Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tom 1. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tom 1. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 maja 2025

"Poza zasięgiem" K. Bromberg

Tytuł: Poza zasięgiem
Autor: K. Bromberg
Seria: Na pełnych obrotach (tom 1)
Wydawnictwo: Luna
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 356

Wydawać by się mogło, że wyścigi samochodowe są niczym gra, ekscytujące, ale niewymagające. Tymczasem to ciężka praca każdego dnia, ryzyko, adrenalina, współzawodnictwo, walka z samym sobą, a czasem po prostu łut szczęścia. Dlatego tak ważna jest pewność siebie, determinacja oraz przezwyciężanie własnych słabości. Taki jest Spencer Riggs, arogancki, dążący do celu, pewny siebie i zdeterminowany, ale też przystojny i przyciągający wzrok kobiet. Niespodziewanie na jego drodze staje Camilla, która stara się trzymać dystans i z niezrozumiałych dla niego powodów wciąż szuka sposobu, by go unikać. Okazuje się, że pracują w jednym miejscu, więc ich kontakty są nieuniknione. Czy będą w stanie sobie zaufać i zaryzykować?

„Bycie w związku  i bycie dobrym kierowcą F1 wiele łączy. Ważne są zasady, należy okazywać szacunek sobie i swojej żonie i zawsze grać drużynowo. Drużyna jest najważniejsza.” str. 337

Z twórczością K. Bromberg nie miałam wcześniej do czynienia, więc też nie miałam w tym względzie oczekiwań a uznałam, że skoro to pierwszy tom cyklu, warto się z nim zapoznać. Długie, coraz cieplejsze wieczory zachęcają do lżejszych, optymistycznych i wypełnionych emocjami książek a taką zapowiadał opis. Czy warto było zmierzyć się z tą opowieścią? W mojej ocenie jak najbardziej, gdyż poza lekkością, namiętnym romansem w motoryzacyjnej scenerii, porusza też ważne zagadnienia i pokazuje, jak trudno zmierzyć się z traumatycznymi wspomnieniami z przeszłości.

Pierwsze spotkanie Camilli i Riggsa jest niespodziewane i ze sporą dawką humoru, więc opowieść zaczyna się z przytupem. Dalej, z każdym rozdziałem rozkręca się coraz bardziej niczym bolid Formuły 1, by na każdym zakręcie wprowadzać szereg życiowych zawirowań. Fabuła częściowo jest przewidywalna, co nie budzi zdziwienia w tym gatunku literackim, w którym moim zdaniem bardzo ważne dla odmiany są płynące z niej emocje i dobre oddanie relacji między głównymi bohaterami. Tego zdecydowanie nie zabrakło. Między Camillą a Riggsem iskrzy, dobrze się obserwuje ich potyczki słowne oraz rozwijające się między tą dwójką uczucie. Całość okraszona jest dawką humoru, ale także tajemnicami przeszłości. Zarówno Camilla, jak i Riggs muszą zmierzyć się z wydarzeniami z przeszłości, chociaż każde z innego powodu. Od obojga wymaga to jednak silnej woli oraz stawienia czoła traumatycznym wspomnieniom. Pomimo tego, że są od siebie tak różni, to jedno ich łączy. Autorka pokazuje także jak ważne w trudnych chwilach jest wsparcie bliskich. Ciepło robi się na sercu obserwując zachowanie ojca Camilli, czy matki Riggsa.

Autorka ma lekki styl pisarski, więc tę historię poznaje się z przyjemnością. Dialogi są błyskotliwe, nie ma w nich sztuczności. Z pewnością nie łatwo też było umiejscowić akcję w świecie Formuły 1, gdyż wymagało to zaznajomienia się z pewnymi aspektami technicznymi i organizacyjnymi tej branży. Ciekawa jestem, co czeka bohaterów w kolejnym tomie serii.

„Poza zasięgiem” to pierwszy tom serii „Na pełnych obrotach”, w którym czytelnik niemal może poczuć prędkość bolidu, usłyszeć ryk silnika i posmakować zwycięstwa. W tej energetyzującej scenerii zaczyna rozwijać się uczucie, pełne żaru, ale też niepewności i poświęcenia. To emocjonująca, pełna zawirowań i wywołująca rumieńce opowieść, w której autorka nie unika trudnych tematów.

środa, 18 września 2024

"Sekrety domu Bille" Agnieszka Janiszewska

Tytuł: Sekrety domu Bille
Autor: Agnieszka Janiszewska
Seria: Sekrety domu Bille (tom 1)
Wydawnictwo: Zaczytani
Rok wydania: 2024
Liczba stron: 314

W przestronnym, gustownie urządzonym i tętniącym kiedyś życiem mieszkaniu na ulicy Potockiej od pewnego czasu goszczą cisza i smutek. Gosposie odchodzą jedna po drugiej mimo usilnych prób mecenasa Bille, by zatrudnić kogoś, kto pomoże w codziennych obowiązkach oraz opiece nad żoną i dwiema córkami. Niestety z każdym dniem gaśnie nadzieja, niczym kolejny promyk słońca. Pewnego dnia coś się jednak zmienia, gdy na progu staje Zuzanna, zaradna, pracowita, pełna życia i twardo stąpająca po ziemi. Mijają kolejne dni i nagle trudno wyobrazić sobie tego domu bez niej, bez jej pomocy i dobrego słowa. Nie wszyscy są przekonani co do jej dobrych intencji zwłaszcza, gdy po śmierci pani domu Eweliny mecenas oznajmia, że chce poślubić Zuzannę.

Sagi rodzinne, to gatunek literacki po który chętnie sięgam niezależnie od tego, czy są jedno, czy wielotomowe. Zaintrygowana opisem postanowiłam zapoznać się z pierwszym tomem tej opowieści, spodziewając się ciekawej, realistycznej historii osadzonej w Warszawie.

Początkowo trochę z dystansem poznawałam wydarzenia, ale jak się nie raz już przekonałam, pierwsze rozdziały nie świadczą jeszcze o tym, co będzie dalej. Z każdym kolejnym ta opowieść intrygowała mnie coraz bardziej. Czułam, że za nostalgią Eweliny kryje się jakaś głębsza historia, tak jak i za nieco sztywną postawą mecenasa Bille. Historia zakorzeniona w przeszłości, owiana tajemnicą i tragiczna w skutkach. Historia, która odbija się piętnem na członkach rodziny Bille. Czy faktycznie tak jest? Jaką tajemnicę skrywają mury apartamentu na Potockiej? Kolejny aspekt to pojawienie się Zuzanny. Czy to przypadek? Pomocna, pracowita i w pewnym momencie po prostu niezastąpiona, staje się fundamentem poukładanego życia. Dba o dom, rodzinę, nie narzeka, stara się nie zwracać uwagi na kłody rzucane pod nogi. Czy to tylko dobra gra, czy jej natura?

„Z ludźmi pod tym względem jest podobnie – mogą wyrosnąć, lecz nie staną się dorośli w pełnym tego słowa rozumieniu, jeśli zabraknie im zdrowych, silnych korzeni. Jeśli się o nich w odpowiednim czasie nie zadba jak należy.” str. 225

Autorka wyraziście nakreśliła opowieść, której czytelnik staje się częścią, ponieważ dobrze odbiera emocje bohaterów. Cała opowieść utkana jest z emocji, skomplikowanych relacji międzyludzkich, ale także tajemnic, intryg, czasem uprzedzeń, innym razem zbytniej otwartości. Przeplatają się miłość, przyjaźń, żal, strata, utrata nadziei. Trudno tę powieść jednoznacznie zakwalifikować. Ciekawie obserwuje się też zmiany, które stopniowo zachodzą w postawie jednej z bohaterek.

„Sekrety domu Bille” to powieść, która po nieco trudniejszym początku serwuje czytelnikowi wielowymiarową opowieść usianą tajemnicami przeszłości, skrywającą głębię, osaczającą emocjami. Trudno obok niej przejść obojętnie. Warto dać jej szansę by przekonać się, co kryje się w ciemniejszych zakamarkach apartamentu  na ulicy Potockiej.

środa, 28 sierpnia 2024

"Cymelia smoków" K. J. Beta

Tytuł: Cymelia smoków
Autor: K. J. Beta
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2023
Liczba stron: 236

Góry skrywają wiele tajemnic. Ich potęga wzbudza podziw, widoki zachwycają, a gdy nieopatrznie zejdzie się ze szlaku można mieć niespodziankę, niekoniecznie pozytywną. Czy możliwe jest zobaczenie smoka? Czy to tylko złudzenie, a może efekt zmęczenia? O tym najlepiej wie nastoletnia Iliana pochodząca z rodu Curu, który od niepamiętnych czasów zajmuje się ochroną tych istot. Czy w Bieszczadach odnajdzie swoje miejsce?  Czy tu poczuje się bezpiecznie i będzie mogła rozwijać swoje zdolności pod okiem przywódczyni?

Ta niewielkich rozmiarów i objętości książka przyciągnęła moją uwagę opisem, ponieważ jak już Wam wspominałam, obok gatunku fantasy ciężko mi przejść obojętnie. Gdy do tego doda się piękne góry i niezwykłe smoki, to od razu aż chce się rozpocząć lekturę. Czy tym razem przeczucia do niej okazały się właściwe, czy wręcz przeciwnie?

„Każdą moc można w sobie wzmocnić. Wystarczy trening, a do niego trzeba dyscypliny, czasu i cierpliwości.” str. 31

Trzeba przyznać, że książkę czyta się dosyć szybko, nie tylko za sprawą sporej czcionki i niewielkiej objętości. Sam pomysł na fabułę jest dobry tak jak i osadzenie jej w Bieszczadach. Niestety czuje się lekki niedosyt w odniesieniu już do samej realizacji i rozwinięcia opowieści. Jest zwięzła, ale wiele w niej znaków zapytania, urwanych wątków, które być może zostaną poprowadzone dalej, w kolejnej części. Liczę na to, że wówczas więcej się wyjaśni i niektóre elementy układanki wskoczą na swoje miejsce tym bardziej, że historie urywa się w interesującym momencie. Barw z pewnością dodaje jedna charyzmatyczna i wzbudzająca uśmiech postać, czyli Danuta.

Opowieść przedstawiona na kartach tej książki to nie tylko piękno gór i smoki, ale także pikantniejsze momenty, czy też niebezpieczeństwa. Uzupełniają ją ciekawe rysunki, które dobrze komponują się z treścią.

