Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Editio. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Editio. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 maja 2019

"To nie ja, kochanie" Tillie Cole

Tytuł: To nie ja, kochanie
Autor: Tillie Cole
Seria: Kaci Hadesa (tom 1)
Wydawnictwo: Editio
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 376

Mówi się, że przeciwieństwa się przyciągają. Jak wiele w tym stwierdzeniu jest prawdy? Salome – piękna, przygaszona, żyjąca w odosobnieniu, jedna z Przeklętych i River, nazywany Milczącym Katem, pewny siebie, stojący na czele motocyklowego gangu a więc prowadzący życie na krawędzi. Połączyło ich jedno krótkie spotkanie, gdy ona załamana szukała ucieczki, a on chciał jej pomóc, zmagając się też ze swoją słabością. Mimo upływu lat i przebywania nadal w odrębnych światach nie potrafią o sobie zapomnieć. To krótkie spotkanie, które niespodziewanie wplotło się w ich historie pozostawiło ślad w ich sercach. Czy ich drogi się jeszcze połączą? Czy siła tego spotkania to tylko wymysł ich wyobraźni?

Tillie Cole – autorka pochodząca z Wielkiej Brytanii, której książki zyskały uznanie Amazon i USA Today. Ukończyła Uniwersytet Newcastle, a później przez dziesięć lat zwiedzała świat wraz z mężem, który zawodowo gra w rugby. Miłośniczka kawy i czekolady.

To moje pierwsze spotkanie z powieściami autorki, do których już od jakiegoś czasu się przymierzałam. Po książki z tego gatunku literackiego sięgam, lecz zazwyczaj z pewną obawą, gdyż czasem okazywały się dużym rozczarowaniem. W tym przypadku zainteresowała mnie historia Salome. Postanowiłam ją poznać. Czy słusznie?

„Nauki, które wpajano mi całe życie, uruchomiły alarm w mojej głowie. Zło czai się wszędzie. Zło cię dopadnie. Zło przesiąknie całą twą duszę.” str. 74

Autorka postawiła na dwa odrębne światy, dwie skrajności. Zderzenie się ich to prawdziwa emocjonalna petarda. Pierwsze spotkanie, od którego rozpoczyna się historia zaciekawia i pozostawia wiele pytań. Oboje są jeszcze dziećmi, chociaż każde z nich jest już mocno doświadczone przez los. Widząc się zapominają na chwilę o swoim życiu, czas na moment się zatrzymuje, ból i rozterki zanikają, serce bije szybciej. Szybko jednak wraca brutalna rzeczywistość, w której nie ma miejsca na słabości. Każde z nich musi być silne i żyć dalej dostosowując się do otoczenia. Ona z pozoru pogodzona z losem, on walczący z przeciwnościami i wciąż udowadniający swoją siłę. W dniu, gdy Salome ma zostać żoną proroka Dawida coś w niej pęka i ten moment może odmienić ich życie. Czy w dobrym kierunku?

W powieści wiele się dzieje, lecz nie jest to typowa romantyczna opowieść i nie każdemu się spodoba. Nie brak w niej kontrowersyjnych, mocnych scen, ostrego języka, okrucieństwa. Autorka, jak sama wspomina we wstępie książki, poruszyła tematy tabu, które wzbudzają skrajne emocje. Sięgając więc po tę serię należy brać to pod uwagę i dlatego też nie każdy się w niej odnajdzie. Z drugiej strony dobrze nakreśleni bohaterowie i ciekawość ich dalszych losów sprawiają, że trudno przerwać czytanie. Salome co prawda wzbudza czasem mniej pozytywne emocje, ale poznając stopniowo jej doświadczenia z przeszłości trudno się dziwić, że musi trochę czasu upłynąć, by odnalazła i poznała siebie.

