niedziela, 16 lutego 2020

"Włoszki. Czego mogą nas nauczyć?" Gabriella Contestabile

Tytuł: Włoszki. Czego mogą nas nauczyć?
Autor: Gabriella Contestabile
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 328

Piękno to nie tylko wygląd, ale składa się na nie znacznie więcej, pewność siebie, pozytywne myślenie, energia. Gdy obok przechodzi uśmiechnięta kobieta, od której wprost bije pozytywna energia, nikt nie zastanawia się nad tym ile ma lat lub czy ma parę kilo za dużo. Tego mogą nas nauczyć Włoszki, radości, życia pełnego piękna mimo trudnych chwil, pasji, poszukiwania uroku w codzienności. W jaki sposób tego dokonać? Skąd wynika taki optymizm? Na te i wiele innych pytań stara się odpowiedzieć Gabriella Contestabile.

Opis książki oraz elegancka okładka zachęcają do zapoznania się z zawartością. Zazwyczaj z ciekawością sięgam po różnego rodzaju poradniki, gdyż uważam, że w każdym można coś znaleźć dla siebie. Czasem przeczytanie czegoś, co być może wydaje się oczywiste, mobilizuje nas do działania. Można też poznać inny punkt widzenia, czy trochę poszerzyć własny. Czy tym razem tak będzie?

Autorka książki urodziła się we Włoszech i chociaż obecnie w tym kraju nie mieszka, to nadal jest częścią niej i teraz stara się zabrać tam czytelnika. To podróż do korzeni, tradycji, otulona zapachami i wypełniona pięknem. W trzydziestu dwóch, krótkich rozdziałach znajdziecie esencję tego, co włoskie. Tego, co dodaje pewności siebie, siłę do pokonywania przeszkód, pozwala z optymizmem spojrzeć w przyszłość. Zawsze jest dobry moment na zmiany i być może ta książka będzie takim czynnikiem, który je zapoczątkuje. Trudno jednoznacznie określić, o czym ona dokładnie jest, gdyż ukazuje codzienne życie we Włoszech, nastawienie do problemów, podejście do pracy, zakupów, kuchni. Wplata skrawki historii, czy wspomnień autorki z dzieciństwa. Nie jest to typowy poradnik. Wszystko to razem daje barwny obraz pewnej siebie kobiety, która ma czas na pracę, zainteresowania, spotkania z przyjaciółmi, gotowanie i w każdej dziedzinie odnajduje skrawek piękna. Czasem łatwiej powiedzieć, że nie ma się na nic czasu niż spróbować coś zmienić, by go trochę dla siebie odnaleźć.

„Kupowano mniej, ale mądrzej: przedmioty, które były ludziom potrzebne, musiały być piękne i trwałe. Takie podejście legło u podstaw całego stylu życia.” str. 25

Podoba mi się, że autorka poruszyła temat nadmiernego kupowania niepotrzebnych lub gorszej jakości rzeczy. Często kuszą nas promocje i wybieramy coś, co nie do końca nam odpowiada tylko dlatego, że jest trochę tańsze a później i tak leży na półce. W książce przybliżony jest temat minimalizmu i doceniania rzeczy, które mamy, nadawania im drugiego życia poprzez przeróbki. Nie chodzi o to by otaczać się zniszczonymi rzeczami, lecz wybierać bardziej świadomie i bardziej o nie dbać.

„Życie w sposób niezwykły wymaga ryzyka. Ryzyko to możliwość w przebraniu. Podejmujemy je, gdy popycha nas do tego silne pragnienie. Jedynym, co może nas powstrzymać, jest strach. Jeżeli więc podążając za swoim marzeniem, dotarłaś aż do miejsca, w którym ogarnął cię strach, stało się tak nie bez przyczyny – i masz wiele powodów, by iść dalej. Nie ma bowiem nic gorszego czy bardziej zwyczajnego niż życie pozbawione magii.” str. 167

Osoby interesujące się modą pewnie chętnie przeczytają fragmenty związane z historią znanych włoskich marek. Dla mnie akurat te elementy wydały się mniej interesujące, momentami bardziej nużące. W książce przeplatają się czarno-białe, dobrze wkomponowane zdjęcia, które dodają uroku. Nie brakuje też cytatów, które między innymi rozpoczynają każdy z rozdziałów. Publikacja napisana jest w sposób lekki i obrazowy, chociaż czasem zbyt wzniosły. Przeszkadzało mi też czasem pewnego rodzaju generalizowanie, ponieważ myślę, że jednak nie wszystkie kobiety mieszkające we Włoszech mają takie podejście, jak autorka opisuje. Nie oczekujcie też, że znajdziecie rady, które od razu wszystko zmienią. Autorka pokazuje raczej, jak odnaleźć piękno w zwykłych momentach, cieszyć się z pozoru drobnymi chwilami, odnaleźć radość z życia. To ukazanie pewnego stylu życia, a reszta zależy tylko od nas.

