Pokazywanie postów oznaczonych etykietą IUVI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą IUVI. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 sierpnia 2022

"Echowa Góra" Lauren Wolk

Tytuł: Echowa Góra
Autor: Lauren Wolk
Wydawnictwo: IUVI
Rok wydania: 2022
Liczba stron: 320

W życiu różnie się układa, trudno przewidzieć przyszłość i nawet, gdy wydaje się, że jest dobrze wszystko może się odmienić w jednym momencie. W przypadku Ellie nie odbyło się to od razu, ale stopniowo jej rodzina traciła coraz więcej, aż nie pozostało im niemal nic. Musieli podjąć trudną decyzję by opuścić miasto, chociaż nie znali dotąd innego życia. Pozostawienie wszystkiego za sobą nie jest łatwe, a czasem wydaje się wręcz niemożliwe, ale czasem po prostu nie ma innej możliwości. Zamieszkali na Echowej Górze. Dla Ellie to uśmiech od losu, gdyż jest bliżej natury, która ją przyciąga, ciekawi, daje siłę do pokonywania trudności. Jej siostra przeprowadzkę odbiera zupełnie odwrotnie. Niestety to nie koniec dużych zmian w ich życiu, gdyż ojciec Ellie ulega wypadkowi. Córka próbuje wszystkiego, by przywrócić go do zdrowia. Tak poznaje tajemniczą wiedźmę Cate. Jak to wszystko się zakończy? Czy tata Ellie powróci do zdrowia? Kim jest Cate i czy pomoże dziewczynce?

Czasem opis książki jest na tyle intrygujący, że od razu zapisuję ją na listę pozycji do przeczytania i tak stało się tym razem. Do tego pozytywna, barwna okładka, która przyciągnęła mój wzrok. Czy moje przeczucia co do tej książki okazały się słuszne? Czy jej lektura pozwala zapomnieć o upływającym czasie?

Zacznę od tego, że zaskoczyła mnie ta książka. Spodziewałam się lekkiej, osnutej magią, skierowanej do młodzieży lektury a tymczasem otrzymałam opowieść, która skrywa w sobie znacznie więcej. Wiele w niej momentów skłaniających do przemyśleń, ale też sporo niespodzianek. Daje obraz tego, jak łatwo kogoś oceniać po pozorach, jak krzywdzące mogą być takie osądy, jak cierpienie potrafi zmienić człowieka i ile zależy od wsparcie kogoś obok. Pokazuje, jakie konsekwencje mogą nieść niewłaściwe decyzje, ale też jak trudno żyć z wyrzutami sumienia. Ukazuje co znaczy poświęcenie, ale też jak  ważne jest to, by mimo przeciwności losu nie poddawać się. Trzeba przyznać, że sporo w niej ważnych tematów, które przedstawione zostały w sposób ciekawy, nieoczywisty, oryginalny.

„Ale im bliżej byłam domu, tym wyraźniej widziałam to, co niedźwiedź czyta z płatków kwiatów, co kruk widzi z podniebnego gniazda, co każde zwierzę wie od urodzenia: że życie składa się z chwil sączących się, jedna po drugiej, jak krople deszczu. Nie da się dotknąć każdej z nich z osobna, policzyć ich, uszeregować, porównać ich wartości. Można tylko stać w deszczu, w strumieniu kropel.”  str. 264

Znajdziecie w tej powieści magię, ale nie taką, której początkowo oczekiwałam, gdy zobaczyłam w opisie wiedźmę Cate. W trakcie lektury zresztą można poznać grono barwnych postaci, poczynając od głównej bohaterki Ellie, której szczerze się kibicuje w mierzeniu się z kolejnymi przeszkodami. Wiele emocji wywołuje wiedźma Cate i jej historia, a także los Larkina, chłopca, który potrafi przepięknie rzeźbić.  Ważną rolę w całej opowieści odgrywa także natura i jeden groźnie wyglądający pies o imieniu Captan, którego zamiary ciężko przewidzieć. Dobrze poznaje się całą opowieść i pozostaje ona w pamięci i sercu. Z początku tytuł książki traktowałam tylko jak nazwę góry, którą zamieszkują bohaterowie, ale w moim przekonaniu niesie on także pewną symbolikę.

„Echowa Góra” to historia pełna niespodzianek, przygód, ale przede wszystkim w interesujący sposób poruszająca szereg ważnych tematów. Jednym z nich jest ocenianie po pozorach i konsekwencje takiego postępowania, które potrafią być niszczące, tak jak i wyrzuty sumienia. To także opowieść o odwadze i byciu sobą a także dążeniu do szczęścia, które dla każdego może oznaczać coś zupełnie innego.

piątek, 9 października 2020

"Wygnanie" Shannon Messenger


Tytuł: Wygnanie
Autor: Shannon Messenger
Seria: Zaginione miasta (tom 2)
Wydawnictwo: IUVI
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 472

Sophie czuje się coraz lepiej w swoim nowym domu, lepiej poznaje to miejsce i nowych przyjaciół. Przeszłość nie daje o sobie zapomnieć, ale życie toczy się dalej. Zdolności, które wciąż odkrywa okazują się bardzo ważne. Dzięki nim może trenować alikorna o imieniu Silveny. Niestety nie wszystko idzie po jej myśli, pomimo wielu starań. W międzyczasie Sophie stara się dowiedzieć więcej o Czarnym Łabędziu, od którego nadal otrzymuje wiadomości. To zmusza ją do podjęcia pewnych kroków, które mogą ściągnąć kolejne kłopoty i mrok, gdyż jej porywacze nie zostali schwytani. Teraz może też stracić kogoś bliskiego. Czy uda się temu zapobiec? Co przyświeca grupie Czarny Łabędź, czy chcą jej pomóc, czy może wręcz przeciwnie?

Pierwszy tom serii Zaginione Miasta okazał się dla mnie ciekawą lekturą, pełną przygód i otwierającą drzwi do nowego świata. Poznawanie jego mieszkańców oraz reguł w nim rządzących wraz z Sophie wzbudzało zainteresowanie, ale też ukazało, że nawet w tak pięknym miejscu może czaić się zło. Na półce czekał już na mnie kolejny tom i szybko po niego sięgnęłam, by poznać dalszy ciąg tej barwnej opowieści.

Drugi tom rozpoczyna się niepozornie. W życiu Sophie zapanował względny spokój. Polubiła Havenfield, ma sporo nauki, a wolne chwile spędza z przyjaciółmi. Dostała też bardzo ważne zadanie, jakim jest trening z Silveny. Tymczasem nie spodziewa się nawet, jak wiele czarnych chmur zbiera się nad jej głową. W pewnym momencie wszystko się zmienia a Sophie staje przed decyzją, która może nieść wiele konsekwencji zarówno dla niej, jak i jej bliskich. W tym tomie jest sporo mroku, który czai się tylko, by znaleźć stosowny moment i pochłonąć wszystko. W pewnym momencie czuć zwątpienie, chociaż tli się też delikatnie iskierka nadziei. Początkowy spokój zmienia się w chaos niebezpiecznych wydarzeń, które mimo wszystko przynoszą też pewne odpowiedzi.

Świat, który poznajemy w tej serii nadal skrywa wiele tajemnic i jest intrygującym miejscem. Teraz ukazany jest w bardziej mroczniejszej odsłonie. Na długo w mojej pamięci pozostanie las Wanderling Woods, miejsce piękne, wypełnione smutkiem, skłaniające do refleksji. Z ciekawością poznałam właściwości czarnego kryształu Magsydian, czy też miejsce zwane Misterium. Ogólnie wciąż coś się dzieje i pojawiają się nowe wskazówki, których zastosowanie może być niebezpieczne, ale przynieść też kolejne informacje. Czy zgodnie z nimi podążać, czy wręcz przeciwnie? Na to pytanie, jak też sporo innych odpowiada ta część, chociaż dużo pozostaje też jeszcze do odkrycia. Ciekawa jestem, czym autorka nas zaskoczy w dalszym ciągu tej historii.

Zdarza się tak, że tom drugi wzbudza rozczarowanie, lecz nie tym razem. Autorka zaserwowała czytelnikom kolejny smakowity kąsek zachęcający do tej serii, chociaż nie wspomniałam, że już sama bardzo ładnie skomponowana okładka przyciąga wzrok. Styl pisarski jest barwny, wydarzenia ciekawe a bohaterowie dobrze zarysowani. Seria jest kierowana do młodzieży, chociaż myślę, że i starszy czytelnik chętnie sięgający po fantasy znajdzie coś w niej dla siebie.