„To nie ja, kochanie” to pierwszy tom mocnej, pełnej skrajnych emocji, ale też trudnych tematów serii. Szokuje, miejscami wzbudza niesmak, ale także dzięki lekkiemu stylowi przyciąga do opowieści i wzbudza ciekawość. To nie jest ciepła opowieść, więc z pewnością nie tego oczekujcie, ale też wiele w niej nadziei, zwrotów akcji i jest miejsce na miłość.

środa, 16 stycznia 2019

"Until Nico" Aurora Rose Reynolds

Tytuł: Until Nico
Seria: Until (tom 4)
Autor: Aurora Rose Reynolds
Wydawnictwo: Editio
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 256

W życiu nie wszystko da się zaplanować. Czasem przypadkiem spotkana osoba może odegrać w nim dużą rolę. Gdy Sophie Grates gubi telefon nie spodziewa się, że będzie to początkiem zmian, które sprawią, że jej zaplanowana codzienność przestanie jej wystarczać. W jej poukładane życie wkracza pewny siebie, umięśniony i przystojny Nico Mayson. Bardzo się różnią i z pozoru nic ich nie łączy a właściwie, gdyby nie przypadek, pewnie by się wcale nie spotkali. Nico, od momentu gdy zobaczył Sophie wie, że to idealna kobieta dla niego. Sophie nie do końca się z tym zgadza, nie chce komplikacji, wciąż przytłaczają ją wspomnienia z przeszłości. Czy przypadkowe spotkanie splecie ich los? Czy da siłę do walki z przeciwnościami losu, czy raczej wprowadzi jeszcze większy zamęt?

Bracia Mayson już od pierwszego tomu serii przyciągają uwagę. Silni, zdecydowani, momentami wręcz aroganccy, ale poszukujący też właściwej kobiety i ciepła. Z poprzedniej części wiadomo było, że tom czwarty dotyczył będzie Nico. Mężczyzny zadziornego, wytatuowanego i wykonującego niebezpieczną pracę, gdyż jest łowcą głów. Nico wkracza w życie Sophie jak huragan i nie pozwala o sobie zapomnieć. Wie, czego chce, a raczej kogo i nie zamierza łatwo zrezygnować. Autorka po raz kolejny wykreowała postać wzbudzającą sympatię, silną, ale też wrażliwą, opiekuńczą, ale również charyzmatyczną i pełną życia.

Sophie natomiast to zupełne przeciwieństwo Nico. Nie lubi ryzyka, nie chce się wiązać, nie ma zaufania do ludzi. Dlaczego? By odpowiedzieć na to pytanie trzeba cofnąć się do jej przeszłości i stopniowo odkrywana jest ona w trakcie opowieści, co tłumaczy jej zachowanie. Sophie niesie ze sobą pewien bagaż doświadczeń, który czasem ją przytłacza. Czy Nico pomoże jej go udźwignąć, czy dołoży cierpień i złamie serce? Czy Sophie da mu szansę?

Pisarka dobrze nakreśliła relację między dwójką głównych bohaterów, chemię, która ich do siebie przyciąga mimo różnic. Nico od początku jest pewny swego, Sophie wręcz przeciwnie, nie ma zaufania. W opowieści przeplata się trochę różnych wątków, mieszają różne uczucia, zarówno te ogrzewające serce, jak i bardziej mroczne. Miesza się miłość z nienawiścią, szczęście ze smutkiem, śmiech ze łzami, utrata bliskiej osoby. Poza rodziną Maysonów występują też inni bohaterowie, a każdy z nich po części tworzy opowieść. Nie wszystkich zamiary są od początku jasne, jak też intencje dobre, raczej wręcz przeciwnie. Wpleciony jest wątek kryminalny, ale nie oczekujcie po nim wiele, gdyż niemal od początku można mieć przypuszczenie, kto za pewne wydarzenia jest odpowiedzialny.

Styl pisarski jest lekki i obrazowy, a książka nie jest obszerna, więc można ją przeczytać w parę godzin. Skutecznie zajmuje myśli i w wielu miejscach wzbudza uśmiech.

