Pokazywanie postów oznaczonych etykietą magia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą magia. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 października 2022

"Meluzyna Noctis i Mroczna Głębia" Philip Reeve

Tytuł: Meluzyna Noctis i Mroczna Głębia
Autor: Philip Reeve
Rok wydania: 2022
Liczba stron: 296

Głębiny oceanu stanowią od dawna tajemnicę i działają na wyobraźnię. Intrygują, lecz wzbudzają też strach. W przypadku mieszkańców Burzomorza strach ten przybierał oblicze Gorm, potwora, którego się bali od lat. Nad bezpieczeństwem czuwać miał co wieczór Strażnik, który obserwował horyzont z okien Strażnicy Zachodzącego Słońca, gdyż właśnie o zmierzchu zło może wtargnąć do ich świata i go zburzyć. Pewnego dnia, gdy nic nie zapowiada tragedii, okazuje się, że umiera Andrewe Noctis, Strażnik Burzomorza. Nikt nie wie do końca, jak to się stało. Meluzyna, jedenastoletnia dziewczynka, którą się opiekował postanawia sprostać zadaniu i przejąć jego obowiązki. Czy w porę zauważy zbliżające się niebezpieczeństwo? Czy wypatrzy Ukryte Wyspy? Jaka tajemnica się z nią wiąże i czemu dziewczynka nie boi się oceanu?

„Magia dzieje się: między nocą a dniem, lądem a wodą, kobietą a mężczyzną lub pomiędzy porami roku. Dlatego najmocniej odczuwamy ją w noc przesilenia letniego lub zimowego, albo w równonoc jesienną czy wiosenną. Ukryte Wyspy są wówczas najbliżej naszego świata.” str. 132

Do książek w baśniowym klimacie długo mnie przekonywać nie trzeba, gdyż stanowią zazwyczaj dobrą rozrywkę, działają na wyobraźnię i niejednokrotnie niosą pewien przekaz. Szybko wsiąka się w takie opowieści, zapominając o upływającym czasie i tak stało się w tym przypadku. Powieść spełniła moje oczekiwania i z przyjemnością wybrałam się w podróż do Burzomorza.

Gdy tylko przeczytałam tytuł książki to pierwsza moja myśl związana była z pewną starą piosenką z 1985 roku „Meluzyna, czyli historia podwodnej miłości”. Pewnie za sprawą imienia głównej bohaterki, które często w książkach nie występuje. Poznajemy niezwykłą dziewczynkę odpowiedzialnie podchodzącą do zadań, inteligentną, pomocną i ciekawą świata, a właściwie mogłabym uściślić, ciekawą oceanu. To ją odróżnia od pozostałych mieszkańców Burzomorza, którzy, mimo że trochę z przymrużeniem oka wspominają starą historię związaną z tym miejscem, to jednak boją się głębin oceanu. Od początku wiadomo, że Meluzyna odegra dużą rolę w tej opowieści, chociaż jeszcze nie wiadomo jaką. Jest ciekawą postacią, która poszukuje swojego miejsca, gdyż nie wie, kim byli jej rodzice. Pewnego dnia znalazł ją na brzegu Andrewe i się nią zaopiekował. Wraz z rozwojem opowieści poznajemy skrawki tajemnicy z nią związanej, co potęguje zainteresowanie. Poznajemy też inne charakterystyczne postacie związane z tym miejscem, chociaż nie każda z nich ma dobre zamiary. Wujek Will, trollica Aish, pani Dearlove, Thurza Froy, czy pan i pani Skraveling. Jedni są pomocni, inni zachłanni, czy egoistyczni. W przypadku niektórych zachodzą też zmiany, które dobrze się obserwuje. Oczywiście są też głębiny, barwne, pełne różnorodnych stworzeń, ale też mroku. Łatwo się w nich zatracić, zgubić właściwą drogę i podążyć w mrok. Z zainteresowaniem przemierza się z Meluzyną też Błazenadę, czyli miejsce zamieszkiwane przez trolle.

Klimat jest iście baśniowy, dobrze odbiera się tą opowieść i poznaje historie niektórych mieszkańców Burzomorza, zwłaszcza wiedźmy Thurzy Froy. Autor lekko prowadzi opowieść i w interesujący sposób splata wydarzenia, dzięki czemu potrafi też zaskoczyć. Sporo się dzieje, a tajemnice odkrywane są stopniowo. Trudno się nudzić.

„Meluzyna Noctis i Mroczna Głębia” to książka poruszająca, interesująca i zabierająca czytelnika w pełną przygód podróż do Burzomorza i mrocznych głębin otaczających to miejsce. W baśniowym klimacie, osnuta magią i tajemnicami opowieść o niezwykłej dziewczynce o imieniu Meluzyna, która musi zmierzyć się z niebezpieczeństwem i poznać prawdę o sobie.

poniedziałek, 21 czerwca 2021

"Zefiryna i księga uroków" Sasza Hady

Tytuł: Zefiryna i księga uroków
Autor: Sasza Hady
Rok wydania: 2021
Ilość stron: 400

Bycie księżniczką wiąże się z pewnymi zobowiązaniami, przestrzeganiem etykiety, nienaganną prezencją. Wszystko to zupełnie nie pasuje do Zefiryny, która nie przypomina księżniczki ani wyglądem, ani zachowaniem. Chodzi swoimi ścieżkami, zawsze tam, gdzie coś ciekawego się dzieje, wspina się na drzewa, gwiżdże, rozwiązuje zagadki. Gdy zostaje zaproszona do Sarbancji, do swojej przyjaciółki księżniczki Linnei, nie przypuszcza jeszcze, jak wiele wydarzeń i niebezpieczeństw przed nią. Dzieje się bowiem wokół coś dziwnego, gdzieś czai się zło, czuć magię, ale tym razem nie tą pozytywną. Zefiryna zaczyna przeczuwać, że coś tu nie gra. Czyja to sprawka? Rozpoczyna poszukiwania sprawcy całego zamieszania, a im więcej się dowiaduje, tym bardziej robi się mrocznie.

Książki, w których można odnaleźć baśniowy klimat chętnie poznaję, a ta na taką się zapowiadała, poczynając od okładki a kończąc na opisie. Dodatkowo zaciekawiła mnie nietypowa księżniczka, która jest w niej główną bohaterką. Miałam skojarzenie z pewną ciekawą serią, którą kiedyś czytałam. Czy było warto poznać tę opowieść?