„Wygnanie” to drugi tom serii, w której do odkrycia są kolejne tajemnice, ale też mniej przyjazne zakątki tego intrygującego, ale też mrocznego świata. Pod piękną otoczką kryją się mniej piękne sekrety a naruszenie pewnych granic może przynieść wiele konsekwencji i ruszyć lawinę wydarzeń, których nie sposób zatrzymać. Sophie musi stawić czoło przeszłości, zmierzyć się z własnymi lękami, wykazać się odwagą, a Wy możecie jej w tej podróży towarzyszyć, rozpoczynając lekturę.


wtorek, 15 września 2020

"Strażniczka" Shannon Messenger


Tytuł: Strażniczka
Autor: Shannon Messenger
Seria: Zaginione miasta (tom 1)
Wydawnictwo: IUVI
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 408

Sophie od dawna czuła, że jest inna. W wieku pięciu lat zaczęła słyszeć myśli innych osób, co w wielu momentach było przytłaczające i przyprawiało o ból głowy. Nie była w stanie nad tym zapanować a im stawała się starsza, tym było to bardziej uciążliwe. Stroniła więc od ludzi, trzymała się z boku. Niespodziewanie na jej drodze stanął Fitz, tajemniczy chłopak, który posiadał taką zdolność jak ona. Okazało się też, że jest miejsce, w którym jest to naturalne, gdzie takie zdolności nie dziwią a są na porządku dziennym. Inny świat, w którym rządzą odmienne zasady. Jedynie udanie się tam pozwoli uchronić jej bliskich przed niebezpieczeństwem. Co to za miejsce? Czy Sophie faktycznie do niego należy? Dlaczego jej rodzinie grozi niebezpieczeństwo?

W ostatnim czasie czytałam dwie wartościowe książki, ale poruszające trudne tematyki. Postanowiłam wiec sięgnąć po coś lżejszego i tak w moje ręce wpadły dwa tomy serii „Zaginione miasta”, które już od jakiegoś czasu czekały na półce. Z okładki wynika, że sporo w niej tajemnic, magii i klimatu. Czy tak jest faktycznie?

Fabuła książki od razu przyciąga uwagę i pomimo, że powieść skierowana jest do młodzieży, to wsiąknęłam w wydarzenia bardzo szybko. Dzieje się tak za sprawą rozbudowanego i pełnego tajemnic świata, który autorka zaprezentowała. Świata, który zamieszkują różne istoty, pięknego, ciekawego, który wraz z Sophie mamy możliwość odkrywać. Z jednej strony mamy więc świat dobrze nam znany, świat ludzi, z drugiej nowy, niezwykły, w którym niemal za każdym zakrętem, za każdym wzgórzem czeka niespodzianka. Jest więc klimat magiczny i intrygujący, chociaż czai się też mrok i bywa niebezpiecznie. Pisałam o tajemnicach, bo jest ich tu całkiem sporo, pojawiają się też wciąż nowe pytania i zagadki do rozwikłania. Do zbadania są nowe wątki, które rzucają nieco inne światło na wydarzenia i jak przystało na pierwszy tom, sporo kart pozostaje nieodkrytych lub zmierzają w nieco innym kierunku, niż się myślało na początku.

Uczelnia Foxfire klimatem przypomina nieco Hogwart z Harry’ego Pottera, chociaż zakres nauki to inna bajka. Nie ma tu też Malfoya, chociaż jest Stina, która uprzykrza Sophie życie niemal od początku. Nie odebrałam tego jednak schematycznie, gdyż sama tematyka znacznie odbiega, raczej uważam, że podobny jest klimat, w którym czuje się żyłkę przygody, magię i ciekawość, a to akurat jest walorem. Poza tym mamy przyjaźń, samotność, ból po stracie bliskich, trudności w odnalezieniu się w nowym miejscu, potrzebę akceptacji, odwagę i chęć niesienia pomocy.

Pisarka świetnie poradziła sobie też z wykreowaniem pełnych życia bohaterów. Prym wiedzie odważna, ale też zagubiona i wciąż pakująca się w kłopoty Sophie, chociaż nie zabrakło też innych zapadających w pamięci postaci. Myślę, że zaskoczyć nas może jeszcze Dex, który wydaje się dosyć roztargniony a jednak wzbudza sympatię i pojawia się zawsze tam, gdzie jest potrzebny. Mamy też tajemniczego Fitza, piękną Bianę, wzbudzającego respekt Aldena, czy irytującą Stinę. Ciekawą postacią jest Keefe, miły, chociaż nie do końca wzbudzający zaufanie. Być może pozory mylą, to się okaże.

„Strażniczka” to książka, która oczarowuje klimatem i pięknym, rozległym światem. Zaczynamy go dopiero poznawać, gdyż jest to pierwszy tom serii, więc jeszcze pewnie czeka sporo niespodzianek. Tajemnice przeplatają się z intrygującymi, chociaż też niebezpiecznymi wydarzeniami, a wszystko otulone jest magią i splata się w jedną, pełną przygód całość. Zachęcam Was do tej literackiej podróży i poznania Sophie oraz jej nowych przyjaciół, by chociaż na chwilę przenieść się do niezwykłego świata, w którym można spotkać chochliki, verminiony, szyszymory, krasnale, czy gobliny, poczuć klimat Lumenarii, czy użyć szpiekulę.

niedziela, 14 czerwca 2020

"Letnie marzenie" Cathy Cassidy

Tytuł: Letnie marzenie
Autor: Cathy Cassidy
Seria: Bombonierki (tom 3)
Wydawnictwo: IUVI
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 280

Warto mieć marzenia, pasje, cel, do którego się dąży. Często wymaga to dużego zaangażowania, wyrzeczeń, ciężkiej pracy, która też daje dużo satysfakcji. Dla Summer taniec to coś, bez czego nie jest w stanie funkcjonować, daje jej siłę, pewność siebie, radość. Jej celem i zarazem wielkim marzeniem jest dostanie się do cenionej, prowadzonej przez znakomitych tancerzy szkoły baletowej. Dostają się tam nieliczni, konkurencja jest ogromna. Jedna szansa jej umknęła, gdy pojawia się kolejna zajmuje to jej wszystkie myśli, staje się priorytetem. Musi ćwiczyć ponad siły, walczyć by być najlepszą, nie może dać się rozproszyć słońcem, wakacjami, spotkaniami ze przyjaciółmi. Czy to jednak dobra droga? Zwłaszcza, że czuje się coraz bardziej zmęczona. Czy jej marzenie się spełni?

„Chcę zobaczyć w was potencjał, pasję, głód sukcesu. Musicie mnie przekonać, że jedno z miejsc powinno przypaść właśnie wam.” str. 48

Pierwsze spojrzenie na książkę i jej piękną, barwną, wręcz słodką okładkę zachęca do lektury. Ponadto poznałam wcześniejsze dwa tomy tej serii (moje opinie: „Wiśniowe serce”, „Piankowe niebo”) i z niecierpliwością wyczekiwałam kolejnego. Książki Cathy Cassidy mają w sobie coś takiego, że mimo, że to nie jest mój przedział wiekowy, gdyż skierowane są do młodzieży, to czyta się je tak dobrze, są pełne ciepła i poruszają wiele istotnych problemów. Każdy tom jest inny, dotyka innej tematyki i w każdym poznajemy kolejną z sióstr. Tak było też tym razem, od razu po rozpoczęciu lektury zapomniałam o upływającym czasie, poznając opowieść Summer, trzynastolatki, która uwielbia taniec.

Po raz kolejny otwieramy opakowanie bombonierek, by delektować się kolejną historią, która jest ciekawa, życiowa, z przekazem. Można w niej odnaleźć przyjaźń, zalążki miłości, dorastanie, czasem skomplikowane relacje rodzinne, codzienne zawirowania. W tym tomie autorka pokazuje też, jak zgubne może okazać się przesadne dążenie do doskonałości i jak trudno z tym samemu sobie poradzić. Gdy obraz jest tak zniekształcony trudno dostrzec, że to nie jest dobra droga i pogodzić się z tym, że nie wszystko musi być takie, jakbyśmy tego chcieli. Fabuła wzbudza zainteresowanie, jest lekka i dobrze poprowadzona, co sprawia, że lektura jest czystą przyjemnością i niestety szybko się kończy.

„Problem w tym, że kiedy przyzwyczaisz rodzinę i przyjaciół do swoich sukcesów, nie zawsze potrafią zauważać, że przestajesz sobie radzić.” str. 156

Główną bohaterką jest Summer, ambitna, kochająca taniec. Gdy dostrzega szansę na spełnienie marzenia chce czuć, że zrobiła wszystko, co w jej mocy, by się dobrze przygotować, nie chce też nikogo zawieść. Niestety kroki, które w tym celu podejmuje mogą okazać się zgubne, chociaż ciężko samemu to zauważyć, mimo tego, że sygnalizują o tym najbliżsi. Sylwetka Summer jest zaprezentowana realnie, wyraźnie. Odnosi się wrażenie, jakby się ją znało, dobrze odbiera się jej emocje, rozumie motywy działania. W opowieści pojawiają się też dobrze znane z poprzednich części postacie, między innymi nieobliczalna Honey, kreatywna Sky, Paddy, lubiący być w centrum zainteresowania Alfie, czy tajemniczy Finch. Tym razem bardzo przyciąga uwagę postać Alfiego, którego możemy poznać z nieco innej strony, bardziej pozytywnej.

