Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przedpremierowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przedpremierowo. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 sierpnia 2023

"Kapłanka" Adam Maksymilian Grzybowski

Tytuł: Kapłanka
Autor: Adam Maksymilian Grzybowski
Seria:  Biskup (tom 2)
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2023
Liczba stron: 232
Data premiery: 18 września 2023 roku

Po tym jak w niewyjaśnionych okolicznościach ginie papież Magnus von Rappard, stanowisko po nim przejmuje biskup Luiggi Ambrosio. Niestety nie dostrzega w jak niepewnym kierunku zmierza, gdyż zaślepia go własna wizja. Musi się też trzymać na baczności, gdyż wokół nie są tylko sami sojusznicy i każdy popełniony błąd może być szybko wykorzystany przeciwko niemu. Czuć zbliżające się zło, które zacieśnia swoje kręgi i szykuje się do ataku. Niektórych tajemnic lepiej nie odkrywać, bo droga do ich odkrycia może być bardzo niebezpieczna, a one same mogą wstrząsnąć światem. Co to za tajemnice? Czy ktoś odważy się podążyć drogą do ich odkrycia?

W tym miesiącu już po raz drugi rozpoczynam lekturę cyklu od drugiego tomu, ale także w tym wypadku było warto, chociaż oczywiście lepiej poznać opowieść we właściwej kolejności. Pozwala to na znacznie szybsze odnalezienie się w niej i daje lepszy obraz. Pierwszy tom to „Biskup”.

Przed sięgnięciem po tę książkę zastanawiałam się, czy aby ta tematyka jest dla mnie. Gdy rozpoczęłam lekturę zupełnie o tym zapomniałam, gdyż po początkowym lekkim zagubieniu, ze względu na brak znajomości pierwszej części, szybko pochłonęła mnie ta historia. Fabuła rozwija się trzytorowo. Raz obserwujemy pewnego wędrowca, który z determinacją stara się odnaleźć pamięć i drogę. Innym razem przenosimy się do lochów, w których jest więzień posiadający informacje, które mają wstrząsnąć światem. Mamy także przed oczami wydarzenia związane z tytułową kapłanką. Ścieżki tych trzech postaci w pewnym momencie zmierzają w tym samym kierunku, aby skonfrontować się w momencie kulminacyjnym. Lekturę uzupełniają cytaty umieszczone na początku niektórych rozdziałów, głównie z jednej publikacji pochodzącej z 1487 roku, którą napisał Heinrich Kramer i aby było ciekawiej, jego też możemy spotkać na kartach tej powieści.

Sporo w tej książce interesujących wątków, które przedstawione są w dynamicznym stylu. Akcja mknie do przodu, dostarczając nowych informacji i zawirowań, w związku z tym zainteresowanie podtrzymywane jest do końca. Pozytywnie zaskoczyła mnie ta książka i ciekawa jestem, w którym kierunku podążą kroki bohaterów w kolejnym tomie.

„Kapłanka” to kontynuacja cyklu „Biskup” i równocześnie intrygująca, zawierająca sporo ciekawych wątków opowieść fantasy. Jest w niej miejsce na stare wierzenia, przedstawiona jest walka ze złem, ale także o władzę. Na brak wrażeń nie można narzekać, a wręcz można zapomnieć o upływającym czasie.

wtorek, 24 stycznia 2023

"Tajemnica Lost Lake" Jacqueline West

Tytuł: Tajemnica Lost Lake
Autor: Jacqueline West
Rok wydania: 2023
Liczba stron: 256
Data premiery: 25 stycznia 2023 roku

Miasteczko Lost Lake to miejsce, do którego przeprowadza się jedenastoletnia Fiona wraz z rodzicami i starszą siostrą Arden. Trudno, by wzbudzało to jej entuzjazm, gdyż musiała rozstać się z przyjaciółmi a w nowym miejscu czuje się obco i nie może się odnaleźć do czasu, gdy w miejscowej bibliotece mieszczącej się w majestatycznym gmachu trafia na pewną starą i tajemniczą książkę. Od tego momentu zaczyna dostrzegać wokół siebie więcej, a historia zawarta na stronach książki nie pozwala jej o sobie zapomnieć i zmienia wszystko.

Gdy zobaczyłam zapowiedź tej powieści, w której mowa jest o tajemnicy, a do tego jeszcze związanej z pewną starą biblioteką, poczułam się mocno zaintrygowana. Zapowiadała się bowiem klimatyczna opowieść i miałam nadzieję, że się nie zawiodę, gdyż nie poznałam jeszcze żadnej książki autorki. Po lekturze mogę tylko powiedzieć, że sięgnięcie po tą powieść to była bardzo dobra decyzja a historia, którą zawiera jeszcze na długo pozostanie w mojej pamięci i sercu. 

„Opowieści to dziwne istoty. Są jak zawartość zapieczętowanej skrzynki zakopanej w ziemi – istnieją tylko w umysłach ludzi, którzy o nich pamiętają.” str. 218