„Cymelia smoków” to pierwszy tom a zarazem początek pełnej przygód i niebezpieczeństw opowieści rozgrywającej się w rodzimych górach. Ciekawa, pełna tajemnic, ale też pozostawiająca pewien niedosyt i miejscami niejasna. Może rozjaśni się wszystko w kolejnym tomie, po który planuję sięgnąć by się o tym przekonać i zobaczyć jak ta historia potoczy się dalej.

piątek, 26 lipca 2024

"Poszukiwacze siódmej księgi" Izabela Szylko

Tytuł: Poszukiwacze siódmej księgi
Autor: Izabela Szylko
Seria: Siódma księga (tom 1)
Wydawnictwo: Studio O’Rety
Rok wydania: 2023
Liczba stron: 348

Pewnego dnia w poukładanym życiu Jerzego Adamsa, prawnika mieszkającego w Londynie, wkrada się chaos a wszystko za sprawą jednej, atrakcyjnej i przypadkowo poznanej kobiety. Chociaż, po pewnym czasie sam zaczyna się zastanawiać, czy to był przypadek. Wszystko zaczęło się od podróży do Krakowa na pogrzeb dawno niewidzianej babki. Dalej, na skutek dziwnego splotu wydarzeń mężczyzna może poczuć się jak w filmie akcji. Otoczony przez tajemnice, ścigany przez osobników zdolnych do wszystkiego, by zdobyć to, na czym im zależy, zwodzony przez atrakcyjną kobietę, której intencje trudno rozszyfrować. Znajdując się w centrum tego huraganu próbuje rozszyfrować zagadkę i odnaleźć zaginiony rękopis Mikołaja Kopernika, lecz życie dalekie jest of filmu, a przeszkody wciąż si przed nim piętrzą. Co z tego wyniknie?

Zacznę od tego, że zupełnie nie spodziewałam się, że ta książka tak mnie zainteresuje. Opis co prawda jest ciekawy, ale nie oddaje tego, co znajdziecie w środku. Wydaje się po prostu taki zwyczajny, pasujący do książek sensacyjnych a tymczasem siłą tej książki jest styl pisarski i duża dawka humor w niej zawarta. Nie wiadomo kiedy czytelnik zostaje wciągnięty w wir wydarzeń, próbując krok po kroku rozwikłać kolejne zagadki i nie pogubić się w tej historii. Czasem z pozoru błahe wydarzenia mogą okazać się kluczem ro rozwiązania zagadki.

Pierwszoosobowa narracja jest dobrym zabiegiem, gdyż wszystkie wydarzenia możemy poznać z perspektywy Jerzego i być często równie zaskoczonym jak on. Ponadto to bohater, który wzbudza sympatię zarówno swoją postawą, jak i przemyśleniami, w których nie brakuje ironii. Z jednej strony wie, że niektóre jego działania z logicznego punktu widzenia nie mają sensu, z drugiej natomiast brnie w tą historię dalej podążając za Alicją, od której nie może oderwać oczu. Możecie sobie wyobrazić, że raptem w Waszym życiu pojawia się ktoś, kto poszukuje zaginionego artefaktu, a Wy wyruszacie by go odnaleźć, porzucając rutynę dnia codziennego? Nie było by tej historii bez jeszcze jednej bohaterki, które niczym cerber strzeże Jerzego i Alicji a mianowicie starszej pani o imieniu Czesia, a właściwie Czesiuchna. Jej rola w tej opowieści to istny majstersztyk i myślę, że też ją polubicie. Jej podejście do nowoczesnych technologii, czy przygotowanie na trudne sytuacje zadziwia, a zachowanie często wywołuje uśmiech, jak i nie salwy śmiechu. Jak też pewnie możecie się domyślić akcja mknie do przodu a bohaterowie co rusz stają przed kolejnymi przeszkodami do pokonania.

„Poszukiwacze siódmej księgi” to ciekawa, pełna przygód i dużej dawki humoru książka, która za sprawą bohaterów, świetnego stylu pisarskiego i pierwszoosobowej narracji skutecznie przyciąga uwagę. Pozytywnie mnie zaskoczyła, dostarczyła intrygującą opowieść, której kontynuację zamierzam poznać, sięgając po drugi tom. Trudno tę książkę jednoznacznie sklasyfikować, to takie połączenie powieści sensacyjnej z przygodową oraz z komedią kryminalną i to właśnie daje jej ten specyficzny urok, który oczarowuje czytelnika.

sobota, 18 listopada 2023

"Beginning moon" Jedersafe

Tytuł: Beginning moon
Autor: Jedersafe
Seria: Universe (tom 1)
Wydawnictwo: Amare
Rok wydania: 2023
Ilość stron: 438

Czasem jedno spotkanie może zmienić czyjeś życie, rozpocząć coś, czego nie da się wymazać, zatrzymać, czy po prostu zmienić. Pewnego dnia w wyniku drobnej stłuczki samochodowej w życiu Francessy pojawia się Dominic, arogancki, szorstki, zapatrzony w siebie i swoje nieskazitelne auto. Wydawałoby się, że na tym rozpocznie i równocześnie zakończy się ta znajomość, a tymczasem to dopiero początek krętej i wyboistej drogi, jaka rozpościera się przed tą dwójką. Ona nieco wycofana, ze stanami lękowymi, przyjaciółmi i grą na fortepianie, która jest dla niej swoistą terapią. On z mroczną przeszłością, tajemniczy, zdystansowany i stąpający twardo po ziemi. Pierwsze spotkanie nie jest ani trochę miłe, chociaż dosyć zaskakujące dla obojga. Czy powiedzenie, że przeciwności się przyciągają sprawdzi się w tym przypadku?

Pierwszy tom trylogii Universe przyciągnął moją uwagę za sprawą prostej, ale ładnie skomponowanej okładki, ale także zainteresował mnie tytuł. Z opisu wynikało, że można spodziewać się lekkiej opowieści usianej tajemnicami przeszłości, w której nie zabraknie wątku miłosnego. Czy pierwszy tom zachęca do sięgnięcia po kolejne z tej trylogii?

Poznajemy Francessę, która nie ma zbyt wysokiego poczucia własnej wartości. Uważa, że w jej życiu nic się nie dzieje, każdy dzień jest niemal taki sam. Określa się mianem bezbarwnej, a takie zdanie nasilają jeszcze stany lękowe, od których nie potrafi się uwolnić. Gdy pewnego dnia, w mało sprzyjających okolicznościach poznaje Dominica, który co prawda ma powód aby się zdenerwować, ale niekoniecznie do tego, by aż tak na nią napadać, to wyprowadza ją z równowagi i pozwala wyjść ze skorupy, w której sama się zamknęła. Nie od razu, ale powstaje rysa, która z każdym ich kolejnym ich spotkaniem się pogłębia. Co ciekawe, tych przypadkowych spotkań robi się coraz więcej, chociaż żadne z nich ich nie planuje. Czy to zrządzenie losu? On stara się ją od siebie odsunąć. Czy ma ku temu powód? Wszyscy jej mówią, że tak, że to nie jest ktoś, komu powinna zaufać. Czy Francessa posłucha serca czy rozumu? 

„Życie to najlepszy nauczyciel. Jest bezduszny, surowy i bezkompromisowy.” str. 144

W takich opowieściach można znaleźć zarówno trochę tajemnic do rozwikłania, ale także wydarzeń, które są przewidywalne. Mimo to z zainteresowaniem obserwuje się rozwijającą się relację pomiędzy Francessą i Brownem, chociaż ich zachowanie bywa niezrozumiałe, czy irytujące. Mają zupełnie inne podejście do życia, ale można też powiedzieć, że każde z nich przywdziewa maskę, która prezentowana jest wszystkim wokół. Opowieść poprowadzona jest lekko, ale pojawiają się w niej momenty, które dosyć zgrzytają. To dopiero początek, więc dalej może być lepiej, albo niekoniecznie, czas pokaże. Po poznaniu tego tomu tajemnicą dla mnie nadal pozostaje tytuł. Mam pewne domysły w tym zakresie, ale nie pewność. Dlatego ciekawa jestem, w jakim kierunku ta opowieść się potoczy.

„Beginning moon” to ciekawy początek trylogii Universe, który mimo pewnych zgrzytów zachęca do sięgnięcia po kontynuację. Opowieść dopiero się rozwija, ale już teraz czuć, że w zanadrzu skrywa jeszcze wiele tajemnic i pytań, na które odpowiedzi mogą okazać się dosyć zaskakujące.  

sobota, 16 września 2023

"Córka ziemi" Dorota Gąsiorowska

Tytuł: Córka ziemi
Autor: Dorota Gąsiorowska
Seria: Córki żywiołów (tom 1)
Wydawnictwo: Znak literanova
Rok wydania: 2023
Liczba stron: 528

W malowniczym, ale zaniedbanym pałacyku w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej trwają prace, by przywrócić go do dawnej świetności. Jednym z elementów, który stanowił nieodzowną jego część była rzeźba nordyckiej bogini Frei, która znajdowała się niegdyś w ogrodzie. Właściciel pałacu zwraca się w tej sprawie do Weroniki, której rzeźby zyskały renomę. Jej wrażliwość pozwala na stworzenie niezwykłych dzieł. Weronika przyjmuje zlecenie, chociaż nie czuje się z tym komfortowo, czuje bliżej nieokreślony niepokój. Czy to tylko jej wyobraźnia? Mury pałacu skrywają wiele tajemnic, a prace remontowe mogą poruszyć coś, co dawno zostało w nich uśpione. Czy Weronice uda się sprostać wyzwaniu? Jakie tajemnice wiążą się z tym malowniczym miejscem?

„Potrzebuję kontaktu z prawdziwym światem. Niekoniecznie z człowiekiem, ale na pewno z przyrodą. Znów jestem córką ziemi.” str. 271

Pierwszy tom nowej serii „Córki żywiołów” zapowiada się interesująco. Wzrok przyciąga pięknie skomponowana okładka a opis zachęca do zagłębienia się w lekturze. Poznałam już twórczość pisarki, więc wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Każdy, kto poznał książki pisarki pewnie pamięta, z jaką precyzją potrafi kreślić atmosferę pełną tajemnic i magii, która otula czytelnika, przynosząc chwile spokoju, wytchnienia i rozrywki w najlepszym wydaniu. Dzieje się tak i tym razem.

Opowieść rozgrywa się w dwóch płaszczyznach czasowych, teraz i wiele lat temu, ale w tym samym miejscu, czyli pałacyku. Pierwszoosobowa narracja prowadzona jest z dwóch perspektyw. Oczami Weroniki widzimy bieżące wydarzenia, natomiast Freya opowiada te, które wydarzyły się sto lat temu za czasów świetności tego miejsca. Opowieść obu bohaterek przeplata się i krok po kroku spaja się w jedną całość. Co je łączy? Fabuła niesie wiele tajemnic, dostarcza sporą dawkę wrażeń, przyciąga magią otaczającej natury i kontaktu z nią. Otula charakterystyczną dla pióra pisarki atmosferą, gdy odnosi się wrażenie, że wszystko może się wydarzyć. Łączy w sobie dawne wierzenia, wrażliwość na otaczającą nas naturę, ale też ból, niesprawiedliwość i zawiść wobec drugiego człowieka. Pojawia się też sporo zagadek do rozwikłania, jak chociażby znalezione szczątki ludzkie w studni nieopodal pałacyku.

