie w mojej pamięci dłużej niż jeden dzień?

Autorka od samego początku otacza czytelnika atmosferą usianą tajemnicami do odkrycia, legendami, opowieściami przekazywanymi z pokolenia na pokolenie. Czuć nutkę przygody, ciekawość tego, co nastąpi za chwilę zwłaszcza, że niemal od razu zostajemy wciągnięci w wir wydarzeń. W jednym momencie obserwujemy zwykły dzień w szkole, by po chwili dać się wciągnąć w świat tak odmienny, w którym za każdym zakrętem może czaić się niebezpieczeństwo a na zwykłej drodze można spotkać przyjaciół, albo wrogów, lub co gorsze, wzbudzające trwogę istoty. To kraina rozległa, w której jest miejsce na piękno, ale nie brakuje też intryg, niesprawiedliwości, bólu i smutku oraz walki z Królową Ciemności, której zastępy rosną w siłę. Jak w takim miejscu poradzi sobie grupa nastolatków z współczesnych realiów? Z pewnością niełatwe zadanie przed nimi, wymagające odwagi i mierzenia się z własnymi słabościami.

Książka obfituje w charakterystycznych bohaterów, do których grona można zaliczyć chociażby Emily Grand, przewodniczącą klasy, pewną siebie, ceniącą wiedzę, zorganizowaną. Okazuje się, że to, czego dotychczas się nauczyła na niewiele się zda, gdy trzeba walczyć i reagować bez dokładniejszej analizy i obmyślania strategii ale trzeba przyznać, że może być przydatna jej spostrzegawczość, tak jak i inteligencja. Wiktor Brown natomiast to arogancki chłopak, który lubi być w centrum zainteresowania. Gdy jednak robi się niebezpiecznie ujawniają się też inne jego cechy. Czy okażą się przydatne? Trzeba też wspomnieć o Anastazji, której historia wzbudza duże zainteresowanie, jest zaskakująca, zawiła, ale też miejscami po prostu smutna. To wojowniczka, która ma też inne oblicze. Stara się być silna, ale też nie boi się okazywać słabości. Każdy przecież je ma. Mogłabym tak jeszcze długo wymieniać, gdyż postaci jest sporo, są rozpoznawalne, dobrze nakreślone, chociaż nie wszystkich poznajemy równie dobrze. Niektóre pojawiają się na chwilę, tak jak Człowiek Ze Stali, którego historię chciałabym poznać. Czuję, że odegra ważne zadanie w tej opowieści. To dopiero początek. Zdarzały się też sytuacje, gdy pewne zachowania wydały mi się mniej realne, mimo to bohaterowie przyciągają uwagę i dzięki nim historia jest tak barwna.

„Arkada” to pierwszy tom serii dla młodzieży, który jest niczym portal do innego świata, w którym czają się niebezpieczeństwa, a za każdym zakrętem jest kolejna tajemnica do odkrycia, nowe miejsce do poznania, kolejne zadanie do wykonania. Fabuła jest ciekawa, bohaterowie różnorodni a kraina obszerna i nie do końca zbadana. Ciekawa jestem jak opowieść rozwinie się dalej a Was zachęcam do zajrzenia do tej niezwykłej krainy i poznania wojowniczki Anastazji i jej historii.

sobota, 11 kwietnia 2020

"Ryzyko" Elle Kennedy

Tytuł: Ryzyko
Autor: Elle Kennedy
Seria: Briar U (tom 2)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 456

Los bywa przewrotny i czasem jedno zdanie, wypowiedziane pod wpływem chwili, może pociągnąć za sobą spore konsekwencje i odnieść niespodziewany skutek. Przekonała się o tym Brenna. Teraz musi prosić o pomoc, a to do niej niepodobne. W dodatku prośba skierowana jest do napastnika Harvardu, aroganckiego, pewnego siebie, chociaż nie tylko to zwraca uwagę. Jake Connelly jest przystojny i doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Zgadza się na jej prośbę, ale oczywiście chce coś w zamian. Ma udawać jej chłopaka, ale chce w rewanżu prawdziwej randki. Zapowiada się… sporo zawirowań.

