piątek, 22 lipca 2022

"Twój uśmiech" Ilona Gołębiewska

Tytuł: Twój uśmiech
Autor: Ilona Gołębiewska
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2022
Liczba stron: 352

Lena Mazur niesie już swój bagaż doświadczeń i chociaż nadal wracanie pamięcią do niektórych wydarzeń z przeszłości jest bolesne, udało się jej odzyskać spokój i poczucie bezpieczeństwa. Ma dobre stanowisko w liczącej się na rynku firmie i córeczkę Basię, która jest jej promykiem w pochmurne dni. Są takie chwile, gdy samotność puka do jej serca, ale na razie nie znalazła osoby, która zburzyłaby mur, którym kobieta się otoczyła po nieudanym i pozostawiającym traumatyczne wspomnienia związku z Borysem. Nic nie zapowiada tego, co ma nastąpić. Po latach, niczym z koszmaru po raz kolejny pojawia się on. Z firmą, z którą wiązała swoją przyszłość musi się rozstać w mało przyjemnych okolicznościach. Problemy piętrzą się coraz bardziej. Czy z pomocą przyjaciół uda się jej uporać z problemami? W jakim celu powrócił Borys i czy ma dobre zamiary?

Gdy w zapowiedziach pojawiają się kolejne książki pisarki wiem, że prędzej, czy później trafią na moją półkę. Poznałam do tej pory na razie trzy, ale w planach mam kolejne, gdyż to tego typu literatura, która dostarcza wzruszeń, wywołuje uśmiech i pozwala optymistyczniej spojrzeć na świat. Pozwala oderwać się od codziennych problemów, by z zaangażowaniem śledzić losy bohaterów i przekonać się, jak oni sobie z nimi radzą. Każda z kolejnych książek autorki dotyka nieco innych problemów, chociaż łączą je życiowa tematyka i pozytywna dawka energii. O czym dokładniej  jest ta książka?

Fabuła, tak jak wspomniałam wyżej jest życiowa i pełna zakrętów. Główna bohaterka Lena ma 34 lata i samotnie wychowuje córkę. Teraz jest w takim momencie, gdy wydaje się, że jej życie się ustabilizowało. Ma dobrą pracę, przyjaciół, radzi sobie mimo, że nie zawsze jest łatwo. Pisarka poruszyła ważny temat dotyczący niskiego poczucia własnej wartości. Niezależnie od tego, czy ma się dobre wykształcenie, dyplomy i doświadczenie, jeśli jednocześnie ma się zaniżone poczucie własnej wartości nie osiągnie się tego, o czym się marzy a wręcz będzie się pracowało za dużo, biorąc na swoje barki więcej niż inni. W trakcie lektury można także odczuć, jak ważne jest wykształcenie, które może stać się drogą do wolności, tym bardziej, gdy nie ma się wsparcia bliskich. Wiele jest momentów, które skłaniają do refleksji, poruszających, wzbudzających emocje.

„Najważniejsze, żebyś była szczęśliwa. Po swojemu. Nie oglądaj się na przeszłość, nie słuchaj ludzkiego gadania. Szkoda na to życia…” str. 345

Styl pisarski przyciąga do lektury, jest lekki, trafiający do odbiorcy. Z przyjemnością poznaje się kolejne historie, które autorka przygotowuje dla czytelników. Tym razem poza Leną i Borysem w mojej pamięci pozostanie Alicja. Miła, pomocna a jednocześnie potrafiąca realnie spojrzeć na problemy. Każdy z bohaterów coś wnosi do tej opowieści, chociaż nie każdy pozostawia po sobie pozytywne wrażenia.