Tematyka, tak jak wspomniałam, jest życiowa i skłania do zastanowienia się. Jednocześnie przedstawiona jest w sposób dobry w odbiorze, dostosowany do wieku grupy docelowej, do której skierowana jest ta seria. Każda z okładek kolejnych tomów serii jest słodka i wyróżnia się grafiką i kolorystyką. Treść kolejnych części natomiast utrzymana jest na podobnym poziomie i najlepiej poznawać ją od początku, by nie stracić za wiele z tej ciekawej opowieści.

„Letnie marzenie” to książka, której treść wbrew pozorom nie jest taka lekka jak tytuł wskazuje, gdyż dotyka ważnego tematu, ale przedstawionego w sposób trafiający do serca. To mądra i ciekawa lektura, która daje do myślenia. Połączenie przyjemności czytania z prezentacją życiowych wydarzeń. Każdy kolejny tom ma w sobie to coś, co sprawia, że chce się więcej i z niecierpliwością wyczekuje się następnej części. Poznawanie kolejnych historii z serii jest natomiast jak delektowanie się smakiem czekoladek pięknie zapakowanych, z nietuzinkowym nadzieniem.

niedziela, 9 lutego 2020

"Światło księżyca" Jenn Bennett

Tytuł: Światło księżyca
Autor: Jenn Bennett
Wydawnictwo: IUVI
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 400

Osiemnastoletnia Birdie Lindberg to dziewczyna zafascynowana zagadkami do rozwikłania i pracą słynnych detektywów. Z uwagą obserwuje otoczenie, szukając tajemnic. Marzy jej się prawdziwa sensacja, coś intrygującego do odkrycia. Niespodziewanie nadarza się taka okazja, która pozwoli sprawdzić swoje możliwości. Pomysł podsuwa jej chłopak, którego miała nadzieję już nie spotkać na swej drodze. Chłopak, którego wcześniej spotkała raz, lecz to, co wówczas się wydarzyło wciąż wywołuje rumieńce na jej twarzy. Teraz, gdy podjęła pracę w hotelu okazało się, że on też tam pracuje, więc będą musieli jakoś sobie z tym poradzić. Z tym oraz z pewną zagadką a mianowicie jest podejrzenie, że właśnie do tego hotelu zagląda znany autor kryminałów. Nikt nie wie, jak się naprawdę nazywa, ani jak wygląda – mężczyzna bardzo ceni sobie prywatność. Co z tego wszystkiego wyniknie?

Moje pierwsze spotkanie z twórczością pisarki okazało się udane, a książka „Z głową w gwiazdach” warta była poświęconej jej uwagi. Przyjemna, wypełniona emocjami, z dobrze zarysowanymi głównymi bohaterami. Z rozmachu sięgnęłam po drugą powieść pisarki, która od jakiegoś czasu czekała już na półce. Czy to był dobry pomysł?

Zacznę od tego, co w książce spodobało mi się najbardziej, a mianowicie pomysł wplecenia w fabułę wątku związanego z rozwiązaniem zagadki i odkryciem tożsamości znanego autora bestsellerów. Wątek ten, tak jak i cytaty znajdujące się na początku każdego z rozdziałów dodają klimatu i pasują do głównej bohaterki, która tak lubi zagadki. Dziewczyna krok po kroku prowadzi z Danielem amatorskie śledztwo, kierując się stopniowo odkrywanymi śladami. Pojawiają się trudności, czasem mylne tropy, innym razem olśnienia naprowadzające na właściwą drogę. Kołacze się też pewna myśl, a właściwie pytanie. Czy mężczyzna pojawiający się w hotelu to naprawdę pisarz, czy może to tylko sprytny plan chłopaka na to, by zbliżyć się do Birdie? Na to pytanie Wam nie odpowiem. Wspomnę tylko, że zakończenie tego wątku okazuje się dosyć zaskakujące.

Bohaterowie to charakterystyczne grono. Niestety nie wzbudzają takich emocji, jak w poprzedniej książce pisarki. Pewne zachowania wydały mi się mniej realne, jakby przerysowane. Losy Birdie i Daniela splotły się po pierwszym spotkaniu i dalej nie wiedzą, co z tym wszystkim zrobić. Birdie nie wie, czego chce, jest zagubiona, ale wzbudza zainteresowanie. Daniel natomiast zaskakuje oryginalnymi pomysłami, spokojem – no może nie zawsze, wrażliwością. Ekscentryczną i oryginalną postacią jest Mona, która dodaje pazura opowieści i jest niczym egzotyczny ptak. Barwna, pewna siebie, ciepła i robiąca to, co uważa za słuszne bez względu na konsekwencje.

Książkę czyta się dobrze ze względu na lekki styl pisarski. Początek mniej przyciąga do lektury, lecz dalej wszystko nabiera rozpędu i poznaje się ją coraz lepiej, z większym zainteresowaniem. Ponadto autorka zaszyła w opowieści sporo istotnych tematów, czasem wręcz się wydaje, że jest ich nadmiar. Utrata bliskiej osoby, narkolepsja, depresja, lęk przed bliskością, skrywany żal, konsekwencje bagatelizowania problemów ze zdrowiem. Niemal każdy z bohaterów boryka się z własnymi problemami. Co prawda pierwsza książka pisarki wywarła na mnie większe wrażenie, to tej również warto dać szansę, ponieważ z każdym kolejnym rozdziałem przyciąga coraz bardziej.

„Tęsknota za ludźmi to trudne uczucie. Ale dopuszczanie do siebie nowych ludzi jest trudniejsze. Jednak nagroda za ten wysiłek była znacznie większa, niż mogłabym sobie wyobrazić. Rodzina to nie zawsze więzy krwi i nie ogranicza się do jednego drzewa. To raczej las.” str. 397

„Światło księżyca” to książka z ciekawą zagadką do rozwikłania i dwójką bohaterów borykających się z własną przeszłością, która wciąż o sobie przypomina i nierozerwalnie łączy się z tym, kim teraz są. Czy będą w stanie się z tym pogodzić? Czy chwila zapomnienia przerodzi się w coś więcej, czy pozostawi tylko wyrzuty sumienia? Przed bohaterami wiele pytań, na które muszą sobie sami odpowiedzieć a Wy wraz z nimi możecie tych odpowiedzi poszukać.

niedziela, 2 lutego 2020

"Z głową w gwiazdach" Jenn Bennett

Tytuł: Z głową w gwiazdach
Autor: Jenn Bennett
Wydawnictwo: IUVI
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 400

Niebo usiane gwiazdami, majestatyczne piękno gór i rozległy, nasycony zielenią las – to wszystko otacza Zorie, która dołączyła do znajomych wybierających się pod namiot. Gdy podejmowała tę decyzję nie wiedziała, że będzie tam również Lennon. Chłopak, którego unika, który był jej przyjacielem, a później odtrącił to, co między nimi zaczęło kiełkować. Wszystko to zaczyna ją przytłaczać, zwłaszcza że Zorie nie pozwala sobie na spontaniczność, otaczają ją plany, harmonogramy, kalendarze, lubi mieć wszystko pod kontrolą. Jakby tego było mało, niespodziewanie Zorie i Lennon zostają w głuszy sami, odcięci od cywilizacji, skazani na swoje towarzystwo. Muszą się wspierać, by nie zabłądzić i poradzić sobie w trudnych warunkach. Czy to możliwe, przy tak głęboko zakorzenionych urazach? Co sprawiło, że tak się od siebie oddalili?

Opis fabuły na okładce zapowiada lekką opowieść z wplecionym wątkiem miłosnym, co dobrze komponuje się z przyciągającą wzrok okładką, wypełnioną niebem pełnym gwiazd. Wiadomo, że w takich powieściach nie powinno zabraknąć emocji. Czy nie brak ich w tej książce?

Na początku poznajemy Zorie, młodą dziewczynę, tuż przed osiemnastymi urodzinami. Dziewczynę, która lubi mieć wszystko poukładane, wciąż dokładnie każde zadanie planuje, by niewiele mogło ją zaskoczyć. Nawet jej strój jest zawsze uporządkowany, dobrany kolorystycznie, zaplanowany. Nasuwa się pytanie, co sprawiło, że nie przepada za spontanicznością? Wyjazd pod namiot zupełnie nie pasuje do jej planu, lecz postanawia się tam wybrać i to zupełnie zaburza jej skrzętnie poukładane plany. Okazuje się też, że w jej życiu jest znacznie więcej tajemnic, o których nie miała pojęcia. Trudno z tym wszystkim się pogodzić. Osacza ją zagubienie. Autorka doskonale poradziła sobie z nakreśleniem tej postaci, która wzbudza sympatię i kibicuje się jej działaniom. Z zaangażowaniem obserwuje się wszystko, co nagle spada na jej głowę i nie jest to tylko przebywanie z Lennonem. Problemów jest znacznie więcej. Problemów, które zaczęły się piętrzyć i z początku trudno dojrzeć sposób na ich rozwiązanie.

