poniedziałek, 13 lipca 2020

"Moje bajeczki o wyścigach. Auta"

Źródło okładki: Egmont
Tytuł: Moje bajeczki o wyścigach. Auta
Autor: Opracowanie zbiorowe
Seria: Moje bajeczki
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 128

Wita Was Zygzak McQueen, który szykuje się do kolejnego wyścigu, ale także Cruz Ramirez, Złomek i wiele innych postaci. Cały czas coś się u nich dzieje, wciąż pojawiają się nowe wyzwania i zadania do wykonania, silniki ryczą, słychać pisk opon, a czasem rozrabiają małe traktorki, które trudno złapać. Czy jesteście ciekawi, co u nich słychać? Jeśli tak to usiądźcie wygodnie i sami się przekonajcie, rozpoczynając lekturę.

Książeczka jest niewielkich rozmiarów, kolorowa i bardzo ładnie wydana. Dobrej jakości papier, wyraziste barwy przyciągające wzrok, ciekawe, pełne detali i dobrze uzupełniające treść ilustracje. Wspomnieć też powinnam o dużej, czytelnej czcionce, które może zachęcić młodszych czytelników do samodzielnego czytania. Jednocześnie duża ilość ilustracji wzbudza ciekawość i sprawia, że chętnie przechodzi się do kolejnej strony.

Przejdźmy do treści, w której znajduje się pięć opowiadań z dobrze znanymi miłośnikom bajki „Auta” postaciami. Każde jest nieco inne i przedstawia odmienne wydarzenia. Jest miejsce na wyścigi, treningi i rywalizację oraz podążanie za marzeniami, ale też jest miejsce na przyjaźń, ploteczki u Lolo, disco w wykonaniu Złomka, czy też szaleństwa małych traktorków. Cały czas coś się dzieje a opowieść nieraz wzbudza uśmiech.

Język dostosowany jest do wieku odbiorców. Trudność mogą sprawiać co najwyżej imiona bohaterów, ale myślę, że czytelnikom, którzy znają tę bajkę są też dobrze znane. Tekst jest równomiernie rozłożony na stronach, nie przytłacza, a raczej zachęca do lektury.

„Moje bajeczki o wyścigach” to ładnie wydana książeczka z dobrze znanymi z bajki „Auta” bohaterami. Na czytelników czeka pięć ciekawych historii i mnóstwo barwnych ilustracji. Jest interesująco, wesoło, kolorowo i dużo się dzieje, mimo że książeczka jest niewielkich rozmiarów.

czwartek, 9 lipca 2020

"Wyrwa" Wojciech Chmielarz

Tytuł: Wyrwa
Autor: Wojciech Chmielarz
Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 383

Życie płynie bardzo szybko, wpadamy w gąszcz zobowiązań, dom, praca, codzienne problemy. W tym zabieganiu zapominamy o tym, co ważne, nie mamy czasu na wiele spraw. Gdy Maciej otrzymuje informację, że jego żona nie żyje nie potrafi się z tym pogodzić. Pytania się mnożą a ból wciąż narasta. Wypadem samochodowy miał miejsce pod Mrągowem, co zupełnie nie zgadza się z tym, co wiedział. Janina pojechała przecież pod Kraków, rozmawiali na ten temat, dobrze pamiętał. Być może ostatnio mieli mniej czasu dla siebie, nie układało się im tak dobrze, jak kiedyś, ale dobrze się znali, tak mu się wydawało. Powiedziałaby mu o zmianie planów. Czy na pewno? Pojawił się jeszcze nieznajomy mężczyzna, przyszedł na pogrzeb, zwracał na siebie uwagę, szybko odszedł. Kim był? Skąd się znali? Czy to ktoś z pracy? Plątanina pytań nie daje mu spokoju, musi znaleźć na nie odpowiedzi. Czy jest na to gotowy?

Z twórczością pisarza miałam już przyjemność się spotkać, czytając książki „Wampir” i „Żmijowisko”. Ta ostatnia okazała się dla mnie bardzo zaskakująca, ponieważ nie byłam w stanie niemal do końca rozszyfrować zagadki w niej zawartej. Dobrze zapamiętałam też bohaterów, chociaż trzeba przyznać, że ciężko ich polubić. Ciekawa byłam, czy i tym razem uda się autorowi mnie zaskoczyć.