„Twój uśmiech” to opowieść, która Was poruszy, dostarczy wielu emocji, roztoczy pozytywną aurę i uzmysłowi, że rodzina, to nie tylko więzy krwi. W życiu ważne jest by otaczać się pozytywnymi ludźmi, którzy akceptują nas i są obok niezależnie od tego, czy jesteśmy u szczytu formy, czy wokół piętrzy się mnóstwo problemów. Ważne, by się nie poddawać, a czasem wręcz zostawić to, co przytłacza, zwolnić, by dojrzeć nowy początek. 

wtorek, 12 lipca 2022

"Jak zszedłem na psy" Tadeusz Rybczyński

Tytuł: Jak zszedłem na psy
Autor: Tadeusz Rybczyński
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2022
Liczba stron: 230

W życiu różnie się układa, czasem przeszkody piętrzące się na drodze sprawiają, że popadamy w frustrację, tracimy nadzieję. Jedni starają się mimo wszystko przeć do przodu, inni wpadają w pułapkę używek. Każdy z problemami radzi sobie inaczej. W takich momentach ważne, aby znaleźć coś, co pozwoli oderwać się od codzienności, naładuje pozytywną energią, pozwoli poczuć wsparcie innych ludzi. Tadeusz Rybczyński czerpie siłę od czworonożnych przyjaciół, psów, które wyruszają z nim w trasę, towarzyszą w górskich wędrówkach, pozwalają inaczej spojrzeć na świat. Książka ta stanowi upamiętnienie niezwykłego, wiernego przyjaciela, psa o imieniu Karelczyk, który towarzyszył autorowi w wyprawach i dzięki któremu tak wiele się zmieniło w jego życiu.

Chętnie sięgam po literaturę podróżniczą, chociaż czytając opis tej książki wiedziałam, że znajdę w niej znacznie więcej. W tym przypadku moje przeczucie się sprawdziło, gdyż w tej niewielkich rozmiarów książce znajduje się opowieść, która zapada w pamięci, emanuje pozytywną energią i pokazuje, jak wiele zależy od nas. Do lektury zachęca także piękna okładka w zimowej scenerii przedstawiająca psi zaprzęg.

Na początku autor opowiada o tym, jak zaczęła się jego wędrówka, o przyczynach jego bezsilności oraz o pierwszym psie w domu, dzięki któremu krok po kroku rodziła się jego miłość do tych zwierząt. Trzeba wykazać się odwagą, by tak otwarcie i z taką szczerością opowiadać o swoim życiu, ukazując jakie jest, bez upiększeń, przerysowania. Pisząc o swojej bezsilności i momentach słabości, ale także wydarzeniach, które zmieniły wszystko, radościach i nadziei. Autor porusza też bardzo ważny temat, a mianowicie pokazuje, że życie z osobą z niepełnosprawnością nie musi oznaczać przebywania tylko w czterech ścianach w domu, można to zmienić, pokonać bariery. Dalej, z każdym kolejnym rozdziałem wyruszamy na wyprawy mniejsze i większe, w miejsca turystyczne i zupełnie bezludne. W trakcie tych wypraw poznajemy zarówno psa o imieniu Karelczyk, osoby poznane na szlakach i wydarzenia z nimi związane, ciekawostki, ale także amatorki klub psich zaprzęgów, który autor prowadził. 

„Ponieważ tylko po opuszczeniu swojej strefy komfortu możemy dojrzeć lepszy i piękniejszy świat.” str. 17-18

Książka nie tylko upamiętnia niezwykłego przyjaciela, ale także pokazuje, że w każdym momencie można coś zmienić w swoim życiu i inaczej spojrzeć na świat. Warto odnaleźć coś, co pozwala poczuć komfort psychiczny, odetchnąć, naładować akumulatory, by mieć siłę do mierzenia się z codziennymi problemami. Opowieść roztacza ciepło, wywołuje uśmiech, zaciekawia i zachęca do wędrówek oraz pokonywania słabości, które przecież każdy z nas ma. Rozdziały, w których opisywane są wędrówki zawierają na początku krótki zarys trasy oraz liczbę kilometrów do pokonania. To przydatne informacje dla osób, które chciałyby same na taką wyprawę wyruszyć.  Treść uzupełniają także zdjęcia Karelczyka, jak i zdjęcia z podróży.