„Cały czas bałam się, jak sobie poradzę w głuszy, pośród dzikich zwierząt. A może powinnam się była skupić na bardziej nurtującej zagadce: gdzie jest moje miejsce w cywilizacji?” str. 159

Lennon to postać równie dobrze zaprezentowana. Chłopak również boryka się z własnym bagażem doświadczeń. Otacza go pewna tajemniczość, autorka stopniuje wyjawianie informacji i nie odkrywa kart na początku. Zastanawiające jest, dlaczego Zorie i Lennon czują do siebie taką niechęć. Co takiego się wydarzyło? Na odpowiedź na to pytanie trzeba jeszcze poczekać. Relację Zorie i Lennona obserwuje się z ciekawością, w ich rozmowach nie brak humoru, utarczek słownych, żalu, ale też czuć wzajemne przyciąganie.

Zorie i Lennon to oczywiście nie jedyne postacie w tej książce. Bohaterów jest znacznie więcej i wzbudzają różne emocje. Każdy dobrze pasuje do opowieści, chociaż nie wszystkich poznaje się tak samo dobrze. Jest pewna siebie i rozkapryszona Reagan, przystojny i nieco irytujący Brett, czy też sympatyczna Avani. Wspomnieć należy jeszcze o Joy, której postawa porusza i daje do myślenia. Chciałoby się spotkać taką osobę na swej drodze.

Pisarka w lekki sposób przedstawiła szereg istotnych tematów, które mogą dotyczyć niejednej osoby. Przeplata się miłość z niechęcią, są trudne relacje rodzinne, kłamstwa i wzajemne oskarżenia, próba chronienia bliskich swoim kosztem, zaufanie i jego utrata. W życiu nie wszystko układa się tak, jakbyśmy sobie tego życzyli i nawet skrzętne planowanie tego nie zmieni.

„Planowanie nie uchroni cię przed katastrofą. Zmiany są nieuniknione a niepewność to mus. Jeśli obudowujesz się planami, tak że bez nich nie potrafisz funkcjonować, życie traci barwy.” str 373

„Z głową w gwiazdach” to pełna emocji opowieść, dobrze poprowadzona, ciekawa, z wyrazistymi bohaterami. Zabiera czytelnika w literacką podróż do labiryntu życiowych wydarzeń, ale też w piękne góry, na łono natury, gdzie wieczorem, patrząc na rozgwieżdżone niebo można się w nim zatracić i chociaż na chwilę odetchnąć od codziennych problemów.

wtorek, 7 stycznia 2020

"Charlie Hernández i Liga Cieni" Ryan Calejo

Tytuł: Charlie Hernández i Liga Cieni
Autor: Ryan Calejo
Seria: Charlie Hernández (tom 1)
Wydawnictwo: IUVI
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 304

Charlie to z pozoru zwyczajny chłopiec. Gdy pewnego dnia jego dom pochłania pożar a po rodzicach nie ma śladu, wszystko w jego życiu się zmienia. Pojawia się coraz więcej pytań bez odpowiedzi. Na domiar złego wyrastają mu rogi, a za jakiś czas pojawiają się też pióra, dobrze że w mniej widocznych miejscach. Co to wszystko oznacza? Co stało się z rodzicami? Chłopcu w jednej chwili przypominają się chwile spędzone z babcią i jej opowieściami o różnorodnych potworach. Babcia chętnie snuła takie historie, jakby chciała, by je zapamiętał, czasem by łatwiej je sobie wyobrazić popierała je rysunkami. Czy było w tym ukryte znaczenie? Teraz, gdy u niego pojawiły się niepokojące objawy, wydaje się to możliwe i Charlie postanawia dociekać prawdy. Chce dowiedzieć się, co wokół niego się dzieje. Niespodziewanie znajduje pomocnika, dziewczynę, która od dawna mu się podoba. Dokąd to ich zaprowadzi?

„Pamiętałem jej słowa jak żywe – historie o chodzących, gadających szkieletach. Czasem były to przyjazne, rubaszne duchy, które przy szczególnych okazjach wychodziły spod ziemi, żeby fetować z żywymi – na przykład w meksykańskie Święto Zmarłych. Kiedy indziej w przebraniu kostuchy przychodziły po tych, których czas na ziemi dobiegł końca.” str. 72 – 73

Zdecydowałam się na tę książkę, ponieważ skusiły mnie ciekawy opis oraz ładna okładka. Chciałam przeczytać coś lżejszego, ale interesującego i dlatego lekka powieść dla młodzieży wydała mi się dobrym rozwiązaniem. Wspominałam też już wielokrotnie, że chętnie sięgam po debiuty literackie, gdyż stanowią prawdziwą niespodziankę, czasem bardzo pozytywną, a innym razem niekoniecznie.

Główny bohater to chłopiec, któremu nie wszystko wychodzi tak, jakby tego chciał. Nie jest ulubieńcem w szkole, chociaż ma dobrych przyjaciół Alvina i Sama. Podoba mu się dziewczyna, która wydaje się nieosiągalna. To wszystko jednak, co zaprzątało mu dotychczas myśli zmienia znaczenie, gdy z jego domu zostają zgliszcza a rodzice znikają. Poprzednie problemy wydają się zupełnie nieistotne. Wygląda na to, że już nic gorszego nie może się wydarzyć, a tymczasem zaczyna dziać się wokół niego znacznie więcej, nie brak niepokojących sygnałów. Trzeba przyznać, że autor rzucił młodego bohatera w wir wydarzeń. W jego życiu wszystko się zmienia, a on stanął przed ważnym i skomplikowanym zadaniem, z którym musi się zmierzyć, by rozwikłać tajemnicę i dowiedzieć się, co tak naprawdę się dzieje. Charlie to postać dobrze nakreślona. Chłopiec ma chwile słabości, czasem czuje się zagubiony, ale też wykazuje się sprytem i odwagą. Dobrze śledzi się jego losy i obserwuje też pewne zmiany, które w nim zachodzą. Drugą postacią wysuwającą się na plan pierwszy jest Violet Rey, inteligentna, odważna, mająca smykałkę do rozwiązywania zagadek, wrażliwa. Być może wspólnie uda się im właściwie odczytać sygnały i dotrzeć do prawdy. Poza tą parą charakterystycznych postaci, w książce występuje znacznie więcej interesujących bohaterów, którzy działają na wyobraźnię i których warto poznać. Są dobre i złe charaktery, chociaż czasem trudno od razu to rozpoznać.

Świat wykreowany przez pisarza jest ciekawy i zaskakujący. Przenikają się mity i rzeczywistość, dzieje się wiele i wciąż pojawiają się nowe postacie. Ciekawe jest też wplecenie pewnych łamigłówek, które wspólnie z bohaterami możemy rozwiązać. Dzieje się tak wiele, że trudno odetchnąć, a to dopiero pierwszy tom.

Język jest lekki, opowieść interesująca, rozdziały krótkie. Podczas lektury można też poznać trochę hiszpańskich słówek, których tłumaczenie znajduje się na końcu. Początkowo to trochę utrudnia lekturę, łatwiej by było gdyby znajdowały się na danej stronie, chociaż w takiej formie jak jest nie muszą być one powtarzane. Jest też glosariusz, w którym w skrócie opisane są mityczne postacie pojawiające się w opowieści.

„Charlie Hernández i Liga Cieni” to intrygujący pierwszy tom serii, w którym młody bohater musi zmierzyć się z pewną tajemnicą i licznymi przeszkodami. To podróż do świata, w którym rzeczywistość miesza się z mitami.  Świata, pełnego przygód, w którym wszystko jest możliwe. Miejsca, w którym za każdym zakrętem może czaić się kolejne niebezpieczeństwo lub kolejna zagadka. Czy jesteście ciekawi, co przydarzyło się Charliemu i co oznacza Liga Cieni? Jeśli tak to zajrzyjcie do tej książki, którą czyta się szybko i z zainteresowaniem.

niedziela, 17 listopada 2019

"Piankowe niebo" Cathy Cassidy

Tytuł: Piankowe niebo
Autor: Cathy Cassidy
Seria: Bombonierki (tom 2)
Wydawnictwo: IUVI
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 288

Skye i Summer są siostrami bliźniaczkami. Niejedna osoba pomyśli pewnie, że to same plusy. Z wyglądu niewiele je różni, może poza stylem ubierania. Wydawało się też, że mają wiele wspólnych zainteresowań. W pewnym momencie Skye zaczęła zauważać, że jej zdanie mnie się liczy i że do Summer często lgną ludzie a ona zawsze stoi trochę z boku, w cieniu siostry. Nawet jej przyjaciele coraz częściej zaczynają pytać o Summer. Czy to możliwe, by spotykali się z nią, by być bliżej jej siostry? Skye postanawia coś zmienić, tylko sama nie wie, w jaki sposób mogłaby poprawić sytuację. 