Lektura utwierdziła mnie tylko w przekonaniu, że warto sięgać po książki pisarza, gdyż po raz kolejny zakończenie wprowadziło mnie w zdumienie. Takiego rozwoju sytuacji nie brałam pod uwagę, nie przewidziałam. Jestem pod wrażeniem tego, w jaki sposób pisarz połączył wszystkie elementy układanki i jak w efekcie końcowym wszystko do siebie pasuje. Kolejny raz otrzymałam skomplikowaną w swojej prostocie łamigłówkę do rozwikłania i jak przystało na dobry thriller, nie wpadłam na takie jej rozwiązanie.

Fabuła jest ciekawa, ale też życiowa. Składa się z losów ludzi, których historie się łączą w spójną całość. Uderza w niej realizm. Wydarzenia przedstawione są w taki sposób, że z zainteresowaniem poznaje się kolejne rozdziały i szybko dociera do końca książki. Nie jest to jednak opowieść, o której szybko się zapomni. Częściowo jest to związane z rozbudowaną warstwą psychologiczną, dzięki której można dobrze poznać bohaterów, wczuć się w ich sytuację, poznać ich relacje, pragnienia, motywy działania, ale też bez poczucia przytłoczenia. Wszystkie elementy są dobrze wyważone. Ponadto opowieść porusza życiowe tematy, dając do myślenia. Przeplata się samotność, miłość, przyjaźń, zdrada, rutyna dnia codziennego, ból po stracie, zagubienie, rozgoryczenie, złość.

„Oboje pragnęliśmy być kimś innym, kimś lepszym. Obojgu nam się to nie udało. Tkwiliśmy na swoich stanowiskach. Trzymaliśmy się ich desperacko, niczym boi ratunkowej na rozszalałym morzu. Zupełnie jak nasi znajomi.” str. 334

Głównym bohaterem jest Maciej, który po stracie żony próbuje poukładać sobie i córkom życie, lecz aby to było możliwe, musi najpierw wyjaśnić okoliczności jej śmierci. Niewiedza zatruwa mu myśli, nie daje spokoju. Za dużo jest niejasności, za dużo pytań bez odpowiedzi. Krok po kroku jego wiedza się powiększa i zmienia obraz żony, którą wydawało mu się, że dobrze znał. Maciej to postać realnie przedstawiona, dobrze oddane są jego emocje, zagubienie, frustracja, żal, złość. Stopniowo poznaje się też część wspólnego życia Macieja i Janiny, ich codzienne relacje, moment, gdy się poznali. Wszystko to razem daje pełniejszy obraz i częściowo wyjaśnia to, co wydarzyło się później. W opowieści mocno zaznacza się też kilka innych postaci: Wojnar, Anka, Renata, Ułan, rodzice Janiny

„Wyrwa” to wielowątkowa powieść, nakreślona z rozmachem, zaskakująca, ale też dająca do myślenia. Znajdziecie w niej wiele emocji, życiowych wydarzeń i charakterystycznych bohaterów, którzy zapadają w pamięci. Całość spaja i dodaje realizmu sceneria, w której rozgrywa się akcja oraz atmosfera pełna niedomówień, miejscami mroku. To opowieść o ludziach, którzy wpadli w życiowe koleiny, zapętlili się w rutynie obowiązków i zagubili, przestając widzieć to, co w życiu ważne. Polecam.

piątek, 3 lipca 2020

"Kraina Lodu. Ukryta moc" Joe Caramagna

Tytuł: Kraina Lodu. Ukryta moc
Autor: Joe Caramagna
Seria: Kraina Lodu (tom 3)
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 68

Hedda to dziewczynka, która chętnie opowiada różne historie, w których może wydarzyć się niemal wszystko, ma bogatą wyobraźnię, jest uśmiechnięta, energiczna i pomocna. Niestety nie wszystkim się to podoba, a zwłaszcza dwójce dzieci, które wciąż jej dokuczają, nie dają jej spokoju. Na szczęście poznała Olafa i się zaprzyjaźnili, więc czas razem upływa im radośnie. Pewnego dnia, gdy znów jest zaczepiana przez dzieci, postanawia uciec do zakazanej krainy i pokazać im, że nic nie jest dla niej straszne. Gdy dowiadują się o tym Olaf, Anna i Elsa, Sven oraz Kristoff wyruszają na poszukiwania Heddy. Jak to się wszystko zakończy?

