Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 czerwca 2025

"Trzecia osoba" Anna Kańtoch

Tytuł: Trzecia osoba
Autor: Anna Kańtoch
Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 328

Las skrywa wiele tajemnic, a jedna z nich dotyczy rodziny Bresiów. Pewnego dnia Monika i Mirosław wybrali się wraz z trójką dzieci na wycieczkę. To miał być zwyczajny dzień spędzony aktywnie, do czego byli przyzwyczajeni. Tymczasem zakończył się zupełnie inaczej. Monika i Mirosław zniknęli bez śladu, pozostawiając dzieci, których życie zostało tym wydarzeniem naznaczone. Każde z nich zapamiętało ten ostatni dzień spędzony wspólnie inaczej, chociaż do takich wniosków dochodzą z czasem. Impulsem do powrotu do przeszłości staje się jeden z nowych lokatorów ich rodzinnego domu, czyli Sławek Dębski, którego zainteresowało zaginięcie sprzed lat. Czy rozgrzebywanie wydarzeń sprzed lat jest dobrym pomysłem? Co wydarzyło się w dniu zaginięcia Moniki i Mirosława?

Z książkami tej pisarki spotkałam się już wcześniej, więc wiedziałam, że mogę spodziewać się ciekawej opowieści z rozbudowaną warstwą psychologiczną oraz intrygującą zagadką kryminalną. Nie zawiodłam się na tej książce. Nie znajdziecie w niej spektakularnych zwrotów akcji, ale za to możecie zostać wciągnięci w dosyć skomplikowaną pajęczynę czasem w przypadkowy sposób splecionych wydarzeń, z których zbudowana jest fabuła.

Narracja podzielona jest na trzy części. Bohaterem każdej z nich jest jedno z dzieci Bresiów, czyli: Marcin, Milena i Mati. Dzieli ich wiek i częściowo to może być przyczyną ich wspomnień, lecz nasuwa się pytanie, czy tylko to. W dniu zaginięcia rodziców ich zeznania były spójne. Gdy nowy lokator ich rodzinnego domu przypomina sprawę sprzed lat nagle w ich umysłach pojawiają się wspomnienia, które wcześniej były wyparte lub pominięte. Ciekawie obserwuje się kolejne skrawki wspomnień, które wskakują na swoje miejsce niczym puzzle. Jaki obraz się z nich wyłoni? Co stało się z ich rodzicami? Dlaczego dopiero teraz pewne szczegóły dotyczące tego dnia wydają się im ważne?

Akcja rozkręca się dosyć leniwie, ale to nie ten element w tej książce jest tak istotny. Liczy się atmosfera i skomplikowana mozaika ludzkiego umysłu, który w momencie traumatycznych wydarzeń potrafi rozmazać szczegóły, zatrzeć je, zmodyfikować. Troje dzieci, które były w centrum wydarzeń zupełnie inaczej je pamiętają. Dopiero po latach są w stanie skonfrontować się z przeszłością i stanąć twarzą w twarz z tym, co wówczas się wydarzyło. Dobrze odbiera się ich emocje i poznaje wydarzenia ich oczami. Czytelnik otrzymuje skomplikowaną zagadkę do rozwikłania. Atmosfera się zagęszcza, a poznanie prawdy wydaje się coraz bardziej istotne dla każdego z rodzeństwa.

„Trzecia osoba” to intrygujący, płynący własnym tempem thriller z skomplikowaną zagadką kryminalną do rozwikłania i dobrze rozbudowaną warstwą psychologiczną. Pokazuje jak bardzo zniekształcone mogą być wspomnienia różnych wydarzeń z perspektywy czasu i w zależności od życiowego bagażu doświadczeń. Zaciekawia, daje do myślenia i zachęca do poznania kolejnych książek pisarki.

niedziela, 2 lutego 2025

"Ciężar strachu" Michał Mateusiak

Tytuł: Ciężar strachu
Autor: Michał Mateusiak
Rok wydania: 2024
Liczba stron: 256