„Until Nico” to czwarty tom serii, utrzymany na zbliżonym do poprzednich części poziomie. Opowieść jest przewidywalna, ale przyjemna w odbiorze, lekko poprowadzona i miejscami pikantna. Spełnia więc swoje zadanie i dobrze się ją poznaje, chociaż pewnie szybko też z pamięci uleci.

środa, 14 listopada 2018

"Pan Wyposażony" Lauren Blakely

Tytuł: Pan Wyposażony
Autor: Lauren Blakely
Wydawnictwo: Editio
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 240

Przystojny, bogaty, inteligentny, pewny siebie i przyciągający spojrzenia kobiet – tak można by określić Spencera Holiday. W życiu dobrze mu się powodzi, lubi się bawić i nie zamierza się z nikim wiązać na dłużej. Przelotne związki zupełnie mu wystarczają. Jego ojciec natomiast to tradycjonalista, ceni rodzinę, jest honorowy i od lat zakochany w jednej kobiecie. Prowadzi ekskluzywny sklep jubilerski, z którego pochodzi niejeden pierścionek zaręczynowy. Teraz planuje sprzedać firmę, ale potencjalny kupiec nie byłby zachwycony, gdyby w trakcie negocjacji wybuchł jakiś skandal związany z niepokornym synem właściciela. Spencer postanawia pomóc ojcu ogłaszając zaręczyny, oczywiście zainscenizowane. Kto będzie tą szczęściarą? Mężczyzna jeszcze nie wie, że zupełnie nieświadomie wplątał się w nie lada kłopoty.

Lauren Blakely – autorka romansów z pikantniejszą nutą. Jej twórczość była wyróżniana przez „New York Timesa”, „USA Today” oraz „Wall Street Journal”.

Staram się sięgać po różne gatunki literackie. Teraz potrzebowałam lekkiej, niezobowiązującej lektury i akurat trafiło na tę powieść. Jakie wrażenia pozostawiła?

Muszę przyznać, że zarówno tytuł jak i początek książki wzbudziły mieszane uczucia. Poznajemy Spencera Holiday, który wydaje się mało sympatycznym, zadufanym facetem zmieniającym kobiety jak rękawiczki. Jego opinia na swój temat jest bardzo wygórowana, co daje się dobrze odczuć, gdyż narracja jest pierwszoosobowa, a on jest głównym bohaterem. Nie warto jednak zrażać się początkiem. Być może taki był zamysł autorki, by pokazać kontrast pomiędzy chwilą obecną a tym, co będzie się działo dalej, a dalej jest lepiej i ciekawiej.

Fabuła nie jest odkrywcza, bardzo łatwo przewidzieć, w jaki sposób się wszystko zakończy, ale zdarzają się w niej też elementy zaskakujące. Poza tym to nie przeszkadza w odbiorze książki, gdyż liczą się w niej emocje, których nie brakuje chociażby ze względu na sposób narracji. Po takie książki sięga się by odetchnąć po ciężkim dniu i miło spędzić czas, chociaż należy też mieć na uwadze, że w prawdziwym życiu takie sytuacje się raczej nie zdarzają a tacy mężczyźni raczej nie zmieniają. Chociaż wiadomo różnie to bywa.

Główny bohater początkowo wzbudza irytację, ale stopniowo widać zmianę, jaka w nim zachodzi. Autorka w dobry sposób pokazała, jak drobne wydarzenia otwierają mu oczy i uświadamiają, co jest dla niego tak naprawdę ważne. Jego chwilowa narzeczona Charlotte to silna kobieta, ale też z bolesnymi doświadczeniami. Znają się od dawna, są przyjaciółmi, łączy ich też wspólny biznes, więc układ wydaje się prosty i dobry. Charlotte pomoże Spencerowi w związku ze sprzedażą przez jego ojca sklepu, a dalej wszystko pozostanie po staremu. Czy uda im się zwieść wszystkich wokół? Czy transakcja zakończy się dla każdego pozytywnie i zgodnie z planem?

