![]() |
Źródło okładki: Novae Res |
Potrzebujesz czasem odetchnąć, wyjść z domu, zostawić wszystko i po prostu pospacerować. Dla twoich znajomych pewnie byłoby to niezrozumiałe, bo przecież wszystko w twoim życiu się układa. Wspiera cię kochający mąż, który jest troskliwy, ale nie jest zaborczy. Prowadzicie razem dobrze prosperujący antykwariat i przynosi ci to wiele satysfakcji. Jedna rysa tylko pojawiła się na tych solidnych fasadach – brak dziecka. Staje się to przyczyną sporów i gniewu i w takich momentach musisz odpocząć, pomyśleć. Twoje wyprawy są w nieznane, tam gdzie poniosą cię nogi. Na jednym z takich spacerów słyszysz muzykę, dźwięki, które trafiają prosto do twojego serca. To niesamowita chwila i chcesz, aby trwała jak najdłużej. Podążasz za muzyką, prosto do starego domu, w którym poznajesz Jakuba. Tajemniczego mężczyznę, z którego oczu wypływa smutek. Jego muzyka, sposób w jaki gra cię urzekają, chociaż w tym momencie jeszcze nie wiesz, jak ta chwila odmieni kształt twojego życia.
„Z muzyką jest jak z miłością. Można od niej uciekać, zajmować głowę innymi sprawami, ale pewnego dnia przypomni nam o swoim istnieniu, choćbyśmy bronili się przed nią z całych sił.” str. 107
Do tej książki zachęcił mnie tytuł, zanim jeszcze poznałam opis fabuły. Czytając opis natomiast pomyślałam, że pewnie będzie to typowa historia obyczajowa. Pod pewnymi względami wszystko się zgadza, ale jest w niej też pewien powiew świeżości, głębia i przemyślany sposób powiązania wydarzeń. Pozytywnie mnie ta lektura zaskoczyła i jednocześnie zachęciła do przeczytania wcześniejszych książek pisarki.
Główna bohaterka Maria z pozoru prowadzi szczęśliwe życie. Pod tą piękną osłoną coś jednak zgrzyta. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda dobrze, lecz są chwile, że czegoś jej brakuje. Niejedna osoba pewnie pomyśli, że to wymysł, że w głowie się jej poprzewracało. Maria ma bowiem u boku męża, którego uczuć jest pewna, ma stabilizację, także finansową, czas dla siebie, spokojne i bezpieczne życie. Jak to możliwe, że nie czuje się spełniona? Pewnie sama nie wie czego chce. Autorka poprzez taką historię pokazuje, jak ważne jest odnalezienie szczęścia i życie w pełni. W takim momencie na plan drugi schodzi poczucie stabilizacji a na pierwszy harmonia i uczucie spełnienia. Dobrze przedstawione są emocje Marii, jej chwile zwątpienia, zawahania i jednocześnie chwile szczęścia, które sprawiają, że chce coś zmienić w swoim życiu. Czy się na to odważy? Czy byłaby to słuszna decyzja? Jest jeszcze Mateusz i tu także trzeba przyznać, że jego postać jest w pełni realna, chociaż niektóre oblicza są dosyć zaskakujące. Pojawia się także Jakub. Z tym bohaterem związana jest pewna historia z przeszłości, przejmująca, poruszająca i nadająca głębi tej opowieści. Świetny pomysł i jednocześnie zwieńczenie całości.
Wspomniałam już, że dobrze odbiera się emocje bohaterów, ale też mimo braku rwącej akcji z ciekawością śledzi się ich losy. Pisarka zręcznie lawiruje między wątkami tak, że niemal do końca zastanawiałam się, czy ta opowieść może mieć szczęśliwe zakończenie. Po za tym, co oznacza szczęście? Dla każdego z bohaterów może mieć ono inny wymiar.
Poza głównym wątkiem jest też szereg wątków pobocznych, w których poruszonych jest wiele ważnych, życiowych i nie zawsze przyjemnych tematów. Strata, cierpienie, samotność, ciężar przeszłości, alkoholizm. Są też przyjaźń, miłość, odwaga i te drobne, ulotne chwile, dla których warto zaryzykować. Jeszcze jeden element zwraca w pozytywny sposób uwagę a mianowicie momenty w narracji, w których autorka zwraca się bezpośrednio do czytelnika.
„Kształt dźwięku” to piękna, ale też poruszająca ważne i życiowe tematy opowieść. Niemal słychać muzykę, która oczarowała Marię, czuć płynące emocje, ale też wzrasta ciekawość. Pokazuje, że trzeba uwierzyć w siebie i dążyć do tego, by być po prostu szczęśliwym, coś poczuć, wyrwać się z kolein życiowych, w które często jesteśmy wtłoczeni przez oczekiwania innych. Pozytywnie mnie zaskoczyła ta opowieść i szczerze ją Wam polecam.