„Włoszki. Czego mogą nas nauczyć?” to książka, która przenosi czytelnika do pięknych, słonecznych Włoch. Pozwala poczuć klimat uliczek usianych sklepikami rzemieślniczymi, gdzie spacerują uśmiechnięte i pięknie wyglądające kobiety. Autorka pokazuje, że by poczuć się pewnym siebie i zadowolonym z życia trzeba odnaleźć piękno w codziennych czynnościach. Znaleźć chociaż chwilę dla siebie, cieszyć się promieniami słońca, spojrzeć pozytywniej. W jaki sposób dokonują tego Włoszki? Przekonajcie się o tym sami podczas tej wypełnionej pozytywną energią lektury.

niedziela, 9 lutego 2020

"Światło księżyca" Jenn Bennett

Tytuł: Światło księżyca
Autor: Jenn Bennett
Wydawnictwo: IUVI
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 400

Osiemnastoletnia Birdie Lindberg to dziewczyna zafascynowana zagadkami do rozwikłania i pracą słynnych detektywów. Z uwagą obserwuje otoczenie, szukając tajemnic. Marzy jej się prawdziwa sensacja, coś intrygującego do odkrycia. Niespodziewanie nadarza się taka okazja, która pozwoli sprawdzić swoje możliwości. Pomysł podsuwa jej chłopak, którego miała nadzieję już nie spotkać na swej drodze. Chłopak, którego wcześniej spotkała raz, lecz to, co wówczas się wydarzyło wciąż wywołuje rumieńce na jej twarzy. Teraz, gdy podjęła pracę w hotelu okazało się, że on też tam pracuje, więc będą musieli jakoś sobie z tym poradzić. Z tym oraz z pewną zagadką a mianowicie jest podejrzenie, że właśnie do tego hotelu zagląda znany autor kryminałów. Nikt nie wie, jak się naprawdę nazywa, ani jak wygląda – mężczyzna bardzo ceni sobie prywatność. Co z tego wszystkiego wyniknie?

Moje pierwsze spotkanie z twórczością pisarki okazało się udane, a książka „Z głową w gwiazdach” warta była poświęconej jej uwagi. Przyjemna, wypełniona emocjami, z dobrze zarysowanymi głównymi bohaterami. Z rozmachu sięgnęłam po drugą powieść pisarki, która od jakiegoś czasu czekała już na półce. Czy to był dobry pomysł?

Zacznę od tego, co w książce spodobało mi się najbardziej, a mianowicie pomysł wplecenia w fabułę wątku związanego z rozwiązaniem zagadki i odkryciem tożsamości znanego autora bestsellerów. Wątek ten, tak jak i cytaty znajdujące się na początku każdego z rozdziałów dodają klimatu i pasują do głównej bohaterki, która tak lubi zagadki. Dziewczyna krok po kroku prowadzi z Danielem amatorskie śledztwo, kierując się stopniowo odkrywanymi śladami. Pojawiają się trudności, czasem mylne tropy, innym razem olśnienia naprowadzające na właściwą drogę. Kołacze się też pewna myśl, a właściwie pytanie. Czy mężczyzna pojawiający się w hotelu to naprawdę pisarz, czy może to tylko sprytny plan chłopaka na to, by zbliżyć się do Birdie? Na to pytanie Wam nie odpowiem. Wspomnę tylko, że zakończenie tego wątku okazuje się dosyć zaskakujące.

Bohaterowie to charakterystyczne grono. Niestety nie wzbudzają takich emocji, jak w poprzedniej książce pisarki. Pewne zachowania wydały mi się mniej realne, jakby przerysowane. Losy Birdie i Daniela splotły się po pierwszym spotkaniu i dalej nie wiedzą, co z tym wszystkim zrobić. Birdie nie wie, czego chce, jest zagubiona, ale wzbudza zainteresowanie. Daniel natomiast zaskakuje oryginalnymi pomysłami, spokojem – no może nie zawsze, wrażliwością. Ekscentryczną i oryginalną postacią jest Mona, która dodaje pazura opowieści i jest niczym egzotyczny ptak. Barwna, pewna siebie, ciepła i robiąca to, co uważa za słuszne bez względu na konsekwencje.