Zaczyna się zupełnie niepozornie. Poznajemy siostry Fionę i Arden, których relacja nie wygląda najlepiej, skrywane są pewne urazy, o których głośno się nie mówi. Czarę goryczy przelewa przeprowadzka na drugi koniec Massachusetts do miasteczka Lost Lake tylko dlatego, by Arden, która jest utalentowaną łyżwiarką miała bliżej na treningi. Odnosi się wrażenie, że wszystko obraca się wokół Arden, wszyscy muszą się dostosować do jej napiętego grafiku ćwiczeń, zmieniać swoje plany. Fiona czuje się zagubiona, coraz bardziej smutna i samotna zwłaszcza, że musi zostawić swoich przyjaciół a w nowym miejscu nic nie wydaje się ciekawe a ludzie jakoś mało przyjemni dla przyjezdnych. Zmienia się to dopiero, gdy trafia do starej biblioteki. To w tym olbrzymim, imponującym gmachu trafia na książkę, o której nie potrafi zapomnieć. Historia w niej zawarta dotyczy dwóch sióstr Hazel i Pearl i wygląda na to, że rozegrała się właśnie w tym miasteczku. Tylko, że poznanie jej nie jest wcale takie proste, jak mogłoby się wydawać. Im więcej Fiona się dowiaduje, tym więcej tajemnic zaczyna się pojawiać. W dodatku książka potrafi znikać w tajemniczych okolicznościach. To dopiero początek. Dalej robi się coraz bardziej intrygująco, chociaż też i mrocznie. Okazuje się, że to z pozoru nijakie miasteczko ma swoje tajemnice, które być może czekają długi czas na to, by ktoś w końcu je wyjawił. Może się jednak okazać, że nie każdy chciałby, aby tak się stało. Co z tego wyniknie? Jaką tajemnicę skrywa tajemnicza książka w ciemnozielonej, skórzanej oprawie?

Sceneria jest niesamowita. Stara biblioteka mieszcząca się w piętrowym, imponującym i nieco przytłaczającym gmachu pamiętającym historie swoich mieszkańców, dawne czasy. Sale, w których regały wypełnione są książkami po brzegi, skrzypiące podłogi, a po zmroku cienie skrywające się w mroku oraz miejsca być może niedostępne, ale jednak istniejące za zamkniętymi drzwiami. Bibliotekarka Miranda, która potrafi pojawić się w najmniej oczekiwanym momencie. Samo miasteczko i jego mapa także przyciągają uwagę. Ulice takie jak Maślanego Strumyka, czy Starego Lisa Witalisa to tylko jego skrawek.

Autorka potrafi skutecznie przyciągnąć do tej historii zarówno poprzez klimat, scenerię, ale przede wszystkim misterne splecenie wydarzeń i oryginalny pomysł na fabułę. Z rosnącym zainteresowaniem poznaje się ją strona po stronie, zapominając o upływającym czasie. To opowieść dobra dla czytelnika niezależnie od wieku. Pozwala poczuć nutkę ekscytacji, przygody, ale także skłania do przemyśleń i porusza ważne tematy. Wszystko się w tej książce zgadza, jest przemyślana, dynamiczna, intrygująca i mroczna. Bohaterowie mają swoje mocne i słabe strony, a ich losy nie są czytelnikowi obojętne, wręcz przeciwnie, z zaangażowaniem poznaje się ich dalsze kroki.

„Tajemnica Lost Lake” to po prostu piękna powieść, która roztacza niesamowity klimat pełen tajemnic i przygód oraz przyciąga uwagę od pierwszej do ostatniej strony. Porusza oraz skutecznie działa na wyobraźnię. To jedna z tych książek, które na długo zapadają w pamięci i po których przeczytaniu ma się poczucie dobrze spędzonego czasu. Zachęcam Was do poznania Fiony i odkrycia wraz z nią tego, co skrywa to niepozorne miasteczko.

niedziela, 8 stycznia 2023

"Półmistrz" Mariusz Czubaj

Tytuł: Półmistrz
Autor: Mariusz Czubaj
Wydawnictwo: Znak Crime
Rok wydania: 2023
Liczba stron: 320
Data premiery: 11 stycznia 2023 roku

Na transatlantyku „Przyszłość” płynącym z Gdyni do Buenos Aires spotyka się grupa przypadkowych osób, ale też polskich szachistów zmierzających na olimpiadę. Osób, których drogi na chwilę się splotły w trakcie tej podróży, która odbywa się w przededniu drugiej wojny światowej. Odcięci na pewien czas od świata, każdy z własnym bagażem doświadczeń, problemów i tajemnic. Pewnego dnia zostają znalezione zwłoki jednego z pasażerów, w którego oko został wpity pion szachowy. To brutalne morderstwo wstrząsa pasażerami, każdy wydaje się podejrzany. Rozpoczyna się poszukiwanie mordercy, które prowadzi Edward Abramowski, tajemniczy mężczyzna, skryty i obserwujący otoczenie z uwagą. Kto jest mordercą? Jaki miał motyw? Czy każdy z pasażerów jest tym, za kogo się podaje?

„Pewien mądry człowiek powiedział mi kiedyś, żeby zawsze myśleć trzy ruchy do przodu. A przynajmniej jeden.” str. 7

Do tej pory nie spotkałam się z twórczością pisarza. Do tej powieści zachęcił mnie opis zapowiadający ciekawą zagadkę kryminalną. Czułam też, że to będzie oryginalna lektura i tym razem przeczucie mnie nie zawiodło. To nieszablonowy kryminał, który niespiesznie się poznaje, ale za to na długo zapada w pamięci.

Akcja książki rozgrywa się w głównej mierze na transatlantyku, który staje się areną kolejnych wydarzeń. Spotykają się tu pasażerowie, którzy być może w innych okolicznościach by się nie poznali. To także miejsce odcinające ich od świata, a tym samym w czasie rejsu stające się całym ich światem. Brutalne morderstwo staje się iskrą wywołującą kolejne wydarzenia, ale też poprzez toczące się dochodzenie czytelnik ma możliwość lepiej przyjrzeć się pasażerom. Trzeba przyznać, że potrafią zaskoczyć.

Pasażerowie to oryginalne grono, charakterystyczne, ale także po prostu intrygujące. Odnosi się wrażenie, że każdy ma coś do ukrycia, przez co znalezienie mordercy nie jest takie proste, autor serwuje wiele mylnych tropów. Sama postać Edwarda Abramowskiego wywołuje wiele pytań. Trudno wywnioskować jaką rolę tu odgrywa zwłaszcza, że jak sam wspomina zajmuje się teorią prawdy i przemocy. Barw dodaje wprowadzenie postaci historycznych i fikcyjnych. Mamy tu wielkich szachistów wśród których są Savielly Tartakower i Mieczysław Najdorf. Kolejnym pasażerem jest pisarz Witold Gombrowicz. Jest też pewien detektyw  i badacz zjawisk paranormalnych. Wśród pasażerek natomiast wyróżniają się Nina z tajemniczą ciotką, czy żona pewnego specjalisty Lusia. Poznaje się ich z ciekawością jednocześnie próbując rozszyfrować, kto stoi za brutalną zbrodnią.