Fabuła jest dosyć rozbudowana, nie brakuje w niej zaskakujących wydarzeń i magii. Zefiryna, rozpoczynając podróż do Sarbacji wkracza w sam środek chaosu i początkowo czuje się trochę zagubiona. Czuje, że dzieje się coś złego, ale zbyt wiele osób wydaje się zamieszanych, sporo mylnych tropów wokół. Nie poddaje się i krok po kroku podąża za wątłą nicią podejrzeń, która prowadzi ją w zadziwiającym kierunku. Po drodze dowiaduje się coraz więcej o tym, co dzieje się na sarbanckim dworze, a pajęczyna intryg łączy się w wyrazisty wzór dopiero na sam koniec książki, więc jest na co czekać.

Główna bohaterka to dosyć dynamiczna osóbka, która mimo niebezpieczeństw dąży do rozwiązania zagadki, jaką los postawił na jej drodze. Przed nią co chwilę piętrzą się nowe przeszkody, nie jest łatwo, ale stara się dzielnie je pokonywać, przy okazji przysparzając pewnemu dowódcy pałacowej gwardii nowych zmartwień. Kapitan Sharf to kolejna ciekawa postać, bez której nie wyobrażam sobie tej książki. Poważny, wyważony, zupełnie nie rozumie zachowania Zefiryny i tego, że wciąż pakuje się ona w jakieś kłopoty. Wszędzie jej pełno, a on musi dbać o spokój, który przez nią wciąż jest zakłócany. Mówi się często, że przeciwieństwa się przyciągają. Czy to prawda? Wspomnieć muszę jeszcze o Deru, który od razu przyciąga uwagę. Zabawny, z pozoru taki nadworny śmieszek, ale nie raz zaskoczył mnie swoją postawą. Jak więc widzicie ciekawych, pełnych życia postaci w tej książce nie brakuje.

Lektura wzbudza uśmiech, a opowieść jest intrygująca i pełna niespodzianek. Dobrze się ją poznaje, nie jest schematyczna a wręcz można stwierdzić, że dosyć oryginalna. Nie zawiodłam się na tej książce. Dostałam opowieść, która jest pełna przygód, ciekawych, zabawnych sytuacji, chociaż też tych znacznie mroczniejszych. Atmosfera zmienia się w zależności od wydarzeń, czasem iskrzy od humoru, by po chwili osaczyć czającym się mrokiem.

„Zefiryna i księga uroków” to książka intrygująca, wypełniona niespodziankami i przede wszystkim charakterystycznymi i wzbudzającymi emocje postaciami, na których czele jest tytułowa bohaterka. Jakby tego było mało mamy jeszcze ciekawą scenerię, liczne zagadki do rozwikłania oraz atmosferę, która przyciąga do lektury. Myślę, że ta opowieść w mojej pamięci pozostanie na długo.

czwartek, 26 listopada 2020

"Odrobina czarów" Michelle Harrison


Tytuł: Odrobina czarów
Autor: Michelle Harrison
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 416

W rodzinie Wspacznych zapanował spokój, gdy klątwa przestała ciążyć na barkach sióstr. Z pozoru wyglądało więc na to, że teraz wszystko będzie układało się pomyślnie, gdy tymczasem na ich drodze staje Błądka. Okazało się, że uciekła z Udręki i potrzebuje pomocy. To niespodziewane spotkanie staje się początkiem kolejnej przygody, która niesie wiele niebezpieczeństw, stawia im na drodze różne przeszkody i nie pozwala odetchnąć. Osnuta jest magią i związana z pewną ukrytą wyspą, na której wszystko może się wydarzyć - o ile ona istnieje.

Siostry Wspaczne na długo zagoszczą w mojej pamięci. Poprzednia książka z ich udziałem, czyli „Szczypta magii” była dla mnie wspaniałą czytelniczą przygodą i tego oczekiwałam też po tej powieści. Autorka i tym razem stanęła na wysokości zadania, dając czytelnikom intrygującą, pełną przygód, magii, intryg i niespodzianek opowieść, w której roi się od tajemnic. Odkrywanie jednej staje się początkiem kolejnej a całość spowita jest jedynym w swoim rodzaju klimatem.

„Jedna na bagienne mgły,
Dwie – na splot wydarzeń zły,
Trzeciej widok zawsze wróży:
Bądź gotowy do podróży.” str. 19

Wronoskał to miejsce trochę mroczne, zapomniane, więc siostrom Wspacznym marzy się jego opuszczenie. Wygląda na to, że już niedługo nie będą oglądać Kieszeni Kłusownika. Pewnego wieczoru ciszę przerywa dźwięk dzwonu więziennego, a nie oznacza to nic dobrego. To znak, że ktoś uciekł z Udręki, czyli znak kolejnych kłopotów. W tym momencie jeszcze nie przyszło nikomu do głowy, że dla sióstr Wspacznych będzie to oznaczało kolejne kłopoty, ale jak niefart, to niefart. Co można poradzić? Autorka od razu porywa czytelnika do intrygującego świata, w którym magia jest na porządku dziennym, o czym już nie raz przekonały się siostry. Tym razem jest ona w różnej postaci, czasem może pomóc, innym razem doprowadzić do zguby. Trzeba więc być bardzo ostrożnym w dokonywaniu wyborów. Wszystko zaczęło się dawno, dawno temu od historii pewnej potężnej wiedźmy. Coś Wam to przypomina? Nie, tym razem to zupełnie inna historia niż w poprzedniej książce, ale wiedźma też w niej występuje.

Na pierwszym planie są oczywiście siostry Wspaczne: rezolutna i pomocna Charlie, odważna i ciekawa świata Betty oraz rozsądna i najstarsza Fliss. Po raz kolejny rzucone są przez los na głęboką wodę i muszą mierzyć się z wieloma przeszkodami oraz rozwikłać liczne zagadki. Trochę inne oblicze Fliss zaskakuje i sprawia, że wzbudza ona większą sympatię. Pamiętacie niesfornego, chodzącego swoimi drogami kota Oj? W tej części pojawi się jeszcze jeden mały bohater, który z powodzeniem może konkurować o tytuł niesfornego. Pojawiają się też inni bohaterowie, którzy mogą być pomocni, ale też zręcznie manipulować i kręcić. W tle zabłyszczy też skarb Rdzawego Macherki, pojawi się też gadający kruk oraz groźni piraci. Nic tylko wyruszyć wraz z siostrami we wspólną podróż.

W moim przekonaniu klimat, który rozsiewa autorka w swoich opowieściach jest niesamowity, skrzy się od tajemnic i magii a to sprawia, że ciężko oderwać się od lektury, bo z niecierpliwością wyczekuje się tego, co jest za horyzontem. Dzieje się sporo i wciąż pojawiają się nowe zagadki, a plastyczny język dodaje trójwymiarowości i kreśli obrazy tuż przed naszymi oczami.