„Jak zszedłem na psy” to emanująca pozytywną energią opowieść, która ukazuje jak wiele w naszym życiu mogą zmienić czworonożni przyjaciele. Pełna optymizmu, ciekawa, zachęcająca do kontaktu z naturą, wypraw, pokonywania własnych słabości i odnajdywaniu radości w z pozoru małych rzeczach, o których w codziennym zabieganiu zapominamy. Zachęcam do zapoznania się z tą inspirującą książką.

sobota, 25 czerwca 2022

"Ona" Adrian Bednarek

Tytuł: Ona
Autor: Adrian Bednarek
Wydawnictwo: Amare
Rok wydania: 2022
Liczba stron: 344

Gdy Piotr po raz pierwszy ją zobaczył wiedział, że jest mu przeznaczona, nie mógł przestać o niej myśleć. Nieważne, że nie zwracała na niego uwagi, że nie odzywała się, traktowała jak powietrze. Wiedział swoje, śledził niemal każdy jej ruch, dowiadywał się coraz więcej, zaglądał do jej pokoju, do czasu, gdy wyjechała. Nawet to nie pokrzyżowało jego planów, postanowił się dla niej zmienić i zbliżyć w takim momencie, że nie będzie potrafiła się przeciwstawić. Niezależnie od konsekwencji, od zniszczenia jej planów. Przyjdzie moment, że ona zrozumie jaki popełniła błąd i zrozumie, że to wszystko robił dla niej. Po sześciu latach nadarza się ku temu okazja i Piotr postanawia, że jej nie zmarnuje.

Po nieco lżejszych lekturach postanowiłam się zmierzyć z nowym dla mnie gatunkiem literackim, czyli thrillerem erotycznym. Dla autora książka ta stanowiła także wyzwanie, gdyż dotychczas dał się poznać jako twórca mrocznych thrillerów, a tu jednak musiał zmierzyć się z trochę innym klimatem. Poznałam na razie jedną książkę pisarza, ale wywarła na mnie duże wrażenie, więc z tym większą ciekawością rozpoczęłam lekturę tej.

Trochę trudno pozbierać myśli po tej książce. Od samego prologu rozsiewa niepokojącą atmosferą, dosyć duszną, przytłaczającą. Poznajemy Piotra z początku jako nastolatka, który zapatrzony jest w dziewczynę mieszkającą obok. Niby nic niezwykłego, lecz im więcej poznajemy jego myśli, tym atmosfera robi się bardziej przytłaczająca i zaczyna pojawiać się coraz większe niedowierzenie. Pogłębia te wrażenia pierwszoosobowa narracja pozwalająca lepiej poznać umysł głównego bohatera, co w tym przypadku nie jest przyjemne, ale wyostrza wydarzenia i wywołują one więcej emocji. Poznajemy mroczne zakamarki jego umysłu, pragnienia, sposób myślenia zarówno o swoich poczynaniach, jak i postrzeganie zachowania innych. On nie czuje, że robi coś złego. Uważa, że to naturalne i że po prostu nie jest rozumiany. Słowo obsesja nabiera wymiernego znaczenia. Im dalej brniemy w opowieść, tym więcej poznajemy szczegółów z jego życia, mających wpływ na to, kim obecnie jest. To oczywiście nie koniec, a raczej dopiero początek. Piotr bowiem ma plan i realizuje go punkt po punkcie niezależnie od przeciwności. Najważniejsze, by ona zrozumiała, reszta nie ma znaczenia.

„Nie rozumiesz, że miłość jest podła i egoistyczna. Dwoje ludzi może podpalić cały świat i nie przejmować się niczym, byle razem ogrzać się w jego płomieniach.” str. 175

Poznajemy też ją, czyli Alicję, chociaż w większości przypadków jest to obraz niczym w krzywym zwierciadle, zniekształcony oczami Piotra. Postać, która potrafi zaskoczyć i to jak. Nie tylko zresztą ona, gdyż w trakcie lektury jest znacznie więcej wyrazistych bohaterów i chociaż drugoplanowych to wnoszących bardzo dużo do opowieści, takich jak rodzice Piotra, Julita, Dafne. Jak przystało na ten gatunek literacki nie zabrakło także pikantniejszych scen, mocniejszych akcentów i rozbudowanej warstwy psychologicznej, która nie nudzi, a raczej pozwala lepiej zrozumieć. Wszystko razem do siebie pasuje, nie brakuje zaskakujących momentów a zakończenie jest dobrym zwieńczeniem całości.

„Ona” to książka, w której mroczna, duszna atmosfera rozprzestrzenia się momentalnie, a sama opowieść jest przedstawiona na tyle realnie, że wywołuje gęsią skórkę. Z jednej strony przyciąga i intryguje, z drugiej odrzuca, zaskakuje. Sporo w niej pikantnych momentów. Nie spodziewałam się zupełnie takiej dawki sprzecznych emocji, które ta lektura serwuje. Zachęcam, abyście sami się o tym przekonali. 