Książkę czyta się dobrze ze względu na lekki styl pisarski. Początek mniej przyciąga do lektury, lecz dalej wszystko nabiera rozpędu i poznaje się ją coraz lepiej, z większym zainteresowaniem. Ponadto autorka zaszyła w opowieści sporo istotnych tematów, czasem wręcz się wydaje, że jest ich nadmiar. Utrata bliskiej osoby, narkolepsja, depresja, lęk przed bliskością, skrywany żal, konsekwencje bagatelizowania problemów ze zdrowiem. Niemal każdy z bohaterów boryka się z własnymi problemami. Co prawda pierwsza książka pisarki wywarła na mnie większe wrażenie, to tej również warto dać szansę, ponieważ z każdym kolejnym rozdziałem przyciąga coraz bardziej.

„Tęsknota za ludźmi to trudne uczucie. Ale dopuszczanie do siebie nowych ludzi jest trudniejsze. Jednak nagroda za ten wysiłek była znacznie większa, niż mogłabym sobie wyobrazić. Rodzina to nie zawsze więzy krwi i nie ogranicza się do jednego drzewa. To raczej las.” str. 397

„Światło księżyca” to książka z ciekawą zagadką do rozwikłania i dwójką bohaterów borykających się z własną przeszłością, która wciąż o sobie przypomina i nierozerwalnie łączy się z tym, kim teraz są. Czy będą w stanie się z tym pogodzić? Czy chwila zapomnienia przerodzi się w coś więcej, czy pozostawi tylko wyrzuty sumienia? Przed bohaterami wiele pytań, na które muszą sobie sami odpowiedzieć a Wy wraz z nimi możecie tych odpowiedzi poszukać.

niedziela, 2 lutego 2020

"Z głową w gwiazdach" Jenn Bennett

Tytuł: Z głową w gwiazdach
Autor: Jenn Bennett
Wydawnictwo: IUVI
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 400

Niebo usiane gwiazdami, majestatyczne piękno gór i rozległy, nasycony zielenią las – to wszystko otacza Zorie, która dołączyła do znajomych wybierających się pod namiot. Gdy podejmowała tę decyzję nie wiedziała, że będzie tam również Lennon. Chłopak, którego unika, który był jej przyjacielem, a później odtrącił to, co między nimi zaczęło kiełkować. Wszystko to zaczyna ją przytłaczać, zwłaszcza że Zorie nie pozwala sobie na spontaniczność, otaczają ją plany, harmonogramy, kalendarze, lubi mieć wszystko pod kontrolą. Jakby tego było mało, niespodziewanie Zorie i Lennon zostają w głuszy sami, odcięci od cywilizacji, skazani na swoje towarzystwo. Muszą się wspierać, by nie zabłądzić i poradzić sobie w trudnych warunkach. Czy to możliwe, przy tak głęboko zakorzenionych urazach? Co sprawiło, że tak się od siebie oddalili?

Opis fabuły na okładce zapowiada lekką opowieść z wplecionym wątkiem miłosnym, co dobrze komponuje się z przyciągającą wzrok okładką, wypełnioną niebem pełnym gwiazd. Wiadomo, że w takich powieściach nie powinno zabraknąć emocji. Czy nie brak ich w tej książce?

Na początku poznajemy Zorie, młodą dziewczynę, tuż przed osiemnastymi urodzinami. Dziewczynę, która lubi mieć wszystko poukładane, wciąż dokładnie każde zadanie planuje, by niewiele mogło ją zaskoczyć. Nawet jej strój jest zawsze uporządkowany, dobrany kolorystycznie, zaplanowany. Nasuwa się pytanie, co sprawiło, że nie przepada za spontanicznością? Wyjazd pod namiot zupełnie nie pasuje do jej planu, lecz postanawia się tam wybrać i to zupełnie zaburza jej skrzętnie poukładane plany. Okazuje się też, że w jej życiu jest znacznie więcej tajemnic, o których nie miała pojęcia. Trudno z tym wszystkim się pogodzić. Osacza ją zagubienie. Autorka doskonale poradziła sobie z nakreśleniem tej postaci, która wzbudza sympatię i kibicuje się jej działaniom. Z zaangażowaniem obserwuje się wszystko, co nagle spada na jej głowę i nie jest to tylko przebywanie z Lennonem. Problemów jest znacznie więcej. Problemów, które zaczęły się piętrzyć i z początku trudno dojrzeć sposób na ich rozwiązanie.