Wydawać by się mogło, że w miejscu, w którym zazwyczaj jest dużo ludzi – spacerujących, odpoczywających, czy spieszących się do pracy, nie powinno wydarzyć się nic niepokojącego. Tymczasem na Polu Mokotowskim w Warszawie zostają znalezione poćwiartowane zwłoki znanego adwokata. Pierwsza myśl, która może się pojawić, to że sprawcą mógł być jeden z niezadowolonych, czy zdesperowanych klientów. Niepokojący wydaje się jednak fakt, że morderca pozostawił po sobie tylko jeden ślad, czyli mógł dokładnie zaplanować swoje działania. Śledztwo prowadzi komisarz Leonard Gardecki, który nie spodziewa się jeszcze, jaką cenę przyjdzie mu za to zapłacić.

Autor przenosi czytelnika do współczesnej Warszawy, w której rozgrywa się akcja. Rozpoczyna się dynamicznie i od razu wciąga nas w wir wydarzeń, które nie są spektakularne, ale żwawo płyną do przodu i wydają się przez to bardziej realne. W dobrym thrillerze, czy powieści kryminalnej ważnym elementem jest zagadka i w tej powieści na ten element nie można narzekać. Autor podsuwa nam szereg mylnych tropów i do pewnego momentu ciężko wywnioskować, kto jest sprawcą zbrodni. Wraz z kolejnymi krokami śledztwa, na zasadzie łączenia poszczególnych elementów, pojawia się odpowiedź i wiadomo, kto jest mordercą. Do odkrycia wciąż pozostają motywy jego działania i to też chwilę zajmuje.

Główny bohater, czyli komisarz Leonard Gardecki to postać wyrazista, chociaż moim zdaniem wykreowana nieco schematycznie. Mężczyzna odsunięty w pracy na bok, mający swoje problemy i traumy z przeszłości. Trudno mu nawiązać głębsze relacje, ale jest dobry w tym, co robi. Tym razem też ma swoje przeczucia, podejrzenia, nie podoba mu się podsunięty tok myślenia, nie wydaje mu się logiczny. Zwietrzył trop i stara się za nim podążać, chociaż pewnie prościej byłoby odpuścić zwłaszcza, że wraca do niego przeszłość, przygniata ciężar wspomnień i strachu, który tkwił cały czas w uśpieniu, czekając na odpowiedni moment, by znów owinąć się wokół jego serca nie dając normalnie funkcjonować. W śledztwie Leonardowi towarzyszy Eddie, w sumie można pokusić się o stwierdzenie, że to jego jedyny przyjaciel. Historia Eddiego porusza i zwraca uwagę na ważne zagadnienie. Można wyczuć w tej powieści, że autor jest miłośnikiem zwierząt i dobrze, że porusza aspekty związane z ich losem.

„Od kiedy pamiętał, zawsze był wyczulony na punkcie krzywdy zwierząt. Bolała go ich bezbronność i niekiedy konieczność zdania na łaskę człowieka.” str. 100

Ważnym elementem tej powieści są retrospekcje, gdyż pozwalają dowiedzieć się więcej na temat przeszłości komisarza i traumy, której doświadczył. Uprzedzam także, że w książce jest sporo drastycznych opisów, które mocno działają na wyobraźnię i nie pozwalają o sobie zapomnieć. Były też takie momenty, w których zastanawiałam się, czy to nie jest kolejny tom serii, bo na początku pojawiają się nawiązania do przeszłości, ale w kolejnych rozdziałach wszystko się wyjaśnia i być może był to celowy zabieg.

„Mam zniszczoną psychikę! Ciężar strachu przygniótł mnie całkowicie.” str. 247

„Ciężar strachu” to książka mocno oddziałująca na wyobraźnię z ciekawą zagadką kryminalną do rozwiązania, mroczna, niepokojąca i pokazująca, jak bardzo przeszłość może zawładnąć umysłem oraz co oznacza piętno ciężaru strachu. To udany debiut autora, oby tak dalej.

piątek, 26 lipca 2024

"Poszukiwacze siódmej księgi" Izabela Szylko

Tytuł: Poszukiwacze siódmej księgi
Autor: Izabela Szylko
Seria: Siódma księga (tom 1)
Wydawnictwo: Studio O’Rety
Rok wydania: 2023
Liczba stron: 348