W tej powieści sporo jest niespodzianek, metafor, ciekawostek. Warto smakować ją powoli, by w pełni docenić jej zamysł i kunszt wykonania. To książka, która się wyróżnia, jest nieszablonowa i oddaje klimat epoki. Nad każdym z bohaterów ciąży widmo zbliżającej się wojny. Każdy też przed czymś ucieka, szuka nowego początku.

„Półmistrz” to książka z oryginalnym pomysłem na fabułę, charakterystycznymi bohaterami i specyficznym klimatem. Poznaje się ją niespiesznie, ale z zaangażowaniem próbując rozwikłać zagadkę kryminalną, co nie jest sprawą prostą. Jest niczym gra w szachy, każdy ruch jest dobrze przemyślany i niesie pewne konsekwencje.

czwartek, 28 kwietnia 2022

"Anubis" Hector Kung

Źródło okładki: Novae Res

Tytuł: Anubis
Autor: Hector Kung
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2022
Ilość stron: 254
Data premiery: 6 maja 2022 roku

Bruno i Stars znają się od wielu lat, co ma swoje dobre i złe strony. Fajnie się spotkać, porozmawiać, lecz wspólny biznes to już oddzielna historia. Bruno przekonał się nie jeden raz, że nie jest to dobry pomysł. Gdy pojawia się jego dawny znajomy i proponuje jakieś przedsięwzięcie to zazwyczaj sprowadza kłopoty, a gdy jeszcze zabiera ze sobą brata to katastrofa gwarantowana. Nauczony doświadczeniem powinien tym razem odmówić a tymczasem amulet, który przyniósł ze sobą Stars jest na tyle intrygujący, że zdrowy rozsądek schodzi na dalszy plan. Mają przed sobą wyprawę, która może zakończyć się niezwykłym odkryciem. Czy tak się stanie, czy raczej zakończy się katastrofą?

Podwodny świat ciekawi ludzi od wielu lat, niezbadany, intrygujący, tajemniczy. Zachwyca pięknem, barwami, roztacza także mrok, skrywa swoje sekrety. Z ciekawością sięgnęłam po tą książkę, która jak zapowiadał opis miała zabrać mnie na wyprawę do miejsc zapomnianych, zagubionych pod wodą, czekających na odkrycie. Odwiedzenie egipskich ruin to z pewnością niezapomniane doświadczenie, dlatego też zakładałam, że w książce przygód nie brakuje. Czy moje założenia były słuszne?

Zacznę od elementów, które sprawiają, że opowieść ta zapada w pamięci. Przede wszystkim są to bohaterowie. Niektórych nie da się polubić, bywają irytujący, czy też egoistyczni, ale nie można zarzucić, że brak im charakterystyczności. Każdy ma swoją historię do opowiedzenia, która wplata się w fabułę w sposób nienarzucający a dodający jej wyrazistości. Zaskakującą postacią jest Adam, wiele w nim sprzeczności. Czasem maksymalnie nieporadny i sprowadzający kłopoty, innym razem pałający wiedzą, elokwentny. Jakby dwie różne osobowości i niespodzianka, którą twarz pokaże danego dnia. Do tego grona dołącza Ellena, silna kobieta, wykształcona i znająca swoją wartość a do tego piękna i tego świadoma. Mamy jeszcze Jonasa, który także ma swój wkład w tą opowieść. Grono bohaterów jest ciekawe i różnorodne, co równocześnie oznacza, że opowieść może nabrać rozpędu.

Dawno już nie czytałam powieści przygodowych, lecz nie zmienia to faktu, że ogólnie w tej znajdziecie ciekawy pomysł na fabułę. Sam zamysł, splot wydarzeń, napotkane przeszkody powodują, że z ciekawością poznaje się kolejne strony, chociaż do niektórych sytuacji należy podejść z lekkim przymrużeniem oka, gdyż mogą wydawać się nieco przerysowane. W książce cały czas coś się dzieje, odkrywane są kolejne karty, więc na brak przygód nie można narzekać. Stopniowo budowana aura tajemniczości dodaje jej klimatu a sceneria tylko go umacnia. 

„Anubis” to powieść przygodowa, która roztacza przed czytelnikiem intrygujący, zagadkowy, barwny i mroczny podwodny świat. Wraz z bohaterami możemy wyruszyć na wyprawę pełną przygód, ale także przeszkód do pokonania i niebezpieczeństw czających się w ukryciu, by spróbować rozszyfrować zagadkę pewnego amuletu. To książka, która ma swój klimat i bohaterów, którzy stanowią charakterystyczne grono trudne do zapomnienia. Zachęcam do lektury.

wtorek, 1 lutego 2022

"Paparazzi kropka com" Małgorzata Nowodworska

Źródło okładki: Novae Res

Tytuł: Paparazzi kropka com
Autor: Małgorzata Nowodworska
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2022
Ilość stron: 224
Data premiery: 4 lutego 2022 roku

Wiele osób marzy, aby chociaż raz stanąć na dużej scenie, w blasku reflektorów, stać się gwiazdą, być rozpoznawalnym. Takie możliwości daje talent show. Pozwala chociaż przez chwilę pokazać się szerszej publiczności, zmierzyć się z tremą, sprawdzić swoje możliwości. Dla jednych na tym się kończy, inni rozpoczynają karierę wygrywając program i spełniając marzenia. Laura postanawia spróbować swoich sił, chociaż nie nastawia się na wygraną. Śpiew daje jej dużo radości i chce podzielić się nią z innymi, ale równocześnie chciałaby, aby stał się jej pomysłem na dalsze życie. Udział w takim programie to dla niej duże wyzwanie, ale też olbrzymia trema. Gdy okazuje się, że wygrała z początku nie może uwierzyć, cieszy ją każda pozytywna opinia, każda wzmianka na różnych portalach. Z biegiem czasu zauważa, że wewnątrz wygląda to zupełnie inaczej a bycie znaną osobą po początkowym blasku może przynieść sporo cienia, cierpienia i zmartwień. Czy takie życie sobie wymarzyła?

