![]() |
Źródło okładki: Novae Res |
Tytuł: W blasku obojętnych gwiazd
Każdy ma inne marzenia, inne priorytety, cele w życiu. Dla Piotra Nateckiego, astrofizyka, najważniejsze jest teraz dopracowanie do końca projektu, który w jego przekonaniu może okazać się bardzo ważny dla ludzi. Pozwoli mu też zdobyć profesurę, taką ma nadzieję, Jego praca idzie do przodu, czuje, że niewiele dzieli go od sukcesu, gdy nagle promotor, który go wspierał zaczyna go zniechęcać, tak też dzieje się wśród jego znajomych. Odwiedza go też nieznajomy mężczyzna, zasiewając w sercu niepokój. O co w tym wszystkim chodzi? Czy Piotrowi uda się dokończyć projekt?
Zaintrygował mnie opis tej historii i z niecierpliwością wyczekiwałam rozpoczęcia lektury. Muszę przyznać, że nie spojrzałam ile stron ma ta książka i gdy wzięłam ją do ręki poczułam rozczarowanie. Patrząc na rozmiar publikacji i jej objętości można stwierdzić, że to bardziej opowiadanie, a szkoda. Nie zrażając się jednak zaczęłam czytać i szybko moje rozczarowanie zastąpiło zaintrygowanie. Opowieść, mimo tego, że tak krótka, jest ciekawa i przyciąga czytelnika. Autor miał dobry pomysł, ale też lekko prowadzi opowieść, nie ma w niej większych zgrzytów. Dobrze się czyta, chociaż nie da się mocno zżyć z bohaterami, ponieważ nie poznaje się ich aż tak dobrze. Ogólnie czuję pozytywne zaskoczenie treścią, chociaż nadal uważam, że objętość tej publikacji to jej największy mankament.
Pewne stwierdzenia dotyczące wolności przypomniały mi trochę piosenkę sprzed lat, której treść w tamtym czasie do mnie nie trafiła, tak jak ma to miejsce teraz. Generalnie w książce jest sporo mocnych stwierdzeń i momentów skłaniających do refleksji przede wszystkim nad tym, co w życiu jest ważne. Można się z nimi zgadzać lub nie, ale warto się na chwilę zatrzymać, zwolnić trochę codzienną pogoń za tym, co być może nie jest tak istotne, jak początkowo mogło się wydawać.
Obserwując bohatera dobrze się odbiera jego frustrację, trochę rozczarowanie i zwątpienie. Swoją symbolikę ma też stale powtarzający się sen, który nie daje mu spokoju. Uśmiech natomiast wywołuje pewne małe zwierzątko, które też ma swoją rolę do odegrania.
Zakończenie jest otwarte. Wspominam o tym, bo nie każdy taką wersję lubi. Sama byłam ciekawa jak ta historia się zakończy. Przyszło mi też do głowy, że być może będzie miała ciąg dalszy. Jeśli tak to chętnie poznam, chociaż wolałabym, aby była bardziej rozbudowana.
„W blasku obojętnych gwiazd” to bardzo krótka, chociaż intrygująca historia, która przede wszystkim daje do myślenia. Zakończenie pozostawia miejsce na domysły, które mogą być skierowane w różne strony, zależnie od czytelnika i jego wyobraźni. Czy jesteście ciekawi historii pewnego astrofizyka zapatrzonego w gwiazdy? Jeśli tak to zachęcam do lektury.