Wśród bohaterów wyróżniają się też postacie drugoplanowe. Wiele sympatii wzbudza ojciec głównego bohatera i jego postawa życiowa. To mężczyzna, który ma swoje zasady i kieruje się w życiu prawdziwymi wartościami. Jest jeszcze Harper, kobieta przebojowa, z poczuciem humoru i pazurem. Są też bohaterowie wzbudzający skrajne emocje, chociaż nie wszyscy są równie dobrze zaprezentowani.

Język powieści jest lekki, miejscami bardziej pikantny, ale nie w rażący sposób. Całość czyta się miło, czasem z błąkającym się uśmiechem na ustach, więc książka spełnia swoje zadanie, odrywając od codziennych zawirowań.

„Pan Wyposażony” to książka na chwilę, optymistyczna, ale z mocniejszymi momentami, na co wskazuje już sam tytuł. Swobodnie poprowadzona, przewidywalna, a jednak wzbudzająca uśmiech i mogąca stanowić przerywnik. Pewnie szybko się o niej zapomni, ale dobrze się ją czyta. Sami zdecydujcie, czy chcecie poznać Spencera, a ja tymczasem przygotuję kolejny tom serii, bo pewnie za jakiś czas, gdy będę potrzebowała odetchnąć, jeszcze do niej zajrzę.

niedziela, 9 września 2018

"Kołysanka" Bartłomiej Piotrowski

Tytuł: Kołysanka
Autor: Bartłomiej Piotrowski
Wydawnictwo: Editio
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 216

Huśtawka kojarzy się zazwyczaj pozytywnie, z zabawą, śmiechem, wiatrem we włosach, dzieciństwem. W Gliwicach wygląda to zupełnie inaczej od momentu, gdy na placu zabaw znaleziono zwłoki pewnego dziecka, a morderca pozostaje nadal na wolności. Mieszkańcy zaczęli go nazywać Panem Kołysanką. Od kilku miesięcy jest poszukiwany, ale bez większych rezultatów. Jedynymi śladami, które po sobie pozostawia są kolejne zwłoki dzieci, zazwyczaj parę dni po ich zniknięciu. Gdy porwana zostaje sześcioletnia Zuza rodzina wie, że ma niewiele czasu na jej odnalezienie żywej. W poszukiwania włącza się jej ciocia Gaja Wolf oraz znajomy jej ojca Oskar Krul. Stopniowo odkrywają coś, co rozsiewa w sercu niepokój – rodzice wszystkich porwanych dzieci mieli ze sobą coś wspólnego. Co takiego? Czy Gai i Oskarowi uda się wyjaśnić, kim jest Pan Kołysanka? Czy uratują Zuzę?

„Podszedł do huśtawki. Rozwinął koc i delikatnie wyjął z niego zwłoki Janka. Usadowił je na siedzisku. Wyjął z kurtki elastyczną linkę z haczykami. Owinął ciało w pasie, zaczepiając haczyki o oparcie huśtawki. Następnie ją rozbujał. Przód, tył, przód, tył…” str. 4

Bartłomiej Piotrowski – ukończył Wydział Radia i Telewizji im. Krzysztofa Kieślowskiego na Uniwersytecie Śląskim. Jego opowiadania były publikowane w serwisie Spider’s Web a w 2014 roku był finalistą w konkursie Script Fiesta. Kołysanka jest jego debiutem powieściowym.

Opis fabuły zapowiada sporą dawkę emocji i mroku, tym bardziej, że dotyka trudnego tematu, jakim jest utrata dziecka. Porwania kolejnych dzieci w Gliwicach, ich poszukiwania i stopniowa utrata nadziei po kolejnych dniach bez żadnego śladu, w końcu odnajdywane na placach zabaw kolejne zwłoki. To wszystko sieje niepokój. Powtarzający się schemat sprawia, że gdy kolejne dziecko znika czas staje się największym wrogiem, wciąż upływający czas i brak śladów. Po przeczytaniu tej książki dźwięk rozbujanej huśtawki wciąż będzie o niej przypominał.