„Odrobina czarów” to kolejna książka autorki, w której witają nas siostry Wspaczne i wraz z nimi rozpoczyna się następna niezapomniana podróż. Świat wykreowany przez autorkę przyciąga klimatem, aurą tajemniczości, niezbadanymi miejscami do odkrycia i przede wszystkim magią. W tym miejscu wszystko jest możliwe, a za każdym zakrętem może znajdować się kolejna zagadka, która może stać się początkiem wspaniałej przygody. Dajcie się oczarować tym klimatem i poznajcie kolejne obszary tego rozległego świata, który z taką wprawą wykreowała nam pisarka.

poniedziałek, 11 maja 2020

"Wyspa na końcu świata" Kiran Millwood Hargrave

Tytuł: Wyspa na końcu świata
Autor: Kiran Millwood Hargrave
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 288
Data premiery: 15 lipca 2020

W pięknym zakątku świata, pośród lazurowych wód oceanu znajduje się wyspa Culion. Pomyśleć by można, że to idealne miejsce, gdzie rosną gęste, zielone lasy, latają barwne ptaki, jest spokój, kontakt z naturą i jej pięknem. Okazuje się, że ludzie, którzy ją zamieszkują nie znaleźli się tu bez przyczyny, zostali odizolowani od reszty świata. Żyją spokojnie, ciesząc się codziennością, chociaż jak widać nie wszystkim się to podoba. Pewnego dnia na wyspę przybywa urzędnik, pan Zamora, który postanawia wprowadzić swój porządek rozdzielając rodziny dla ich dobra, odbierając zdrowe dzieci rodzicom, którzy zachorowali. Jednym z takich dzieci jest Amihan, dwunastoletnia dziewczynka, która całe swoje życie spędziła w Culion a teraz musi udać się do sierocińca. Marzeniem jej i jej mamy było, by na wyspę przyleciały chmary pięknych, barwnych motyli, dlatego systematycznie sadziły kwiaty. Teraz rozdzielone, każda w innym miejscu musi zmierzyć się z odmiennymi problemami. Co stanie się z wyspą Culion? Czy spełni się marzenie Ami i jej mamy o pięknych, wielobarwnych motylach?

Przeczytałam pierwszą książkę pisarki i wiem, że potrafi snuć piękne, ale także mądre opowieści, tak jak to było w przypadku „Dziewczynki z atramentu i gwiazd” (moja opinia). Otacza czytelnika swoistym klimatem, magiczną mgiełką, której po lekturze zaczyna brakować. Gdy zobaczyłam zapowiedź drugiej książki autorki wiedziałam, że będę chciała ją przeczytać. Czy urzekła mnie tak jak poprzednia lektura? Czy warta jest uwagi?

Na obydwa pytania mogę z pełnym przekonaniem odpowiedzieć, że tak. Do lektury zachęca już sama okładka, kolorowa, na której przysiadły motyle a zawartość niesie ze sobą więcej niespodzianek i charakterystycznego dla stylu pisarki klimatu. Przenosimy się na Filipiny, a dokładniej na wyspę Culion, gdzie mieszka Amihan ze swoją Nanay. Miejsce piękne, spokojne i do pewnego momentu pełne ciepła, troski i nadziei. Okazuje się, że taka wyspa w rzeczywistości istnieje, a autorka bazując na pewnych faktach stara się pokazać, jakie wydarzenia w tym miejscu się rozegrały, ludzkie dramaty, konsekwencje błędnych decyzji. Opowieść jest fikcyjna, ale oparta na rzeczywistych wydarzeniach i przedstawia miejsce, w którym się działy, co daje do myślenia, do zatrzymania się na chwilę i odpowiedzenia sobie na pewne pytania, które same się nasuwają. Jednocześnie, tak jak już wspominałam, pisarka otacza czytelnika taką magiczną mgiełką poprzez barwne opisy, piękno przyrody, zaskakujące momenty niby zwyczajne, a jednak niezwykłe w swojej prostocie. Trudno to ująć w słowa, najlepiej dać się po prostu porwać opowieści.

Trudno też jednoznacznie stwierdzić o czym jest ta książka, gdyż wbrew pozorom i lekkości przedstawia trudne tematy, relacje, mrok w ludzkich sercach. Uczy tolerancji, spojrzenia na drugiego człowieka nie tylko przez pryzmat złych uczynków. Każdy może się pomylić, popełnić błąd, czasem wynika to ze strachu przed nieznanym. Ludzie często boją się tego, o czym za wiele nie wiedzą. Pisarka porusza tematykę bardzo aktualną i chociaż książka kierowana jest do młodzieży, warto ją przeczytać niezależnie od wieku.

Poza przesłaniem, które w książce jest zawarte, to po prostu jest ciekawa i misternie spleciona opowieść, miejscami pełna ciepła, innym razem smutku, wzbudzająca emocje i zaskakująca. Poza główną bohaterką Ami, w powieści przeplatają się losy innych postaci takich jak przyjacielscy Capuno i Bondok, troskliwa siostra Małgorzata, uśmiechnięta i zaradna Mari, czy owładnięty pasją lepidopterolog pan Zamora. Szkoda tylko, że w pewnym momencie opowieść się urywa, a my poznajemy jej ciąg dalszy po trzydziestu latach. Domyślam się, że to celowy zabieg, ale mi zabrakło tego kawałka historii, który mógł być równie barwny, a tak pozostał w sferze domysłów.

„Wyspa na końcu świata” to opowieść napisana w piękny sposób, mądra, rozsiewająca magiczny klimat, ale również ukazująca, jakie konsekwencje mogą nieść błędne, pochopne decyzje, zaślepienie, strach przed nieznanym, ocenianie po pozorach. To książka, która pod osłoną lekkości skłania do zastanowienia się, niesie pewien przekaz. Trudno ją jednoznacznie sklasyfikować, najlepiej ją po prostu przeczytać, do czego Was zachęcam.

wtorek, 10 marca 2020

"Szczypta magii" Michelle Harrison

Tytuł: Szczypta magii
Autor: Michelle Harrison
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 400
Data premiery: 11 marca 2020

Rodzina, magia i klątwa, która spaja kolejne pokolenia kształtując ich los. Ogranicza, nie pozwala rozwinąć skrzydeł, nakłada na barki ciężar przygniatający do ziemi. Nikt jeszcze jej nie złamał. Rozmyły się jej początki i nie wiadomo, gdzie jest jej koniec. Pomoc mogą stanowić trzy magiczne przedmioty, tak stare jak sama klątwa i równie mocno owiane tajemnicą przeszłości. Zatacza się kolejny krąg i nie wygląda na to, by znalazł się sposób na jego przerwanie. Siła klątwy naznacza rodzinę Wspacznych od lat i z każdym, kolejnym rokiem jest równie mocna. Czy istnieje sposób na jej złamanie? Od tego zależy los trzech sióstr: Betty, Fliss i Charlie, oraz dalszych pokoleń.