Miło po raz kolejny zajrzeć do Krainy Lodu i spotkać się z jej mieszkańcami, tym razem na kartach barwnie wydanego komiksu. Jak można się było spodziewać, publikacja jest bardzo ładnie wydana, kolorowa, ze świetną grafiką. Zabrakło mi tylko twardej okładki. Czcionka jest czytelna, papier dobrej jakości i oczywiście klimat związany z Krainą Lodu w pełni zachowany.

W tej opowieści poznajemy Heddę, żywiołową, radosną, chociaż dziewczynka nie ma łatwego życia, gdyż dwójka dzieci Sara i Arnie wciąż nie dają jej spokoju. Są też bohaterowie dobrze znani miłośnikom Krainy Lodu, czyli Anna, Elsa, Olaf, Swen i Kristoff. O tym ostatnim też dowiadujemy się trochę więcej, poznając skrawek jego przeszłości. Zaglądamy również do zamku w Arendelle oraz Doliny Żywej Skały, gdzie jak zawsze radośnie witają nas trolle, a także do mrocznej, zakazanej krainy. Jest ciekawie, dużo się dzieje, ale przede wszystkim historia niesie też pewną lekcję.

„Kraina Lodu. Ukryta moc” to ciekawy, bardzo kolorowy, wypełniony przygodami komiks, który poza interesującą opowieścią niesie dla czytelników lekcję. W trakcie lektury możecie jeszcze raz odwiedzić Arendelle, ale też poznać nowe postacie i nowe zakamarki tej pięknej krainy.

poniedziałek, 29 czerwca 2020

"Pozerka" J. Harrow

Źródło okładki: Zysk i S-ka
Tytuł: Pozerka
Autor: J. Harrow
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 316

Magda to piękna kobieta, świadoma swojego wyglądu, pewna siebie. Prowadzi życie singielki i jest to jej wybór, z którego jest zadowolona. Związki? Tak, ale nie na długo, ma swoje zasady, których się trzyma i nie pozwala sobie na ich złamanie. Mężczyzna musi być przystojny, ale też bogaty, tego nauczyło ją życie. Flirtuje, przyciąga uwagę i zbiera profity, jak dotąd jej strategia sprawdza się idealnie. Harmonię, którą wypracowała burzy jedno spotkanie i jego konsekwencje. Spotyka mężczyznę, który sprawia, że jej mur się chwieje. Czy warto zmienić coś, co dotychczas tak dobrze się sprawdzało, na coś bliżej niesprecyzowanego?

Z opisu książki wynika, że jest to powieść obyczajowa, lekka, przyjemna, dobra na lato. To wszystko się zgadza, lecz też nie zapowiada pewnych zabiegów, które autorka w niej zawarła. Jestem pozytywnie zaskoczona lekturą, która okazała się bardziej intrygująca niż mogłoby się wydawać. Wiem też, że po przeczytaniu tej powieści bez wahania sięgnę po kolejną książkę tej pisarki. To tak na zachętę, a teraz parę rzeczy, które w książce zwracają uwagę i sprawiają, że tak dobrze się ją czyta.

Po pierwsze fabuła, niby prosta, niby niewnosząca wiele nowego, a jednak poprowadzona w taki sposób, że odnosi się same pozytywne wrażenia. Na początku poznajemy Magdę, kobietę, która wie, czego chce od życia, ma jasno sprecyzowane cele. Na początku też trudno stwierdzić, czy ma po prostu taki charakter, czy zmieniły ją jakieś doświadczenia z przeszłości. Tego dowiadujemy się stopniowo, nic nie jest podane na tacy a autorka potrafi dawkować istotne informacje, aby wzbudzić większe zainteresowanie i odnosi to zamierzony skutek. Jakież było moje zdziwienie, gdy po części dotyczącej Magdy pojawiła się część zatytułowana Marysia. Kim jest Marysia i dlaczego pojawiła się w tej historii tego Wam nie zdradzę, by nie popsuć niespodzianki. Mogę tylko napisać, że obie historie czyta się tak samo dobrze i że coś je ze sobą łączy, coś bardzo istotnego.