Pewnego dnia w poukładanym życiu Jerzego Adamsa, prawnika mieszkającego w Londynie, wkrada się chaos a wszystko za sprawą jednej, atrakcyjnej i przypadkowo poznanej kobiety. Chociaż, po pewnym czasie sam zaczyna się zastanawiać, czy to był przypadek. Wszystko zaczęło się od podróży do Krakowa na pogrzeb dawno niewidzianej babki. Dalej, na skutek dziwnego splotu wydarzeń mężczyzna może poczuć się jak w filmie akcji. Otoczony przez tajemnice, ścigany przez osobników zdolnych do wszystkiego, by zdobyć to, na czym im zależy, zwodzony przez atrakcyjną kobietę, której intencje trudno rozszyfrować. Znajdując się w centrum tego huraganu próbuje rozszyfrować zagadkę i odnaleźć zaginiony rękopis Mikołaja Kopernika, lecz życie dalekie jest of filmu, a przeszkody wciąż si przed nim piętrzą. Co z tego wyniknie?

Zacznę od tego, że zupełnie nie spodziewałam się, że ta książka tak mnie zainteresuje. Opis co prawda jest ciekawy, ale nie oddaje tego, co znajdziecie w środku. Wydaje się po prostu taki zwyczajny, pasujący do książek sensacyjnych a tymczasem siłą tej książki jest styl pisarski i duża dawka humor w niej zawarta. Nie wiadomo kiedy czytelnik zostaje wciągnięty w wir wydarzeń, próbując krok po kroku rozwikłać kolejne zagadki i nie pogubić się w tej historii. Czasem z pozoru błahe wydarzenia mogą okazać się kluczem ro rozwiązania zagadki.

Pierwszoosobowa narracja jest dobrym zabiegiem, gdyż wszystkie wydarzenia możemy poznać z perspektywy Jerzego i być często równie zaskoczonym jak on. Ponadto to bohater, który wzbudza sympatię zarówno swoją postawą, jak i przemyśleniami, w których nie brakuje ironii. Z jednej strony wie, że niektóre jego działania z logicznego punktu widzenia nie mają sensu, z drugiej natomiast brnie w tą historię dalej podążając za Alicją, od której nie może oderwać oczu. Możecie sobie wyobrazić, że raptem w Waszym życiu pojawia się ktoś, kto poszukuje zaginionego artefaktu, a Wy wyruszacie by go odnaleźć, porzucając rutynę dnia codziennego? Nie było by tej historii bez jeszcze jednej bohaterki, które niczym cerber strzeże Jerzego i Alicji a mianowicie starszej pani o imieniu Czesia, a właściwie Czesiuchna. Jej rola w tej opowieści to istny majstersztyk i myślę, że też ją polubicie. Jej podejście do nowoczesnych technologii, czy przygotowanie na trudne sytuacje zadziwia, a zachowanie często wywołuje uśmiech, jak i nie salwy śmiechu. Jak też pewnie możecie się domyślić akcja mknie do przodu a bohaterowie co rusz stają przed kolejnymi przeszkodami do pokonania.

„Poszukiwacze siódmej księgi” to ciekawa, pełna przygód i dużej dawki humoru książka, która za sprawą bohaterów, świetnego stylu pisarskiego i pierwszoosobowej narracji skutecznie przyciąga uwagę. Pozytywnie mnie zaskoczyła, dostarczyła intrygującą opowieść, której kontynuację zamierzam poznać, sięgając po drugi tom. Trudno tę książkę jednoznacznie sklasyfikować, to takie połączenie powieści sensacyjnej z przygodową oraz z komedią kryminalną i to właśnie daje jej ten specyficzny urok, który oczarowuje czytelnika.