Powieść nie jest obszerna, gdyż zawiera nieco ponad dwieście stron, ale dzięki temu odnosi się wrażenie, że nie ma w niej zbędnego przegadania, przydługich opisów. Jest tylko to, co niezbędne, jest mocna, niepokojąca i zawiła. Z początku trudno powiązać poszczególne elementy, ale nawet pod koniec potrafi zaskoczyć. Obraz, który stopniowo się z niej wyłania składa się z intensywnych barw i emocji, ukazuje okrucieństwo i bezwzględność, a także zakamarki chorego umysłu i konsekwencje jego działań. Obrazuje też coś, co nie jest odkryciem, ale o czym często zapominamy, czyli jak ważne są nasze doświadczenia z dzieciństwa, które kształtują charakter, dodają siły, ale potrafią też wypaczyć. Pewnych wspomnień nie da się wyrzucić z pamięci, gdyż zbyt mocno wtapiają się w serce i duszę, pozostając w nich na zawsze.

Gaja Wolf i Oskar Krul to skomplikowany duet. Łączą ich wspólne poszukiwania i pewne wydarzenia z przeszłości, a także niechęć, która ma swoje uzasadnienie. Nie to się jednak liczy w tym momencie. Najważniejsza jest mała dziewczynka, która zaginęła i jej los. Jej obraz i sytuacja, w jakiej się znalazła ukazywane są co jakiś czas, co tylko wzmaga niepokój. Gaja z początku nie wzbudza sympatii, dopiero jej zaangażowanie w poszukiwania Zuzy porusza. To silna kobieta, która sporo przeżyła i przez większość życia stara się walczyć ze słabościami, nie myśleć o tym, co widziała. Żyje chwilą. Oskar to nieco inna historia, ale pewne cechy ich łączą, jak chociażby determinacja w poszukiwaniu Zuzy. Pan Kołysanka natomiast to mrok i niepokój. Trudno przewidzieć, kto nim jest i co stało się siłą napędową jego działań.

Opowieść poprowadzona jest swobodnie, miejscami mocniejszym językiem. Nie razi to jednak, a raczej pasuje do postaci, które nim operują. Szkoda tylko, że jest tak krótka, nie rozwija bardziej niektórych wątków. Myślę jednak, że miłośnicy niepokojących powieści powinni być usatysfakcjonowani po jej lekturze.

„Kołysanka” to wbrew kojarzącemu się miło tytułowi, mroczna powieść, siejąca niepokój, obrazująca niezrozumiałe zachowanie i bezwzględność. Dlaczego morderca porywa dzieci? Wraz z Gają i Oskarem zagłębiamy się w zakamarki jego umysłu i stopniowo odkrywamy skrawki jego przeszłości. Czy to pomoże odnaleźć dziewczynkę, czy może jej los i kolejnych ofiar jest już przesądzony? Przekonajcie się o tym sami sięgając po debiut literacki Bartłomieja Piotrowskiego, który w wielu miejscach Was zaskoczy.

niedziela, 15 lipca 2018

"Until Lilly" Aurora Rose Reynolds

Tytuł: Until Lilly
Seria: Until (tom 3)
Autor: Aurora Rose Reynolds
Wydawnictwo: Editio
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 256

Miłość przybiera różne barwy, przynosi szczęście, ale też ból. Wydawało się, że Lilly i Cash są dla siebie stworzeni. Od początku coś ich do siebie przyciągało, nie mogli przestać o sobie myśleć. Nagle wszystko się rozpada, urywa a Lilly zostaje sama i jest w ciąży. Radzi sobie najlepiej jak potrafi, chociaż nie jest jej łatwo. Przez kolejne lata samotnie wychowuje Ashlyn, która staje się całym jej światem. Mimo upływu czasu nadal bolesne są dla niej wspomnienia o Cashu. Po paru latach go spotyka. Przeszłość wraca i osacza ją ponownie. Wiele muszą sobie wyjaśnić. Z wieloma przeszkodami się zmierzyć. Czy Lilly jeszcze raz zaufa mężczyźnie, który tak ją zranił? Czy mają jeszcze szansę na wspólną przyszłość? Dlaczego ją zostawił?