Poza tym w opowieści przeplata się trochę różnych postaci. Przede wszystkim jest Robert nazywany Garcia. Mężczyzna uśmiechnięty, pozytywnie nastawiony do ludzi, wzbudzający zaufanie. Patrząc na jego bagaż doświadczeń, to jego postawa jest godna podziwu. Nie przepada za kobietami takimi jak Magda, manipulantkami, które lubią okręcić sobie faceta wokół palca. Gdy się spotykają, coś zaczyna się dziać, mimo, że żadne tego nie planowało i nie chce. Czy drogi dwóch osób o tak różnych podejściach do życia mogą się zejść? W opowieści jest jeszcze sporo innych postaci, które wzbudzają pozytywne, jak i negatywne odczucia. Piotr, co do którego od razu nasuwa się określenie „śliski typ”, Dawid, którego zmiana zadziwia, rodzice Magdy i przyjaciółka Kaja, która udziela wsparcia, chociaż sama też go bardzo potrzebuje. Nie można zapomnieć też o wspaniałej babci Buni.

W trakcie lektury nie zabrakło życiowych wydarzeń, wzbudzających emocje, poruszających, ale też miejsca na dawkę humoru. Poszczególne elementy są odpowiednio dawkowane, nie ma tu sztuczności, przerysowania, jest za to miejsce na miłość, przyjaźń, wybaczenie, chorobę, toksyczne relacje i trudne doświadczenia, których ciężar czuje się przez całe życie.

„Pozerka” to książka, która poza warstwą typowo obyczajową niesie wiele niespodzianek a równocześnie porusza, grając delikatnie na strunach naszych emocji niczym wirtuoz na skrzypcach. Nietuzinkowa opowieść, w której znajdziecie wiele życiowych zakrętów, trudnych decyzji i bagaż przykrych doświadczeń, które mogą zaważyć na całym życiu, nie pozwalając się cieszyć tym, co w nim piękne. Mam nadzieję, że zachęciłam Was do lektury, bo warta jest uwagi.

czwartek, 25 czerwca 2020

"Galeria" Beata Woźniak, Daniel Koziarski

Źródło okładki: Novae Res
Tytuł: Galeria
Autor: Beata Woźniak, Daniel Koziarski
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 332

Galeria handlowa, miejsce przecinania się ścieżek tak wielu osób, których historie mogą być tak różne i tak ciekawe. Czasem patrząc na twarze mijanych osób, można snuć domysły, lecz rzeczywistość może okazać się zupełnie inna, bo jak wiadomo, życie potrafi tworzyć najbardziej zaskakujące scenariusze i tak poplątać ludzkie ścieżki, że może się to wydawać wręcz nieprawdopodobne. Zajrzyjmy więc do jednej z galerii handlowych i poznajmy losy garstki jej gości, którzy nieświadomi nawzajem swoich historii mijają się na jej korytarzach. Czy jesteście ciekawi, co chcą nam opowiedzieć?

„Bo czasem lepiej wiedzieć, co się utraciło, niż nie wiedzieć, co było do zyskania.” str. 17

Od pewnego czasu wręcz chodziło za mną, by przeczytać zbiór opowiadań. Dawno już nie zaglądałam do takiej publikacji i tak trafiłam na tę książkę. Z zasady wolę dłuższe opowieści, w których bardziej można zżyć się z bohaterami, ale czasem potrzeba czegoś innego. Czy było warto? Jak najbardziej tak zwłaszcza, że wiele opowiadań z tej książki skłania do przemyśleń, zaskakuje celnością spostrzeżeń, dobrą obserwacją otoczenia, pomysłowością. Postaram się wspomnieć o tych, które wywarły na mnie największe wrażenie, a jest z czego wybierać.

Na książkę składa się dwadzieścia jeden rozdziałów, czyli tyle różnych opowiadań, które splata ze sobą miejsce, jakim jest galeria handlowa. Jak to bywa w tego typu publikacjach, niektóre z opowiadań wywarły na mnie większe wrażenie, inne mniejsze, ale trzeba przyznać, że wywołują emocje, są dobrze napisane, różnorodne, życiowe i poruszają spektrum zagadnień. Nie spodziewałam się, że książka aż tak mnie wciągnie i niestety tak szybko się skończy.

Opowiadania napisane są przez dwójkę autorów, ale są na tyle spójne, że nie byłabym w stanie wskazać, które z nich, kto napisał. Styl jest lekki, obrazowy, ale największym walorem są pomysły i realizm, dzięki czemu każda z historii mocno oddziałuje na wyobraźnię i wiele z nich na długo pozostanie w mojej pamięci. Zakończenia pozostawiają też miejsce na domysły, dotyczące tego, co dalej mogło się wydarzyć w życiu bohaterów.