Magia, klątwa i tajemnice – te trzy elementy przyciągnęły moją uwagę i dlatego też bez zastanowienia sięgnęłam po tę powieść. Książka skierowana jest co prawda do młodszych czytelników, lecz nie jest to dla mnie powód do rezygnacji z lektury. Chętnie zaglądam do takich publikacji, w których przeplatają się magia, przygoda i zagadki do rozwikłania. Czy w tej wszystko jest w odpowiednich dawkach?

Prolog skutecznie absorbuje myśli i zachęca do lektury. Dalej wkraczamy do Kieszeni Kłusownika, by poznać jedną z głównych bohaterek, czyli Betty. To ona jest siłą napędową tej opowieści, jej ciekawość świata, bunt, odwaga, chociaż też wiara w to, że istnieje coś więcej niż szara rzeczywistość i zobowiązania. Betty ma dwie siostry: starszą o imieniu Fliss, która zwraca uwagę urodą oraz rozwagą oraz młodszą o imieniu Charlie, ciekawską, inteligentną, wrażliwą i uśmiechniętą. Ich los nie nastraja pozytywnie, gdyż w historię ich rodziny wpleciona jest bardzo stara klątwa. Dzień, gdy się o niej dowiadują zupełnie odmienia ich spojrzenie na to, co było i na to, co teraz jest. Wiele wyjaśnia. Autorka dobrze poradziła sobie z kreacjami tych postaci, które są pełne życia i dobrze odbiera się ich emocje. Równie dobrze nakreślone są pozostałe postacie, charakterystyczne, mające swoje silne i słabe strony, radości i smutki. W niemal każdy los wpleciona jest historia Wronoskału, a może odwrotnie to z ich historii splecione jest to miejsce.

Poza bohaterami, zwraca uwagę także sam świat, do którego zaprasza pisarka. Miejsce pełne przygód, magii, ale także osaczone przez głęboko zakorzeniony mrok i smutek. Przenikają tę historię równie mocno, jak poczucie niesprawiedliwości i zdrada. Świat ten otacza aura zwątpienia, bezradności, pogodzenia z losem. Sporo tu smutku, o czym świadczą już same nazwy wysp takie jak Lament, czy Skrucha. Jest też nadzieja i chociaż z początku nikła to rozpala się coraz większym płomieniem. Czy słusznie? Czy po tak długim czasie jest jeszcze szansa na złamanie klątwy?

„… ale zazdrość i gorycz nie znikają ot tak w chwili, gdy człowiek zdobywa to, co obudziło w nim te uczucia. Znacznie częściej zaczyna być zazdrosny o inne rzeczy, bo tak naprawdę nie chodzi o to, co posiada ktoś inny. Raczej… o to, czego oni sami nie mają w sobie.” str. 376

Opowieść to nie tylko przygody, ale ma też głębsze znaczenie. Niesie pewien przekaz, morał, który jest jej zwieńczeniem, skłania do przemyśleń. Nie bez znaczenia jest też lekkość przekazu i wielowymiarowy świat przedstawiony tak, by poczuć jego klimat. Zmienia się na naszych oczach. Każda decyzja ma wpływ na teraźniejszość i przyszłość, każda ma znaczenie.

„Szczypta magii” to jak sam tytuł wskazuje powieść wypełniona przygodami, nieco mroczna, okraszona magią, ciekawa i z przekazem. Pokazuje jak duże piętno może nieść poczucie zdrady, niesprawiedliwości oraz jak bardzo niszczącą siłą jest zawiść, który jest niczym chwast szybko rozpleniający się w sercu i zatruwający umysł. To powieść osnuta tajemnicą i naznaczona klątwą. Ukazuje ludzkie słabości, ale też siłę. Czy klątwę można zatrzymać? Skąd się wzięła i dlaczego związana jest z rodziną Wspacznych? Już teraz, wraz z trzema siostrami możecie spróbować poszukać odpowiedzi na te pytania, a z pewnością czeka Was trochę niespodzianek.

poniedziałek, 8 lipca 2019

"Syn wiedźmy" Kelly Barnhill

Tytuł: Syn wiedźmy
Autor: Kelly Barnhill
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 392

Magia może przybierać wiele barw, tych jasnych, jak i ciemnych w zależności od tego, w czyje ręce trafi. W pewnej wiosce mieszka Siostra Wiedźma, której zadaniem jest ochrona magii. Niestety w skutek niefortunnego splotu wydarzeń magia trafia do jej syna Neda, który musi uciekać przed bandą złodziei. Na jego drodze staje Aine, córka króla Zbójców. Nic o sobie nie wiedzą, pochodzą niemal z dwóch różnych światów a jednak los niczym złośliwy chochlik splata ich historie i rzuca pod nogi wiele kłód. By ocalić to, co dla nich drogie będą musieli sobie zaufać. Czy to możliwe? Skąd pochodzi magia? Czy to przypadek, że się spotkali?

Miałam przyjemność poznać poprzednią książkę autorki, czyli „Dziewczynkę, która wypiła księżyc”. Okazała się to interesująca i nietuzinkowa lektura, która mimo lekkiej formy skłania też do przemyśleń. Wiedziałam, że gdy ukaże się kolejna powieść pisarki to również będę chciała ją przeczytać. Nie zawiodłam się, gdyż jest podobna pod względem poziomu i klimatu, chociaż wciąga czytelnika do zupełnie innego świata, w którym być może pewne elementy są zbliżone, ale sama opowieść inna, też ciekawa i dająca do myślenia.

Autorka zaprasza do świata, w którym tak jak w życiu bywają różni ludzie, jedni pomocni i przyjacielscy, inni złośliwi, zachłanni i zawistni. Dwa królestwa, w których w różny sposób sprawowane są rządy i które niewiele wiedzą o sobie nawzajem, a pomiędzy nimi las, gęsty, zwodniczy, pełen pułapek i niebezpieczeństw. To tylko zarys mapy, gdyż każdy z tych elementów jest pełen niespodzianek. Całość splata magia, silna, mącąca zmysły, którą wielu chce posiadać by zdobyć władzę i czerpać z niej korzyści. Skąd właściwie wzięła się magia i w jaki sposób trafiła do Neda? Na to pytanie i wiele innych odpowiada autorka na kartach książki, którą czyta się jednym tchem.