środa, 8 marca 2023

"Maszyna losu" Andrzej Mathiasz

Tytuł: Maszyna losu
Autor: Andrzej Mathiasz
Seria: Prokurator Adam Szmyt (tom 2)
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2022
Liczba stron: 552

Drzwi do przeszłości nie da się całkowicie zamknąć. Przeszłość potrafi wrócić z nieoczekiwaną siłą, zawładnąć myślami, zatruć serce i zburzyć spokój. Ten spokój burzy jeden telefon, który staje się początkiem, niczym pierwszy element domina, które krok po kroku zmierza do celu. Minęły lata od momentu tragicznych wydarzeń, za które Czesław Grinwald został skazany i trafił do więzienia. Teraz w końcu jest na wolności, wściekły, gotowy na wszystko, by się zemścić. Rozpoczyna się gra, w której każdy element układanki ma znaczenie, każdy może odmienić los wielu osób. Czy prokuratorowi Adamowi Szmyt uda się powstrzymać niebezpiecznego mordercę? Jakie znaczenie ma pomarańcza?

Pora na mroczniejsze klimaty. Takich oczekiwałam sięgając po tę książkę, która zaintrygowała mnie tytułem, jak i okładką. Zastanawiałam się, dlaczego tak wyeksponowana na tle szarości jest pomarańcza. Teraz już wiem, od czego wszystko się zaczęło. Rozpoczynając lekturę nie zwróciłam uwagi na to, że jest to tom drugi i może też dlatego tak wiele elementów było dla mnie zaskoczeniem. Warto poznać tomy we właściwej kolejności.

„Moja maszyna losu. Niezawodna, perfekcyjna i piękna jak dzieło sztuki, lecz w przeciwieństwie do niego też zabójcza. Niczym rozpięta między gałęziami pajęczyna srebrząca się w słońcu z nim jako pająkiem czyhającym na ofiarę.” str. 437

Na początku cofamy się dwadzieścia lat wstecz do wydarzeń, które odcisnęły piętno na jednym z bohaterów, zmieniły go na zawsze. Sprawiły, że puściły hamulce. Grinwald to teraz nazwisko, które wzbudza strach, rozsiewa niepokój. On ma swój plan i teraz, gdy po tak wielu latach jest znów na wolności może go zrealizować, krok po kroku uruchamiając swoją maszynę losu. By poczuć satysfakcję, ulgę, spokój. Tyle czasu się do tego momentu przygotowywał, miał o czym myśleć. Teraz pora na działanie, na zemstę.

Autor sprawnie buduje fabułę, skrupulatnie ją splata, krok po kroku stopniując napięcie i dostarczając czytelnikowi wielu wrażeń. Początkowo wydaje się wszystko jasne, jakby podane na tacy, trochę zbyt proste. Tymczasem maszyna rusza powoli, rozpędzając się w swoim tempie i zaskakując na różnych etapach. Zainteresowanie jest podtrzymywane do końca, a wręcz z każdym rozdziałem wzrasta. Nie spodziewałam się takiego obrotu wydarzeń, tylu zawirowań, emocji. Do tego trzeba przyznać, że wydarzenia są przedstawione w realny sposób, obrazowo, wymownie. Akcja opowieści rozgrywa się w ciągu pięciu dni, pomijając skrawki przeszłości, które są wplecione dając lepszy obraz. Jest dynamicznie, intrygująco a sama łamigłówka kryminalna zaskakuje i wciąga w labirynt mylnych tropów.

Otrzymujemy w tej historii wiele charakterystycznych postaci, wyrazistych, niewolnych od słabości, złych doświadczeń, okrucieństwa. Główna rozgrywka toczy się między Szmitem i Grinwaldem i to oni najbardziej zapadają w pamięci, ale na scenie jest znacznie więcej interesujących postaci. Przykładem mogą być Makota, czy Marzena Dębska. Pisarzowi udało się wykreować takich bohaterów, których losy poznaje się z zainteresowaniem, chociaż muszę przyznać, że niewielu z nich wzbudza pozytywne uczucia.