„Cały czas bałam się, jak sobie poradzę w głuszy, pośród dzikich zwierząt. A może powinnam się była skupić na bardziej nurtującej zagadce: gdzie jest moje miejsce w cywilizacji?” str. 159

Lennon to postać równie dobrze zaprezentowana. Chłopak również boryka się z własnym bagażem doświadczeń. Otacza go pewna tajemniczość, autorka stopniuje wyjawianie informacji i nie odkrywa kart na początku. Zastanawiające jest, dlaczego Zorie i Lennon czują do siebie taką niechęć. Co takiego się wydarzyło? Na odpowiedź na to pytanie trzeba jeszcze poczekać. Relację Zorie i Lennona obserwuje się z ciekawością, w ich rozmowach nie brak humoru, utarczek słownych, żalu, ale też czuć wzajemne przyciąganie.

Zorie i Lennon to oczywiście nie jedyne postacie w tej książce. Bohaterów jest znacznie więcej i wzbudzają różne emocje. Każdy dobrze pasuje do opowieści, chociaż nie wszystkich poznaje się tak samo dobrze. Jest pewna siebie i rozkapryszona Reagan, przystojny i nieco irytujący Brett, czy też sympatyczna Avani. Wspomnieć należy jeszcze o Joy, której postawa porusza i daje do myślenia. Chciałoby się spotkać taką osobę na swej drodze.

Pisarka w lekki sposób przedstawiła szereg istotnych tematów, które mogą dotyczyć niejednej osoby. Przeplata się miłość z niechęcią, są trudne relacje rodzinne, kłamstwa i wzajemne oskarżenia, próba chronienia bliskich swoim kosztem, zaufanie i jego utrata. W życiu nie wszystko układa się tak, jakbyśmy sobie tego życzyli i nawet skrzętne planowanie tego nie zmieni.

„Planowanie nie uchroni cię przed katastrofą. Zmiany są nieuniknione a niepewność to mus. Jeśli obudowujesz się planami, tak że bez nich nie potrafisz funkcjonować, życie traci barwy.” str 373

„Z głową w gwiazdach” to pełna emocji opowieść, dobrze poprowadzona, ciekawa, z wyrazistymi bohaterami. Zabiera czytelnika w literacką podróż do labiryntu życiowych wydarzeń, ale też w piękne góry, na łono natury, gdzie wieczorem, patrząc na rozgwieżdżone niebo można się w nim zatracić i chociaż na chwilę odetchnąć od codziennych problemów.

niedziela, 26 stycznia 2020

"Kasacja" Remigiusz Mróz

Tytuł: Kasacja
Autor: Remigiusz Mróz
Seria: Joanna Chyłka (tom 1)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Rok wydania: 2015
Ilość stron: 496

Do znanej warszawskiej kancelarii prawnej trafia sprawa mężczyzny oskarżonego o zabicie dwóch osób. Sprawa z pozoru wydaje się prosta, są dowody, lecz jeden element układanki nie wskakuje na swoje miejsce. Mężczyzna nie przyznaje się do popełnienia morderstwa, lecz nie mówi też nic, co mogłoby go z zarzutów oczyścić. Pomimo poważnego oskarżenia, on wciąż twardo trzyma się swojego stanowiska. Nie potwierdza, ale też nie zaprzecza. O co w tym wszystkim chodzi? Sprawę otrzymuje Joanna Chyłka znana z nieszablonowych metod, ciętego języka i dążenia prosto do celu, nie bacząc na wszystko wokół. Nie lubi przegrywać. Pod jej skrzydła trafia aplikant Kordian Oryński, który ma pomagać przy sprawie. Jaki będzie jej wynik?

O książkach autora jest głośno od dłuższego czasu. Sama miałam je w planach. Ciekawa byłam, co w nich jest takiego, że zbierają tak pozytywne opinie. Jednocześnie jestem pod wrażeniem liczby książek, które pisarz ma w dorobku literackim, więc tylko kwestią czasu było przeczytanie jednej z nich. Jak wypadło moje pierwsze spotkanie ze znaną także z ekranizacji Joanną Chyłką? Z pewnością zapadło mi w pamięci i sprawiło, że chcę poznać kolejne tomy tej intrygującej serii, a jest ich całkiem sporo.