Polubiłam Aine, jej siłę i wrażliwość jednocześnie. To zaradna dziewczyna, która mimo młodego wieku wykazuje się odpowiedzialnością i inteligencją. Wyróżnia się na tle pozostałych bohaterów. Trochę mniej sympatii wzbudza Ned, chociaż też jest ciekawą postacią i z zainteresowaniem obserwuje się zmiany, jakie w nim zachodzą. Dobrym pomysłem jest też wplecenie w fabułę wątku związanego z postacią zwierzęcą, której rola jest także ważna a równocześnie wzbudza wiele emocji. Nie będę na ten temat więcej pisała, by nie zdradzić zbyt wiele. Jest jeszcze pewna zadziorna królowa, która sporo namiesza.

Losy bohaterów śledzi się z uwagą, co rusz odkrywając coś nowego. Język jest obrazowy, styl pisarski swobodny a akcja płynie w dobrym tempie do przodu.

„Syn wiedźmy” to powieść, w której splatają się losy Aine i Neda, tak jak przeplata się magia z codziennością. Lekko poprowadzona, nietuzinkowa i klimatyczna. Główni bohaterowie zapisują się w pamięci, a droga, którą muszą przemierzyć jest pełna przygód i niebezpieczeństw. Powieść miejscami porusza, innym razem wzbudza uśmiech, czy skłania do refleksji, w każdym razie na nudę nie można narzekać. Polecam zarówno młodszym czytelnikom, do których jest skierowana, ale także starszym, gdyż też odnajdą coś w niej dla siebie.

poniedziałek, 1 kwietnia 2019

"Dziewczynka z atramentu i gwiazd" Kiran Millwood Hargrave

Tytuł: Dziewczynka z atramentu i gwiazd
Autor: Kiran Millwood Hargrave
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 272
Data premiery: 3.04.2019

Wyspa Moya to miejsce rozległe, lecz pełne pustych punktów na mapie, jeszcze nieodkrytych, tajemniczych a być może i niebezpiecznych. Marzeniem Isabelli jest wszystkie poznać i narysować. Chce by Ta był z niej dumny. Od najmłodszych lat słucha opowieści o niezwykłej Arincie, która żyła tysiąc lat temu na wyspie Moya, na której wówczas nie było granic, panowała radość, można było teren przemierzać od brzegu do brzegu. Isabella chciałaby by tak było teraz. Chce poznać Zapomniane Ziemie wykazując się odwagą jak Arinta. Okazuje się, że los ma już wobec niej plany, a do ich wypełnienia odwaga z pewnością będzie potrzebna. Od niej zależeć bowiem będą dalsze losy wyspy Moya.

„Gwiazdy to najstarsza mapa. I najdokładniejsza. Powiedzą ci, gdzie jesteś, i zrobią to lepiej niż kompas. W końcu patrzą na świat z lotu ptaka. Jeśli nauczysz się czytać z gwiazd, nigdy się nie zgubisz.” str. 83

Autorka w interesujący i działający na wyobraźnię sposób wykreowała świat. Wyobraźcie sobie wyspę, niegdyś bezpieczną, barwną od kwiatów a teraz pozbawioną barw, otoczoną aurą smutku i frustracji. Ludzie tu żyją biednie i nie mogą się swobodnie poruszać. Nieprzekraczalną granicą są Zapomniane Ziemie, o których mówi się, że są pełne przerażających istot i na które trafiają wygnańcy. Po ludziach, którzy tam się dostają wszelki słuch ginie.  Isabelle jest jednak ciekawa wyspy i chce ją poznać w całości. Staje się to jej marzeniem. Chce narysować jej mapę. Nie spodziewa się zupełnie, co los dla niej przygotował a wszystko zaczyna się od jednego przerażającego wydarzenia. Czy sprosta zadaniom i wykaże się odwagą?

Opowieść jest zgrabnie skonstruowana i niesie ze sobą wiele niespodzianek. Trudno też ją jednoznacznie sklasyfikować. Występuje w niej dawka magii, tajemnic i legend oraz przygód, wszystko w odpowiedniej formie. Samo poznawanie kolejnych postaci jest interesujące. Poza główną bohaterką Isabellą jest jeszcze wiele innych postaci, takich jak jej ojciec Ta, przyjaciółka Lupe, czy silny kolega Pablo. Są też zwierzęta takie jak kura Pani La, czy kot Pepe. Każda z postaci ma swoje miejsce w opowieści, która poza lekką tematyką porusza też ważniejsze zagadnienia. Jest tu miejsce na marzenia, przyjaźń, dążenie do celu, poświęcenie, poszukiwanie siebie, relacje rodzinne i wyrzuty sumienia.

W klimat opowieści wsiąka się dosyć szybko, czego zasługą jest zarówno sam oryginalny pomysł na fabułę jak i lekki styl pisarski. Czytelnik zastanawia się, co jeszcze się wydarzy i jak będzie wyglądał dalszy los Isabelli. Z równym zainteresowaniem poznaje się legendę o Arincie, która od najmłodszych lat jej towarzyszy. Obrazowy język sprawia, że przed oczami ma się wioskę Gromera, jej mieszkańców i ich codzienność. Ze skupieniem śledzi się kolejne wydarzenia, chociaż zdarzają się momenty monotonniejsze.

„Dziewczynka z atramentu i gwiazd” to historia subtelna, mądra i ciekawa, a przede wszystkim działająca na wyobraźnię i osnuta magią. Ukazuje jak ważne w życiu każdego człowieka są: rodzina, przyjaźń i marzenia. To książka skierowana do młodszych czytelników, lecz na tyle uniwersalna, że warto ją poznać niezależnie od wieku. Zupełnie ni odczuwa się, że jest to debiut literacki. Warto więc poświęcić chwilę tej lekturze, by poznać Isabellę i niezwykłe losy wyspy Moya, w których magia miesza się z rzeczywistością, a gdzieś w głębinach czai się demon Yote.

niedziela, 18 listopada 2018

"Intrygi" Mercedes Lackey

Tytuł: Intrygi
Seria: Kroniki Kolegium (tom 2)
Autor: Mercedes Lackey
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 326

W Kolegium wciąż coś się dzieje i wiele jest tajemnic do odkrycia. Mags uczy się i nadal pragnie zostać Heroldem, odkrywa też pewne umiejętności, o których wcześniej nie wiedział. Wciąż też poszukuje informacji na temat swojej rodziny i pochodzenia. Tymczasem wizja, którą mają jasnowidzący burzy pozorny spokój i rozsiewa z siłą huraganu podejrzenia, co do uczciwości chłopca. Wizja nie jest jasna, lecz pojawia się w niej zakrwawiony król i Mags tuż obok. To wystarczy, by zaczęły się plotki, krzywe spojrzenia, wrogość i posądzanie o zdradę. Jakby tego było mało, nad Valdemarem wciąż czai się zło, którego źródła nie udało się jeszcze zlokalizować. Czy podejrzenia dotyczące Magsa są słuszne? Co zagraża królestwu?