Przejdźmy do tych, które wywarły na mnie największe wrażenie. Po pierwsze „Bajka”, treść tej historii wywołuje wiele emocji. Ukazuje, jak dobry, opiekuńczy, rozsądny człowiek może się zmienić, zbłądzić. Jak niezaleczone rany, poczucie krzywdy, niesprawiedliwości mogą rozprzestrzenić się w sercu, niszcząc wszystko, co dobre. Wbrew tytułowi, to nie jest bajka z dobrym zakończeniem, ale pełna realizmu. Kolejne to „Tchnienie życia”, historia, która uzmysławia, jak bardzo pozory mogą mylić i być krzywdzące. W codziennym zabieganiu, w oparciu o być może negatywne doświadczenia można błędnie kogoś ocenić, nie dostrzec jego cierpienia, nadziei, której się chwyta, nie mając złych intencji tylko potrzebując trochę wsparcia. Brak współczucia i zrozumienia. Smutne, ale prawdziwe. Kolejne to „Bar Sushi”, opowiadanie, które daje do myślenia. Pokazuje, jak człowiek chętnie przypisuje sobie dobre cechy, lubi być uznawany za bezinteresownego, szlachetnego, honorowego a postawiony w odpowiedniej sytuacji, potrafi zachować się tak samo bezdusznie i egoistycznie, jak Ci, których ocenia. Wymienię jeszcze trzy opowiadania: „Korespondencja”, „Propozycja” oraz „Przypadek”.

„Galeria” to zbiór opowiadań, które na dłużej zagoszczą w moim sercu, ciekawych, życiowych, zaskakujących i przede wszystkim zmuszających do refleksji nad naturą człowieka i tym, co jest w życiu ważne. Poruszają różne tematy a łączy je galeria, w której ścieżki bohaterów się przecinają. Każda historia jest inna, każda dotyka jakiegoś aspektu życia, problemów, pragnień, oczekiwań. Wszystkie razem tworzą wielobarwny, nacechowany emocjami obraz życia, z jego pięknymi, ale też mrocznymi obliczami. Polecam.

niedziela, 21 czerwca 2020

"Satyricon" Gertrud Hellbrand

Tytuł: Satyricon
Autor: Gertrud Hellbrand
Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 304

Każdy człowiek jest inny, ma swoje marzenia, pragnienia, czasem niezrozumiałe dla innych. Gdy Olivia w czasie studiów spotyka na swej drodze Renée i Rufusa - jest nimi zafascynowana. Rodzeństwo jest pewne siebie, ekscentryczne, przyciągają uwagę i ludzi do siebie. Rozsiewają wokół klimat dekadencji, swobody, zmysłowości. Olivia godzi się na grę, o której nic nie wie, a która już na zawsze pozostawi piętno na jej skórze. Ufa, jest podekscytowana i w pewnym momencie to całą ją pochłania, ukazując oblicze, którego się nie spodziewała. Czy ta część jej zawsze tam była, czekając na sposobność jej odkrycia?

Poznając różne gatunki literackie, różne książki, wiemy, które bardziej, a które mniej nam pasują. Czasem, mimo że wiem, że to nie są moje klimaty, sięgam po książkę, po to by się przekonać, czy coś się w tym zakresie zmieniło. Można powiedzieć, że tak było tym razem, chociaż w sumie to nie spodziewałam się do końca tego, co znalazłam w książce. Spodziewałam się, że raczej romantyzmu tu nie uraczę i będą pikantniejsze sceny, ale nie sądziłam, że będzie aż tak kontrowersyjnie.

Fabuła jest bardziej wielowarstwowa, niż mogłoby się wydawać, patrząc na opis. Główny wątek związany jest z Olivią i jej odkrywaniem siebie, lecz każda postać występująca w tej książce w pewnym sensie wplata się w tą historię, poznaje się ją i jej życie. Autorka pokazuje też, że nie zawsze to, kim jesteśmy, musi mieć swoje zakorzenienie w przeszłości. Nie zawsze jest to związane z jakimiś konkretnymi doświadczeniami. Czasem, zupełnie niespodziewanie można o sobie dowiedzieć się czegoś, co jest prawdziwym zaskoczeniem, co jest silne, mroczne i niezrozumiałe. Dodatkowo w trakcie czytania dowiadujemy się o pewnej tragedii, której karty odkrywane są stopniowo. Tragedii, która miała związek z kręgiem Satyricon i grą, którą ta grupa prowadziła.