Pierwsze spostrzeżenie, które miałam po rozpoczęciu czytania książki, to lekkość stylu pisarskiego. Autor swobodnie prowadzi opowieść, bez zbędnych opisów, przegadania. Wszystko jest wyważone i utrzymane w odpowiednim tempie, które zapewnia stopniowanie napięcia i utrzymanie uwagi czytelnika. Pojawiają się nowe, zaskakujące tropy prowadzące do ślepych zaułków lub kolejnych dróg w tym skomplikowanym labiryncie zagadek do rozwikłania. Każdy element jest przemyślany i dobrze wiąże się z kolejnym a książkę, mimo obszerności, czyta się zaskakująco szybko i pozostawia niedosyt. Chce się więcej. Zastanawiałam się, czy lektura nie będzie przytłaczająca ze względu na terminologię prawniczą, lecz sposób jej przedstawienia jest lekki, ale też zrozumiały dla odbiorcy.

Pora na bohaterów i tu muszę zaznaczyć, że nie pamiętam abym spotkała tam charakterystyczną i przyciągającą uwagę parę głównych postaci. Joanna Chyłka to silna, pewna siebie kobieta, elegancka, z pazurem. Wzbudza respekt i nie da sobie wejść na głowę oraz z zaciętością walczy w sądzie. Nie sposób jej też odmówić poczucia humoru w swoim stylu, szczypty ironii oraz ciętego języka. Natomiast Kordian Oryński, który trafia do niej jako aplikant to jakby druga strona medalu, młody, rozpoczynający swoją karierę, uprzejmy i spokojnie analizujący nową dla niego sytuację. Stopniowo widać zmiany, jakie w nim zachodzą. Oboje wzbudzają sympatię i dostarczają wielu wrażeń podczas lektury. To bohaterowie charakterystyczni, realnie nakreśleni i dobrze obserwuje się zarówno ich współpracę, jak i potyczki słowne.

„Ostatecznie wszystko sprowadzało się do tego, czy uda się pokonać stronę przeciwną. Nie miało znaczenia, czy chodziło o przestępstwo ze sto czterdzieści osiem, rozbój, zgwałcenie czy spowodowanie katastrofy komunikacyjnej – koniec końców liczyła się tylko rywalizacja.” str. 315

Fabuła jest intrygująca od samego początku. Mężczyzna oskarżony o zabójstwo nie zachowuje się w sposób szablonowy, nie pomaga. Sprawa, którą więc otrzymała znana pani prawnik wydaje się z góry przegrana. Z każdym jednak kolejnym rozdziałem nabiera barw i zupełnie nie spodziewałam się kierunku, w którym się potoczy. Zakończenie sprawiło, że jak to się mówi, szczęka mi opadła. Jestem pod wrażeniem pomysłu na tak zawiłą i równocześnie prostą sieć powiązań między wydarzeniami i tak dobre zakończenie.

„Kasacja” to pierwszy tom serii o Joannie Chyłce, znanej i bezkompromisowej pani prawnik, ale też świetnie skonstruowana powieść kryminalna, której zakończenie jest ukoronowaniem całości. Poza charakterystycznymi bohaterami i ciekawą fabułą należy wspomnieć jeszcze o dynamicznej akcji i lekkim stylu. Książka więc łączy w sobie wszystkie cechy, które powinna mieć dobra lektura. Wiem, że kolejne tomy przede mną i to bardzo dobra wiadomość. Pozostaje mi tylko zachęcić Was do spotkania z Joanną Chyłką i Zordonem w pierwszym tomie tej intrygująco zapowiadającej się serii.

piątek, 17 stycznia 2020

"Dziecko znikąd" Christian White

Tytuł: Dziecko znikąd
Autor: Christian White
Wydawnictwo: Czarna Owca
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 352

Wydaje ci się, że wiesz wiele o swoich najbliższych, znasz ich, dużo rozmawiacie, spędzacie wspólnie czas. Macie wiele wspomnień, szczęśliwych momentów. Gdy pewnego dnia podchodzi do ciebie nieznajomy mężczyzna i pokazuje ci zdjęcie dziewczynki, która zaginęła wiele lat temu myślisz, że to pomyłka. Nie znasz jej, nie masz z tym nic wspólnego, nie możesz mu pomóc. Mężczyzna nie poddaje się i mówi coś, co wydaje się niewiarygodne. Mówi, że na zdjęciu jesteś ty i tak naprawdę nazywasz się Sammy Went. Z początku twierdzisz, że się pomylił, chociaż czujesz, że zasiał ziarno niepewności i zburzył twój spokój. Jedyny sposób by wyjaśnić sytuację, to pomóc mężczyźnie w poszukiwaniach prawdy. Do jakich odpowiedzi to doprowadzi? Czy Kimberly Leamy to faktycznie Sammy Went?