Poza głównymi bohaterkami, które przedstawione są wyraziście, w opowieści pojawia się szereg innych barwnych postaci. Barw dodają Koty, sokolica Anada, czy chociażby dzik Hildo. Nie wyobrażam sobie tej opowieści bez nich, tak jak i bez Glorii, czy Maksa. Autorka przyciąga uwagę wachlarzem charakterystycznych bohaterów, którzy sprawiają, że opowieść niemal dzieje się przed naszymi oczami i trudno się od niej oderwać. Mam nadzieję, że kolejny tom pojawi się już niebawem.

„Córka ziemi” to niezwykła opowieść, przyciągająca wachlarzem charakterystycznych postaci, tajemniczą atmosferą pełną magii, ale też ciepła i spokoju płynącego z kontaktu z naturą. Usiana tajemnicami sprzed lat i po prostu piękna. Akcja osaczona w malowniczej scenerii dostarcza wielu wrażeń, nie brak w niej zagadek do rozwikłania, intryg i licznych zawirowań. Świetny pierwszy tom cyklu „Córki żywiołów” zachęca do poznania kolejnych, na które ja już nie mogę się doczekać.

niedziela, 20 listopada 2022

"Wyleczeni" Alicja Horn

Źródło okładki: Zysk i S-ka

Tytuł: Wyleczeni
Autor: Alicja Horn
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2021
Liczba stron: 312

Mury starego, wybudowanego w XIX wieku szpitala były świadkiem nie jednego potwornego wydarzenia. Tym razem morderstwa zastępcy ordynatora, który nie wzbudzał sympatii wśród podwładnych. Wszyscy wokół wydają się podejrzani. W tym samym czasie trwa nadal poszukiwanie mordercy kobiet, ofiar jest coraz więcej. Zło rozprzestrzenia się wokół a w samym centrum wydarzeń znalazła się młoda lekarka Marta Wolska, która zaczyna mieć pewne podejrzenia dotyczące tych wydarzeń.

Pogoda za oknem i długie wieczory sprzyjają sięganiu po nieco mroczniejsze klimaty, co w moim przypadku oznacza więcej thrillerów. Jednym z planowanych od jakiegoś czasu jest ta książka. Tytuł, jak i opis na okładce zapowiadają medyczną tematykę, której dawno już nie poznawałam. Czy było warto?

Akcja rozgrywa się w Warszawie, a na główny plan wysuwa się Warszawski Szpital Kliniczny im. Wandy Błeńskiej. Budynek zbudowany w XIX wieku o bogatej historii, mrocznej, niepokojącej, mówiono że w nim straszy a zwłaszcza w podziemnym łączniku. Sama sceneria wprowadza odpowiedni klimat a to dopiero początek. Równie istotne są realia pracy personelu, relacje między nimi, rzeczy o których wszyscy wiedzą, ale albo przymykają oczy, albo obawiają się cokolwiek powiedzieć. Powiązania z firmami farmaceutycznymi i fundacjami oraz ich skutki. Niekompetencja i generowanie zysków to realia tego miejsca, a zwłaszcza na oddziale zamkniętym. To wszystko razem tworzy atmosferę i stanowi podłoże do innych wątków, gdyż opowieść ta spleciona jest z historii jej bohaterów, a zwłaszcza Marty Wolskiej i osób z nią związanych. Akcja jest dynamiczna, rozdziały krótkie, dialogi dobrze wkomponowane, więc nie sposób się nudzić w trakcie lektury. To debiut literacki w związku z tym pewne zgrzyty są, ale nie wpływają na odbiór całości.

W takich lekturach ważny jest wątek kryminalny i ten także mnie nie zawiódł. Właściwie to w tym przypadku otrzymujemy nie jeden. Z jednej strony niepokojące wydarzenia rozgrywające się w samym szpitalu. Z drugiej wątek związany z przeszłością głównej bohaterki, czyli Marty Wolskiej. Do tego jeszcze sprawa potwornych morderstw kobiet. Jak więc widzicie uzbierało się tajemnic, przeszłość przeplata się z teraźniejszością, tworząc na zakończenie jeden ostry obraz.

Charakteru tej opowieści dodają bohaterowie. Jedni bardziej, inni mniej zapadają w pamięci, ale wszyscy razem ją tworzą. Wszystko dzieje się wokół Marty Wolskiej, która przedstawiona jest wyraziście. To silna kobieta, która dzięki dociekliwości, ale także aury przeszłości na niej ciążącej wciągnięta zostaje w wir wydarzeń, których wynik stanowi spore zaskoczenie. Pozostali bohaterowie równie wiele wprowadzają do opowieści, nawet Wielka Kadrowa Rodziny na Swoim jak nazywają dyrektorkę szpitala. Zaskoczyła mnie dwoistość znaczenia tego tytułu, a także różne trafne spostrzeżenia.

„Wyleczeni” to pierwsza część opowieści, która zaskakuje, intryguje i w wielu momentach skłania do refleksji. Dobrze się ją poznaje, a wydarzenia dostarczają wielu wrażeń i zachęcają do sięgnięcia po kontynuację.

czwartek, 17 listopada 2022

"Tirona. Grzechy krwi" Magdalena Winnicka

Tytuł: Tirona
Autor: Magdalena Winnicka
Seria: Grzechy krwi (tom 1)
Wydawnictwo: Akurat
Rok wydania: 2022
Liczba stron: 384

W życiu Jespera Tirony dzieje się wiele, ale utrata bliskiej osoby, kobiety, z którą chciał związać swój los sprawia, że zmienia spojrzenie na otaczającą go rzeczywistość i czekającą przyszłość. Takie wydarzenie może spowodować brak hamulców w działaniu, bezwzględność, albo wręcz odwrotnie, utratę nadziei i brak chęci do działania. Co dokładnie się wydarzyło? W jaki sposób wpłynie to na Jespera? Czy znajdzie w sobie siłę by walczyć z wrogami?

Niedawno trudno mi było się rozstać z bohaterami serii „Grzechy mafii”, tym bardziej po ostatnim tomie, który okazał się najlepszy. Wspomniałam też, że wiele poruszających momentów związanych było w nim z Jesperem. Dlatego, gdy zobaczyłam, że to on jest głównym bohaterem pierwszego tomu serii „Grzechy krwi” bardzo mnie to ucieszyło i z ciekawością rozpoczęłam lekturę.

Warto wspomnieć na początek, że wydarzenia w nowej serii są kontynuacją poprzedniej. Można poznawać je oddzielnie, lecz nie jest to najlepszy pomysł, gdyż jest wiele nawiązań do wydarzeń z przeszłości. Mam wrażenie, że z każdą kolejną książką rozwija się styl pisarki. Wydawało się, że nie jest już w stanie mnie zaskoczyć. Obawiałam się powielania schematów, a tu taka miła niespodzianka. W tym tomie jest jeszcze więcej emocji, a historia Amiyi jest wzruszająca, przerażająca i wzbudzająca wiele skrajnych emocji. Z dużym zainteresowaniem śledzi się wydarzenia z nią związane i równocześnie trzyma kciuki, aby wszystko potoczyło się w dobrym kierunku mimo ciągłych przeciwności. Wiele krzywdy doznała, niesprawiedliwości, bólu od osób, które powinny ją wspierać, zapewnić spokój, okazać ciepło i miłość.

Ta opowieść to nie tylko emocje, ale także zwroty akcji, intrygi, walka o władzę. Poznajemy Jespera, który pojawił się w ostatnim tomie serii „Grzechy mafii”, lecz dopiero teraz pokazuje swoje oblicze, dobrze się go poznaje. Jako Jesper Tirona musi być silny i nie okazywać słabości, nawet gdy jego świat się wali. Trudne zadanie w sytuacji utraty bliskiej osoby. W takich momentach można się zatracić, odrzucić skrupuły, zmienić podejście. Nie zabrakło bohaterów, który już można było poznać w poprzedniej serii i których bardzo chętnie wita się ponownie, czyli Kostandina, Alicji, Lajli.

Książkę czyta się niezwykle szybko za sprawą zarówno emocji, bohaterów przyciągających uwagę a także splotu wydarzeń utrzymującego napięcie. Z każdym kolejnym tomem jest lepiej. Wzmacnia zainteresowanie także narracja prowadzona z perspektywy różnych bohaterów, zabieg ten poprawia obraz sytuacji.

„Tirona” to pierwszy tom serii „Grzechy krwi”, ale równocześnie kontynuacja serii „Grzechy mafii”. Kolejna porcja kontrastujących emocji, mocnych wydarzeń, intryg, miłości, bezwzględności i nienawiści. Przede wszystkim jednak spotkanie z bohaterami, dzięki którym ta opowieść jest tak wyrazista i tak bardzo przyciąga uwagę. Zachęcam do lektury, ale najlepiej we właściwej kolejności, gdyż to sprawia, że tak seria tak mocno działa na wyobraźnię i trafia do serca.

czwartek, 24 marca 2022

"Enola i niezwykłe zwierzęta. Tom 1" Joris Chamblain, Lucile Thibaudier

Tytuł: Enola i niezwykłe zwierzęta. Tom 1
Scenarzysta: Joris Chamblain
Ilustrator: Lucile Thibaudier
Seria: Enola i niezwykłe zwierzęta (tom 1)
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2022
Ilość stron: 68

Enola to dziewczynka, która zajmuje się pomocą niezwykłym zwierzętom, o których można dowiedzieć się z baśni i legend. Wbrew pozorom jest ich spora gromadka i czasem wystarczy dokładnie się rozejrzeć, by je zauważyć w przeróżnych miejscach. Enola postanowiła pomagać wszystkim istotom, które takiej pomocy potrzebują niezależnie od tego, jak daleko się od niej znajdują. Zawsze znajdzie się sposób, by do nich dotrzeć, już ona się o to postara. 

Dawno już u mnie nie gościły komiksy, więc tym razem zaplanowałam opowiedzieć Wam o jednym z nich. To pierwszy tom opowieści o niezwykłej dziewczynce, weterynarce, która wszystkie siły koncentruje na tym, by pomagać magicznym zwierzętom. Interesująca wydaje się więc już sama tematyka, zapowiadająca sporo przygód i ciekawych historii. 

Zazwyczaj na początku wspominam o oprawie graficznej, która swoją drogą w tym przypadku stanowi walor. Pozytywna, barwna, przyciągająca uwagę. Twarda oprawa publikacji i duży format oraz interesująca, estetyczna grafika na okładce zachęcają do zajrzenia do środka. Rysunki wykonane przez Lucile Thibaudier są wyraźne, ciekawe, dokładne, z kolorystyką dostosowaną do przedstawianych wydarzeń. Warto też wspomnieć o tekstach w dymkach, które pisane są dużymi literami, czytelną czcionką. Ogólnie rysunki i tekst stanowią spójną całość i dobrze się uzupełniają. W związku z tym poznawanie zawartości tej publikacji to czysta przyjemność. 