Poznałam już pierwszy tom tej serii, a jego główni bohaterowie, czyli Summer i Fitz wciąż goszczą w mojej pamięci. W poprzedniej części pojawiła się też Brenna - wyróżniała się na tle grona bohaterów i tym chętniej rozpoczęłam drugi tom, by poznać jej historię. Czy jest równie ciekawa i z zapadającymi w pamięci bohaterami?

Od samego początku kipi od emocji. Dzieje się tak za sprawą Brenny i Jake’a, którzy są charakterystyczni, pewni siebie, jednocześnie realnie nakreśleni. Od razu między nimi są utarczki słowne, atmosfera pełna napięć i niedomówień, chemia. Coś, co z początku jest tylko grą, nabiera rozpędu. Czy jednak coś w tych relacjach jest prawdziwe, czy to tylko pozory? Obserwując rozwój wydarzeń trafia się na momenty zaskakujące, chociaż przewidujących też jest całkiem sporo. W tym gatunku literackim akurat ten element mi nie przeszkadza. W tym momencie liczą się emocje, a akurat w książkach tej pisarki ich nie brakuje, tak samo jak sporej dawki humoru. To wszystko razem zapewnia rozrywkę i pozwala oderwać się od ponurych myśli a przenieść do miejsca pełnego przystojnych hokeistów oraz pięknych, pewnych siebie kobiet, które w niczym im nie ustępują. Starcia są nieuniknione, a to tylko dodaje rumieńców opowieści.

Główni bohaterowie wzbudzają sympatię od pierwszych stron. Różnią się, ale być może nie tak bardzo, jak sądzą. Ich historia zaczyna się niepozornie i szybko nabiera rozpędu. Brenna wyróżnia się siłą charakteru, przebojowością, ale też dążeniem do spełnienia marzeń i tak lubianym na ustach kolorem czerwonym. Zwraca na siebie uwagę męskiego grona i dobrze się z tym czuje a czerwona szminka jest niczym jej znak rozpoznawczy. Jakby zakładała maskę, którą pokazuje światu. Jaka jest naprawdę? Gdy w jej życiu pojawia się Jake i niczym tornado przewraca wszystko do góry nogami, nic nie wygląda już tak samo. On też wie, czego chce i nie zamierza ustąpić. Rozpoczyna się emocjonująca, pełna napięć gra między tą dwójką.

Warto wspomnieć też o ważnych tematach, które w książce są poruszane. Trudne relacje rodzinne, wzajemne oskarżenia, ocenianie po pozorach, szantaż emocjonalny i traumatyczne wspomnienia, przebaczenie. Autorka poruszyła też istotną kwestię a związana z Brenną i wymarzonym przez nią stażem. Więcej na ten temat nie napiszę, aby nie zdradzić zbyt wiele.

„Ryzyko” to udana kontynuacja serii z charyzmatycznymi bohaterami, których historię dobrze się poznaje. Ma swój urok, jak każda z książek autorki, które cechują swobodny styl pisarski, zabawne dialogi i zgrabnie poprowadzona fabuła pełna emocji. Przyciąga uwagę, rozbawia, ale też daje do myślenia. Polecam na poprawę humoru, czy też po prostu na wieczór przy aromatycznej kawie, czy herbacie.

piątek, 20 marca 2020

"Anioły z Lovely Lane" Nadine Dorries

Źródło okładki: Prószyński i S-ka
Tytuł: Anioły z Lovely Lane
Autor: Nadine Dorries
Seria: Pielęgniarki (tom 1)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 488

Pielęgniarstwo, to zawód często wciąż niedoceniany a tak ważny, trudny, wymagający nie tylko wiedzy, ale też odporności na stres i wrażliwości, wręcz powołania. Przenieśmy się teraz do XX wieku do Anglii, a dokładniej do Liverpoolu, gdzie pięć młodych kobiet przybywa, by nauczyć się pielęgniarstwa i odbyć praktykę w szpitalu St. Angelus. Każda z nich ma swoją historię, różni je też status społeczny, ale połączyła chęć niesienia pomocy i nauki od doświadczonego i cenionego zespołu. Okazuje się to bardziej skomplikowane niż początkowo mogło się wydawać, wymaga podporządkowania wielu zasadom i hierarchii, a także zmierzenia się z własnymi słabościami. Czy w takich warunkach będzie miejsce na przyjaźń? Gdy do szpitala trafia młoda dziewczyna, której życie jest zagrożone z powodu źle wykonanej aborcji, staje się to początkiem tragedii, która naznaczy to miejsce i każdą z bohaterek.