środa, 22 czerwca 2022

"Zielone oczy driady" Dorota Gąsiorowska

Tytuł: Zielone oczy driady
Autor: Dorota Gąsiorowska
Seria: Dni mocy (tom 3)
Wydawnictwo: Znak literanova
Rok wydania: 2022
Liczba stron: 624

Wyobraźcie sobie klif, szum fal uderzających o skały i samotną, niedużą chatkę, wokół której roztacza się piękny widok, dziki, nieokiełznany. W takiej samotni zaszyła się Livia, odnajdując tu harmonię i wyciszenie po wydarzeniach, które roztrzaskały jej marzenia i sprawiły ból. Przez długi czas myślała, że ucieczka to dobry sposób, gdyż w takim miejscu nikt nie będzie jej szukał. Tymczasem od przeszłości nie da się uciec, potrafi wrócić w nieoczekiwanym momencie i tak dzieje się tym razem. Ratunkiem staje się propozycja pracy, którą otrzymuje Livia. Do renowacji jest tajemniczy fresk znajdujący się w kościele na Podlasiu. Nie wie jeszcze, że to początek drogi, która ściśle związana jest także z pewną starą historią, zawiłą, pełną tajemnic, skrywaną przez lata. Czy wyjazd na Podlasie okaże się tym, czego Livia potrzebowała? Czy Livii uda się zrzucić z ramion ciężar przeszłości, odetchnąć i ruszyć do przodu z nadzieją?

Miałam przyjemność poznać drugi tom tej serii, czyli „Dwór rusałek” (opinia), dlatego spodziewałam się, że to będzie magiczna lektura, w której dużą rolę będą odgrywały legendy, klimat i charakterystyczni bohaterowie. Autorka potrafi bowiem barwnie malować słowami przed oczami czytelnika pełne głębi i emocji obrazy. Obrazy poruszające i zapadające w pamięci. Pora na tom trzeci serii i opowieść w nim zawartą.

„Las uzdrawiał i oczyszczał z negatywnych emocji i wspomnień. Trzeba było tylko na to pozwolić. A ten las miał bardzo starą duszę i na pewno krył wiele tajemnic.” str. 127

Zaczyna się intrygująco i bardzo szybko wsiąka się w opowieść, stopniowo poznając jej bohaterów, ich losy, skrawki życia, zawirowania, słabości i mocne strony. Poczułam się zaskoczona tym, jak wiele jest splecionych historii w tym tomie, zarówno tych sprzed lat, jak i ich konsekwencji. Odnosi się wrażenie, że niemal każdy skrywa jakiś sekret, bolesne wspomnienie, gorycz porażki, zawiedzione zaufanie, ból po stracie bliskiej osoby, konsekwencje błędu trwające latami. Przeplatają się przyjaźń i miłość, smutek i szczęście, codzienne problemy, ale też małe i większe radości. Mokoszówka to ciekawe miejsce zarówno pod względem urokliwych widoków, legend z nim związanych, ale przede wszystkim też jej mieszkańców.

„Człowiekowi się wydaje, że pogodził się z tym, co było, pozwolił odejść wspomnieniom, tymczasem jeśli chodzi o ludzi, których kochamy, oni nigdy nie wyprowadzają się z naszego życia. Miłość, to uczucie, które wiąże na wieki.” str. 408

Wiele elementów urzeka w tej książce. Przede wszystkim tak jak wspomniałam losy jej bohaterów. Dobrze odbiera się emocje Livii, chociaż gdyby nie informacje, które czasem przemilcza nie chcąc nikogo urazić być może pewne wydarzenia mogłyby się potoczyć nieco szybciej. Livia, której dawne przezwisko to Fairy jest bardzo wrażliwa i stąd jej wahanie, ale równocześnie silna, gdyż potrafi podnieść się i zawalczyć, gdy sytuacja tego wymaga. Świetnym pomysłem jest wplecenie do opowieści historii dwójki bliskich sobie osób Wiktorii Gajowicz i Tośka, którą poznajemy częściowo dzięki pamiętnikowi, ale nie tylko. To poruszająca historia, trafiająca do serca, którą z rosnącą ciekawością się poznaje, a i tak na koniec zaskakuje. Jest jeszcze niejedna historia, która chwyta za serce, ale na szczególną uwagę zasługuje także los Noelle. To nie tylko tajemniczy fresk zielonookiej, pięknej kobiety, ale też wiele tajemnic z nim związanych.