Przejdźmy do opowieści. W publikacji znalazły się dwie historie. Pierwsza dotyczy pewnego niesfornego gargulca. Kto by pomyślał, że rzeźba może tak uprzykrzyć życie lokalnym mieszkańcom. Czy Enola będzie mogła pomóc gargulcowi i wyjaśni, co stało się przyczyną nieporozumień? Druga historia dotyczy jednorożców. Okazuje się, że bardzo potrzebują pomocy. Czy Enoli uda się wyjaśnić, co jest przyczyną ich problemów? W wydarzeniach  towarzyszy Enoli kot Maneki. Nie zabrakło też innych postaci, takich jak chociażby niesamowity feniks.

„Enola i niezwykłe zwierzęta. Tom 1” to pięknie wydany komiks, który poza przyciągającą uwagę oprawą graficzną zawiera dwie niesamowite historie. Wzbudza zainteresowanie, roztacza wokół barwny i ciekawy świat, w którym na każdym kroku można poznać niezwykłe zwierzęta. 

wtorek, 15 marca 2022

"Dziedzictwo Camelotu. Tom 1" Joanna Szymkowska

Źródło okładki: Psychoskok

Tytuł: Dziedzictwo Camelotu. Tom 1
Autor: Joanna Szymkowska
Seria: Dziedzictwo Camelotu (tom 1)
Wydawnictwo: Psychoskok
Rok wydania: 2021
Ilość stron: 248

Odległe epoki, zamierzchłe dzieje, legendy i tajemnice przyciągają uwagę. Vivianne Blackmore chętnie zatapia się w lekturach, a w jej domu książek nie brakuje. Zazwyczaj czuje się wyobcowana, nie ma zbyt wielu znajomych, stoi trochę na uboczu. Czas wolny spędza czytając lub wybierając się na przejażdżki konne a jej przyjacielem jest koń o imieniu Robin. Mieszkanie na ranczu ma wiele zalet a czas płynie spokojnie i w swoim rytmie. Zupełnie nie spodziewa się tego, co szykuje dla niej los. Gdy jej tata umiera okazuje się, że wraz z mamą odziedziczyły starą i pełną tajemnic posiadłość w Anglii. Posiadłość, której historia związana jest nierozerwalnie z królem Arturem i Camelotem. 

O królu Arturze i rycerzach Okrągłego Stołu pewnie każdy słyszał. Sporo powstało na ten temat książek, czy też filmów. Ciekawa byłam, czy historia zawarta w tej książce mnie zaskoczy i czy będzie miała w sobie to coś, co sprawia, że na dłużej zapada w pamięci.  Do lektury zachęca także bardzo ładna oprawa graficzna.

Rozpoczynając lekturę, która skierowana jest do młodzieży, oczekiwałam opowieści pełnej przygód, tajemnic, legend i ciekawego splotu wydarzeń. Tymczasem po jej zakończeniu zastanawiałam się, co Wam napisać na temat tej książki, gdyż pozostawiła po sobie pewien niedosyt. Z czego wynika niedosyt? Przede wszystkim związany jest on trochę ze stylem, ale także przedstawieniem pewnych wydarzeń dosyć powierzchownie i nieco bez emocji. Z drugiej strony natomiast warto także zaznaczyć, że opowieść poznaje się dosyć szybko, lekko i w sumie z zainteresowaniem, gdyż dzieje się w niej całkiem sporo. Pomysł na fabułę autorka miała całkiem ciekawy i chętnie poznam jej ciąg dalszy, by przekonać się, czy bardziej rozwinie skrzydła w kolejnym tomie i by poznać dalsze losy głównych bohaterów. Warto także wspomnieć o interesujących cytatach rozpoczynających rozdziały, które dobrze komponują się z treścią. W odbiorze książki niestety przeszkadzała mi jeszcze jedna rzecz, a mianowicie powtórzenia i literówki.

Poznajemy Vivianne, która jednego dnia jest zwyczajną, siedemnastoletnią dziewczyną, chociaż trochę wyobcowaną a następnego zostaje rzucona w wir wydarzeń, których wynik może przesądzić o wielu sprawach. Sytuacja, w której się znalazła pozwala jej na poznanie swoich słabych i mocnych stron, ale także sprawdzenie siły charakteru. Na jej drodze piętrzą się wręcz przeszkody. Dowiaduje się ciekawych rzeczy na temat przeszłości, zatraca w wydarzeniach, które w pewnym sensie też ją zmieniają. O pozostałych postaciach nie będę Wam zbyt wiele pisała, ponieważ nie chciałabym odsłonić za dużo fabuły. W każdym razie pojawia się ich znacznie więcej takich jak chociażby Merlin, Tristan, czy Gwendolyn. Jedne mniej, inne bardziej działają na wyobraźnię i dostarczają nowego spojrzenia na pewne wydarzenia. 

„Dziedzictwo Camelotu. Tom 1” to pierwsza część serii, która zabierze Was w podróż w przeszłość, do zamierzchłych czasów średniowiecza, w których nie brakuje rycerzy, legend, magii i tajemnic. Pozostawia pewien niedosyt szczególnie za sprawą zbyt powierzchownego potraktowania niektórych wydarzeń i miejscami braku emocji, ale pomimo tego książkę poznaje się lekko i z ciekawością. Cały czas coś się dzieje, a przed główną bohaterką wciąż piętrzą się przeszkody do pokonania i wybory, które mogą wpłynąć także na jej bliskich. 

środa, 9 marca 2022

"Aszanturi. Dziecko odrodzenia" R.F.K. Sosiński

Źródło okładki: Novae Res

Tytuł: Aszanturi. Dziecko odrodzenia
Autor: R.F.K. Sosiński
Seria: Aszanturi (tom 1)
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2022
Ilość stron: 432

Świat jest skomplikowany, rządzą nim różne siły, prawa, tajemnice. Stał się też miejscem, w którym śpią i śnią olbrzymie, silne Prasmoki, których przebudzenie może stanowić bardzo duże zagrożenie. Miejsca zamieszkiwane przez ludzi, lądy i wyspy to one, lecz do momentu, gdy smacznie śpią, ludzie nie mają czego się obawiać. Nie wszystkim zależy na tym, by tak pozostało. Są istoty, które chcą zaprowadzić własne prawa i uważają, że tylko strachem można tego dokonać. Mowa tu o demonach, które rozpętały prawdziwy chaos w Znanym Świecie, poczynając od przebudzenia Prasmoków, a to dopiero początek koszmaru, który szykują dla ludzi. Zapobiec temu mogą tylko Aszanturi - Dzieci Odrodzenia. Czy wiedzą, jakie zadanie na nich czeka? Czy są w stanie ocalić ludzkość przed tym, co dla niej szykują demony?

Gdy w zapowiedziach pojawiają się kolejne książki z gatunku fantasy, często trafiają na moją listę do przeczytania. Tak stało się w przypadku tej powieści, która stanowi pierwszy tom cyklu. Jej opis, chociaż mroczny zachęcał do jej poznania tak jak i ciekawy tytuł.

Ten gatunek literacki charakteryzuje się kreacją różnorodnych wizji świata, rozległych krain oraz mieszkańców je zamieszkujących, niesamowitych istot, niespodzianek czających się za każdym niemal zakrętem. Takie oczekiwania miałam także względem tej powieści. Gdy rozpoczęłam lekturę trudno mi było się na niej w pełni skupić ze względu na mnogość postaci i przeskoki do różnych miejsc. Co prawda na początku jest spis postaci i miejsc, na końcu książki znajduje się także mapa, ale mimo to nie jest łatwo się w tym wszystkim połapać. Trudno nadążyć za mknącymi w różnych kierunkach wydarzeniami. Jednak z czasem, gdy już trochę pozna się główne postaci, gdy zaznajomi się z miejscami, łatwiej jest z większym zainteresowaniem śledzić wydarzenia bez odczucia pogubienia. Książkę poznaje się trochę wolniej jeszcze za sprawą niewielkiej ilości dialogów. Ma to swoje wady i zalety, ale czasem opisy nieco przytłaczają.

Mrok wyziera niemal z każdego rozdziału. Wydarzenia są nim przesiąknięte, a wokół rozprzestrzenia się wiele zła. W świecie, który został wykreowany przez autora rządzą też brutalność i siła. Zresztą, czego można się spodziewać, gdy są tu demony, diabły, złe duchy, szkielety, węże w ludzkiej postaci a to tylko namiastka. Nie wszyscy mają złe zamiary, mamy też bohaterskie czyny, czy też bohaterów, których zamiary z początku trudno rozszyfrować. Czasem czuje się bezsilność, innym razem złość, niezrozumienie, czy poruszenie. Porusza chociażby los duchów lasu zwanych Puszczkami. Świat nie jest czarno biały, jest w nim wiele odcieni szarości, ale też wiele barw, które czasem trudno dostrzec. Autor rzuca bohaterów na głębokie wody, stawia przed nim wciąż nowe wyzwania. Nie można narzekać na nudę, czasem wręcz odczuwa się przesyt, dzieje się zbyt wiele. W każdym razie można stwierdzić, że pomysłów autorowi nie brakuje a podczas lektury można się czasem poczuć, jak podczas gry RPG. Ciekawa jestem kontynuacji tej serii i mimo pewnych zgrzytów dam jej szansę.

„Aszanturi. Dziecko odrodzenia” to pierwszy tom cyklu, który z początku przytłacza sporą liczbą postaci, miejsc i przeskokami między nimi, ale wraz z kolejnymi wydarzeniami zaciekawia bardziej. Świat w nim przedstawiony jest pełen mroku i brutalności, pełen niepokojących istot, które mają różne zamiary. Demony rozpoczęły walkę, która może okazać się ostatnią dla ludzi. Pytanie tylko, czy Aszanturi  zdołają się temu przeciwstawić.

niedziela, 5 grudnia 2021

"Córka fortuny" Isabel Allende

Tytuł: Córka fortuny
Autor: Isabel Allende
Seria: Dom duchów (tom 1)
Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2021
Ilość stron: 424

Wielu wydarzeń nie da się przewidzieć, tak jak i nie da się cofnąć czasu, chociaż pewnie sporo osób by chciało. Gdy pewnego dnia w rodzinie Sommersów pojawia się Eliza, zmienia się bardzo wiele. Porzucona z niewiadomego powodu pod drzwiami zamożnej rodziny zostaje przez nich ciepło przyjęta i traktowana jak córka. Wydaje się, że teraz w jej życiu wszystko będzie szło ku dobremu. Miss Ross Sommers stara się, aby tak było, jednak gdy dziewczyna dorasta i się zakochuje, wszelkie plany tracą na znaczeniu. Za miłością podąża ścieżką pełną przeszkód, nie zważając na to, co wydaje się dla niej najlepsze. Na swej drodze spotka różnych ludzi, zwłaszcza, gdy trafi do miejsca, w którym rozpoczyna się gorączka złota.