Sporo czasu minęło od mojego poprzedniego spotkania z twórczością pisarki, czyli od lektury pierwszej części Kronik Kolegium ("Początek"). Nie zapomniałam jednak o Magsie, Lenie, Dallenie, czy Bearze. Wystarczyło rozpocząć tom drugi, by po raz kolejny przenieść się do ciekawego, ale i mrocznego Valdemaru. Jakie zadania tym razem stoją przed Magsem i jego przyjaciółmi?

Muszę przyznać, że od razu poczułam klimat świata wykreowanego przez autorkę. Pełno w nim niebezpieczeństw, intryg, pozytywnych i negatywnych bohaterów, a także tajemnic. To taka podróż pełna przygód. W pewnych momentach miałam poczucie podobieństw dotyczących Kolegium i Hogwartu, czy też dotyczących nowej gry zwanej kirball. Nie chodzi o to, że obie historie są zbliżone, ale raczej o podobne odczucia dotyczące opowieści, przygód, zagadek do rozwikłania, głównego bohatera. To wszystko przyciąga do książki i sprawia, że z uwagą śledzi się kolejne wydarzenia.

„Jest takie mądre powiedzenie, że tylko młodzi są na tyle niewinni, by poprzez pozory dostrzec prawdę, i odważni na tyle, by mówić o tym głośno.” str. 25

Główni bohaterowie są już znani czytelnikowi z poprzedniego tomu. Na pierwszym planie jest oczywiście Mags, który po raz kolejny rzucony jest w wir wydarzeń. Dziwnym trafem znajduje się on niczym w środku szalejącego huraganu. Bywa dosyć irytujący, gdy użala się nad sobą i nie walczy, gdy słyszy przykre słowa i niesłuszne oskarżenia, nawet po części od swoich przyjaciół. Z jednej strony jest silny w obliczu zagrożenia, a słaby w obliczu opinii innych. Kolejna postać, której czasem ma się ochotę powiedzieć do słuchu, jest Lena, która jest zaślepiona niewłaściwym obrazem swojego ojca. W sumie niewiele o niej wiadomo, lecz czuje się momentami irytację widząc jej zachowanie. Spodobała mi się natomiast postawa Beara dotycząca jego przyszłości. Słusznie postanowił walczyć o własne szczęście i pozostanie w Kolegium mimo negatywnego i krzywdzącego spojrzenia jego rodziny. Ma też dobry pomysł na to, w jaki sposób bez mocy uzdrawiania pomagać innym, niestety jego zachowanie względem Magsa wzbudza już negatywne uczucia. Jak więc widzicie różnych postaw życiowych i różnorodnych bohaterów z własnymi problemami nie brakuje. Wzbudzają też oni wiele emocji.

Akcja rozwija się dosyć dynamicznie, chociaż są w niej też momenty wolniejsze. Poza wydarzeniami rozgrywającymi się w samym Kolegium są też inne, dotyczące przyszłości całego królestwa. Mags nadal wykonuje zadania zlecone przez Nikolasa, które również są dosyć niebezpieczne. Dodatkowo w tym tomie można zaobserwować uczucie rozwijające się między niektórymi bohaterami. Domyślacie się o kogo chodzi? Jak przystało też na część, po której powstanie kolejny tom nie wszystko zostało wyjaśnione, a nowe pytania dotyczące przyszłości wciąż się pojawiają. Nad Valdemarem nadal zbierają się czarne chmury i nie jest jasne, z której strony nadejdzie niebezpieczeństwo.

„Intrygi” to ciekawa i pełna przygód kontynuacja Kronik Kolegium. Świat przedstawiony w tym tomie przyciąga, intryguje i osacza tajemnicami, których odkrywanie przynosi satysfakcję i nasuwa kolejne pytania. To lekko poprowadzona, chociaż miejscami też dosyć mroczna seria dla młodzieży, którą też pewnie niejeden starszy czytelnik chętnie przeczyta.

poniedziałek, 23 lipca 2018

"Ostatni Namsara" Kristen Ciccarelli

Tytuł: Ostatni Namsara
Autor: Kristen Ciccarelli
Seria: Iskari (tom 1)
Wydawnictwo: IUVI
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 416

Świat pełen jest miejsc pełnych tajemnic i magii. Jednym z nich jest Ryft. Rozległe tereny, na których skrywają się smoki. Tropienie ich z każdym dniem staje się coraz trudniejsze, lecz Asha zna sposób by je przywabić do siebie, w końcu jest Iskari, tą, która niesie śmierć i zagładę. Ludzie się jej boją, odwracają wzrok, ale swoje zadania wykonuje dobrze, z każdego polowania wraca z głową smoka. Tego oczekuje od niej ojciec, król Firgaardu. Wiedziała, że jest coś, czemu nie jest się w stanie oprzeć żaden smok – niebezpieczne, zakazane, stare historie. Zaczyna więc kolejną opowieść, by przywołać potężnego smoka, z którym musi się zmierzyć.

„Pradawny był samotny. Stworzył więc sobie dwoje towarzyszy. Pierwszego zrobił z nieba i ducha i nadał mu imię Namsara. Namsara był złotym dzieckiem. Kiedy się śmiał, w jego oczach błyszczały gwiazdy. Kiedy tańczył, milkł szczęk oręża. Kiedy śpiewał, goiły się rany. Sama jego obecność była nicią spajającą świat.” str. 18

Piękna okładka oraz opis fabuły od razu zwróciły moją uwagę. W ostatnim czasie rzadziej sięgam po ten gatunek literacki i zaczęło mi go brakować. Ponadto ciekawa też byłam, jak autorka poradziła sobie w debiucie literackim. Muszę przyznać, że jej powieść skutecznie zawładnęła moim czasem, zabierając mnie w podróż do wielowymiarowego, pięknego i niebezpiecznego zarazem królestwa.

Asha to młoda dziewczyna, na której barkach spoczywa ogromna odpowiedzialność. Przyzwyczaiła się do tego, że ludzie się jej boją, nie patrzą w jej oczy, tylko ojciec nie odwraca wzroku od jej oszpeconej twarzy. Jej zadaniem jest polowanie na smoki i tylko to się dla niej liczy. Głęboko, na dnie serca schowała swoje pragnienia. Skutecznie zakrywały je wyrzuty sumienia i cienie przeszłości. Tylko w taki sposób mogła nadal funkcjonować, ukrywając ból. Dzieje się jednak coś, co burzy jej spokój, rozbudza niepokój i nie daje o sobie zapomnieć. 