Do lektury przyciąga zdecydowanie klimat, który pisarka momentalnie roztacza. Sceneria jest przepiękna, zarówno w Irlandii, jak i na Podlasiu. Piękno, natura, zieleń, miejsca idealne na spacery, wyciszenie, ale też osnute wieloma legendami, tajemnicami. Mimo piękna wokół, niemal każdy z mieszkańców skrywa bolesne wspomnienia. W końcu życie to nie tylko piękne chwile, ale także ból, samotność, strata. W mojej pamięci szczególne miejsce będzie miała pewna polanka ze starymi wierzbami, czy stara, piękna jarzębina i jej znaczenie.

„Zielone oczy driady” to piękna opowieść, intrygująca, poruszająca, przyciągająca klimatem, osaczająca tajemnicami. Poznaje się ją z przyjemnością i rosnącą ciekawością, gdyż zarówno charakterystyczni bohaterowie i ich losy, jak i sceneria działają na wyobraźnię i wywołują wiele emocji. To seria warta poznania, najlepiej od samego początku.

poniedziałek, 6 czerwca 2022

"Kuchnia bezwzględna" Joshua Weissman

Tytuł: Kuchnia bezwzględna
Autor: Joshua Weissman
Wydawnictwo: Znak JednymSłowem
Rok wydania: 2022
Ilość stron: 264

Wiadomo, jak ważne jest właściwe odżywianie, a co za tym idzie przygotowywanie zdrowych, różnorodnych posiłków. Wydaje się, że jest to pracochłonne i trudne i często zamiast spróbować korzystamy z szybkich, gotowych dań, które z prawdziwą kuchnią niewiele mają wspólnego, mowa tu o daniach instant. Tymczasem wiele produktów, które na co dzień kupujemy możemy przygotować sami w domu, takich jak chociażby masło, czy ketchup. Warto spróbować, by poczuć różnicę, zainspirować się nowymi pomysłami, kompozycjami smaków, wprowadzić zmiany i w tym może pomóc ta książka.

Po książki kulinarne z ciekawością sięgam, gdyż wychodzę z założenia, że warto poznawać nowe przepisy, sposoby na urozmaicenie swojej codziennej przygody w kuchni, wesprzeć się wiedzą osób, dla których gotowanie jest pasją. Autor tej książki prowadzi kanał na YouTubie, którego jeszcze nie oglądałam, ale po zapoznaniu się z tą publikacją chętnie zajrzę.

Spodobało mi się podejście, o którym można przeczytać w początkowych rozdziałach stanowiących wstęp. Mam na myśli to, że nie jest najważniejsze jak wiele modnego sprzętu się posiada, ale raczej kulinarna intuicja, która pozwoli przygotować smakowite, świetne potrawy, pyszne i zdrowe. Ważne jest też, aby zbudować solidną bazę i na jej fundamentach komponować własne przepisy lub skorzystać z tych zaprezentowanych w książce. 

W dziale „Odrobina kulinarnych podstaw” znajdziecie sporo informacji i przepisów zgodnie z tytułem. Jeśli nie wykonywaliście jeszcze marynat, dżemów, bulionu, masła to z tymi przepisami wydaje się to niezwykle proste. Przykładowo niesolone masło można przygotować w 10 minut. Otrzymujemy także między innymi przepis na zakwas na chleb, czy domowy makaron. Przepisów jest znacznie więcej i czasem byłam zdziwiona, że przygotowanie niektórych z nich zajmuje tak mało czasu, co tym bardziej zachęca do ich wypróbowania zamiast kupowania gotowych.