Kolejny raz w ostatnim czasie sięgnęłam po debiut powieściowy. Tym razem z gatunku nieco mroczniejszego. Czego oczekiwałam po thrillerze psychologicznym? Przede wszystkim rozbudowanej warstwy psychologicznej, wielowątkowej fabuły pełnej mylnych tropów oraz zaskoczenia na koniec. Czy książka spełniła te oczekiwania?

Pomysł na fabułę może nie jest odkrywczy, ale trudno przy tak wielu wydawanych książkach oczekiwać, że taki będzie. Ważniejsze w tym przypadku jest jego rozbudowanie i poprowadzenie, co autorowi wyszło dobrze. Od początku wiadomo, że chodzi o zaginięcie Sammy Went, lecz to tylko jeden z elementów rozbudowanej układanki. Za tragedią jej rodziny kryje się znacznie więcej mrocznych wydarzeń, trudnych relacji rodzinnych i międzyludzkich, niedomówień, tłumionych uczuć, gniewu, samotności. Pośród tych wszystkich życiowych zawirowań kryje się jeszcze jedna, ważna tematyka, którą autor poruszył, nie będę Wam jednak o niej wspominała, by za wiele nie zdradzić. Wątków jest sporo, a wydarzenia łączą się w intrygujący sposób. Czasem brakowało mi trochę stopniowania napięcia, momentami zanikało, chociaż do końca ciekawa byłam, co w tej historii jest prawdą a co fałszem.

Wydarzenia przedstawiane są dwutorowo. Śledzimy zarówno sytuację obecną, jak i poznajemy stopniowo to, co miało miejsce ponad dwadzieścia lat wcześniej. Dzięki temu można lepiej zrozumieć, co tak naprawdę się wydarzyło i krok po kroku odkrywać kolejne karty tej historii. Atmosfera jest gęsta od podejrzeń zwłaszcza, że przez tak wiele lat Sammy Went nie została odnaleziona. Teorii na temat jej zniknięcia jest wiele i tylko jedna osoba wciąż się nie poddaje, nie potrafi odpuścić, wciąż szuka – jej brat Stuart. Gdy inni dawno już zamknęli temat on wciąż poszukuje siostry i wierzy, że ją znajdzie.

Akcja płynie swoim tempem, czasem mocno spowalnia, by po chwili wyrwać do przodu. W tej opowieści wciąż pojawiają się nowe informacje, które mogą pomóc lub też wprowadzić w ślepy zaułek. Z początku wszyscy wydają się podejrzani, niemal każdy ma coś do ukrycia. Do tego czytelnik wkracza do miasteczka, w którym rządzi sekta religijna z charyzmatycznym przywódcą. Samo to roztacza specyficzny klimat, w którym czuć różne emocje, zarówno te pozytywne, jak i negatywne.

Książka „Dziecko znikąd” to zarówno udany debiut powieściowy, jak i ciekawy thriller psychologiczny. Atmosfera wypełniona jest podejrzeniami, bohaterowie mają swoje mniejsze, bądź większe sekrety, problemy, chwile zwątpienia a fabuła składa się z wielu wątków, życiowych wydarzeń i trudnych tematów. Czy jesteście ciekawi, co stało się z Sammy Went?

wtorek, 7 stycznia 2020

"Charlie Hernández i Liga Cieni" Ryan Calejo

Tytuł: Charlie Hernández i Liga Cieni
Autor: Ryan Calejo
Seria: Charlie Hernández (tom 1)
Wydawnictwo: IUVI
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 304

Charlie to z pozoru zwyczajny chłopiec. Gdy pewnego dnia jego dom pochłania pożar a po rodzicach nie ma śladu, wszystko w jego życiu się zmienia. Pojawia się coraz więcej pytań bez odpowiedzi. Na domiar złego wyrastają mu rogi, a za jakiś czas pojawiają się też pióra, dobrze że w mniej widocznych miejscach. Co to wszystko oznacza? Co stało się z rodzicami? Chłopcu w jednej chwili przypominają się chwile spędzone z babcią i jej opowieściami o różnorodnych potworach. Babcia chętnie snuła takie historie, jakby chciała, by je zapamiętał, czasem by łatwiej je sobie wyobrazić popierała je rysunkami. Czy było w tym ukryte znaczenie? Teraz, gdy u niego pojawiły się niepokojące objawy, wydaje się to możliwe i Charlie postanawia dociekać prawdy. Chce dowiedzieć się, co wokół niego się dzieje. Niespodziewanie znajduje pomocnika, dziewczynę, która od dawna mu się podoba. Dokąd to ich zaprowadzi?