Interesujący opis książki przyciągnął moją uwagę, dlatego postanowiłam się z nią zapoznać. W powieściach, które w ostatnim czasie czytałam nie spotkałam się akurat z taką tematyką, więc zapowiadało się ciekawie. Po lekturze mogę stwierdzić, że to był dobry wybór a sama powieść mimo niewielkich gabarytów skrywa na swoich kartach wiele ważnych tematów, emocji i niespodzianek.

Sięgając po ten gatunek literacki nie spodziewam się zazwyczaj wielu zaskoczeń, nie przeszkadza mi przewidywalność, ważne są emocje, życiowe wydarzenia, dobrze wykreowani bohaterowie. Książka Małgorzaty Nowodworskiej szybko przyciągnęła mnie opowieścią w niej zawartą, ale także pozytywnie zaskoczyła. Nie jest to bowiem tylko taka historia, którą się pozna i szybko zapomni, ale myślę, że pozostanie w pamięci znacznie dłużej. Sporo w niej życiowych momentów, takich, które nakreślone są realnie i wywołują emocje oraz tych, nad którymi warto pomyśleć. Łatwo wczuć się w sytuację głównej bohaterki i zastanowić, jak samemu postąpiłoby się w takiej sytuacji.

„Chciałam śpiewać i dawać ludziom radość. Jednak nikt mi nie powiedział wcześniej o tym, że wtedy ja zostanę tej radości pozbawiona.” str. 123

Poza głównym aspektem związanym z wygraniem programu przez Laurę, fabuła ma znacznie więcej wymiarów. Wplatają się w nią bliskie głównej bohaterce osoby i wydarzenia z nimi związane. Dobrze poprowadzony został wątek miłosny, niełatwy, pełen zawirowań, ale także przyjaźń tak istotna w trudnych momentach i wystawiana na próbę. Ponadto samotność, problemy rodzinne, zdrada i chwile zwątpienia. Nawet silną osobę mogą przytłoczyć niektóre sytuacje, chociaż tego nie widać na pierwszy rzut oka. Ponadto duże znaczenie w obliczu różnych prezentowanych wydarzeń ma słowo przyzwoitość, o którym często się zapomina goniąc za sensacją. To powieść, którą czyta się niezwykle szybko, ale równocześnie zawierająca w sobie niespodziewanie dużo skondensowanej treści, bez zbędnych opisów, przydługich wywodów. Niektóre wątki mogłyby być bardziej rozbudowane, lecz i w obecnej formie przyciągają uwagę. Warto zastanowić się, jak wiele chce się poświęcić dla własnych marzeń i czy za wszelką cenę należy do nich dążyć.

Autorka bez problemu poradziła sobie z kreacją bohaterów, którzy przyciągają uwagę i dają się polubić. Przede wszystkim taką postacią jest dwudziestoletnia Laura. Podoba mi się jej postawa, ponieważ po wygranej programu, gdy robi się o niej coraz głośniej, wciąż stara się być sobą, zwraca uwagę na bliskich, ma normalne podejście. Jej przyjaciółka Kaja wnosi sporo barw do opowieści, chociaż ma też swoje tajemnice i nie zawsze łatwo rozszyfrować jej zamiary. Miałam pewne podejrzenia, ale się nie sprawdziły. Warto wspomnieć też o Piotrku, bracie Laury, czy Kasi i Bartku. Kolejną postacią, chociaż drugoplanową, która zapada w pamięci i sercu jest pani Janina, ciepła, pomocna. Wszystkie te osoby i wydarzenia łączą się w życiową i przyciągającą uwagę opowieść, przy której czas płynie nadzwyczaj szybko.

„Paparazzi kropka com” to w wielu momentach zaskakująca powieść poruszająca równocześnie szereg ważnych, życiowych tematów. Jednym z nich jest cena sławy i konsekwencji bycia w jej blasku. To nie tylko uśmiechy i komplementy, ale także plotki i bycie ciągle w centrum uwagi, co niesie za sobą następstwa także dla bliskich i wymaga siły charakteru. Łatwo się zachłysnąć, zatracić i zagubić, trudniej zachować siebie, swoje wartości i zasady. Którą drogę wybierze Laura? Możecie się o tym przekonać poznając jej historię na kartach tej powieści.

środa, 3 czerwca 2020

"Kawa o zapachu lawendy" Paulina Kowalczyk

Źródło okładki: Novae Res
Tytuł: Kawa o zapachu lawendy
Autor: Paulina Kowalczyk
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 176
Data premiery: 5 czerwca 2020

Każdy inaczej reaguje na stresujące wydarzenia, często na to mają wpływ doświadczenia z przeszłości. Konstanty musi mierzyć się z nerwicą, która przesłania mu radości dnia codziennego, przygnębia, nie pozwala odetchnąć i cieszyć się po prostu życiem. Sprawia też, że mężczyzna nie wierzy we własne możliwości, chociaż czuje, że chce zostać pisarzem a w jego głowie już zrodził się pomysł na powieść. W pewnym momencie, za sprawą przypadku, w jego życiu pojawia się Ania i jest jak świeży powiem wiatru w jego życiu. Wszystko zaczyna się zmieniać w dobrym kierunku aż do chwili, gdy jedna wiadomość burzy ponownie wszystko jak domek z kart. Czy jest szansa na szczęśliwe zakończenie?