Trzeci tom serii Until od razu przypomniał mi o braciach Mayson, którzy są władczy, ale i wrażliwi, zaborczy, a zarazem opiekuńczy. Asher, Trevor, Cash i Nico to bohaterowie, którzy mimo pewnych zawirowań wzbudzają sympatię i zapadają w pamięci. Braterska więź, która ich łączy, wzajemne wsparcie w trudnych chwilach i ukazanie jak ważna jest rodzina, która pozwala przetrwać, gdy wszystko wokół się rozsypuje. Moim zdaniem bracia Mayson to najmocniejsza strona tej serii. Z kobiecymi postaciami miałam czasem pewien problem.

W tej części na plan pierwszy wysuwają się Lilly i Cash, to oni naprzemiennie opowiadają nam swoją historię. Takie przedstawienie wydarzeń lepiej oddaje emocje bohaterów i pozwala bardziej wczuć się w ich sytuację. Związek tej dwójki, chociaż zapowiadający się bardzo dobrze, urwał się nagle i teraz można poznać tego przyczyny. W dodatku pojawiła się dwójka młodziutkich bohaterów, czyli Ashlyn Alexandra i Jax, którzy dodają opowieści barw i głębi oraz często wzbudzają uśmiech i wzruszenie. Jest też przystojny Austin i nieprzewidywalna Jules, a także rozbrajający rodzice Lilly.

Od początku opowieści ktoś miesza i stara się nie dopuścić do tego, by Lilly i Cash byli razem. Na ich drodze piętrzą się problemy i w tym wypadku nie jest tajemnicą, kto za tym wszystkim stoi. Bardzo łatwo się domyślić. To osoba niezrównoważona i w swojej zawiści wręcz niebezpieczna. Mimo tej przewidywalności książkę czyta się ciekawie, śledząc kolejne wydarzenia i dopingując głównym bohaterom. Los oboje doświadcza, ale w ich sercach nadal pozostaje nadzieja na wyjaśnienie wszystkiego i wspólną przyszłość. Czy słusznie?

Autorka ukazuje, jak ważna jest rodzina, która daje siłę, wspiera, kształtuje charakter, otacza poczuciem bezpieczeństwa. Obserwacja relacji Lilly i jej rodziców, czy Casha i jego braci oraz rodziców ogrzewa serce i skłania do zastanowienia się nad tym, co w życiu jest największą wartością oraz jak trudno czasem dokonać właściwego wyboru, nie krzywdząc przy tym nikogo. Być może niektóre sytuacje są nieco przejaskrawione, lecz nie odbiera to przyjemności czytania i otulenia się tym ciepłem, które z książki bije.

„Until Lilly” to moje trzecie spotkanie z twórczością pisarki. Wiem też, że nie ostatnie, gdyż polubiłam jej lekki styl pisania i bohaterów, których kreuje. To powieść przewidywalna, ale też ciepła, zabawna z nutką pikanterii. Dobra na letni wieczór i chwilę zapomnienia o codzienności. Sądząc po ostatnich rozdziałach, kolejny tom może dotyczyć Nico, gdyż to w jego życiu pojawiła się tajemnicza kobieta. Kto i czy zagości w nim na dłużej? Mam nadzieję, że niebawem się o tym przekonam.

czwartek, 8 marca 2018

"Until Trevor" Aurora Rose Reynolds

Tytuł: Until Trevor
Seria: Until (tom 2)
Autor: Aurora Rose Reynolds
Wydawnictwo: Editio
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 240