Teraz dochodzimy do takiego momentu, w którym powinnam wspomnieć o bohaterach. Pomijając fakt, że nie byłam w stanie zrozumieć ich postępowania, to nie czułam też emocji płynących z lektury. Trudno powiedzieć, co było tego przyczyną, może sama tematyka. Najbardziej zagadkową postacią była dla mnie Renée, tajemnicza, swobodna może aż za bardzo, pewna siebie. Czuć było też wewnętrzną walkę, jaką prowadzi Olivia. Czasem odnosiło się wrażenie jakby i tak była na straconej pozycji, chociaż był też moment zaskakujący związany z tą postacią. Rufus, to miała być postać mroczna, oschła, władcza, chociaż dla mnie okazała się trochę papierowa. Postaci jest więcej, a każda z nich ma swoje słabości i pragnienia, które czasem są przytłaczające. Z książką mam pewien problem, po prostu nie jest to lektura dla mnie i nie mam tu na myśli samych pikantniejszych scen. Zagadnienia poruszane w powieści nie są dla mnie, wolę jednak wątki romantyczne.

„Satyricon” to książka dobrze napisana pod względem stylu, ale o tematyce, która nie jest dla każdego. O pragnieniach przechodzących wręcz w obsesję, pochłaniających, silniejszych od głosu rozsądku. Miejscami ciekawa, miejscami przytłaczająca. Sami zastanówcie się, czy taka tematyka przypadnie Wam do gustu.

czwartek, 18 czerwca 2020

"Śledztwa Enoli Holmes.Sprawa lady Alistair" Serena Blasco

Tytuł: Śledztwa Enoli Holmes. Sprawa lady Alistair
Autor: Serena Blasco
Seria: Śledztwa Enoli Holmes (tom 2)
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 64

Enola Holmes, siostra znanego detektywa Sherlocka, tak jak i on ma smykałkę do rozwiązywania trudnych zagadek. Gdy dowiaduje się o zaginięciu lady Cecily Alistair, postanawia rozpocząć poszukiwania. Nie jest to łatwe zadanie, gdyż sama się ukrywa, ale przybierając różne postaci jest w stanie zmylić trop brata, który jej szuka i kontynuować własne poszukiwania, które okażą się bardziej niebezpieczne niż z początku myślała.

Dawno już nie miałam w ręku komiksu, ale ten zainteresował mnie ze względu na ciekawą tematykę. Oparty jest na serii powieści Nancy Springer, których jeszcze nie miałam okazji przeczytać, w związku z tym też nie do końca wiedziałam, czego się spodziewać.

Zacznę od oprawy graficznej, która jest dopracowana, barwna, przyciągająca uwagę. Twarda oprawa, duży, albumowy format, dobra kompozycja kolorów i ładna grafika. Zawartość to także barwne rysunki pełne detali i czytelna czcionka tekstu. Całość poznaje się lekko i z zainteresowaniem.

Sama opowieść wzbudza ciekawość. Wyruszamy w niej wraz z Enolą na poszukiwania Cecily Alistair ulicami Londynu, zaglądając w mroczniejsze jego zakamarki. Zagadka do rozwikłania nie jest prosta, a Enola by uzyskać potrzebne informacje musi się wcielić w inne postacie, co jej całkiem dobrze wychodzi. W trakcie lektury mamy też zaszyfrowane wiadomości, które mogą naprowadzić na trop, a na końcu tej części znajdują się tajne zapiski Enoli, które mogą bardziej wyjaśnić jej sytuację osobom, które tak jak ja nie poznały pierwszej części. Przewija się też niejako w tle wątek poszukiwań przez Enolę matki oraz próby zmylenia brata, który główną bohaterkę próbuje odszukać.

„Śledztwa Enoli Holmes. Sprawa lady Alistair” to bardzo ładnie wydany komiks z ciekawą opowieścią, barwnymi rysunkami i intrygującą główną bohaterką. Dobrze się go poznaje i może stanowić fajny pomysł na prezent.