Czas na drugi tom serii Bombonierki. Tom pierwszy zapamiętałam zarówno po słodkiej okładce, jak i jego głównej bohaterce Cherry. Teraz na plan pierwszy wysuwa się druga z sióstr Tanberry, czyli Skye. Chciałabym już na samym początku podkreślić, że opis na okładce w pełni nie zdradza, co tak naprawdę się dzieje. Byłam pozytywnie zaskoczona, ale o tym wspomnę jeszcze trochę później.

Autorka ma taki styl pisania, że w jej opowieść po prostu się wsiąka. Rozdziały są krótkie, ale treściwe, język plastyczny. W tym tomie dodatkowo został wpleciony pewien wątek, który nadał historii aury tajemniczości, dodał klimatu i to on sprawił, że z dużym zaciekawieniem czytało się dalej, a wszystko zaczęło się od Halloween. Więcej na ten temat nie chcę Wam zdradzać, abyście tak jak ja mieli niespodziankę zwłaszcza, że tak jak wspomniałam wcześniej, opis na okładce także o nim nie wspomina i słusznie. Dzięki temu jest element sporego zaskoczenia.

Skye to dziewczyna, na której ustach często gościł uśmiech, trochę zwariowana, mająca swój styl, lubiąca vintage. W pewnym momencie jej uśmiech gaśnie i zaczyna trochę stronić od ludzi. Ma poczucie, że jest gorsza od swojej bliźniaczki. Czy dobrze interpretuje wszystkie sygnały? Pod otoczką lekkości pisarka porusza istotne tematy związane między innymi z wkraczaniem w dorosłość. Poczucie, że jest się gorszym może skutecznie zatruć myśli i zablokować pozytywne działania. Do tego dochodzą pierwsze miłości, podążanie za innymi, bo tak lepiej, bo takie są oczekiwania. W takim wieku wszystko wydaje się bardzo ważne i trudno odnaleźć siebie, podążać we własnym kierunku. Pokazują to nie tylko wydarzenia związane z Skye, ale także z jej siostrami i przyjaciółmi. Zwłaszcza mam tu na myśli Millie i Alfiego.

Na koniec muszę przyznać, że nie próbowałam jeszcze pianek w gorącej czekoladzie, ale po tej lekturze mam je w planach. Swoją drogą sam tytuł kojarzy się z kolejnym smakiem w pudełeczku bombonierek, ale ma także pewne ukryte znaczenie, które w pewnym momencie staje się oczywiste i dopełnia całość. Sprytnie pomyślane. Jak więc widzicie wszystko razem splata się w przemyślany sposób dając ciekawy i wielowymiarowy obraz. Dobrym pomysłem jest też dodanie na końcu książki krótkich informacji na temat każdej z sióstr Tanberry oraz przepisu na coś słodkiego.

„Piankowe niebo” to słodko zapakowana ciekawa opowieść, w której nie zabrakło istotnych zagadnień, charakterystycznych bohaterów i elementów zaskoczenia. Osnuta nutką tajemnicy, która wplata się w życie codzienne rodziny Tanberry. Drugi tom serii urzekł mnie jeszcze bardziej niż pierwszy i mam nadzieję, że równie pozytywne wrażenia będę miała czytając kolejne tomy. Usiądźcie więc wygodnie i cieszcie się tą ciekawą opowieścią, poznając Skye i jej historię.

niedziela, 13 października 2019

Jesienne premiery Wydawnictwa IUVI

Chętnie sięgam po literaturę młodzieżową, chociaż już dawno nie jest to mój przedział wiekowy. Książki te jednak pozwalają oderwać się codzienności i zapewniają rozrywkę. Mogą także stanowić miłą odmianę po trudniejszych tytułach. Poniżej przedstawiam Wam jesienne premiery Wydawnictwa IUVI. Czy słyszeliście o tych powieściach? Czy macie je w planach?

***
„Piankowe niebo” to II tom serii „BOMBOnierki”. Tysiące nastolatek pokochało I tom serii o przesłodkim tytule „Wiśniowe serce”!

Skye jest wesołą i uroczą dziewczyną z odrobiną szaleństwa i zamiłowaniem do staroci oraz stylu vintage. Ma siostrę bliźniaczkę Summer – niby są identyczne, ale Skye od zawsze czuje się gorsza od siostry. Wciąż czuje się „tą drugą”. Nawet Alfie, najlepszy przyjaciel Skye, ostatecznie przyznaje, że zakochał się nie w niej, ale w Summer – to boli… Chociaż Skye kocha siostrę najbardziej na świecie, także chciałaby zostać zauważona, chciałaby wreszcie zabłysnąć. Tylko jak wyjść z cienia, pozostając sobą?


***
„Światło księżyca” to najnowsza propozycja Jenn Bennett, autorki bestsellerowej powieści „Z głową w gwiazdach”!

W świetle księżyca miłość chodzi własnymi ścieżkami...
Miłośniczka kryminałów Birdie Lindberg ma osiemnaście lat i naprawdę wybujałą wyobraźnię. Wychowana przez surowych dziadków ucieka w świat fantazji, w którym gra dzielnego detektywa – każdy nieznajomy jest podejrzany. Jednak w realu Birdie pozwala sobie na chwilę zapomnienia z… obcym chłopakiem! A potem chce zapaść się pod ziemię. Zwłaszcza że kiedy w wakacje podejmuje pracę jako recepcjonistka w hotelu, okazuje się, że obcy chłopak nie jest już taki obcy…
Birdie ma jednak nadzieję, że z introwertycznej marzycielki przemieni się w odważną zdobywczynię świata, a sympatyczny Daniel Aoki zgłosi się na ochotnika, by zostać jej przewodnikiem. Chłopak pracuje na tej samej nocnej zmianie co Birdie i każdego ranka wysiaduje na nabrzeżu przy jej ulubionej knajpce. Daniel podziela również jej apetyt na intrygę – natknął się nawet na prawdziwą sensację: słynny, zachowujący anonimowość autor bestsellerów – nigdy wcześniej niewidywany publicznie – potajemnie spotyka się z kimś w ich hotelu.

Aby wyśledzić, co ukrywa pisarz, Birdie musi wyjść ze swojej skorupy… odkrywając, że najbardziej zawikłanym rebusem ze wszystkich mogą być jej uczucia do nieuchwytnej zagadki, jaką jest Daniel.





***
Jeśli lubisz książki o pędzącej jak burza akcji, pełne niezwykłych istot, nawiązujące do mitologii, przesiąknięte magią – jak opowieści o Percym Jacksonie czy Aru Shah – "Charlie Hernández i Liga Cieni" jest dla Ciebie wymarzoną lekturą!

Co byś zrobił, gdyby nagle zaczęły ci rosnąć rogi i pióra?
Charlie zawsze był dumny za swojego pochodzenia. Uwielbia latynoską kulturę, a zwłaszcza baśnie i legendy – opowieściom babci zawdzięcza niemal encyklopedyczną wiedzę na temat potworów i upiorów, które od pięciuset lat rozpalają wyobraźnię dzieci z Półwyspu Iberyjskiego i Ameryki Łacińskiej. I chociaż babcia czasem dawała mu do zrozumienia, że w tych historiach może tkwić ziarno prawdy, Charlie brał je za wytwór wyobraźni.
Kiedy jednak zaczęły mu rosnąć rogi i pióra – objawy te niepokojąco pasują do legendy, którą często opowiadała mu babcia – Charlie nagle został wciągnięty w świat, w którym mityczne istoty będące żywym wcieleniem latynoskich legend wkraczają w jego życie. Co więcej – wydają się widzieć o nim więcej niż on sam.

Wkrótce Charlie orientuje się, że znalazł się w krzyżowym ogniu między Ligą Cieni, tajnym stowarzyszeniem legendarnych bohaterów, którzy za cel stawiają sobie ochronę Świata Żywych, a La Mano Peludą (aka Włochatą Ręką) – sprzysiężeniem złych duchów chcących przejąć władzę nad ludzkością. Mając do pomocy Violet Rey – w której podkochuje się od dziecka – i opowieści babci, w których kryje się wiele cennych wskazówek, Charlie musi sobie poradzić w świecie, którym rządzą wiedźmy i potwory, a po nocach straszą stwory przerastające ludzką wyobraźnię. Musi, jeśli chce się dowiedzieć, co się z nim dzieje i czym tak naprawdę jest, i uratować zaginionych rodziców (a może nawet świat).
 


 ***
Harry Potter i Percy Jackson na pewno znają już Sophie Foster – ta trójka zmieniła świat. Czas na Ciebie! Bestsellerowa seria „Zaginione Miasta” – wznawiana, tłumaczona i sprzedawana w wielotysięcznych nakładach – wreszcie trafia do rąk polskich czytelników!