Opis książki zapowiada pełną emocji książkę obyczajową, a okładka z kawą na pierwszym planie zachęca do zajrzenia do środka. Czy książka okazała się ciekawa?

Zacznę od plusów, których w powieści jest trochę. Pomysł na fabułę jest ciekawy i chociaż nie ma w niej wiele zaskoczeń to treść poznaje się dobrze i z zainteresowaniem. W związku z różnymi życiowymi wydarzeniami pojawiają się też różne emocje. Wplecione są blaski i cienie życia, miłość, przyjaźń, trudne relacje rodzinne, zawiedzione zaufanie, błędne decyzje, niezrozumienia, wybaczenie. Trzeba przyznać, że tematów poruszonych w książce jest sporo. Autorka pokazała też jak trudno oderwać się od przeszłości, zmienić nastawienie, przyznać się do błędu, nie martwić się na zapas.

„Nie ma sensu zastanawiać się nad tym, co ktoś myśli lub ma ci do powiedzenia. Może się przecież okazać, że to całkiem coś innego niż ty sobie wyobrażałeś.” str. 86

Głównym bohaterem jest Konstanty. Jego życie nie układa się tak, jakby sobie tego życzył. Duży wpływ na to ma fakt, w jaki sposób sam o sobie myśli, rezygnacja, sfrustrowanie. Widać, jaka przemiana następuje, gdy poznaje Anię. Nie następuje to od razu, ale stopniowo. Ania to pozytywna osoba, która też skrywa pewną tajemnicę. Ciekawą postacią jest też Bartek, przyjaciel Kostka, który wspiera go w trudnych momentach. Bohaterowie przyciągają uwagę, chociaż w moim odczuciu za mało zostali rozbudowani, a niektóre wątki z ich przeszłości nie do końca rozwinięte.

Teraz przejdę do elementu, który mnie trochę rozczarował, chociaż być może dla innych czytelników będzie stanowił zaletę. Książka jest niedużych rozmiarów i zawiera jak na powieść niewiele stron, miałam poczucie niedosytu. Nie zdążyłam dobrze poznać bohaterów, a już trafiłam na koniec. Tak jak wspomniałam wcześniej pomysł ciekawy, ale jak dla mnie za mało rozwinięty. Z drugiej strony, jeśli szukacie historii na jeden wieczór przy aromatycznej kawie to jak najbardziej może się sprawdzić.

„Kawa o zapachu lawendy” to ciekawa, chociaż krótka opowieść, w której obserwujemy Konstantego i jego życie, mocno naznaczone przez doświadczenia z przeszłości. Autorka pokazuje, jak wiele zależy od naszego nastawienia, od wiary w siebie a także, że na zmiany nie należy czekać, tylko je rozpocząć. Każdy dzień, to nowy dzień i od nas zależy, czy dobrze go wykorzystamy.

piątek, 29 maja 2020

"Królowa pszczół" Nina Nirali

Źródło okładki: Novae Res
Tytuł: Królowa pszczół
Autor: Nina Nirali
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 436
Data premiery: 1 lipca 2020

Indie, kraj wielu kontrastów, piękny, ale też wypełniony ludzkimi dramatami. Dla Skylar stanowi cel drogi, którą obrała. Kobieta wyjeżdża z Anglii, by w Indiach odnaleźć skrawek siebie i napisać kolejną, ale tym razem niezwykle ważną dla niej książkę. Tymczasem los niczym chochlik postanawia trochę zamieszać w jej planach i niespodziewanie na jej drodze staje Ravish. Inteligentny, przystojny, mimo młodego wieku doświadczony przez życie. To spotkanie, zupełnie nieplanowane staje się początkiem czegoś nowego dla nich obojga. Każde z nich ma swoje tajemnice. Czy będą potrafili je odkryć? Czy wykorzystają szansę, którą los im sprezentował?

Gdy zobaczyłam zapowiedź tej książki, z której wynikało, że zabiera czytelnika w podróż do Indii, spodziewałam się fascynującej lektury. Do tego piękna, barwna okładka oraz tajemniczy tytuł, początkowo niepasujący do opisu. Napiszę więc od razu w skrócie, na zachętę – treść jest równie piękna jak okładka i to nie jest kolejna, zwykła powieść obyczajowa. W książce znajdziecie coś więcej a także ukazane jest drugie oblicze Indii, o którym często się zapomina.

Poznajemy Skylar, pisarkę, zdystansowaną, nieco zgorzkniałą, trochę przygaszoną. Jej wyjazd, związany z napisaniem książki, wygląda też trochę na ucieczkę. Jakby chciała pewien etap za sobą zostawić, jakby miała jeszcze jakiś powód, który chce zachować w sekrecie. Czy tak faktycznie jest, czy to tylko złudzenie? Cóż, o tym musicie się już przekonać sami, ale jedno z całą pewnością mogę zdradzić, to zaskakująca postać, która ma w sobie wrażliwość, ale też siłę. Dobrze nakreślona, pokazująca, że warto walczyć o to, w co się wierzy i jednocześnie jak wiele rzeczy na świecie jest jeszcze do zrobienia. Kolejną dobrze zaprezentowaną postacią jest Anu, dziewczynka, która także wybiera się w podróż, która może stanowić jej jedyną deskę ratunku. Bez wsparcia, sama, marzy o czymś, czego jeszcze nigdy nie doświadczyła, ryzykuje by przeżyć. To postać, której historia porusza i daje do myślenia. Następną ważną postacią jest Ravish. Ten bohater wydał mi się trochę przesłodzony, chociaż jego postawa jest godna podziwu i wymagająca odwagi. Inteligentny, ambitny, silny, gdy sytuacja tego wymaga, uczuciowy. Bohaterowie, których wymieniłam na długo zagoszczą w mojej pamięci, a ich przeplatające się losy wzruszają, są piękne, ale też wypełnione cierpieniem i trudnymi doświadczeniami. Dodatkowo skupiają wokół siebie wiele innych osób, takich jak Arohi, Kajal, czy Kaminni, których historie są niczym kolejne koraliki pięknego naszyjnika. Dobrze do siebie pasują.