Główna bohaterka wzbudza sporo emocji, czuje się jej siłę i wrażliwość, poczucie odpowiedzialności, ale też chęć zapomnienia. Krok po kroku poznaje się też jej historię, która początkowo jest zamglona i niejasna, ale stopniowo ujawniane są kolejne jej skrawki. Pozory mogą mylić. W książce znajdziecie też wiele innych, ciekawych i dobrze nakreślonych postaci. Przykład mogą stanowić: odważny Torwin, zaskakujący Dax, oddana Szafira, wzbudzająca respekt Roa czy egoistyczny Jarek. Zapomnieć nie można też o smokach, do których należy nieprzewidywalny i potężny Kozu, czy ciekawski i przekorny Cień. Los każdego z bohaterów jest nierozerwalnie wpleciony w opowieść niczym w makatę, tworząc wspólnie fantastyczny obraz.

Zaskoczyła mnie ta książka. Spodziewałam się ciekawej historii, wypełnionej magią i smokami i w tym wypadku się nie zawiodłam, ale autorka pod tą otoczką poruszyła też trudniejsze tematy. Wśród nich jest utrata bliskiej osoby, życie zgodnie z oczekiwaniami innych, toksyczne relacje, nienawiść zatruwająca umysł, samotność, wsparcie w trudnych chwilach, przyjaźń, miłość, uprzedzenia, stereotypy. Wszystko to przeplata się w kolażu różnych wydarzeń, które podtrzymują napięcie i wzbudzają zainteresowanie. Cały czas dzieje się coś nowego, odkrywane są okruszki tajemnicy, która czekała w ukryciu przez wiele lat. Naprzemiennie z bieżącymi wydarzeniami prezentowane są stare opowieści, które pozwalają lepiej poznać historię świata wykreowanego przez pisarkę. Są też spoiwem łączącym to, co było z tym, co jest.

„Ostatni Namsara” to przyciągająca, piękna i mroczna opowieść, w której splata się wiele ciekawych wydarzeń i zapadających w pamięci postaci. Lekko poprowadzona, wzbudza zainteresowanie i emocje. Są smoki, jest dawka magii, ale też tajemnice, wątek miłosny i barwny, wielowymiarowy świat, który dopiero zaczynamy poznawać. Sądzę, że skrywa znacznie więcej tajemnic, gdyż to dopiero pierwszy tom serii. Opowieści bywają niebezpieczne. Czy jesteście gotowi, by poznać Iskari, odkryć tajemnicę pewnego królestwa i poznać ostatniego Namsarę?

wtorek, 8 maja 2018

"Dziewczynka, która wypiła księżyc" Kelly Barnhill

Tytuł: Dziewczynka, która wypiła księżyc
Autor: Kelly Barnhill
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 360
Data premiery: 09.05.2018

Dziś opowiem Ci o wiedźmie. Mieszka głęboko w lesie, zatruwa go, nie pozwala nikomu przejść. Kto raz się zagłębi w jego czeluściach nigdy już nie wraca. Nikt tak naprawdę nie wie, z jakiej przyczyny, co dzieje się z zaginionymi. To niestety nie wszystko. Wiedźma jest bardzo groźna i lepiej nie narazić się na jej gniew. Dlatego każdego roku oddawane jest jej w ofierze najmłodsze dziecko. Co roku od niepamiętnych czasów niemowlę jest zostawiane w lesie. Dlatego w tak wielu sercach mieszkańców Protektoratu gości smutek. Strzeż się więc wiedźmy i nie zbaczaj do lasu. Pamiętaj! Takich opowieści w tym mieście krąży wiele, a każda mroczniejsza od poprzedniej. Jak wiele prawdy w nich jest? Co dzieje się z dziećmi pozostawianymi w lesie? Kto jeszcze go zamieszkuje? 

Kelly Barnhill – pisarka książek fantasy i science fiction dla dzieci. Prowadzi blog kellybarnhill.wordpress.com.

Do tej opowieści przyciągało mnie wszystko: magiczna okładka, ciekawy opis i zapowiedź fascynującej, pełnej przygód podróży do świata, w którym wszystko jest możliwe, w którym obok zwykłych ludzi mieszkają czarodzieje i fantastyczne istoty. Gdzie magia srebrną nicią przeplata się między codziennymi wydarzeniami wpływając na los wszystkich wokół. W tej książce każdy z tych elementów znajdziecie, ale przede wszystkim sednem jest piękna i mądra opowieść.

„Z ziarnka piasku,
Narodzin blasku,
Narodzin kosmosu,
Narodzin nieskończoności,
Do ziarnka pisaku
Powraca świat.” str. 40

Od początkowych rozdziałów czuć wzrastające zainteresowanie i specyficzny, niemal baśniowy klimat. Smutek miesza się z radością, której niestety w Protektoracie nie ma za wiele. Czasem jednak wystarczy niewiele by rozniecić nadzieję, by jedna mała iskra była początkiem zmian, wyzwoliła garść pytań, wznieciła niepokój i zagubienie. Taką iskrą staje się ciekawość jednego chłopca, jego wyrzuty sumienia a także chęć rozwikłania zagadki tajemniczego i mrocznego lasu. Wyzwala to lawinę wydarzeń, których już nie sposób zatrzymać. Zmian i ich konsekwencji, dobrych i złych wyborów, świadomych decyzji i zbiegów okoliczności.

„Ostatnie, czego było im trzeba, to pozwolić, żeby ludność zaczęła myśleć. Wszak myślenie jest niebezpieczne.” str. 216

Powieść ma sporo zalet. Jedną z nich jest nieszablonowość. Historia wzbudza zainteresowanie, jest oryginalna, pięknie napisana i skłaniająca do przemyśleń. Autorka w ciekawy sposób ukazała, jak bardzo krzywdzący może być powierzchowny osąd, opinia oparta tylko na plotkach, domysłach, niesprawdzonych informacjach. Można bać się czegoś, co jest tylko wyobrażeniem a nie zauważać prawdziwego zła czającego się całkiem blisko. Wygodnie jest myśleć, tak jak wszyscy, nie wyróżniać się, iść z prądem, gdy tymczasem życie toczy się obok.