Sophie ma pewien sekret – słyszy myśli innych ludzi. I nie ma pojęcia dlaczego. Zawsze jednak uważała, że tę zdolność na pewno da się jakoś logicznie wytłumaczyć. Do czasu gdy poznaje Fitza, tajemniczego chłopaka, który pojawia się nie wiadomo skąd i również czyta ludzkie myśli.
Wkrótce Sophie dowiaduje się szokującej prawdy: świat ludzi nie jest jej prawdziwym domem. W mgnieniu oka musi zostawić za sobą wszystko, co do tej pory znała i kochała – w tym  rodzinę – i nauczyć się zasad panujących w świecie Zaginionych Miast (a nie wszyscy są tam zachwyceni jej powrotem do „domu”).  Musi także dotrzeć do tajemnic tkwiących głęboko w jej pamięci – kim jest naprawdę, dlaczego przez tyle lat ukrywano ją w świecie ludzi i dlaczego jest tak ważna dla swojego nowego starego świata – zanim te informacje wpadną w niepowołane ręce osób, które są gotowe dla nich zabić…


Źródło okładek i opisów: Wydawnictwo IUVI

piątek, 16 sierpnia 2019

"Twoje fotografie" Tammy Robinson

Tytuł: Twoje fotografie
Autor: Tammy Robinson
Wydawnictwo: IUVI
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 336

Jaki prezent chcielibyście dostać na urodziny? O czym marzycie? Ava odkąd była mała marzyła o pięknym ślubie. Żyła w przekonaniu, że być może za jakiś czas spotka odpowiednią osobę, do której jej serce zabije mocniej i wówczas spełni się jej marzenie. Jeszcze ma czas. Wszystko przekreśla jedna wiadomość, którą otrzymuje w swoje dwudzieste ósme urodziny. Rak wrócił i tym razem nie ma już nadziei. Pozostał jej jeszcze rok. Ta wstrząsająca informacja sprawiła, że czas jakby przyspieszył. Jak spędzić rok, gdy ma się świadomość, że jest on ostatni? Ava postanawia spędzić ten czas, który jej pozostał po swojemu, ciesząc się każdym momentem danym jej od losu i przygotowując ślub, o jakim zawsze marzyła, mimo braku pana młodego. Pomagają jej rodzice i przyjaciółki, a wiadomość o tym wydarzeniu rozchodzi się lotem błyskawicy i przedostaje się do mediów. Zdarza się jeszcze coś, co mocniej zawirowuje i tak już skomplikowaną sytuację. Czy Ava spełni swoje marzenie o pięknym przyjęciu pożegnalnym?
„Jestem gwiezdnym pyłem; dmuchnij za mocno, a zupełnie się rozsypię.” str. 8

Trudno sobie nawet wyobrazić sytuację, w której znalazła się Ava. Młoda kobieta, mająca wiele planów i jedno wielkie marzenie. Wiadomość o powrocie choroby odmienia zupełnie jej życie, przekreśla dalsze plany. Jedni w takiej sytuacji się poddają, inni walczą i czerpią z życia jak najwięcej aż do ostatniej chwili, do ostatniego oddechu. Ava wybiera tę drugą opcję, chociaż zdarzają się jej chwile zwątpienia i buntu i wcale nie budzą zdziwienia. Jej postawa wzbudza podziw i daje do myślenia zwłaszcza, że rak to wyniszczająca choroba, pełna bólu i chwil słabości. Dla tak młodej osoby, która już raz walczyła o zdrowie i wie jak to wygląda nie jest to łatwa decyzja, by się nie poddawać i do końca być z najbliższymi jednocześnie spełniając własne marzenie.

Powieść wywarła na mnie duże wrażenie. Nie spodziewałam się, że aż tak wiele emocji będzie z niej płynęło. Uczuć i różnorodnych emocji nie brakuje zwłaszcza, że choroba Avy nie dotyczy przecież tylko jej samej, ale z równą siłą uderza w jej najbliższych. To przytłaczająca wiadomość dla bliskich jej osób, rodziców i przyjaciółek, którzy wiedzą, że mają tak niewiele czasu by się pożegnać. Każdy inaczej radzi sobie z bólem, chociaż też nie mogą za mocno go okazywać, by nie przygnębiać Avy jeszcze bardziej. Widać także jak wiele ciepła można otrzymać od innych i jak duże ma to znaczenie. W takim momencie nieistotna jest kariera zawodowa, liczą się ludzie i ich bliskość.
„Patrzę, jak gwiazdy bledną i niebo rozjaśnia się od czerni, przez atramentowy granat, po błękit. Patrzę na horyzont w mglistych barwach poranka. A potem się uśmiecham, oddycham i dziękuję, że przetrwałam kolejną noc i podarowano mi kolejny dzień. Bo to naprawdę jest dar. Teraz to wiem.” str. 74

Opowieść poznaje się jednym tchem zupełnie zapominając o upływającym czasie. Główna bohaterka zapada w pamięci i bardzo dobrze odbiera się jej emocje. Jej los jest wypełniony smutkiem, chociaż także pięknymi i szczęśliwymi chwilami. Widać też jak wiele daje prawdziwa przyjaźń. Jej przyjaciółki Kate i Amanda to dwie osoby o zupełnie innym usposobieniu. Znają się od dawna i wspierają w trudnych momentach. Teraz są bardzo potrzebne Avie. Czuć więź, która je łączy. Dobrze się obserwuje ich relacje. Pewnie każdy chciałby mieć takie przyjaciółki.

Autorka wplotła też równie ważny wątek rodzącego się uczucia, które tak naprawdę nie ma możliwości się w pełni rozwinąć i pojawia się zupełnie niespodziewanie. Ava staje przed kolejną, ważną decyzją, która zaważy nie tylko na jej losie. Czy da się ponieść uczuciom, czy raczej z nich zrezygnuje w obliczu nieuchronnego losu? Każda z możliwości niesie ze sobą ból, gdyż maksymalnie za rok jej już nie będzie.

„Twoje fotografie” to misternie utkana z emocji opowieść, w której przeplata się miłość, przyjaźń, smutek i ból oraz czuć nieuchronność losu. Nikt z nas nie wie, co przyniosą kolejne dni i jak dalekie plany na przyszłość można snuć. Dlatego warto cieszyć się każdą chwilą tak, jakby była ostatnia. Zatrzymać się na chwilę w codziennym pędzie, spojrzeć w niebo, poczuć promienie słońca na skórze, uśmiechnąć się do mijanej osoby. Zachęcam Was do poznania tej opowieści, która sprawia, że czułe struny w sercu zaczynają drgać a w oku nie raz zakręci się łezka, chociaż na ustach też nie raz zagości uśmiech.

poniedziałek, 15 lipca 2019

"Wiśniowe serce" Cathy Cassidy

Tytuł: Wiśniowe serce
Autor: Cathy Cassidy
Seria: Bombonierki (tom 1)
Wydawnictwo: IUVI
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 278

Każdy z nas jest inny. Różne rzeczy nam się podobają, inne mamy cele i marzenia, cechy charakteru. Dzięki temu świat jest ciekawszy. Jak pięknie zapakowana bombonierka, pełna tajemnic, w której można odkrywać różne smaki i kolory. Jednym z nich jest wiśniowe serce a w nim opowieść o Cherry Costello, dziewczynie trzymającej się na uboczu, z głową w chmurach i wieloma marzeniami, z których jedno, to najważniejsze, wygląda na to, że mogłoby się spełnić. W jednej chwili ma możliwość pozostawienia pewnych rzeczy za sobą i oderwania się od tego, co ją przygnębia i stać się częścią nowej rodziny. Wygląda to dobrze, aż do momentu, gdy na jej drodze staje chłopak Honey, przyrodniej siostry. Czy wszystko musi się aż tak bardzo skomplikować?

Fabuła pod osłoną lekkości niesie sporą dawkę życiowych wydarzeń, dylematów, trudnych decyzji i kłopotliwych sytuacji. Z pozoru jest prosta, lecz w tej przyjemnej formie ukazuje losy młodej dziewczyny, która próbuje się odnaleźć w nowej dla niej sytuacji. Być może jej sposób uciekania od niemiłych komentarzy nie jest najwłaściwszy, a brnięcie w tym kierunku nie przyniesie nic dobrego, to jest to dla niej jakaś forma obrony przed atakiem. Gdy ojciec wraz z nią postanawia przeprowadzić się do kobiety, którą pokochał, Cherry dołącza do rodziny, w której w pakiecie dostaje cztery siostry. Dla każdej z nich to nowa sytuacja i zachwianie dotychczasowego porządku. Gdy do tego pojawia się pewien zbuntowany chłopak atmosfera się zagęszcza a sytuacja komplikuje jeszcze bardziej. Co z tego wyniknie?