Dotychczas poznałam tylko jedną książkę pisarki, ale trwale zapisała się ona w mojej pamięci. Mowa tu o powieści „Japoński kochanek”. Od jakiegoś czasu miałam w planach cykl „Dom duchów”, więc z przyjemnością rozpoczęłam lekturę pierwszego tomu. Czy książka pozostawiła tak samo pozytywne wrażenia i zachęciła do kolejnych tej pisarki?

„Podążając swą drogą, tysiące razy sama siebie zapytywała, czy istniała jakakolwiek szansa, aby uciec przed ową przytłaczającą  namiętnością, jaka złamała jej życie, czy może w trakcie tych paru chwil mogła odwrócić się na pięcie i uratować, ale za każdym razem, ilekroć zadawała sobie to pytanie, dochodziła do wniosku, że jej los został przesądzony u zarania dziejów.” str. 87

Opowieść przenosi czytelnika do XIX-wiecznego Chile, w którym między innymi rozgrywają się wydarzenia. Od początku poczułam się zafascynowana tą opowieścią. Trudno powiedzieć jednoznacznie dlaczego, gdyż składa się na to wiele elementów. Po pierwsze sama historia Elizy, jej losów, pierwszej miłości, wyborów, odwagi, ale też naiwności. Eliza jest główną bohaterką, ale powieść jest wielowątkowa i losy bohaterów drugoplanowych równie mocno oddziałują na całokształt. Z szerokiej gamy postaci wyróżniają się Miss Ross, Tao Chi’en, czy Jacob Todd, zapadają w pamięci i z zaangażowaniem śledzi się wydarzenia z nimi związane. Ich losy nierozerwalnie splecione są z losem Elizy i sprawiają, że ta opowieść jest tak niepowtarzalna. Ponadto każda z tych postaci ma swoje tajemnice, pragnienia i cele. Wiele z nich może być dosyć zaskakujących, jak chociażby te związane z Miss Ross.

Kolejnym ważnym i przyciągającym elementem tej powieści jest tło historyczno – obyczajowe, przemiany zachodzące w tym czasie, wydarzenia odciskające swe piętno. Dotyczy to zarówno XIX-wiecznego Chile, ale także Ameryki i gorączki złota, która się rozkręca. Prowadzi to nie tylko do wzbogacenia jednych, ale także do zguby innych, których niestety jest znacznie więcej. Bieda przeplata się z bogactwem, nie brakuje kontrastów, tak jak i wielu przejmujących historii, bez których ta opowieść nie byłaby tak niesamowita zarówno pod względem oryginalności, jak i wielu emocji, które wywołuje. Pisarka nie stroni od trudnych tematów i kreśli przejmujący obraz pełen jasnych, ale też ciemnych barw życia.

Dynamiczna akcja nie pozwala odetchnąć a dobrze dopracowana warstwa psychologiczna wywołuje wiele emocji. Nie brakuje momentów skłaniających do przemyśleń. Powieść jest dobrze, w przemyślany sposób skonstruowana i trafia do odbiorcy, wręcz chłonie się kolejne rozdziały z ciekawością tego, w jaki sposób ta opowieść się rozwinie.

„Córka fortuny” to powieść, o której nie sposób zapomnieć. Daje do myślenia, przyciąga wartką akcją i płynącymi z lektury emocjami. Na uwagę zasługuje tło historyczne, które stanowi ważny i nierozerwalny element tej opowieści, którą szczerze Wam polecam. Oryginalna, emocjonująca, trafiająca do serca i działająca na wyobraźnię.

czwartek, 28 października 2021

"Any Border" Gabriela L. Orione

Tytuł: Any Border
Autor: Gabriela L. Orione
Seria: Any Border (tom 1)
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2021
Ilość stron: 330

Anastazja, piękna, młoda, pewna siebie, spełniająca się jako matka i zawodowo, ale także z pewnym bagażem doświadczeń. W jej życiu nie do końca ułożyło się tak, jak to planowała, lecz to nie podcięło jej skrzydeł. Godzi opiekę nad dziećmi z pracą zawodową w dużej agencji modelingowej, chociaż nie raz pewnie doba mogłaby trwać nieco dłużej. Czasem wiąże się to z wyjazdem, tak jak ma to miejsce i tym razem, gdy swe kroki musi skierować do Mediolanu. Pozornie wyjazd, jakich wiele wcześniej, lecz nie przewidziała na swej drodze przystojnego, aroganckiego i pomocnego Giorgia. Pojawił się niczym rycerz na białym koniu i tak rozpoczęła się relacja, której wyniku żadne z nich nie przewidziało. Jedno, krótkie, przypadkowe spotkanie wprowadza tak wiele zamieszania, namiętności, ekscytacji.

„Życie to splot niezaplanowanych spotkań, historii z finałem innym niż ten, który zakładamy, i ludzi, którzy często wywracają wszystko do góry nogami – myślała, wyglądając przez okrągłe okno w kabinie samolotu.” str. 34

Postanowiłam przeczytać tą książkę, ponieważ założyłam, że będzie to lekka, ciekawa historia z pikantniejszą nutką. Okładka przyciąga wzrok, a opis taką właśnie zapowiada. To pierwszy tom serii, jak również pierwsza książka autorki, po którą sięgnęłam. Czy po jej lekturze czekam na kolejny tom, czy raczej pozostanę na tym pierwszym?

Spodziewałam się lekkiej opowieści, ale zupełnie nie spodziewałam się tego, że aż tak dobrze będzie mi się ją poznawało. Autorka z prawdziwą swobodą prowadzi historię, oddziałując na czytelnika, na jego wyobraźnię, emocje, zaangażowanie w lekturę. Niby nie ma w niej nic odkrywczego, a jednak chwyta za serce i dostarcza sporą dawkę rozrywki, oderwania się od codzienności i przeniesienia do innego miejsca. Z ciekawością obserwuje się relację pomiędzy Any i Giorgio, która z przypadkowego spotkania przeradza się w coś bardziej urzekającego, magnetycznego, intensywnego. Na początku żadne z nich nie zdaje sobie sprawy z tego, w jakim kierunku to wszystko zmierza, chociaż coś ich do siebie przyciąga, zaprząta myśli, nie daje spokoju. Jak to wytłumaczyć? On wie, czego chce, szuka przygody, chociaż ma żonę. Ona zaaferowana swoim życiem nie zauważa, że wokół niej rozpościera się pajęczyna, która ją osacza, opanowuje myśli, nie pozwala o nim zapomnieć. Do czego ich to doprowadzi?

Anastazja jest kobietą czynu, bierze sprawy w swoje ręce, stara się pogodzić życie osobiste z licznymi obowiązkami. W jej zabieganym życiu nie potrzeba więcej komplikacji, tymczasem niespodziewanie pojawia się Giorgio Caruso. Any to postać w pełni realna, dobrze odbiera się jej emocje. Czuć jej pewność siebie, ale też i zagubienie, czy zaskoczenie. Kobieta stara się pewnie kierować swoim życiem, aż do momentu gdy pojawia się ktoś, kto burzy tą harmonię. Postać Giorgia równie dobrze jest wykreowana. Szuka rozrywki, pięknych kobiet, ulotnych chwil bez zobowiązań, po których wraca do swojego poukładanego, pięknego życia. Tym razem jak to się mówi trafiła kosa na kamień. Nie tak to sobie wyobrażali, a jednak wzajemna fascynacja prowadzi ich na nieznane ścieżki. W tej barwnej i pełnej emocji opowieści pojawia się poza tą dwójką znacznie więcej postaci. Valentina, o której chętnie przeczytałabym więcej, gdyż wydaje mi się silną i charakterną postacią. Izabella, tajemnicza kobieta, która mam wrażenie, że jeszcze odegra ważną rolę w tej historii.

W książce przeplata się też wiele emocji i być może nawet, jeśli brakuje czasem głębi to jednak niezwykle dobrze się ją poznaje. Trudno mi przekazać Wam, o co tak naprawdę chodzi, myślę, że warto to po prostu sprawdzić samemu. Dla mnie lektura okazała się dobra, intrygująca i chętnie poznam ciąg dalszy.

„Any Border” to książka, którą bardzo dobrze się poznaje, z wzrastającym zaangażowaniem, emocjami z niej płynącymi i fascynacją, która działa na wyobraźnię. Relacja między głównymi bohaterami dostarcza wielu wrażeń i skutecznie przyciąga uwagę. To historia, której chciałabym poznać ciąg dalszy, gdyż jestem jej po prostu ciekawa. Zachęcam Was także do tej emocjonującej podróży do Mediolanu.

poniedziałek, 16 sierpnia 2021

"Wiosna zaginionych" Anna Kańtoch

Tytuł: Wiosna zaginionych
Autor: Anna Kańtoch
Seria: Krystyna Lesińska (tom 1)
Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 400

Wyprawa w Tatry miała być czasem spędzonym wspólnie i podziwianiem piękna natury. Młodzi, pełni energii, uśmiechnięci i pewni siebie zupełnie nie spodziewali się, jak to się wszystko zakończy i jak duży wpływ będzie miało na wydarzenia w przyszłości. Przeszłość zawsze ma znaczenie, niezależnie od tego jak bardzo staramy się o niej zapomnieć. Wyruszyli w piątkę, wrócił tylko jeden uczestnik wyprawy, która zamiast dodać energii, przysporzyła zmartwień. Zaginął jeden z jej uczestników, troje nie przeżyło. Wszystko to miało miejsce pięćdziesiąt lat wcześniej, a jednak przeszłość powraca pewnego dnia. Jedna chwila w osiedlowym sklepie rozdrapuje stare rany i rusza lawinę wydarzeń, której nie sposób już zatrzymać. Co stało się pięćdziesiąt lat wcześniej? 

Od jakiegoś czasu miałam w planach zapoznanie się z twórczością pisarki, a że już dwie części tej serii czekały na mojej półce, postanowiłam zapoznać się z pierwszym tomem. Opis fabuły zapowiada sporo tajemnic i przeszłość przeplatającą się w opowieści. Spodziewałam się więc intrygującej zagadki do rozwiązania. Czy słusznie?

