Adrianna Małecka chociaż jest młodą kobietą, to w swoim życiu doświadczyła już wiele. Gdy już myśli, że udało się jej w miarę poskładać to, co zostało zniszczone, jej były mąż uderza ponownie. Czekał na odpowiedni moment, by udowodnić jej, że sama sobie nie poradzi i należy do niego. Poza tym, co dotychczas jej już odebrał, teraz chce jeszcze więcej. Stara się zrobić wszystko, by sama do niego wróciła i prosiła o przebaczenie. Traktuje ją jak własność. Wracają koszmary, które dręczyły ją przez długi czas i wzrasta brak wiary w siebie. Myślała, że po pewnym czasie da jej spokój, ale sytuacja wygląda nieciekawie a Jakub wciąż wymyśla nowe sposoby na jej dręczenie. Czy ten koszmar się skończy? Co tym razem zaplanował Jakub? Czy jest sposób na to, by go powstrzymać?
W mojej pamięci wciąż pozostaje poprzednia część tej opowieści, która wywołała wiele emocji. Zakończyła się też w takim momencie, że od razu chciałam poznać dalszy ciąg. Na szczęście długo nie musiałam czekać. Co wydarzyło się dalej w życiu Adrianny?
„Chciałam portu, już nie pragnęłam pływać pod prąd, bo zabawa i przygoda są fajne, ale jeszcze fajniejsze jest poznać kogoś, kto stanie się twoją najlepszą życiową przygodą. Zapomniałam tylko, że w moim wypadku miłość to słabość i bezbronność, które łatwo wykorzystać.” str. 152
Z przyjemnością wróciłam do dobrze poznanych bohaterów i do pełnej pasji i smakowitych zapachów restauracji Ahora. Książka rozpoczyna się zaskakującym wstępem. Następnie krok po kroku czytelnik poznaje dalsze wydarzenia, które przeplatane są też z wywołującymi wiele emocji wspomnieniami Adrianny. Okrucieństwo, którego doświadczyła wciąż do niej wraca, gdyż Jakub nie daje o sobie zapomnieć, powracają paraliżujący strach i bezsilność. Natomiast w tej części możemy lepiej poznać Maksa i jego historię, która w pewien sposób tłumaczy niektóre z jego działań. Wszystko razem stanowi spójną całość. Każde z nich nosi swój bagaż doświadczeń, które wpływają na ich relację. Dobrze się ją obserwuje, dostrzegając jak oboje się zmieniają, wspierają i jak między nimi iskrzy. Czy jednak relacja, która miała stanowić tylko przygodę rozwinie się bardziej? Czy po tak trudnych przeżyciach można komuś jeszcze zaufać?
Warstwa psychologiczna nie przytłacza, ale równocześnie pozwala na lepsze poznanie bohaterów, zrozumienie ich działań i emocji. Czasem trudno niektóre fragmenty się poznaje ze względu na treść i emocje, które wywołują. Ważne, aby takie tematy poruszać, chociaż nie zawsze jest to łatwe. Z opowieści bije realizm i przez to jeszcze mocniej oddziałuje ona na czytelnika.
Autorka poza głównym wątkiem poruszyła też szereg innych życiowych tematów, trudnych wyborów, niosących konsekwencje decyzji. Utrata bliskich, zaufania, przyjaźń, toksyczne relacje, miłość i nadzieja. Wiele momentów skłania do przemyśleń, do spojrzenia oczami bohaterów na pewne wydarzenia, wczucie się w ich sytuację. Poza trudnymi tematami odnajdziemy tu też dawkę pozytywnej energii, zarówno związanej z pasją do gotowania i pieczenia, ale też płynącej od ludzi. Wspierających, wyciągających pomocną dłoń. Nie zawsze sytuacja wygląda tak beznadziejnie, jak się nam wydaje i nie warto się poddawać. W takich momentach ważne jest mieć u boku osoby, które wesprą i pozwolą optymistycznie spojrzeć w przyszłość.
„Lekcja hiszpańskiego 2” to kontynuacja historii Adrianny, dobrze napisana, poruszająca, wzbudzająca paletę emocji. Trudno o niej zapomnieć, gdyż porusza ważne tematy a tym samym mocno oddziałuje na czytelnika. To wypełniona życiowymi wydarzeniami opowieść, która pozostawia trwały ślad i porusza do głębi. Pokazuje, że warto wykazać się odwagą i zawalczyć o swoją przyszłość mimo przeciwności losu. Po raz kolejny autorka zakończyła opowieść w takim momencie, że już nie mogę doczekać się kontynuacji.