„Pamiętałem jej słowa jak żywe – historie o chodzących, gadających szkieletach. Czasem były to przyjazne, rubaszne duchy, które przy szczególnych okazjach wychodziły spod ziemi, żeby fetować z żywymi – na przykład w meksykańskie Święto Zmarłych. Kiedy indziej w przebraniu kostuchy przychodziły po tych, których czas na ziemi dobiegł końca.” str. 72 – 73

Zdecydowałam się na tę książkę, ponieważ skusiły mnie ciekawy opis oraz ładna okładka. Chciałam przeczytać coś lżejszego, ale interesującego i dlatego lekka powieść dla młodzieży wydała mi się dobrym rozwiązaniem. Wspominałam też już wielokrotnie, że chętnie sięgam po debiuty literackie, gdyż stanowią prawdziwą niespodziankę, czasem bardzo pozytywną, a innym razem niekoniecznie.

Główny bohater to chłopiec, któremu nie wszystko wychodzi tak, jakby tego chciał. Nie jest ulubieńcem w szkole, chociaż ma dobrych przyjaciół Alvina i Sama. Podoba mu się dziewczyna, która wydaje się nieosiągalna. To wszystko jednak, co zaprzątało mu dotychczas myśli zmienia znaczenie, gdy z jego domu zostają zgliszcza a rodzice znikają. Poprzednie problemy wydają się zupełnie nieistotne. Wygląda na to, że już nic gorszego nie może się wydarzyć, a tymczasem zaczyna dziać się wokół niego znacznie więcej, nie brak niepokojących sygnałów. Trzeba przyznać, że autor rzucił młodego bohatera w wir wydarzeń. W jego życiu wszystko się zmienia, a on stanął przed ważnym i skomplikowanym zadaniem, z którym musi się zmierzyć, by rozwikłać tajemnicę i dowiedzieć się, co tak naprawdę się dzieje. Charlie to postać dobrze nakreślona. Chłopiec ma chwile słabości, czasem czuje się zagubiony, ale też wykazuje się sprytem i odwagą. Dobrze śledzi się jego losy i obserwuje też pewne zmiany, które w nim zachodzą. Drugą postacią wysuwającą się na plan pierwszy jest Violet Rey, inteligentna, odważna, mająca smykałkę do rozwiązywania zagadek, wrażliwa. Być może wspólnie uda się im właściwie odczytać sygnały i dotrzeć do prawdy. Poza tą parą charakterystycznych postaci, w książce występuje znacznie więcej interesujących bohaterów, którzy działają na wyobraźnię i których warto poznać. Są dobre i złe charaktery, chociaż czasem trudno od razu to rozpoznać.

Świat wykreowany przez pisarza jest ciekawy i zaskakujący. Przenikają się mity i rzeczywistość, dzieje się wiele i wciąż pojawiają się nowe postacie. Ciekawe jest też wplecenie pewnych łamigłówek, które wspólnie z bohaterami możemy rozwiązać. Dzieje się tak wiele, że trudno odetchnąć, a to dopiero pierwszy tom.

Język jest lekki, opowieść interesująca, rozdziały krótkie. Podczas lektury można też poznać trochę hiszpańskich słówek, których tłumaczenie znajduje się na końcu. Początkowo to trochę utrudnia lekturę, łatwiej by było gdyby znajdowały się na danej stronie, chociaż w takiej formie jak jest nie muszą być one powtarzane. Jest też glosariusz, w którym w skrócie opisane są mityczne postacie pojawiające się w opowieści.

„Charlie Hernández i Liga Cieni” to intrygujący pierwszy tom serii, w którym młody bohater musi zmierzyć się z pewną tajemnicą i licznymi przeszkodami. To podróż do świata, w którym rzeczywistość miesza się z mitami.  Świata, pełnego przygód, w którym wszystko jest możliwe. Miejsca, w którym za każdym zakrętem może czaić się kolejne niebezpieczeństwo lub kolejna zagadka. Czy jesteście ciekawi, co przydarzyło się Charliemu i co oznacza Liga Cieni? Jeśli tak to zajrzyjcie do tej książki, którą czyta się szybko i z zainteresowaniem.

sobota, 4 stycznia 2020

"Śnieżna siostra" Maja Lunde

Tytuł: Śnieżna siostra
Autor: Maja Lunde
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 192

Święta to czas radości, nadziei, atmosfery skrzącej się pozytywną energią. Pięknie ubrana choinka witająca migającymi, kolorowymi lampkami, aromat mandarynek i uśmiechy bliskich oraz biały puch za oknem. Dla Juliana Wigilia to także czas urodzin, w tym roku obchodzi dziesiąte i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie smutek, który zagościł w ich domu. Smutek, który grubą warstwą otoczył serca rodziców po śmierci jego starszej siostry Juni. Smutek, który nie chce odejść i Julian nie ma już pomysłu, co mógłby zrobić, by to zmienić. Wygląda więc na to, że w tym roku świąt nie będzie. Pewnego dnia, niespodziewanie Julian poznaje uśmiechniętą dziewczynkę o imieniu Hedvig, która uwielbia Boże Narodzenie. W sercu chłopca wzbiera nadzieja i postanawia przypomnieć rodzicom, co oznaczają święta i przywrócić nieco radości do ich serc. Czy jest to jeszcze możliwe?