„Dopiero teraz zrozumiałam, że nie śmierć ma moc, a samo życie. Tylko żyjąc, możesz cokolwiek zmienić we własnym lub cudzym życiu.” str. 348

W powieści można znaleźć wiele życiowych wydarzeń. Autorka pokazuje też, jak duże wsparcie mogą dać po prostu życzliwi ludzie i jak wiele może to zmienić. Dodatkowo przedstawia też te gorsze oblicze Indii, biedę, trudne losy najmłodszych, podejście do kobiet. Poza trudnymi, ale bardzo ważnymi tematami jest tu też miejsce na miłość, przyjaźń i nadzieję. Ogólnie fabuła usiana jest wieloma różnymi wydarzeniami, cały czas coś się dzieje a na deser dostajemy piękne zakończenie.

Styl pisarski jest lekki i obrazowy, więc mimo wielu stron książkę czyta się szybko i z ciekawością. Wpływ na to mają też charakterystyczni bohaterowie, których grono jest duże. Do tego pełne kontrastów tło społeczno – obyczajowe. Tytuł, z początku niepasujący, skrywa swoją symbolikę i dobrze wpisuje się w tematykę książki.

„Królowa pszczół” to mądra, życiowa i poruszająca podróż zakrętami życia do Indii, kraju pięknego, ale też skrywającego wiele ludzkich dramatów. Dużo w niej emocji i barwnych postaci. Pokazuje, że nie powinno się myśleć, że jedna osoba nic nie zmieni, gdyż czasem nawet ziarenko piasku może wywołać lawinę. Warto mieć nadzieję, warto marzyć, dążyć do celu i nie poddawać się mimo trudności. Bo cel osiągnięty w taki sposób przynosi prawdziwą satysfakcję i wart jest pracy. To piękna książka i zachęcam Was do jej przeczytania.

poniedziałek, 11 maja 2020

"Wyspa na końcu świata" Kiran Millwood Hargrave

Tytuł: Wyspa na końcu świata
Autor: Kiran Millwood Hargrave
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 288
Data premiery: 15 lipca 2020

W pięknym zakątku świata, pośród lazurowych wód oceanu znajduje się wyspa Culion. Pomyśleć by można, że to idealne miejsce, gdzie rosną gęste, zielone lasy, latają barwne ptaki, jest spokój, kontakt z naturą i jej pięknem. Okazuje się, że ludzie, którzy ją zamieszkują nie znaleźli się tu bez przyczyny, zostali odizolowani od reszty świata. Żyją spokojnie, ciesząc się codziennością, chociaż jak widać nie wszystkim się to podoba. Pewnego dnia na wyspę przybywa urzędnik, pan Zamora, który postanawia wprowadzić swój porządek rozdzielając rodziny dla ich dobra, odbierając zdrowe dzieci rodzicom, którzy zachorowali. Jednym z takich dzieci jest Amihan, dwunastoletnia dziewczynka, która całe swoje życie spędziła w Culion a teraz musi udać się do sierocińca. Marzeniem jej i jej mamy było, by na wyspę przyleciały chmary pięknych, barwnych motyli, dlatego systematycznie sadziły kwiaty. Teraz rozdzielone, każda w innym miejscu musi zmierzyć się z odmiennymi problemami. Co stanie się z wyspą Culion? Czy spełni się marzenie Ami i jej mamy o pięknych, wielobarwnych motylach?

Przeczytałam pierwszą książkę pisarki i wiem, że potrafi snuć piękne, ale także mądre opowieści, tak jak to było w przypadku „Dziewczynki z atramentu i gwiazd” (moja opinia). Otacza czytelnika swoistym klimatem, magiczną mgiełką, której po lekturze zaczyna brakować. Gdy zobaczyłam zapowiedź drugiej książki autorki wiedziałam, że będę chciała ją przeczytać. Czy urzekła mnie tak jak poprzednia lektura? Czy warta jest uwagi?

Na obydwa pytania mogę z pełnym przekonaniem odpowiedzieć, że tak. Do lektury zachęca już sama okładka, kolorowa, na której przysiadły motyle a zawartość niesie ze sobą więcej niespodzianek i charakterystycznego dla stylu pisarki klimatu. Przenosimy się na Filipiny, a dokładniej na wyspę Culion, gdzie mieszka Amihan ze swoją Nanay. Miejsce piękne, spokojne i do pewnego momentu pełne ciepła, troski i nadziei. Okazuje się, że taka wyspa w rzeczywistości istnieje, a autorka bazując na pewnych faktach stara się pokazać, jakie wydarzenia w tym miejscu się rozegrały, ludzkie dramaty, konsekwencje błędnych decyzji. Opowieść jest fikcyjna, ale oparta na rzeczywistych wydarzeniach i przedstawia miejsce, w którym się działy, co daje do myślenia, do zatrzymania się na chwilę i odpowiedzenia sobie na pewne pytania, które same się nasuwają. Jednocześnie, tak jak już wspominałam, pisarka otacza czytelnika taką magiczną mgiełką poprzez barwne opisy, piękno przyrody, zaskakujące momenty niby zwyczajne, a jednak niezwykłe w swojej prostocie. Trudno to ująć w słowa, najlepiej dać się po prostu porwać opowieści.

