| Źródło okładki: Novae Res |
Stare dwory skrywają swoje historie, które czają się w każdym zakamarku, roztaczając specyficzny klimat pełen tajemnic przeszłości. Opowiadają nam je zakurzone przedmioty, stukające okiennice, cienie na suficie, czy skrzypienie desek. Są takie miejsca, w których głęboko zaszył się też mrok, w których można poczuć się nieswojo, jakby coś czaiło się w ukryciu. Do takiego dworu, mrocznego i niepokojącego, osaczającego duszną atmosferą trafiają niemal co noc w snach dwie osoby. Nie znają się, nie widzą, chociaż czasem czują czyjąś obecność a ich sny są tak realistyczne, że z trudem po nich wracają do rzeczywistości. Dręczą, nie dają odetchnąć, odbierają radość. Trudno czasem wręcz wyczuć cienką granicę między jawą a snem, wszystko się ze sobą miesza. Skąd biorą się te koszmary? Dlaczego wciąż dotyczą starego, opuszczonego dworu? Czemu nie można się od nich uwolnić?
Mroczna okładka i równie intrygujący opis zachęciły mnie do tej książki, zapowiadając opowieść o swoistym klimacie i wielu zagadkach do odkrycia. Wiadomo, że taki stary dwór może skrywać wiele tajemnic, historii jego mieszkańców wpisanych w jego zniszczone mury, emocji, które im towarzyszyły, tych dobrych i tych złych. Sam pomysł na fabułę wydał mi się niezwykle intrygujący, ale jak wiadomo równie istotne jest także jego wykonanie, zwłaszcza przy takiej objętości książki. Od razu spieszę z uspokojeniem, że tym razem objętość książki to jedna z jej zalet, gdyż wewnątrz otrzymujemy wielowątkową opowieść, która dzięki temu nabiera głębi i szczegółowości.
Na szczęście opis nie zdradza nam zbyt wiele, dzięki czemu niemal od początku można poczuć się zaskoczonym i odkrywać niespodzianki, z których utkana jest ta opowieść. Strona po stronie, rozdział po rozdziale z coraz większym zainteresowaniem śledzi się wydarzenia, będąc pod coraz większym wrażeniem finezji i wielowątkowości. Mam tu na myśli pozytywne odczucia, gdyż fabuła jest rozbudowana i równocześnie dokładnie przemyślana, łącząc w sobie czasem z pozoru mało istotne szczegóły. Niektóre luźne wątki wskakują w pewnym momencie na swoje miejsce, dostarczając kolejnych wskazówek, dzięki którym akcja sunie w swoim tempie do przodu. Nie ma w tej książce spektakularnych wydarzeń, a mimo to nie brakuje w niej emocji i potęgowania napięcia. Dzieje się tak za sprawą atmosfery, którą rozsiewa i tajemnic do odkrycia. Gdy już czuje się, że jest się blisko rozwiązania, pojawia się coś, co wprowadza ponownie chaos i niepokój.
W trakcie lektury można odnaleźć wiele przemyśleń i miejsc skłaniających do refleksji. Nie z wszystkimi trzeba się zgadzać, ale dostarczają one czasem innego spojrzenia, stwarzają okazję do zastanowienia się, wysnucia własnych spostrzeżeń na dany temat. W dużej mierze takie miejsca wiążą się z jednym z bohaterów a mianowicie Wincentym, który jest miejscowym proboszczem. To nietypowa postać, która dźwiga na barkach swój własny bagaż doświadczeń, ma słabości, których jest świadomy, chwile zwątpienia, ma też analityczny umysł i jest ciekawy świata, chce nadać życiu sens. Poza głównym wątkiem to właśnie historie poszczególnych bohaterów sprawiają, że ta historia jest tak barwna i działająca na wyobraźnię. Kolejną ciekawą postacią jest Seweryn Gardy, artysta, którego życie w pewnym momencie zaczęło stopniowo się rozpadać. Stara się je poskładać na nowo. To Seweryn wraz z Wincentym starają się rozwikłać przyczynę przytłaczających i wciąż powracających mrocznych snów związanych ze starym dworem a na ich drodze pojawi się wiele ciekawych osób, takich jak chociażby Marianna i jej rodzice Marta i Leopold. Pojawiają się co rusz nowe tajemnice, ale też sporo przeszkód do pokonania.
Miłośnicy książek dodatkowo powinni zostać usatysfakcjonowani, ponieważ w tej opowieści występuje pewien klimatyczny antykwariat, do którego sama chętnie bym zajrzała. Miejsce, do którego trafiają stare książki i przedmioty z historią. W którym każdy coś znajdzie dla siebie. Autorka uzmysławia także z jakimi problemami może wiązać się prowadzenie takiego antykwariatu.
„Podszepty” to powieść, w której nic nie jest oczywiste, wielowątkowa, mroczna i wypełniona tajemnicami. Opowieść, w której zaciera się granica między jawą a snem, gdyż koszmary są tak realne, że trudno po nich wrócić do rzeczywistości, odzyskać kontrolę, zrozumieć, co się dzieje. Przyciągają do niej sceneria, atmosfera skrząca od niedomówień i zgrabne manewrowanie fabułą. Całość spaja historia pewnego starego dworu i jego mieszkańców, która elektryzująco wręcz działa na wyobraźnię.