Gdy zobaczyłam w zapowiedziach tę książkę wiedziałam, że bardzo chciałabym ją przeczytać. Do tej pory poznałam jedną powieść pisarki, czyli „Historia pszczół” i wspominam ją, jako oryginalną i pełną emocji oraz ciekawej wizji świata książkę. Oczekiwania więc przed lekturą kolejnej powieści autorki miałam wysokie, ale historia, którą poznałam spełniła je z nadwyżką. 

Już na samym początku wzrok przyciąga oprawa graficzna. Twarda oprawa, duży format, świetnej jakości papier – to wszystko sprawia, że publikacja może stanowić prawdziwą ozdobę półki. Grafika na okładce jest niesamowicie skomponowana zarówno pod kątem rysunków, jak i kolorów, czy też czcionki. W środku każda z ilustracji jest zachwycająca, pełna swoistego czaru, barw, mimo że niektóre otacza smutek. Dobrze oddają przedstawianą opowieść i patrząc na nie, od razu czuć, co ona przekazuje, jakby płynęły z nich emocje. Jestem pod wielkim wrażeniem prac ilustratorki, którą jest Lisa Aisato i chętnie zobaczyłabym więcej jej prac.

„Kiedy czujemy świąteczny nastrój, mamy ochotę otworzyć ramiona i kogoś przytulić. Śpiewamy, śmiejemy się i mamy kluchę w gardle. Wszystko jednocześnie. Gdyby świąteczny nastrój miał kolor, byłby to na pewno żółty, chociaż Boże Narodzenie jest czerwone. Bo świąteczny nastrój świeci w głębi serca jak pochodnia.” str. 82

Trochę rozpisałam się na temat oprawy, gdyż zasługuje na uwagę, lecz historia przedstawiona przez pisarkę jest równie piękna i tak jak w przypadku ilustracji płynie z niej wiele emocji. Przeplata się w dużej mierze także smutek, który zakradł się do rodziny Juliana i zupełnie przyćmił atmosferę zbliżających się świąt. Trudno pogodzić się ze stratą bliskiej osoby. Czasem ciężar ten tak przygniata, że wydaje się to niemożliwe. Ciężko też rozniecić nadzieję na lepsze jutro. Czy Julianowi uda się wprowadzić nastrój świąt do domu, w którym tak zadomowił się smutek? Pomaga mu w tym pozytywna energia, która płynie od nowo poznanej dziewczynki Hedvig, radosnej, pełnej entuzjazmu, zwariowanej, z mnóstwem piegów na twarzy i w nieodłącznym czerwonym płaszczyku. Dziewczynka momentami wydaje się dosyć tajemnicza. Czyżby też coś ukrywała?

Opowieść złożona jest z dwudziestu czterech rozdziałów, czyli tak jak w kalendarzu adwentowym po jednym skrawku historii na każdy dzień, a wszystkie razem tworzą spójny, ciekawy i wielowymiarowy obraz. Autorka zawarła w tej historii życiowe i ważne zagadnienia, między które wplata się oczekiwanie na święta i ich atmosfera pełna ciepła, dobroci, uśmiechu, bliskości. Szkoda, że nie zdążyłam Wam wspomnieć o tej publikacji nieco wcześniej, lecz myślę, że o każdej porze roku może stanowić jedyny w swoim rodzaju prezent.

„Śnieżna siostra” to książka, w której urzeka zarówno oprawa graficzna, jak i piękna zawartość, pełna treści. To ciekawa opowieść, w której przeplata się smutek z radością, ale także kiełkuje nadzieja, która rozjaśnia pochmurne dni. Wszystko splata niepowtarzalny klimat świąt, przywodzący na myśl wiele ciepłych wspomnień. Widać także jak ważne jest nawet niewielkie ziarenko nadziei, która stopniowo kiełkuje w sercu zmieniając nastawienie i motywując do działania. To piękna i mądra opowieść, którą bardzo Wam polecam.