Trudno też jednoznacznie stwierdzić o czym jest ta książka, gdyż wbrew pozorom i lekkości przedstawia trudne tematy, relacje, mrok w ludzkich sercach. Uczy tolerancji, spojrzenia na drugiego człowieka nie tylko przez pryzmat złych uczynków. Każdy może się pomylić, popełnić błąd, czasem wynika to ze strachu przed nieznanym. Ludzie często boją się tego, o czym za wiele nie wiedzą. Pisarka porusza tematykę bardzo aktualną i chociaż książka kierowana jest do młodzieży, warto ją przeczytać niezależnie od wieku.

Poza przesłaniem, które w książce jest zawarte, to po prostu jest ciekawa i misternie spleciona opowieść, miejscami pełna ciepła, innym razem smutku, wzbudzająca emocje i zaskakująca. Poza główną bohaterką Ami, w powieści przeplatają się losy innych postaci takich jak przyjacielscy Capuno i Bondok, troskliwa siostra Małgorzata, uśmiechnięta i zaradna Mari, czy owładnięty pasją lepidopterolog pan Zamora. Szkoda tylko, że w pewnym momencie opowieść się urywa, a my poznajemy jej ciąg dalszy po trzydziestu latach. Domyślam się, że to celowy zabieg, ale mi zabrakło tego kawałka historii, który mógł być równie barwny, a tak pozostał w sferze domysłów.

„Wyspa na końcu świata” to opowieść napisana w piękny sposób, mądra, rozsiewająca magiczny klimat, ale również ukazująca, jakie konsekwencje mogą nieść błędne, pochopne decyzje, zaślepienie, strach przed nieznanym, ocenianie po pozorach. To książka, która pod osłoną lekkości skłania do zastanowienia się, niesie pewien przekaz. Trudno ją jednoznacznie sklasyfikować, najlepiej ją po prostu przeczytać, do czego Was zachęcam.

czwartek, 17 października 2019

"Skąd przyszedł pies?" Dorota Sumińska

Źródło okładki: Wydawnictwo Literackie
Tytuł: Skąd przyszedł pies?
Autor: Dorota Sumińska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 108
Data premiery: 23 października 2019

Dawno temu, pewien mały chłopiec o imieniu Inny spotkał młodego wilczka i rozpoczęła się ich przyjaźń. Nadał mu imię Mój i dbał o niego najlepiej jak potrafił, dzieląc się domem i pożywieniem. To spotkanie zapoczątkowało trwającą przez pokolenia wspólną drogę człowieka i psa, aż do dnia dzisiejszego. Jak wyglądały kolejne jej etapy?

Często można spotkać się ze stwierdzeniem, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Nie sposób się z tym nie zgodzić zwłaszcza, gdy jest się miłośnikiem tych zwierząt. Co jednak znaczy przyjaciel? Czy przyjaźń nie oznacza, że człowieka też obowiązują jej reguły? Dlaczego ludzie o tym zapominają?

„Każdy pies obdarzony miłością i szacunkiem jest doskonały na swój psi sposób. To, że czasem nie posłucha komendy, wytarza się w czymś śmierdzącym lub obszczeka sąsiada, tego nie zmieni. Tak samo jak my, ludzie, ma jedyną w swoim rodzaju osobowość i charakter.” str. 104

W nowej książce Doroty Sumińskiej czytelnik poznaje początki przyjaźni człowieka i psa. Można dowiedzieć się o tym, jak to się wszystko zaczęło. Autorka w ciekawy sposób opisuje także historię początków różnych ras psów, jak chociażby molosów. To nie tylko interesująca, ale też emocjonująca opowieść. Treść uzupełniona jest o wyróżnione fragmenty zawierające różne fakty i ciekawostki dotyczące fizjologii tych zwierząt. Niektóre z nich i dla mnie stanowiły niespodziankę, jak chociażby te o odporności krzyżowej. Patrząc na ten aspekt, można by pokusić się o stwierdzenie, że przyjaźń człowieka z psem może zadziałać na nasze zdrowie i to nie tylko poprzez długie spacery.

Dalsza część książki jest mniej radosna i trudniej się ją czyta, ale nie ze względu na sposób przedstawienia treści, czy też ciekawość, ale raczej ze względu na ogrom smutku, który z niej płynie. Podzielona jest na różne opowieści o pieskach, ale łączy je jedno – każda z nich porusza i skłania do przemyśleń. Czy już zapomnieliśmy, jaką przysięgę złożył Inny? Czy potrafimy być przyjaciółmi dla swojego czworonożnego przyjaciela? Łatwo jest się irytować w kryzysowych sytuacjach, ale należy pamiętać, że dla psa często stanowimy jedyną rodzinę i to nie on nas wybiera, tylko jest na nas skazany. Mimo to kocha nas całym psim sercem, okazując to chociażby po chwilowej rozłące, gdy wracamy do domu ze szkoły, czy pracy. Pamiętajmy o tym. Poza smutkiem, każda z tych opowieści niesie również nadzieję, gdyż są ludzie wrażliwi i niosący wsparcie.

W publikacji znalazły się także piękne, kolorowe ilustracje wykonane przez Joannę Żero. Dobrze komponują się z treścią, wzbogacają ją i sprawiają, że obraz staje się pełniejszy. Sama opowieść prowadzona jest lekko, plastycznie, w sposób który może zainteresować młodszych czytelników, ale być też równie interesujący dla starszych. Dobrze, że takie książki powstają, ponieważ jest to połączenie nauki z ciekawą opowieścią, która ma wyrazisty przekaz i trafia do serca.

„Skąd przyszedł pies?” to wartościowa publikacja, którą warto poznać niezależnie od wieku. Mimo, że skierowana jest do młodszych czytelników to porusza ważne tematy i pokazuje, że każdy z nas może pomóc. Wystarczy chcieć. Pozwala też lepiej zrozumieć naszych czworonożnych przyjaciół. Publikacja niesie spore pokłady emocji, za sprawą których nieraz łezka zakręci się w oku. Szczerze Wam polecam tę niewielkiej objętości, ale pełną ciekawej zawartości książkę.

wtorek, 6 listopada 2018

"Pani od obiadów" Marta Sztokfisz

Tytuł: Pani od obiadów.
Lucyna Ćwierczakiewiczowa historia życia
Autor: Marta Sztokfisz
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 384
Data premiery: 14.11.2018r.