Następny dział to kolejna porcja przepisów na konkretne dania poczynając od śniadań, przystawek, przekąsem, przechodząc do mięs i ryb, zup, czy deserów, a to jeszcze nie wszystko. Czasem sama nazwa może wywołać zdziwienie, jak chociażby kanapka ze stekiem. Pomyślicie, co może być niezwykłego w takiej kanapce? Chociażby to, że chleb na zakwasie, stek idealny i majonez są przygotowane własnoręcznie a nie kupione, co nadaje im jedynego w swoim rodzaju smaku i zapachu. W moich kulinarnych planach jest przygotowanie chashu, czy pankejki z ricottą. Przepisy są przedstawione w prosty, zwięzły sposób i poprzedzone krótkim wstępem. Do ich przygotowania zachęcają także zdjęcia przedstawiające gotowe potrawy.

„Kuchnia bezwzględna” to wartościowa publikacja zachęcająca do wyrobienia własnej intuicji kulinarnej, która pozwoli na rozwijanie swojej pasji i cieszenia się niepowtarzalnymi, smakowitymi daniami. Jednocześnie przepisy w niej zawarte pozwalają na zbudowanie solidnych podstaw i wypróbowania sprawdzonych już dań. Inspiruje i zachęca do przygotowywania posiłków samodzielnie, gdyż to o wiele lepszy sposób niż korzystanie z dań instant. Świetna publikacja, którą szczerze Wam polecam.

czwartek, 19 maja 2022

"Fighter" Paulina Świst

Tytuł: Fighter
Autor: Paulina Świst
Wydawnictwo: Akurat
Rok wydania: 2022
Liczba stron: 320

Wydawałoby się, że poszukiwanie tematów do kolejnej książki to intrygujący moment i początek czegoś nowego. Gorzej, gdy trafi się na temat, który może być niewygodny i w takiej sytuacji znalazła się Kinga Wernerowska, która pod pseudonimem pisze książki cieszące się ogromną popularnością. W materiałach, które zbierała pojawiła się firma VeroMax. W pewnym momencie zaczyna dostawać listy z pogróżkami, a gdy się nasilają jej niepokój wzrasta i wie, że nie może już ich ignorować. Są coraz bardziej mroczne i trudno przewidzieć, do czego ich autor się posunie. Wydawca postanawia zatrudnić ochroniarza i tak w życiu Kingi pojawia się Patryk „Cwibel” Cebulski. Jako szef firmy ochroniarskiej i znany zawodnik MMA zazwyczaj nie podejmuje się takich zadań osobiście, ale tym razem jego uwagę zwróciła firma VeroMax, z którą miał już pewne kontakty. Co z tego wszystkiego wyniknie?

Trochę czasu upłynęło od mojego spotkania z książkami pisarki, ale wciąż mają swoje miejsce w mojej pamięci za sprawą z jednej strony lekkości, z drugiej mocniejszych, pikantnych, ale nieprzesadzonych akcentów. Wiedziałam czego mogę oczekiwać po tej lekturze - dobrze spędzonego czasu i kolejnej ciekawej opowieści, w której nie brak ostrego języka, ale też dawki humoru.  

„Wiedza jest wszystkim, bo wszystko inne jest uzależnione od jej posiadania.”  str. 108

W tej książce cały czas coś się dzieje, niemal od pierwszych stron. Dotyczy to różnych aspektów, zarówno emocji płynących z lektury, ale także tajemnic do rozwikłania oraz zagadki kryminalnej. Wszystko razem się w odpowiednich dawkach przeplata, tworząc skomplikowany i intrygujący wzór trudny z początku do rozszyfrowania, chociaż jedno w nim jest jasne, między głównymi bohaterami aż iskrzy. Ich słowne utarczki, pikantne żarciki, niedomówienia dodają barw tej opowieści i można powiedzieć, że są jednym z elementów, bez których nie byłoby tak ciekawie. Właściwie można też powiedzieć, że to dzięki nim tak dobrze się ją poznaje i tak trudno się z nią rozstać. 

Narracja prowadzona jest dwutorowo, dzielona między głównymi bohaterami. Raz obserwujemy wydarzenia oczami Kseni, by po chwili poznać punkt widzenia Patryka. Daje to pełniejszy obraz sytuacji, pozwala dowiedzieć się o nich nieco więcej, poznać wydarzenia o których nie chcą pamiętać, które skrywają głęboko i nie chcą do nich wracać. Oboje mają swoje małe sekreciki, ale los splótł ich drogi i pokrzyżował plany.  