„Marzenia tak łatwo się nie spełniają. Jak w ogóle mogłam pomyśleć, że to takie proste? Gdziekolwiek jestem, cokolwiek robię, zawsze znajdzie się jakaś złośliwa lala, która narobi kłopotów, próbując zmącić moje szczęście.” str. 63

Cherry to postać na wskroś prawdziwa. Dobrze odbiera się jej emocje, rozumie zachowanie i patową sytuację, w której się znalazła. To inteligentna, młoda dziewczyna, która ze względu na trudniejszą sytuację rodzinną spotyka się z przytykami, brakiem zrozumienia. To sprawia, że obiera pewną formę obrony, która w jej przekonaniu jest dobra, a tak naprawdę przysparza jej tylko więcej kłopotów. Z drugiej strony jest Honey, rozkapryszona, wiecznie niezadowolona, szukająca zwady. Wzbudza antypatię niemal od początku, lecz gdy lepiej się ją poznaje jest się w stanie częściowo zrozumieć jej położenie. Nie wzbudza to akceptacji, ale wyjaśnia powody jej zachowania. Charlotte Tanberry to kolejna postać, która przyciąga uwagę, chociaż raczej należy do tych drugoplanowych. Wyrozumiała, lecz równocześnie stanowcza, ciepła, lecz potrafiąca też zganić. Spodobała mi się jej postawa w obliczu kryzysu, sprawiedliwe podejście, lecz również nie rezygnowanie z własnego szczęścia. Mogłabym też jeszcze wymienić kilka postaci, które przyciągnęły moją uwagę, lecz myślę, że będzie lepiej, gdy poznacie je sami.

„Sakura wybuchła płaczem, ale mama przytuliła ją mocno i powiedziała, żeby się nie smuciła, bo życie jest takie jak kwiaty wiśni – piękne, lecz kruche – i cała sztuka w tym, by cieszyć się jego pięknem, póki trwa, i korzystać z każdej danej nam sekundy….” str. 106

Książka kierowana jest do młodzieży, ale myślę, że bez względu na wiek czyta się ją równie szybko i dobrze. To taka miła odskocznia od własnych problemów i skupienie na sytuacji Cherry Costello i jej nowej rodziny. Problemy w niej poruszane są istotne i mogą odnosić się do sytuacji wielu osób. Są emocje, realizm i po prostu barwy życia.

„Wiśniowe serce” to słodko kwaśna niczym wiśnia, ale też gorzka niczym bywa czekolada opowieść o Cherry, rodzinie i miłości, smutkach i radościach, popełnianych błędach, marzeniach i porażkach. Życiowa, wypełniona emocjami pierwsza część serii, która jednocześnie uzmysławia jak w życiu ważna jest rodzina, poczucie bezpieczeństwa, ale też walka o siebie i własne marzenia. Otwórzcie więc tę pięknie zapakowaną bombonierkę i cieszcie się jej smakiem rozpoczynając od wiśniowego serca, by na koniec opowieści otrzymać przepisy na przysmak wiśniowo czekoladowy i czekoladową krówkę z wiśniami.

wtorek, 30 października 2018

"Na krawędzi mroku" Jeff Giles

Tytuł: Na krawędzi mroku
Autor: Jeff Giles
Wydawnictwo: IUVI
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 356

Iks wie doskonale, co oznacza ból, przemoc, bezradność i strach. Doświadczył tego na własnej skórze. Odkąd poznał Zoe wie też, co oznacza szczęście. To dla jej bezpieczeństwa musi wrócić na Nizinę, bez szans na lepsze jutro. Najważniejsze jest, że dzięki temu nic nie będzie groziło Zoe i jej rodzinie. Tak mu się przynajmniej wydaje do czasu, gdy niespodziewanie spotyka Zoe na Nizinie, w miejscu, w którym nigdy nie powinno jej być. Jak tu trafiła? Jak zakończy się konfrontacja Iksa z lordami? Czy jest chociażby iskierka nadziei na lepsze jutro?

Z niecierpliwością oczekiwałam na kontynuację „Na krawędzi wszystkiego”. Pierwsza część wzbudziła wiele pozytywnych wrażeń zarówno dotyczących wykreowanego świata, jak i postaci go zamieszkujących. Najmocniej w pamięci zapadła mi postać Iksa i ciekawa byłam jego dalszego losu. Wiadomo, że różnie to bywa z kontynuacjami. Czasem są równie dobre, innym razem wręcz przeciwnie. Jaka okazała się druga część?

Po zakończeniu lektury drugiego tomu muszę przyznać, że trzyma poziom poprzedniej części, a nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że jest od niej lepszy, bardziej intrygujący.  Świat zaprezentowany przez pisarza jest zgodnie z tytułem i okładką bardziej mroczny. Nizina już wcześniej nie wydawała się przyjemnym miejscem, ale teraz to uczucie się tylko spotęgowało. Poznajemy jej zakamarki i miejsca, w których brak jest współczucia a dominuje brutalność i chęć niesienia bólu. Takim przykładem może być wzgórze, na którym rządzi Hrabina. Plastyczne opisy potęgują tylko niepokój i mocno oddziałują na wyobraźnię. W tej części akcja w głównej mierze rozgrywa się właśnie na Nizinie, którą przesłania mrok szybko rozprzestrzeniający się w ludzkich sercach i zmieniający je na zawsze. Mrok, który gęstnieje wraz z każdym kolejnym krokiem w tej krainie.

„Ostatnim, co usłyszał, nim stracił przytomność, były słowa: „Nie jesteś WYJĄTKOWY i nie masz IMIENIA.”. „ str. 92

Na uwagę zasługują także kreacje bohaterów, tak charakterystyczne, że nie sposób ich pomylić. Największe wrażenie nadal wywołuje Iks, jego postawa, chęć ochrony bliskich przesłaniająca własne pragnienia, poczucie odpowiedzialności. To postać, która wzbudza cieplejsze uczucia od samego początku, łącząca w sobie wrażliwość i siłę. Zoe nieco mniej zaznacza się w opowieści, chociaż też potrafi pokazać pazurki i wykazać się odwagą i poświęceniem w obliczu zagrożenia. W gronie najbliższych Zoe wyróżnia się jej brat Jonah, czy też dwójka przyjaciół: Val i Dallas. Z postaci przebywających na Nizinie to zdecydowanie w pamięci zapadają: Wyrywaczka, Sylvie oraz Melania zwana Melancholiczką. Grono jest tak barwne i różnorodne, że można by było jeszcze długo wymieniać. Wspomnę jeszcze o zaskakującym Śliwce, czy też dwójce lordów o imionach Regent  i Derwisz.

Akcja płynnie sunie do przodu, zabierając czytelnika w nowe, niepokojące obszary krainy. Przeplata się sporo wydarzeń, ale wszystkie ostatecznie schodzą się w jeden punkt. Iks nadal poszukuje rodziców mając nadzieję, ze ich odnalezienie pozwoli rozwiązać zagadkę jego przebywania na Nizinie i rozjaśni nieco jego przyszłość. Nie jest to jednak takie proste, ma pewne wskazówki, ale nie sposób z początku właściwie ich zinterpretować. Wyjaśnienie przychodzi z czasem i jest dosyć zaskakujące. Sam pomysł na fabułę jest oryginalny a wykonanie lekkie i obrazowe.

„Na krawędzi mroku” to udana, intrygująca i świetnie poprowadzona opowieść przenosząca czytelnika do pełnego tajemnic i mroku świata, w którym czai się zło i nie brak zaskakujących wydarzeń oraz pełnych życia bohaterów. Gdy już raz trafi się na Nizinę to trudno o niej zapomnieć, tak jak i o wzbudzającym sympatię Iksie. Czy jesteście ciekawi jego historii? Jeśli tak to zachęcam do sięgnięcia po tom pierwszy.

poniedziałek, 23 lipca 2018

"Ostatni Namsara" Kristen Ciccarelli

Tytuł: Ostatni Namsara
Autor: Kristen Ciccarelli
Seria: Iskari (tom 1)
Wydawnictwo: IUVI
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 416

Świat pełen jest miejsc pełnych tajemnic i magii. Jednym z nich jest Ryft. Rozległe tereny, na których skrywają się smoki. Tropienie ich z każdym dniem staje się coraz trudniejsze, lecz Asha zna sposób by je przywabić do siebie, w końcu jest Iskari, tą, która niesie śmierć i zagładę. Ludzie się jej boją, odwracają wzrok, ale swoje zadania wykonuje dobrze, z każdego polowania wraca z głową smoka. Tego oczekuje od niej ojciec, król Firgaardu. Wiedziała, że jest coś, czemu nie jest się w stanie oprzeć żaden smok – niebezpieczne, zakazane, stare historie. Zaczyna więc kolejną opowieść, by przywołać potężnego smoka, z którym musi się zmierzyć.

„Pradawny był samotny. Stworzył więc sobie dwoje towarzyszy. Pierwszego zrobił z nieba i ducha i nadał mu imię Namsara. Namsara był złotym dzieckiem. Kiedy się śmiał, w jego oczach błyszczały gwiazdy. Kiedy tańczył, milkł szczęk oręża. Kiedy śpiewał, goiły się rany. Sama jego obecność była nicią spajającą świat.” str. 18

Piękna okładka oraz opis fabuły od razu zwróciły moją uwagę. W ostatnim czasie rzadziej sięgam po ten gatunek literacki i zaczęło mi go brakować. Ponadto ciekawa też byłam, jak autorka poradziła sobie w debiucie literackim. Muszę przyznać, że jej powieść skutecznie zawładnęła moim czasem, zabierając mnie w podróż do wielowymiarowego, pięknego i niebezpiecznego zarazem królestwa.