Czas na literacką podróż w przeszłość. Przenieśmy się na chwilę do XIX – wiecznej Warszawy, w której to na salonach brylowała niezwykła kobieta. Kobieta niewielkiego wzrostu, z lekką nadwagą a dumnie krocząca do przodu, pewna siebie, ale nie zarozumiała, bezpośrednia i hałaśliwa. Przede wszystkim jednak kobieta, która dzięki własnej pracy odniosła ogromny sukces, który w tamtych czasach trudny był do osiągnięcia dla niewiasty. Wszyscy o niej mówili, chociaż nie zawsze pozytywnie, gdyż niejedna osoba zazdrościła jej osiągnięć. Zasłynęła głównie jedną książką „365 obiadów za 5 złotych”, która do dziś gości w wielu kuchniach, stanowiąc inspirację i zarażając pasją. Często znamy i cenimy jej przepisy, czas więc by poznać ich autorkę.

Chętnie sięgam po biografie, zwłaszcza tak intrygujących osób. O książkach Lucyny Ćwierczakiewiczowej wiele razy słyszałam, chociaż osobiście nie wypróbowałam jeszcze jej receptur. Niesamowite jest to, że po tylu latach ludzie nadal cenią jej rady i zaglądają do wznowionych wydań jej książek. Tym bardziej chciałam lepiej poznać ich autorkę oraz dowiedzieć się więcej na temat jej życia i drogi do sukcesu.

Wiek XIX to nie był czas, w którym kobiecie łatwo było coś osiągnąć na gruncie zawodowym, wręcz przeciwnie. Domeną kobiet było prowadzenie domu. Kobieta bez zgody mężczyzny nie mogła nawet kształcić się, czy też pracować. Nie miała też decydującego głosu w sprawie przyszłości jej dzieci. To dziś wydaje się niewyobrażalne, wiele w tym zakresie się zmieniło. Tym bardziej na uznanie zasługuje to, co osiągnęła Lucyna Ćwierczakiewiczowa, z której porad korzystano w wielu domach a kolejne nakłady książek, czy też kalendarzy rozchodziły się błyskawicznie. W jaki sposób to wszystko się zaczęło? Powiedziałabym, że z pasji i pracowitości, ale to połowa sukcesu. Liczyła się też siła charakteru, wsparcie najbliższych, pogoda ducha, pomysły i niepoddawanie się mimo krytyki. Sporo osób jej zazdrościło, próbując wyolbrzymiać niektóre wydarzenia, plotkować, ale ona wciąż stawiała sobie nowe cele i skutecznie do nich dążyła. W życiu osobistym również przeżywała różne momenty, a jednak wiedziała, czego chce i nie bacząc na konwenanse rozwiodła się z pierwszym mężem. Przeczytanie tej książki utwierdziła mnie tylko w przekonaniu, że to niezwykła osoba, o której życiu warto dowiedzieć się więcej, jak też zainspirować się jej drogą do sukcesu. Widać, jak ważna jest wiara w siebie i nie przejmowanie się krzywdzącymi opiniami, które zawsze się pojawią niezależnie od naszych działań. Zawsze znajdzie się ktoś, komu coś się nie będzie podobało.  Ważne by krytykę przekuć w siłę i krok po kroku spełniać marzenia. Lucyna Ćwierczakiewiczowa nie zapominała też o potrzebujących, działała społecznie w wielu towarzystwach pomocowych.

„Jest na mapach Polska, o której marzyła Lucyna, jest demokracja i wolny rynek, o którym sami marzyliśmy w PRL-u, lecz naszym stołom daleko do takiej różnorodności, stanowiącej zbilansowaną smaczną dietę, jaką proponowała Ćwierczakiewiczowa.” str. 169

W książce zostało przedstawione życie Lucyny Ćwierczakiewiczowej, ale także jej rodzina, znajomi, miejsca, w których wówczas zbierali się ludzie by podyskutować, pośmiać się, udzielać się towarzysko. Można poczuć klimat takich miejsc, spotkać młodą Elizę Orzeszkową, czy Bolesława Prusa. W pamięci utkwił mi dialog Lucyny z Elizą Orzeszkową. Wzbudza uśmiech i pokazuje jak ciętym językiem bohaterka operowała. Do każdego rozdziału przyciąga też ciekawy tytuł.

„Kobieta jak iskra, gdzie stąpi, rozpala płomień. I płomień wybucha.” str. 247

Styl opowieści jest lekki, z wplecionymi dialogami. Książkę czyta się faktycznie jak powieść. W publikacji przeplatają się też ciekawe i wzbudzające apetyt przepisy kulinarne, takie jak przykładowo: prażucha, zrazy rybne, sago na winie, czy legumina z ryżu z pomarańczą. 

„Buduj swoją przyszłość, kobieto, inwestuj w siebie – nawołuje prekursorka nowoczesności i krok po kroku uczy, jak tanim kosztem założyć własny biznes.” str. 253

„Pani od obiadów. Lucyna Ćwierczakiewiczowa historia życia” to upamiętnienie niezwykłej kobiety, która pod koniec XIX wieku odniosła wielki sukces, nie zatracając przy tym siebie. Po przeczytaniu tej książki ma się poczucie, jakby się ją znało, wręcz słychać jej cięte riposty. Tym bardziej chce się wypróbować jej przepisy kulinarne, które do chwili obecnej stanowią inspirację w niejednej kuchni. To ciekawa, rzetelnie przygotowana i pełna faktów opowieść, która długo pozostanie w pamięci. Polecam.