Poza baśniowym klimatem do kart książki przyciągają też charakterystyczni, pełni życia bohaterowie, których los nie jest czytelnikowi obojętny. Wśród nich prym wiodą: wiedźma Xan, wypełniona magią po opuszki palców Luna, miłośniczka papieru i orgiami Adara, rozsądny olbrzym o artystycznej duszy Glerk i oczywiście Fyrian o niewielkich rozmiarach i wielkim sercu. W tym gronie nie może zabraknąć także Antaina o dociekliwym umyśle, bez którego nie byłoby tej historii. Każda z tych postaci pozostawia po sobie ślad w pamięci i ma swoje umiejscowienie w opowieści.

„Dziewczynka, która wypiła księżyc” to mądra i pełna czaru opowieść, w której ścierają się siły dobra i zła a magia o różnym natężeniu staje się spoiwem ludzkich historii. Losy bohaterów wzbudzają zainteresowanie, a sama opowieść przyciąga klimatem, pozytywną energią, dynamiką wydarzeń i lekkością. Warto więc skruszyć otoczkę pozorów, by ujrzeć mało przyjemną prawdę i rozbudzić iskierkę nadziei, stającą się początkiem pozytywnych, chociaż wcale niełatwych zmian. To książka dla młodzieży, a jednak daje do myślenia i rodzi wiele pytań, na które warto sobie odpowiedzieć niezależnie od wieku.

środa, 20 grudnia 2017

"Początek" Mercedes Lackey

Tytuł: Początek
Seria: Kroniki Kolegium (tom 1)
Autor: Mercedes Lackey
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 364

Mags przez większość swojego życia musiał walczyć o przetrwanie. Tak zaczynał się jego dzień i tak kończył. Odkąd pamięta pracował w kopalni kamieni szlachetnych, gdzie zimno i przemoc było na porządku dziennym. Czasem ktoś też znikał w tajemniczych okolicznościach. W najśmielszych marzeniach nie przypuszczał, że uda mu się stąd wydostać, a co dopiero, że zostanie wskazany jako Wybrany. To początek drogi do stania się Heroldem. Wszystko to dla niego jest nowością i trudno mu uwierzyć w taką odmianę losu. Wyrusza do Haven, gdzie ma rozpocząć naukę i poznać pozostałych uczniów. Na miejscu okazuje się, że tu także nie brak intryg a umiejętności nabyte w kopalni mogą okazać się bardzo przydatne. Kto jest wrogiem, a kto przyjacielem? Dlaczego został Wybrany?

Mercedes Lackey – amerykańska pisarka, która debiutowała na polskim rynku książką „Zguba elfów” napisaną wraz z Andre Norton. Powieść stanowi początek serii Kroniki Półkrwi. Następnie powstał cykl o świecie Valdemaru. Autorka tekstów piosenek oraz szeregu powieści fantasy i science fiction.

Książkę upatrzyłam już w zapowiedziach i uświadomiło mi to, jak dawno nie czytałam nic z tego lubianego przeze mnie gatunku literackiego. Z ciekawością i sporymi oczekiwaniami rozpoczęłam lekturę. Jakie wrażenia pozostawiła?

Początkowo trudno mi było zaangażować się w opowieść. Nie jestem w stanie jednoznacznie stwierdzić dlaczego. Wydała mi się trochę monotonna i mało emocjonująca. Te uczucia były jednak dosyć złudne, gdyż w następnym momencie byłam już podczas czytania ostatnich rozdziałów, a po początkowych, mieszanych uczuciach nie pozostał żaden ślad. Zachęcam więc do przebrnięcia przez początek, by dalej rozkoszować się poznawaniem świata wykreowanego przez pisarkę.

Valdemar to królestwo tajemnicze, w którym przeplata się magia z szarą rzeczywistością. Miejsce rozległe, w którym ścierają się różne siły, nie brakuje intryg i ludzi o złych zamiarach, ale też przyjacielskich i życzliwych. Spodobał mi się motyw Towarzyszy, zwierząt, których los związany jest z wybraną osobą. W tym wypadku Mags został wybrany przez magicznego konia o imieniu Dallen i od tej pory zmieniło się jego życie. Dzięki jego pomocy rozumie i widzi więcej oraz opiekują się sobą wzajemnie. Bycie Wybranym wiąże się jeszcze z czymś większym, ale tego Wam już nie zdradzę, by nie popsuć przyjemności z czytania.

Magsa poznajemy w trudnym momencie, czyli obserwując jego codzienność w kopalni kamieni szlachetnych. Nie są znane jego korzenie, nie wie, kim są jego rodzice. Wszędzie słyszy tylko, że jest „złej krwi”. Stara się przetrwać, być silnym, chociaż można zaobserwować, że to też wrażliwy chłopiec, potrafiący dobrze obserwować otoczenie. Nie jest mu łatwo, często głoduje, jest przemarznięty, ale mimo to nie poddaje się i nie narzeka. Cieszy się tym, co udaje mu się zdobyć, czyli małymi, dla niektórych nic nieznaczącymi rzeczami. Bardziej zagubiony staje się, gdy zostaje Wybrany. W jednej chwili wszystko się zmienia, trafia w nieznane środowisko, jest nieufny. Wszystko wydaje się zbyt piękne, by mogło być prawdziwe. Wśród bohaterów wyróżniają się jeszcze zwłaszcza dwie osoby: Lena z Kolegium Bardów i Bear z Kolegium Uzdrowicieli, chociaż to nie jedyne interesujące postaci, które możemy lepiej poznać. Bohaterowie zarówno ci pierwszo, jak i drugoplanowi zostali dobrze zarysowani, z ich słabostkami, smutkami i radościami. Można poczuć ich emocje i poznać ich historie, chociaż sporo jest też niewiadomych, co jest też wprowadzeniem do kolejnej części.

Akcja nie jest rwąca, ale za to usiana ciekawymi wydarzeniami i osnuta różnego rodzaju magią. Gdzieś na obrzeżach świadomości czai się zło, ale trudno zidentyfikować jego źródło. Autorka stopniowo odkrywa sekrety, tylko częściowo, by pozostawić ich całkiem sporo na później. Intryguje mnie, jak to się wszystko potoczy, co zagraża królestwu i co czeka Magsa, dlatego też będę się rozglądała za kolejnym tomem.

„Początek” to podróż do królestwa Valdemaru, świata ciekawego, pełnego tajemnic i mrocznego zarazem. W wyprawie czytelnikowi towarzyszą interesujący bohaterowie, których losy stopniowo przestają mu być obojętne. Warto przebrnąć przez monotonniejszy początek książki, by dać się wciągnąć w opowieść, poznać Towarzyszy i reguły rządzące w Valdemarze oraz poczuć magię. Dla miłośników lekkiego fantasy to powieść w sam raz.