Wydarzenia, które miały miejsce w 1963 roku odcisnęły swoje piętno na wielu osobach. Jedną z nich jest Krystyna, siostra zaginionego uczestnika wyprawy. Mimo upływu lat wciąż powracają do niej ostatnie chwile, gdy widziała brata. Sprawa przez tak długi czas nie została rozwiązana i nikt nie odpowiedział za to, co wówczas się wydarzyło. Jedna osoba z wyprawy powróciła i gdy pewnego dnia widzi jej twarz w sklepie, przeszłość momentalnie powraca ze zdwojoną siłą. Krystyna pracowała jako policjantka, chociaż teraz jest na emeryturze. Postanawia wyjaśnić sprawę raz a dobrze. W jaki sposób? Czy jej plan się powiedzie? Tego Wam nie napiszę, ale wspomnę tylko, że z pewnością nie spodziewa się sama, jakie konsekwencje będzie niosła ta decyzja zarówno dla niej, jak i jej rodziny.

„Teraz, gdy patrzę z perspektywy czasu, myślę, że cieszyło mnie towarzyszące oczekiwaniu napięcie. Świat nabrał kolorów, a dźwięki ostrości. Od wielu lat już nie czułam tak wyraźnie, że naprawdę żyję. Delektowałam się spodziewaną zemstą, jak siedzący w restauracji smakosz delektuje się świadomością, że za chwilę kelner przyniesie mu pyszny obiad.”  str. 24

Pisarka skrupulatnie krok po kroku buduje atmosferę, która z każdym kolejnym wydarzeniem się zagęszcza i potęguje napięcie. Wprowadza także coraz większe zamieszanie. Niby wydaje się, że obraz się wyostrza, że można przewidzieć, co będzie dalej, by po chwili stwierdzić, że to uczucie było złudne. Wiele jest mylnych kroków a sama zagadka kryminalna intryguje i wprowadza do ślepych zaułków, których nie brakuje. Akcja płynie swoim tempem, usiana jest zwrotami, ale to, co w moim przekonaniu jest dużym walorem, to warstwa psychologiczna. Rozbudowana, pozwalająca lepiej wczuć się w klimat opowieści, lepiej poznać jej bohaterów i ich motywy. Pozwala też poczuć realizm takich wydarzeń, przez co mocniej oddziałują one na wyobraźnię.

Główną bohaterką jest Krystyna i to dzięki niej tak dobrze poznaje się opowieść. To charakterystyczna, nieschematyczna postać, dobrze nakreślona, w pełni realna. Poznajmy jej sytuację życiową, znajomych, rodzinę, ale przede wszystkim dobrze odbiera się jej emocje. Śledztwo, które rozpoczyna na własną rękę prowadzi ją w niespodziewanym kierunku i zmusza do podejmowania zdecydowanych kroków, które mogą nieść wiele konsekwencji. W opowieści pojawia się znacznie więcej intrygujących postaci, których losy splatają się ze sobą, tworząc wielowymiarowy obraz. Z pozoru nieistotne, a jednak odgrywające dużą rolę. Każdy szczegół ma znaczenie, każdy wprowadza coś nowego. Z postaci, które mocno zapadły w mojej pamięci z pewnością jest Grzegorz, który pojawia się już w prologu, ale też Agnieszka Jankowska, Jacek Hermann, czy Zuza. Każdy z bohaterów ma swój udział w tej opowieści i dodaje jej barw.

„Wiosna zaginionych” to intrygująca lektura, z mocnymi akcentami, spowitą tajemnicą fabułą i ciekawą zagadką kryminalną. To dobry początek ciekawej serii, której pierwszy tom mocno oddziałuje na wyobraźnię realizmem wydarzeń i tajemnicą z przeszłości wpływającą na teraźniejszość, mroczną, zawikłaną i nadal niewyjaśnioną. Do lektury przyciągają zarówno dobrze wykreowani bohaterowie, jak i harmonijnie wkomponowana warstwa psychologiczna oraz atmosfera nacechowana tajemnicami, które częściowo się wyjaśnią, ale pozostawią czytelnika w takim momencie, że od razu będzie chciał sięgnąć po kolejny tom.

sobota, 16 stycznia 2021

"Kostandin" Magdalena Winnicka

Tytuł: Kostandin
Autor: Magdalena Winnicka
Seria: Grzechy mafii (tom 1)
Wydawnictwo: Akurat
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 416

Postanawiasz zaszaleć, oderwać się od ponurych myśli i wspomnień, które przypominają ci o przykrych, a wręcz traumatycznych wydarzeniach. Impulsem staje się zaproszenie przyjaciółki i tak trafiasz do Leicester. Los lubi płatać figle i na twojej drodze staje mężczyzna, od którego nie możesz oderwać wzroku. Elegancko ubrany, przystojny, pewny siebie, przyciągający uwagę wielu kobiet. Jakim cudem zwrócił uwagę właśnie na ciebie? Czujesz się zaintrygowana i jednocześnie podbudowana. W tym momencie jeszcze nie podejrzewasz, jak wiele zmieni w twoim życiu, wprowadzając do niego radość, ale też ból i niebezpieczeństwo. Wszystko to za sprawą mężczyzny, który jako szef mafii ma wiele twarzy, także tą bezwzględną i okrutną.

Trudno jednoznacznie wskazać, co skłoniło mnie do tej lektury. Złożyło się na to kilka czynników: intrygujący opis, przyciągająca wzrok okładka, ale także chęć przeczytania lżejszej powieści z wątkiem romantycznym i z pazurem. Opis zapowiadał, że wszystko to w książce znajdę i tak też stało się w rzeczywistości. To duża dawka emocji i wir wydarzeń, w które czytelnik od razu zostaje zaangażowany. Pełnych niebezpieczeństw, bólu, strachu, ale też miłości i przyjaźni.

Intryguje już sam prolog, a dalej jest jeszcze ciekawiej. Książka podzielona jest na dwie części, dwa ważne etapy w życiu bohaterów przedstawione z obu perspektyw Alicji i Kostandina. W przeważającej mierze widzimy wydarzenia oczami Alicji, która rozpoczyna opowieść od tego pierwszego momentu, od krótkiego spotkania, które odmieniło wszystko i wywróciło jej życie do góry nogami. Zamieszanie, w którego centrum się znalazła przysłania zupełnie to, co dotychczas miało miejsce, a jego sedno to ten mężczyzna, dla którego jest w stanie ryzykować, cierpieć, ale równocześnie czerpać z życia pełnymi garściami i cieszyć się każdą chwilą, jakby była tą ostatnią. Bo w tym świecie, w którym liczą się pieniądze i władza a na porządku dziennym jest brutalność, tak też może się zdarzyć.

Autorka dobrze nakreśliła relacje głównych bohaterów, ich wzajemne przyciąganie, atmosferę pełną napięć, nacechowaną emocjami. Kostandin to silny mężczyzna o pokerowej twarzy, ale też wrażliwym sercu. Potrafi być okrutny, ale do Alicji czuje słabość i to staje się początkiem lawiny wydarzeń, których oboje nie są w stanie kontrolować, a tym bardziej przewidzieć ich zakończenia. Miałam trochę problemów z odbiorem głównej bohaterki, gdyż przez swoje, często nieudolne, próby okazania siły charakteru narażała oboje na większe niebezpieczeństwo. Nie potrafiłam zrozumieć jej zachowania, nastawienia. Postacie drugoplanowe wzbudzają emocje. Wyróżnia się wśród nich przyjaciółka Alicji o imieniu Wiktoria, której historia mocno wplata się w bieżące wydarzenia. Mamy też kolejnego przystojniaka o imieniu Rudi. Są też bohaterowie, którzy wzbudzają wiele negatywnych emocji.

W opowieści wplecionych jest sporo z pozoru drobnych elementów, które w pewnym momencie okazują się bardzo istotne. To też sprawia, że zakończenie zaskakuje i wiąże je wszystkie w jedną całość, jednocześnie pozostawiając czytelnika w takim momencie, że od razu ma się ochotę na kolejny tom, by przekonać się, czy faktycznie tak to mogło się zakończyć. Pisarka ma lekki styl, dzięki któremu dobrze poznaje się opowieść, w której nie zabrakło też momentów wzbudzających uśmiech.

„Kostandin” to książka, która pozwala odetchnąć po ciężkim dniu, emocjonująca, ciekawa, wywołująca rumieńce. Wiele w niej kontrastów, jest siła i bezwzględność, ale jest też romantyzm i wrażliwość. To mieszanka tworząca zaskakująco barwny obraz, przy którym nie sposób przejść obojętnie. Z przyjemnością sięgnę po kolejny tom tej mocnej i pikantnej historii.

wtorek, 15 września 2020

"Strażniczka" Shannon Messenger


Tytuł: Strażniczka
Autor: Shannon Messenger
Seria: Zaginione miasta (tom 1)
Wydawnictwo: IUVI
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 408

Sophie od dawna czuła, że jest inna. W wieku pięciu lat zaczęła słyszeć myśli innych osób, co w wielu momentach było przytłaczające i przyprawiało o ból głowy. Nie była w stanie nad tym zapanować a im stawała się starsza, tym było to bardziej uciążliwe. Stroniła więc od ludzi, trzymała się z boku. Niespodziewanie na jej drodze stanął Fitz, tajemniczy chłopak, który posiadał taką zdolność jak ona. Okazało się też, że jest miejsce, w którym jest to naturalne, gdzie takie zdolności nie dziwią a są na porządku dziennym. Inny świat, w którym rządzą odmienne zasady. Jedynie udanie się tam pozwoli uchronić jej bliskich przed niebezpieczeństwem. Co to za miejsce? Czy Sophie faktycznie do niego należy? Dlaczego jej rodzinie grozi niebezpieczeństwo?

W ostatnim czasie czytałam dwie wartościowe książki, ale poruszające trudne tematyki. Postanowiłam wiec sięgnąć po coś lżejszego i tak w moje ręce wpadły dwa tomy serii „Zaginione miasta”, które już od jakiegoś czasu czekały na półce. Z okładki wynika, że sporo w niej tajemnic, magii i klimatu. Czy tak jest faktycznie?

Fabuła książki od razu przyciąga uwagę i pomimo, że powieść skierowana jest do młodzieży, to wsiąknęłam w wydarzenia bardzo szybko. Dzieje się tak za sprawą rozbudowanego i pełnego tajemnic świata, który autorka zaprezentowała. Świata, który zamieszkują różne istoty, pięknego, ciekawego, który wraz z Sophie mamy możliwość odkrywać. Z jednej strony mamy więc świat dobrze nam znany, świat ludzi, z drugiej nowy, niezwykły, w którym niemal za każdym zakrętem, za każdym wzgórzem czeka niespodzianka. Jest więc klimat magiczny i intrygujący, chociaż czai się też mrok i bywa niebezpiecznie. Pisałam o tajemnicach, bo jest ich tu całkiem sporo, pojawiają się też wciąż nowe pytania i zagadki do rozwikłania. Do zbadania są nowe wątki, które rzucają nieco inne światło na wydarzenia i jak przystało na pierwszy tom, sporo kart pozostaje nieodkrytych lub zmierzają w nieco innym kierunku, niż się myślało na początku.

