Gdy Lilo postanawia zaopiekować się pieskiem ze schroniska i wybiera niebieskie, kudłate stworzenie, zupełnie nie spodziewa się, że jest to mieszkaniec odległej galaktyki w dodatku poszukiwany. Dała mu na imię Stitch i od tej pory stał się jej przyjacielem, chociaż sprawiającym całkiem sporo kłopotów i wprowadzającym jeszcze większy chaos. Dziewczynka nie zraża się tym zupełnie, bo najważniejsza jest rodzina, którą się stworzyło a właśnie Stitch do niej zaczął należeć.
Niezależnie od tego, czy znacie filmową adaptację, czy nie, to warto zajrzeć do tego barwnego komiksu, by poznać lub przypomnieć sobie opowieść o wzbudzającej sympatię Lilo i jej nowym, niesfornym przyjacielu Stitchu. Opowieść w formie komiksu, która przyciąga uwagę barwami, ciekawą treścią i bohaterami, którzy sprawiają, że jest tak ciepła i ciekawa.
Przed lekturą tego komiksu poznałam filmową adaptację i muszę przyznać, że jest poruszająca i zabawna. Podczas poznawania kolejnych stron tego komiksu wracały do mnie wspomnienia i emocje towarzyszące przedstawianym w nim wydarzeniom, które wcześniej poznałam. Opowieść o Lilo i Stitchu dostarcza wielu wrażeń. Jest interesująca i wzbudza różne emocje. Lilo jest dziewczynką, która nie ma wielu przyjaciół, chociaż stara się to zmienić. Najważniejsza jest dla niej rodzina, ale nie tylko taka, którą tworzą więzy krwi, ale taka, którą się samemu utworzyło. Gdy w jej życiu pojawia się Stitch wprowadza wiele chaosu, chociaż sprawia też, że staje się ono pełniejsze. Uczą się od siebie nawzajem, akceptując swoje wady.
Komiks przyciąga uwagę barwami, pięknymi ilustracjami wykonanymi przez Federico Bertolucci, które są wyraziste i pełne detali. Tekst zaprezentowany w dymkach jest dobrze widoczny i kontrastuje z tłem. Opowieść o Lilo i Stitchu zapada w pamięci, wypełniona jest przygodami i warta jest poznania.
„Lilo i Stitch” to komiks zarówno dla osób nieznających adaptacji filmowej, jak i dla jej miłośników. Wyrazisty, barwny i prezentujący opowieść o rodzinie, która zbudowana jest z wzajemnej miłości i troski, w której nawet istota z odległej galaktyki może poczuć się jak u siebie.