Liz była oczkiem w głowie ojca, więc gdy go zabrakło zawalił się jej cały świat. Ojciec zmarł, gdy była mała, ale strach przed utratą bliskiej osoby zaważył na jej dalszym życiu. Gdy już myślała, że go pokonała, kolejne bolesne wydarzenie sprawiło, że wszystkie złe i bolesne myśli powróciły. Stało się tak, gdy mężczyzna którego pokochała zostawił ją bez słowa wyjaśnienia. Mówi się, że nieszczęścia chodzą parami. Jakby tego było mało oszukał ją jej własny brat, przez którego niemal straciła dach nad głową i sklep. Po takiej dawce złych wydarzeń nie jest łatwo optymistycznie spojrzeć w przyszłość i tym bardziej odbudować utracone zaufanie. Niespodziewanie w jej życiu ponownie pojawia się Trevor i postanawia ją odzyskać. Czy Liz jeszcze mu zaufa? Czy dziewczyna pozbiera się po bolesnych wydarzeniach i zawalczy o przyszłość?

Wiedziałam, że po drugi tom serii Until sięgnę z ciekawością. Pierwszą część czytało mi się dobrze, chociaż zakończenie pozostawiło spory niedosyt. Książki tego typu mimo przewidywalności ogrzewają serce i pozwalają na oderwanie się od rzeczywistości. Mogą stanowić też chwilę oddechu pomiędzy trudniejszymi tytułami. Jak wypadł drugi tom?

Pierwsze odczucie jakie mam po lekturze, to poczucie jakby odwiedziło się dobrych znajomych. Nie sądziłam, że tak szybko poczuję klimat i emocje płynące z lektury. Liz i Trevor to postacie, które w poprzedniej części zostały tylko zarysowane. Tym razem można dobrze poznać ich historię i relację, która między tą dwójką się rozwija. Nie zabrakło też znanych z pierwszego tomu bohaterów, takich jak November i Asher oraz pozostali bracia Mayson. Dodaje to tylko barw opowieści, chociaż historie pozostałych bohaterów stanowią raczej tło, gdyż na plan pierwszy teraz wysuwają się Liz i Trevor. Sporo zamieszania wprowadza też Tim.

Pisarka bardzo lekko prowadzi opowieść a jednocześnie, co jakiś czas wplata pewne wydarzenia, które podtrzymują zainteresowanie, chociaż czasem brakowało im realizmu. Co prawda nie oszukujmy się, od samego początku też wiadomo, jak się to wszystko zakończy. W tym wypadku to zupełnie nie przeszkadza i z uwagą śledziłam nabierającą rumieńców relację między głównymi bohaterami, często z uśmiechem na ustach. Co ważne też, szybko zapomina się o upływającym czasie. W opowieści przeplatają się drugoplanowi bohaterowie o różnych charakterach i wzbudzają skrajne emocje, wśród których nie zabrakło złości i niechęci.

Trzeba przyznać, że autorka ma smykałkę do kreowania męskich postaci, które mimo władczości, zaborczości i czasem mniej ciekawej reputacji dotyczącej relacji z kobietami, wzbudzają sympatię. Gdyż pod tą górą mięśni i pewności siebie często kryje się dobre serce poszukujące szczęścia i wrażliwość, które ujawniają się wtedy, gdy trafią na właściwą kobietę. Wtedy nic innego nie ma znaczenia i nieważne są przeszkody. Dlatego też, chociaż książka jest przewidywalna i miejscami mało realna to dobrze się ją czyta. 

Sięgnięcie po książkę „Until Trevor” to dobry pomysł zwłaszcza w celu relaksu, poprawienia humoru i oderwania się od codziennych obowiązków. Dużo czasu nie zajmuje, gdyż czyta się ją szybko a ponadto nie jest zbyt obszerna. Lektura jest schematyczna i łatwo wyobrazić sobie zakończenie, lecz jednocześnie ciepła, optymistyczna, zabawna, ale też z dodatkiem chili. Po to właśnie takie książki powstają i powieść dobrze spełnia swoje zadanie. Tak, jak w dzieciństwie było z bajkami. Każdy wiedział, jak się zakończą, a i tak czytało się je z wypiekami na twarzy. Jeśli więc potrzebujecie chwili oddechu, otulonej romantyzmem, dużą ilością lukru i pikanterii, to zachęcam do lektury.