Uczelnia Foxfire klimatem przypomina nieco Hogwart z Harry’ego Pottera, chociaż zakres nauki to inna bajka. Nie ma tu też Malfoya, chociaż jest Stina, która uprzykrza Sophie życie niemal od początku. Nie odebrałam tego jednak schematycznie, gdyż sama tematyka znacznie odbiega, raczej uważam, że podobny jest klimat, w którym czuje się żyłkę przygody, magię i ciekawość, a to akurat jest walorem. Poza tym mamy przyjaźń, samotność, ból po stracie bliskich, trudności w odnalezieniu się w nowym miejscu, potrzebę akceptacji, odwagę i chęć niesienia pomocy.

Pisarka świetnie poradziła sobie też z wykreowaniem pełnych życia bohaterów. Prym wiedzie odważna, ale też zagubiona i wciąż pakująca się w kłopoty Sophie, chociaż nie zabrakło też innych zapadających w pamięci postaci. Myślę, że zaskoczyć nas może jeszcze Dex, który wydaje się dosyć roztargniony a jednak wzbudza sympatię i pojawia się zawsze tam, gdzie jest potrzebny. Mamy też tajemniczego Fitza, piękną Bianę, wzbudzającego respekt Aldena, czy irytującą Stinę. Ciekawą postacią jest Keefe, miły, chociaż nie do końca wzbudzający zaufanie. Być może pozory mylą, to się okaże.

„Strażniczka” to książka, która oczarowuje klimatem i pięknym, rozległym światem. Zaczynamy go dopiero poznawać, gdyż jest to pierwszy tom serii, więc jeszcze pewnie czeka sporo niespodzianek. Tajemnice przeplatają się z intrygującymi, chociaż też niebezpiecznymi wydarzeniami, a wszystko otulone jest magią i splata się w jedną, pełną przygód całość. Zachęcam Was do tej literackiej podróży i poznania Sophie oraz jej nowych przyjaciół, by chociaż na chwilę przenieść się do niezwykłego świata, w którym można spotkać chochliki, verminiony, szyszymory, krasnale, czy gobliny, poczuć klimat Lumenarii, czy użyć szpiekulę.

piątek, 14 sierpnia 2020

"Obca miłość" Katarzyna Grabowska

Tytuł: Obca miłość
Autor: Katarzyna Grabowska
Seria: Wszystkie nasze chwile (tom 1)
Wydawnictwo: Videograf
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 512

Poczucie bezpieczeństwa to istotny element życia i można powiedzieć, że w życiu Weroniki go nie zabrakło. Otoczona opieką dziadka, który zawsze czuwał nad tym, by była szczęśliwa, jest jego jedyną spadkobierczynią. Nie ochroniło jej to przed zdradą narzeczonego, lecz zawsze w trudnych chwilach mogła liczyć na wsparcie bliskiej osoby. Gdy dowiaduje się o śmierci dziadka załamuje się, ale postanawia pojechać do domu. W tych trudnych chwilach wspiera ją przyjaciółka Milena. W pewnym momencie Weronika zaczyna dostrzegać, że atmosfera wokół niej się zagęszcza, mają miejsce niepokojące sytuacje, pojawiają się niejasne sygnały, że coś tu nie pasuje, coś nie gra. Za dużo tajemnic, za dużo zbiegów okoliczności, za dużo niejasności. Ma się poczucie, że już nikomu nie można zaufać. W tym całym zamieszaniu poznaje Jusufa, który chce jej pomóc. Czy to dobry pomysł? Czy mężczyzna ma takie zamiary, jak deklaruje? 

Od jakiegoś czasu miałam w planach poznanie twórczości pisarki i po przeczytaniu opisu tej książki postanowiłam, że od niej zacznę. Zachęciła mnie też pastelowa i harmonijnie skomponowana okładka. Czy warto do niej zajrzeć?

Mam chaos myśli po przeczytaniu tej książki, ale w pozytywnym sensie. Spodziewałam się, że fabuła będzie intrygująca, ale otrzymałam znacznie więcej, przerosła moje oczekiwania. Samo połączenie różnych gatunków literackich jest dobrym pomysłem, gdyż mamy tu zarówno elementy dobrej powieści obyczajowej, romansu, jak i zagadkę kryminalną do rozwikłania. Natomiast ilość różnych wątków sprawia, że możemy spojrzeć na różne płaszczyzny opisywanych wydarzeń. Wspomnieć należy też o emocjach, które z każdego rozdziału płyną strumieniem, różnych, czasem skrajnych. Tematyka poruszona w książce jest szeroka, gdyż mamy tu miłość, przyjaźń, odmienną kulturę, brak tolerancji, wiarę w stereotypy, krzywdzące i bezpodstawne ocenianie innych, utratę bliskiej osoby, zdradę. Mogłabym tak jeszcze wymieniać, ale nie o to chodzi, chciałam tylko zwrócić uwagę na to, jak wiele się dzieje i myślę, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie i mimo sporej liczby stron łatwo zatracić się w opowieści, zapominając o otaczającym świecie.

„Można mieć wszystko, a jednocześnie nie mieć nic. Bo bliskości drugiego człowieka nie da się zastąpić niczym innym.” str. 314

Główną bohaterką jest Weronika, która po śmierci dziadka nagle zostaje sama i znajduje się w samym centrum zamieszania. Spada na nią lawina wydarzeń, które dają do myślenia i sprawiają, że zaczyna mieć podejrzenia nawet w stosunku do osób, które zna od dzieciństwa. Zagubiona, załamana po stracie dziadka może nie dostrzec niebezpieczeństwa. Pisarka przedstawiła sytuację realnie i serwuje czytelnikom sporo niespodzianek. W jednej chwili sielanka, w następnej klimat niczym z dreszczowca. Weronika wzbudza sympatię, ale też irytuje, innym razem odnosi się wrażenie, że zbyt naiwnie podchodzi do życia, czyli nie jest to postać wyidealizowana, ma chwile lepsze i gorsze, jak każdy z nas. Kolejną ważną postacią jest Jusuf, który niespodziewanie pojawia się na drodze Weroniki. Ta postać jest dosyć tajemnicza i mam wrażenie, że jeszcze niewiele na jej temat wiadomo i jeszcze nas zaskoczy. Mężczyzna stara się pomóc Weronice, chociaż niektóre elementy nasuwają pewne podejrzenia, że coś tu nie gra. Jest wrażliwy, ale też pewny siebie i władczy. Czy przeczucie Weroniki w stosunku do niego są słuszne? Poza tym w powieści jest też sporo innych postaci, które odgrywają większe bądź mniejsze role, ale spajają całość, dobrze pasują: rodzina Boguszów, Anka, Milena, Tahira, czy Krzysztof.

Styl pisarski i plastyczny język sprawiają, że czytelnik czuje się uczestnikiem wydarzeń, czuje się zaangażowany w historię. Nie bez znaczenia jest aura tajemniczości, którą autorka roztacza, pełną domysłów, niejasności, podejrzeń. To ona mocno przyciąga do opowieści. Zakończenie pozostawia wydarzenia w takim momencie, że od razu chce się sięgnąć po kolejny tom. Na szczęście nie będę musiała długo czekać, bo już jest dostępny.

„Obca miłość” to opowieść, o której szybko się nie zapomni, nasycona emocjami po brzegi, intrygująca i zaskakująca. To jednocześnie pierwszy tom świetnie zapowiadającej się serii pisarki, którą chce się poznać w całości, gdyż ta część pozostawia czytelnika w takim momencie, że najchętniej przeczytałabym od razu kolejny tom, by dowiedzieć się, co będzie dalej. Przeplatają się życiowe wydarzenia, trudne wybory i zakręty losu, a całość spaja tajemnica do odkrycia oraz świetny styl pisarski. 

poniedziałek, 8 czerwca 2020

"Bordertown. Lalkarz" J.M. Ilves

Źródło okładki: Marginesy
Tytuł: Bordertown. Lalkarz
Autor: J.M. Ilves
Seria: Kari Sorjonen (tom 1)
Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 227

Kari Sorjonen czuje, że musi coś w życiu zmienić, zwolnić, spędzać więcej czasu z rodziną, z chorą żoną. Jako komisarz jednostki policji w Helsinkach nie ma na to szans. Dodatkowo jego organizm zaczął też negatywnie reagować na widok ciał zmarłych osób. Czuje, że ten stan będzie się pogłębiał i stara się nie pokazywać tego współpracownikom. Postanawia wraz z żoną i córką przeprowadzić się na prowincję, gdzie życie płynie spokojniej i mniej jest takich spraw, człowiek może odetchnąć. Tak trafiają do miejscowości Lappeenranta, gdzie faktycznie z pozoru jest spokój, cisza i wszyscy się znają. Okazuje się, że mrok w ludzkich sercach może rozprzestrzeniać się wszędzie, nie tylko w dużym mieście, o czym Kari szybko się przekonuje. Jakie sekrety skrywają mieszkańcy Lappeentranty?

„W ciągu ostatnich miesięcy zacząłem myśleć, że zderzenie z najbrzydszą stroną ludzkiej natury jest jak ekspozycja na promieniowanie radioaktywne. Podczas służby dostałem już taką jego dawkę, że skutki zaczynają być widoczne. Po każdym napromieniowaniu staję się trochę słabszy, wypruty z uczuć. Coraz częściej mam wrażenie, że poświęcam się na próżno.” str. 6

Upłynęło trochę czasu od przeczytania przeze mnie książki z tego gatunku literackiego, chociaż wcześniej dużo częściej zaglądałam do takich powieści. Nastawiłam się więc na kawał dobrej literatury. Czy słusznie?

Miejscowość Lappeenranta położona jest w pięknej okolicy, gdzie mieszkańcy mają kontakt z naturą, często znają się od najmłodszych lat, wspierają się wzajemnie. Niemal idyllicznie. Czy jednak takie miejsce może zmienić zachowanie kogoś, kto ma w sercu mrok? Czy może go wygasić, uśpić? Czy raczej łatwiej ukryć mroczne sekrety, mając wsparcie innych mieszkańców? Z takimi pytaniami mierzy się Kari, gdy znalezione zostaje ciało młodej dziewczyny, która jak się później okazuje dostała za dużą dawkę leków nasennych. Kari musi też stawić czoło swoim słabościom, bo tylko w ten sposób jest w stanie rozwikłać tę sprawę. To dopiero początek ciągu wydarzeń, które na zawsze zmienią to piękne miejsce.