Asha to młoda dziewczyna, na której barkach spoczywa ogromna odpowiedzialność. Przyzwyczaiła się do tego, że ludzie się jej boją, nie patrzą w jej oczy, tylko ojciec nie odwraca wzroku od jej oszpeconej twarzy. Jej zadaniem jest polowanie na smoki i tylko to się dla niej liczy. Głęboko, na dnie serca schowała swoje pragnienia. Skutecznie zakrywały je wyrzuty sumienia i cienie przeszłości. Tylko w taki sposób mogła nadal funkcjonować, ukrywając ból. Dzieje się jednak coś, co burzy jej spokój, rozbudza niepokój i nie daje o sobie zapomnieć. 

Główna bohaterka wzbudza sporo emocji, czuje się jej siłę i wrażliwość, poczucie odpowiedzialności, ale też chęć zapomnienia. Krok po kroku poznaje się też jej historię, która początkowo jest zamglona i niejasna, ale stopniowo ujawniane są kolejne jej skrawki. Pozory mogą mylić. W książce znajdziecie też wiele innych, ciekawych i dobrze nakreślonych postaci. Przykład mogą stanowić: odważny Torwin, zaskakujący Dax, oddana Szafira, wzbudzająca respekt Roa czy egoistyczny Jarek. Zapomnieć nie można też o smokach, do których należy nieprzewidywalny i potężny Kozu, czy ciekawski i przekorny Cień. Los każdego z bohaterów jest nierozerwalnie wpleciony w opowieść niczym w makatę, tworząc wspólnie fantastyczny obraz.

Zaskoczyła mnie ta książka. Spodziewałam się ciekawej historii, wypełnionej magią i smokami i w tym wypadku się nie zawiodłam, ale autorka pod tą otoczką poruszyła też trudniejsze tematy. Wśród nich jest utrata bliskiej osoby, życie zgodnie z oczekiwaniami innych, toksyczne relacje, nienawiść zatruwająca umysł, samotność, wsparcie w trudnych chwilach, przyjaźń, miłość, uprzedzenia, stereotypy. Wszystko to przeplata się w kolażu różnych wydarzeń, które podtrzymują napięcie i wzbudzają zainteresowanie. Cały czas dzieje się coś nowego, odkrywane są okruszki tajemnicy, która czekała w ukryciu przez wiele lat. Naprzemiennie z bieżącymi wydarzeniami prezentowane są stare opowieści, które pozwalają lepiej poznać historię świata wykreowanego przez pisarkę. Są też spoiwem łączącym to, co było z tym, co jest.

„Ostatni Namsara” to przyciągająca, piękna i mroczna opowieść, w której splata się wiele ciekawych wydarzeń i zapadających w pamięci postaci. Lekko poprowadzona, wzbudza zainteresowanie i emocje. Są smoki, jest dawka magii, ale też tajemnice, wątek miłosny i barwny, wielowymiarowy świat, który dopiero zaczynamy poznawać. Sądzę, że skrywa znacznie więcej tajemnic, gdyż to dopiero pierwszy tom serii. Opowieści bywają niebezpieczne. Czy jesteście gotowi, by poznać Iskari, odkryć tajemnicę pewnego królestwa i poznać ostatniego Namsarę?

niedziela, 28 stycznia 2018

"Na krawędzi wszystkiego" Jeff Giles

Tytuł: Na krawędzi wszystkiego
Autor: Jeff Giles
Wydawnictwo: IUVI
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 384

Nizina – miejsce potępione, mroczne, w którym króluje ból i rezygnacja. Niewielu o nim wie, a ci nieliczni nie mają już odwrotu. Gdy się tu trafi, nie ma drogi powrotnej. To miejsce dla straceńców, dusz potępionych. Tych, którzy przegrali swoje życie i trafili tu w następstwie swoich czynów. Iks dobrze je zna. Jest łowcą głów służącym lordom z Niziny. Właściwie to nie miał nawet imienia, zanim poznał Zoe. Wszystko poszło nie tak. Miał tylko wykonać kolejne zadanie, ale na jego drodze stanęła dziewczyna szukająca w zamieci śnieżnej młodszego brata. Nie powinni się spotkać. Dwie zagubione dusze, z dwóch tak odmiennych światów. Jak to się dla nich zakończy? Jakie konsekwencje poniesie Iks?

„Powiedział, że tam, skąd przybył – a nazywał to miejsce Niziną – każdego przybysza w chwili, gdy tam dociera, pozbawia się imienia, jak ziarno odzierane z łupiny, by przypomnieć mu, że jest nikim i niczym.” str. 9

Opis fabuły od razu wzbudził moje zainteresowanie. Z jednej strony świat, który dobrze znamy, z drugiej Nizina i prawa w niej rządzące. Miejsce pełne strachu, brutalności i zła. Do niego trafiają dusze, które na to zasłużyły. 

Na początku poznajemy Zoe, siedemnastoletnią, zagubioną dziewczynę, która stara się pozbierać po stracie ojca. To nie jedyna tragedia, która w ciągu roku się wydarzyła. Zaginęły jeszcze dwie bliskie jej osoby. Trudno to wytłumaczyć i ciężko sobie z tym poradzić. Zoe stara się walczyć, patrzeć pozytywnie. Pomaga matce w opiece nad młodszym bratem o imieniu Jonah. Pewnego dnia, gdy wokół szaleje burza śnieżna jej brat znika. Gdy Zoe rozpoczyna poszukiwania nawet nie podejrzewa, jak bardzo ten dzień odmieni jej życie. Pozna dwie osoby o mrocznych duszach. Jedna jest niebezpieczeństwem, druga niewiadomą. To, co zobaczy, nie może być prawdziwe. W jej myślach i sercu zapanuje chaos.

Pisarz dobrze nakreślił każdą z postaci, dzięki czemu książkę czyta się z zainteresowaniem. Zoe mimo młodego wieku stara się zachowywać odpowiedzialnie, chociaż niekoniecznie jej to wychodzi. Ich matka dużo pracuje, by utrzymać rodzinę. Zoe stara się być silna, żyć dalej. Iks to równie zagubiona dusza. Nizina to jego dom. Nie zna innego. Jego życie to głównie wykonywanie zadań, bez wytchnienia, bez zbędnych pytań, marzeń, planów na przyszłość. Gdy poznaje Zoe zaczyna chcieć czegoś więcej, przepada rutyna dnia codziennego. Zwykłe zadania już nie wystarczają, wszystko się zmienia. Wśród bohaterów mocno zaznaczają się też Wyrywaczka i Bijak. Mimo, że ich los jest przesądzony i skrywają mroczne sekrety, to ich historia i role do odegrania ubarwiają opowieść.

„Stało tam czterech strażników wyglądających jak jedna wielogłowa bestia. Byli brudni i mieli twarze usiane bliznami. Ich odzienie stanowiło dziwaczną zbieraninę różnych elementów, gdyż – jak lordowie – ubierali się w to, co skradli więźniom.” str. 157

Książka skierowana jest do młodzieży i w takim też stylu została napisana. Język powieści dostosowany jest do wieku odbiorców, a dialogi dobrze wkomponowane w treść. Pewne wydarzenia łatwo przewidzieć, inne stanowią prawdziwą niespodziankę. Całość czyta się dobrze, z ciekawością przewracając kolejne strony, aż nie wiadomo kiedy trafia się na ostatnią. To pierwszy tom serii, więc nie na wszystkie pytania otrzymujemy odpowiedzi. Zakończenie pozostawia otwarte drzwi do dalszej części opowieści. Ciekawa jestem, co się jeszcze wydarzy i jakie są korzenie Iksa.

Świat wykreowany przez pisarza poznaje się krok po kroku, z ciekawością, co rusz odkrywając nieco inne jego oblicze. Myślę, że jeszcze trochę zagadek skrywa się w jego zakamarkach i z chęcią je odkryję.

„Na krawędzi wszystkiego” to pierwszy tom serii dla młodzieży, która przyciąga ciekawą fabułą i wzbudzającymi emocje bohaterami. Niczym zamieć śnieżna wprowadza zamęt i nie pozwala o sobie zapomnieć. Bohaterowie są wyraziści, akcja równo płynie do przodu i niespodzianek nie brakuje. Są też momenty przewidywalne, ale należy też pamiętać, że to powieść skierowana do nastoletnich czytelników. Książka wzbudziła moje zainteresowanie i zachęciła do kolejnego tomu. Na styku dwóch światów zacierają się granice, marzenia i plany. Wszystko staje się możliwe. Ścierają się nieznane siły. Czy jesteście ciekawi, jaki będzie wynik tej potyczki?