Zazwyczaj, gdy w zapowiedziach widzę książki, których akcja osadzona jest w XIX, bądź XX wieku w Anglii, jest to element, który zachęca mnie do lektury. Tym razem też tak było. Dodatkowo tematyka związana z pielęgniarstwem i pięć młodych kobiet, które chcą opowiedzieć nam swoją historię, pochodzących z różnych stron, obarczonych własnymi problemami i walczących o to, co chcą w życiu robić. Zapowiadało się na powieść pełną emocji i życiowych wydarzeń, czyli ciekawie.

Fabuła to połączenie losów pięciu bohaterek, które poznajemy także pod względem sytuacji życiowej, ale także ich relacji rodzinnych, problemów, radości. Dobrze rozbudowana jest warstwa psychologiczna, co pozwala na większe zżycie się z fikcyjnymi postaciami, a tym samym większe zaangażowanie w śledzeniu ich losów. Dodatkowo można silnie odczuć, że autorka doskonale zna tematykę, sama przecież ukończyła pielęgniarstwo i pracowała w zawodzie. Pozwala to na realne zaprezentowanie tego aspektu w oparciu o merytoryczną wiedzę. Fabuła splata też losy innych bohaterów, równie istotnych a mam tu na myśli zarówno pozostałych pracowników szpitala, ale też jego pacjentów.

Z początku może się wydawać, że będzie to typowa obyczajówka o przyjaźni, życiowych zakrętach i przeszkodach do pokonania. Niech to Was nie zwiedzie, gdyż poza tym w powieści poruszonych jest wiele innych tematów, zaszytych jest wiele trudnych wydarzeń i tragedii ludzkich. Poznając je, nie raz łezka zakręci się w oku. Są też lżejsze tematy i zabawne momenty. Niezależnie od tego, wydarzenia zostały przedstawione w sposób trafiający do odbiorcy. Czasem były momenty wolniejsze, trochę bardziej monotonne, nie wpływają one jednak znacząco na odbiór całości, z której bije silny przekaz. Zobaczymy, jak będzie w kolejnym tomie.

Nowe uczennice szpitala St. Angelus to Dana, Victoria, Beth, Celia oraz Pammy. Wśród bohaterów, których jest całkiem sporo, na uwagę zasługuje wiele postaci, zarówno spośród pracowników szpitala, ale także jego pacjentów. Mamy surową opiekunkę grupy siostrę Ryan, uczciwą, prostolinijną, ale też stanowczą Emily, siejącą postrach siostrę Antrobus, czy pacjentkę Dottie. To nie wszystko, jest wiele innych ciekawie zaprezentowanych i wzbudzających emocje postaci. Emocje są różne, te pozytywne i negatywne, jak w życiu. Trochę sztucznie wpleciony jest wątek miłosny, coś mi w nim nie grało, przeszkadzało w jego odbiorze, nie poczułam emocji z niego płynących.

„Anioły z Lovely Lane” to dobre wprowadzenie do ciekawej serii, której fabuła osadzona jest w XX wieku w Anglii i ściśle związana jest z trudnym, ale jakże ważnym zawodem, jakim jest pielęgniarstwo. Opowieść ciekawa, poruszająca i dobrze skonstruowana, chociaż miejscami trochę nierówna. Mnie skutecznie zachęciła do zajrzenia do kolejnego tomu, ponieważ ciekawa jestem dalszych losów tych pięciu zdeterminowanych młodych kobiet, których już teraz zaczyna mi brakować.