Główny bohater Kari to mężczyzna trochę pogubiony, inteligentny w sprawach dotyczących śledztwa, potrafiący rozwikłać skomplikowaną łamigłówkę, ale czasem nieporadny w życiu codziennym. Postać została dobrze nakreślona, tak jak i jego sytuacja życiowa. Mężczyzna ma swoje mocne, ale też i słabe strony i bije od niego realizm. Pozostali bohaterowie również dobrze wpisują się w opowieść, w której jest trochę mylnych tropów i zawirowań. Akcja płynie niespiesznie a większy nacisk położony został na warstwę psychologiczną. Ma to też swoje plusy. Trochę zabrakło mi w pewnych momentach stopniowania napięcia, elementu zaskoczenia, chociaż ogólnie książkę czyta się dobrze.

W takich książkach ważna jest też sama zagadka, czyli wynik śledztwa, którym jest wskazanie sprawcy. W tym przypadku, od pewnego momentu można wywnioskować, kto nim jest, a większym zaskoczeniem są jego motywy działania, brak skrupułów, pewność słuszności sprawy. Wszystko jest przedstawione realnie, językiem lekkim w odbiorze i trafiającym do wyobraźni.

„Bordertown. Lalkarz” to nie jest jedna z tych książek, w których akcja gna do przodu, ale tu bardziej wyeksponowana jest warstwa psychologiczna, dobrze zarysowane sylwetki bohaterów oraz pokazane jak mocno może zakorzenić się mrok pod osłoną spokoju i piękna. Dobrze poprowadzona, chociaż miejscami przewidywalna. Chętnie przeczytam kolejną część, by przekonać się, jakie jeszcze śledztwa czekają przed Kari Sorjonen.

piątek, 24 kwietnia 2020

"Arkada" Aleksandra Kaptur

Tytuł: Arkada
Autor: Aleksandra Kaptur
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 366

Dla Emily, Magdy, Michaela i Wiktora rozpoczyna się kolejny rok szkolny. Ich szkoła mieści się w ogromnym starym gmachu, skrywającym w swych murach wiele tajemnic. Klimatyczne miejsce z bogatą historią znajdujące się w spokojnym i niewyróżniającym się miasteczku. W tym roku do ich klasy dołącza Anastazja. Zwraca na siebie uwagę, coś tu nie pasuje, coś wzbudza niepokój i słusznie. Chwilę później świat, który był im znany znika, a oni przenoszą się do innego, bardziej niebezpiecznego, w którym trzeba walczyć o przetrwanie i trzeba zmierzyć się z Królową Ciemności. To nierówna walka, w świecie pełnym magii i niebezpieczeństw.

Opis na okładce skutecznie mnie zachęcił do zapoznania się z tą książką. Równie zachęcająca wydała się dobrze skomponowana okładka. Zwiastowały tajemnice, rozbudowany i ciekawy, chociaż też pełen niebezpieczeństw świat oraz przygodę. Musicie przyznać, że brzmi to całkiem obiecująco zwłaszcza dla osób, które chętnie sięgają po ten gatunek literacki. Oczekiwania więc związane z tą książką miałam spore. Czy zostały spełnione? Czy Arkada pozostanie w mojej pamięci dłużej niż jeden dzień?

Autorka od samego początku otacza czytelnika atmosferą usianą tajemnicami do odkrycia, legendami, opowieściami przekazywanymi z pokolenia na pokolenie. Czuć nutkę przygody, ciekawość tego, co nastąpi za chwilę zwłaszcza, że niemal od razu zostajemy wciągnięci w wir wydarzeń. W jednym momencie obserwujemy zwykły dzień w szkole, by po chwili dać się wciągnąć w świat tak odmienny, w którym za każdym zakrętem może czaić się niebezpieczeństwo a na zwykłej drodze można spotkać przyjaciół, albo wrogów, lub co gorsze, wzbudzające trwogę istoty. To kraina rozległa, w której jest miejsce na piękno, ale nie brakuje też intryg, niesprawiedliwości, bólu i smutku oraz walki z Królową Ciemności, której zastępy rosną w siłę. Jak w takim miejscu poradzi sobie grupa nastolatków z współczesnych realiów? Z pewnością niełatwe zadanie przed nimi, wymagające odwagi i mierzenia się z własnymi słabościami.

Książka obfituje w charakterystycznych bohaterów, do których grona można zaliczyć chociażby Emily Grand, przewodniczącą klasy, pewną siebie, ceniącą wiedzę, zorganizowaną. Okazuje się, że to, czego dotychczas się nauczyła na niewiele się zda, gdy trzeba walczyć i reagować bez dokładniejszej analizy i obmyślania strategii ale trzeba przyznać, że może być przydatna jej spostrzegawczość, tak jak i inteligencja. Wiktor Brown natomiast to arogancki chłopak, który lubi być w centrum zainteresowania. Gdy jednak robi się niebezpiecznie ujawniają się też inne jego cechy. Czy okażą się przydatne? Trzeba też wspomnieć o Anastazji, której historia wzbudza duże zainteresowanie, jest zaskakująca, zawiła, ale też miejscami po prostu smutna. To wojowniczka, która ma też inne oblicze. Stara się być silna, ale też nie boi się okazywać słabości. Każdy przecież je ma. Mogłabym tak jeszcze długo wymieniać, gdyż postaci jest sporo, są rozpoznawalne, dobrze nakreślone, chociaż nie wszystkich poznajemy równie dobrze. Niektóre pojawiają się na chwilę, tak jak Człowiek Ze Stali, którego historię chciałabym poznać. Czuję, że odegra ważne zadanie w tej opowieści. To dopiero początek. Zdarzały się też sytuacje, gdy pewne zachowania wydały mi się mniej realne, mimo to bohaterowie przyciągają uwagę i dzięki nim historia jest tak barwna.

„Arkada” to pierwszy tom serii dla młodzieży, który jest niczym portal do innego świata, w którym czają się niebezpieczeństwa, a za każdym zakrętem jest kolejna tajemnica do odkrycia, nowe miejsce do poznania, kolejne zadanie do wykonania. Fabuła jest ciekawa, bohaterowie różnorodni a kraina obszerna i nie do końca zbadana. Ciekawa jestem jak opowieść rozwinie się dalej a Was zachęcam do zajrzenia do tej niezwykłej krainy i poznania wojowniczki Anastazji i jej historii.

piątek, 20 marca 2020

"Anioły z Lovely Lane" Nadine Dorries

Źródło okładki: Prószyński i S-ka
Tytuł: Anioły z Lovely Lane
Autor: Nadine Dorries
Seria: Pielęgniarki (tom 1)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 488

Pielęgniarstwo, to zawód często wciąż niedoceniany a tak ważny, trudny, wymagający nie tylko wiedzy, ale też odporności na stres i wrażliwości, wręcz powołania. Przenieśmy się teraz do XX wieku do Anglii, a dokładniej do Liverpoolu, gdzie pięć młodych kobiet przybywa, by nauczyć się pielęgniarstwa i odbyć praktykę w szpitalu St. Angelus. Każda z nich ma swoją historię, różni je też status społeczny, ale połączyła chęć niesienia pomocy i nauki od doświadczonego i cenionego zespołu. Okazuje się to bardziej skomplikowane niż początkowo mogło się wydawać, wymaga podporządkowania wielu zasadom i hierarchii, a także zmierzenia się z własnymi słabościami. Czy w takich warunkach będzie miejsce na przyjaźń? Gdy do szpitala trafia młoda dziewczyna, której życie jest zagrożone z powodu źle wykonanej aborcji, staje się to początkiem tragedii, która naznaczy to miejsce i każdą z bohaterek.

Zazwyczaj, gdy w zapowiedziach widzę książki, których akcja osadzona jest w XIX, bądź XX wieku w Anglii, jest to element, który zachęca mnie do lektury. Tym razem też tak było. Dodatkowo tematyka związana z pielęgniarstwem i pięć młodych kobiet, które chcą opowiedzieć nam swoją historię, pochodzących z różnych stron, obarczonych własnymi problemami i walczących o to, co chcą w życiu robić. Zapowiadało się na powieść pełną emocji i życiowych wydarzeń, czyli ciekawie.

Fabuła to połączenie losów pięciu bohaterek, które poznajemy także pod względem sytuacji życiowej, ale także ich relacji rodzinnych, problemów, radości. Dobrze rozbudowana jest warstwa psychologiczna, co pozwala na większe zżycie się z fikcyjnymi postaciami, a tym samym większe zaangażowanie w śledzeniu ich losów. Dodatkowo można silnie odczuć, że autorka doskonale zna tematykę, sama przecież ukończyła pielęgniarstwo i pracowała w zawodzie. Pozwala to na realne zaprezentowanie tego aspektu w oparciu o merytoryczną wiedzę. Fabuła splata też losy innych bohaterów, równie istotnych a mam tu na myśli zarówno pozostałych pracowników szpitala, ale też jego pacjentów.

Z początku może się wydawać, że będzie to typowa obyczajówka o przyjaźni, życiowych zakrętach i przeszkodach do pokonania. Niech to Was nie zwiedzie, gdyż poza tym w powieści poruszonych jest wiele innych tematów, zaszytych jest wiele trudnych wydarzeń i tragedii ludzkich. Poznając je, nie raz łezka zakręci się w oku. Są też lżejsze tematy i zabawne momenty. Niezależnie od tego, wydarzenia zostały przedstawione w sposób trafiający do odbiorcy. Czasem były momenty wolniejsze, trochę bardziej monotonne, nie wpływają one jednak znacząco na odbiór całości, z której bije silny przekaz. Zobaczymy, jak będzie w kolejnym tomie.

Nowe uczennice szpitala St. Angelus to Dana, Victoria, Beth, Celia oraz Pammy. Wśród bohaterów, których jest całkiem sporo, na uwagę zasługuje wiele postaci, zarówno spośród pracowników szpitala, ale także jego pacjentów. Mamy surową opiekunkę grupy siostrę Ryan, uczciwą, prostolinijną, ale też stanowczą Emily, siejącą postrach siostrę Antrobus, czy pacjentkę Dottie. To nie wszystko, jest wiele innych ciekawie zaprezentowanych i wzbudzających emocje postaci. Emocje są różne, te pozytywne i negatywne, jak w życiu. Trochę sztucznie wpleciony jest wątek miłosny, coś mi w nim nie grało, przeszkadzało w jego odbiorze, nie poczułam emocji z niego płynących.

„Anioły z Lovely Lane” to dobre wprowadzenie do ciekawej serii, której fabuła osadzona jest w XX wieku w Anglii i ściśle związana jest z trudnym, ale jakże ważnym zawodem, jakim jest pielęgniarstwo. Opowieść ciekawa, poruszająca i dobrze skonstruowana, chociaż miejscami trochę nierówna. Mnie skutecznie zachęciła do zajrzenia do kolejnego tomu, ponieważ ciekawa jestem dalszych losów tych pięciu zdeterminowanych młodych kobiet, których już teraz zaczyna mi brakować.