Link do książki w nowej księgarni wydawnictwa Editio: Until Trevor.

środa, 24 stycznia 2018

"Until November" Aurora Rose Reynolds

Tytuł: Until November
Seria: Until (tom 1)
Autor: Aurora Rose Reynolds
Wydawnictwo: Editio
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 256

Dla November nie jest to najlepszy moment w życiu, wręcz można powiedzieć, że wszystko idzie nie w tym kierunku, w którym powinno. Nowy Jork nie wydaje się jej już bezpiecznym miejscem. Cały jej spokój wyparowuje. Niewiele brakowało, by pewien wypadek zakończył się dla niej bardzo źle. Osaczają ją też wspomnienia z przeszłości i toksyczne relacje z matką. Postanawia zmienić otoczenie, zacząć od nowa, spróbować odzyskać poczucie bezpieczeństwa. Przeprowadza się do ojca i w rodzinnej firmie rozpoczyna pracę na stanowisku księgowej. Okazuje się, że nowa praca też wiąże się z pewnymi niespodziankami, a na jej drodze staje arogancki i bardzo przystojny Asher. Jak w takich okolicznościach odzyskać równowagę?

Aurora Rose Reynolds – pisarka, której książki trafiają na listy bestsellerów „New York Times’a”, „Wall Street Journal”, „USA Today”. Do tej pory ukazała się jej seria Until, w skład której wchodzą tomy:  „Until November”, „Until Trevor”, „Until Lilly” i „Until Nico”. 

Opowieść rozpoczyna się w przełomowym dla głównej bohaterki momencie życia. November, po ostatnich nieprzyjemnych wydarzeniach postanawia przeprowadzić się do ojca. Zostawia za sobą znane otoczenie, trudne wspomnienia, skomplikowane, przesiąknięte bólem i złymi emocjami relacje. W pewnym sensie ucieka od tego, co ją przytłacza w nieznane. Na miejscu, w dosyć zabawnych okolicznościach poznaje Ashera, pewnego siebie, impulsywnego, nieznoszącego sprzeciwu, ale równocześnie opiekuńczego i bardzo pociągającego mężczyznę. Jak się można się spodziewać, między tą dwójką zaczyna iskrzyć, mimo początkowej nieufności. Są wzloty i upadki, relacja nabiera rumieńców. Ciekawie się śledzi ich przepychanki słowne. Asher potrafi namieszać w głowie i to on wzbudza więcej sympatii. Wokół pojawia się też znacznie więcej postaci wnoszących coś do opowieści, takich jak chociażby Mike, Susan, czy Liz. Są też wątki mniej przyjemne.

Fabuła nie zaskakuje, miejscami jest bardzo schematyczna a jednak coś w sobie ma. Jeden element, który co jakiś czas się w niej przeplata i powtarza jest dosyć irytujący. Może gdyby nie powtarzał się to nie zwróciłabym na niego uwagi. Mimo to książkę czytało mi się całkiem przyjemnie i szybko. Nie miałam wobec niej bardzo dużych oczekiwań, a raczej potraktowałam jako odskocznię pomiędzy innymi lekturami i pod tym względem dobrze się sprawdziła. Szkoda tylko, że zakończenie tak się rozmyło, popłynęło za szybko, za bardzo powierzchownie. W trakcie lektury akcja płynie miarowo a na zakończenie bardzo przyspiesza, jakby do końca nie było pomysłu na jej rozwinięcie. Szkoda.

„Until November” to lekka, miejscami wzbudzająca uśmiech powieść, w której przeplatają się różne wydarzenia i problemy dnia codziennego, a na plan pierwszy wysuwa się słodko pikantna relacja między głównymi bohaterami. Książka nie jest zaskakująca, czy bardzo emocjonująca, ale czyta się ją całkiem sympatycznie. Zapewnia chwile relaksu i tak należy do niej podejść. Być może w kolejnym tomie pisarka nas jeszcze zaskoczy.