Pisarka potrafi wyczarować takich bohaterów, którzy są charakterni, silni, posługują się ostrym językiem, ale nie jest to rażące a wewnątrz skrywają też pewną wrażliwość. Dotyczy to w tym przypadku zarówno Kingi, jak i Patryka. To starcie dwóch silnych osobowości, dlatego czuć między nimi napięcie, miło śledzi się ich utarczki słowne, chociaż wiadomo, w którą stronę zmierzają. Nie odbiera to zupełnie przyjemności z czytania. Atmosferę zagęszcza wątek związany z firmą VeroMax i na tej płaszczyźnie także sporo się dzieje. Niemal do końca nie odkryłam o co tak naprawdę w tym wątku chodziło, okazał się bardziej rozbudowany niż z początku pomyślałam. Myślę też, że jeszcze może nas zaskoczyć. Trzeba jeszcze wspomnieć o zakończeniu, które uderza z dużą siłą i zapowiada emocjonujący ciąg dalszy.

„Fighter” to tak jak zapowiada okładka mocna i emocjonująca lektura, która skutecznie zajmuje myśli i niejednokrotnie wywołuje uśmiech. Brakowała mi tego ciętego języka i poczucia humoru, którymi przesiąknięte są książki pisarki. Akcja mknie do przodu, są też tajemnice do wyjaśnienia i przede wszystkim nie brakuje emocji, które często powodują szybsze bicie serca. Z dużą uwagą śledzi się wydarzenia i do końca kibicuje głównym bohaterom, chociaż niestety książkę czyta się bardzo szybko i w związku z tym równie szybko trzeba się z nimi rozstać.

niedziela, 15 maja 2022

"Smerfy. Nowa kolekcja bajek. Nowe przygody"

Tytuł: Smerfy. Nowa kolekcja bajek. Nowe przygody
Autor: Marta Stochmiałek
Ilustrator: Peyo
Rok wydania: 2022
Ilość stron: 128

W pięknym, gęstym i malowniczym lesie, skryta przed oczami Gargamela mieści się wioska smerfów. Jej mieszkańcy są zabawni, pracowici i mają niezliczoną ilość pomysłów, które czasem okazują się bardzo pomocne, a innym razem mogą przysporzyć nie lada kłopotów. Gargamel bardzo chciałby znaleźć wioskę smerfów i wciąż próbuje, dlatego jej mieszkańcy muszą uważać. Czy jesteście ciekawi, jakie tym razem przygody na nich czekają i co nowego wydarzyło się w wiosce?

Oprawa graficzna tej publikacji przyciąga wzrok zwłaszcza za sprawą barwnej okładki przedstawiającej między innymi Smerfetkę, czy Ważniaka. Okładka jest twarda, ale przyjemna w dotyku. Wewnątrz zaś znajdują się ciekawe historie przedstawione za pomocą tekstu i wyrazistych, dużych ilustracji, które zachęcają do przewracania kolejnych stron. 

W książeczce znajdziecie sześć nowych opowieści, które zostały przygotowane w oparciu o odcinki serialu. Każda z opowieści jest zupełnie inna, więc z ciekawością się je poznaje. Czcionka jest duża, czytelna i dodatkowo w niektórych miejscach jeszcze pogrubiona, czy też powiększona, co daje fajny efekt. W trakcie lektury można także wyciągnąć pewne wnioski, jak chociażby taki, że każdy zasługuje na drugą szansę, czy też, że nie każdy żart jest śmieszny. Można poznać nieznane dotąd umiejętności Smerfetki, czy też przekonać się o tym, jak poradził sobie Pracuś z tematem śmierdzącej pieluszki Smerfusia, albo być świadkiem metamorfozy Ciamajdy. Nie zabrakło też oczywiście Papy Smerfa, Gargamela i Klakiera. Opowieści wzbudzają uśmiech i przyjemnie się je czyta.

„Smerfy. Nowa kolekcja bajek. Nowe przygody” to niepublikowane wcześniej, interesujące historie, za których sprawą możecie przekonać się, co nowego wydarzyło się w wiosce smerfów. Czekają na Was znani już bohaterowie, ale czasem w zupełnie innej odsłonie. Jest ciekawie, zabawnie, ale także z morałem. Ta książeczka może stanowić dobry prezent dla młodszych czytelników.