„Maszyna losu” łączy w sobie ciekawą zagadkę kryminalną, dobrze skrojoną fabułę oraz wyrazistych bohaterów, niewolnych od słabości. Przeszłość przeplata się z teraźniejszością, rozsiewając mrok i strach o to, że gdy maszyna losu ruszyła, nie będzie można jej już zatrzymać. Kogo porwie w swym z pozoru chaotycznym tańcu?

niedziela, 5 lutego 2023

"Oszustka" Aleksandra Śmigielska

Tytuł: Oszustka
Autor: Aleksandra Śmigielska
Wydawnictwo: Znak Crime
Rok wydania: 2023
Liczba stron: 352

Ludzie czasem przywdziewają maski, by komuś zaimponować, nie pokazać prawdziwej twarzy, albo coś ukryć, zmienić, czy też ze strachu.  Czasem też po prostu by zacząć od nowa i odgrodzić się od przeszłości, która przytłacza. Tylko czy jest to możliwe? Czy da się zapomnieć o tym, co było i nie bać się, że w którymś momencie to powróci? Marta prowadzi poukładane życie. Ma u boku mężczyznę, który ją wspiera i dwie córeczki, które są całym jej życiem. Spełnia się zawodowo. Zostawiła za sobą przeszłość i zmieniła swoją przyszłość, w której chce być po prostu szczęśliwa. Wymagało to od niej wielu poświęceń i wiele włożonej pracy, ale wraz z upływem lat czuje, że jest w miejscu, do którego z taką determinacją dążyła. Pewnego dnia pojawia się ktoś, kto może zniszczyć wszystko, co zbudowała, zagraża jej najbliższym. Czy ona na to pozwoli, czy będzie walczyła?

Do lektury tej książki zachęciły mnie trzy rzeczy: intrygujący opis, debiut oraz oczywiście rekomendacja Wojciecha Chmielarza na okładce. Zapowiadało się więc niezwykle interesująco. Teraz, już po lekturze wiem, że to była bardzo dobra decyzja i z niecierpliwością będę oczekiwała na kolejną powieść tej autorki, by przekonać się jak rozwija się jej styl pisarski. 

Opis na okładce zaciekawia, ale podoba mi się także, że nie zdradza za wiele z fabuły. Wiadomo, że główna bohaterka coś ukrywa, że chce odgrodzić się od przeszłości, ale trudno powiedzieć z jakiego powodu, co takiego wydarzyło się w jej życiu. Za sprawą lekkiego stylu pisarskiego a także umiejętności budowania atmosfery od razu wsiąka się w opowieść, która rozwija się stopniowo, ale w sposób w pełni angażujący w przedstawiane wydarzenia. Coraz bardziej jest się ciekawym tego, przed czym Marta ucieka, ale także tego, co sprawiło, że przeszłość do niej powróciła. Czuć jej zagubienie, ale także determinację, z jaką próbuje pokonać trudności. Nie myślcie, że to tylko atmosfera, gdyż dalej dzieje się naprawdę wiele, jest dynamicznie i niepokojąco jak na kryminał przystało. Przeszłość przeplata się z teraźniejszością. Zupełnie nie czuć, że jest to debiut. Autorka wysoko postawiła poprzeczkę i dlatego tym bardziej jestem ciekawa kolejnych jej książek. 

Poza główną bohaterką, która jest bardzo dobrze wykreowana mamy też szereg innych interesujących i budujących klimat postaci. Przede wszystkim Artur, którego zamiary trudno rozszyfrować. Charyzmatyczny, świadomy swojej wpływów Radosław Bednarek, czy Jacek Grubich.  Jest też mąż Marty, czyli Piotr. Pewnym symbolem jest też czarno – biała kawka pojawiająca się wśród gołębi. Bohaterowie drugoplanowi także zostali dopracowani, dlatego tak dobrze poznaje się tą opowieść i trudno niemal do końca wywnioskować, jak się ona zakończy. Odnosi się wrażenie, jakby czarne chmury zebrały się nad głową Marty i raptem w jej zbudowanym z trudem, poukładanym życiu zaczyna panować chaos. Wiele postaci ma jakieś tajemnice, swoje słabe punkty. Nie brakuje intryg, domysłów, zagadek do rozwikłania, niedopowiedzeń. 

„Oszustka” to książka, która osacza duszną, niepokojącą atmosferą i wydarzeniami splecionymi w intrygujący sposób. Jest zawiła niczym pajęcza sieć i wciągająca jak chodzenie po bagnach. Nie brakuje w niej niespodzianek i zwrotów akcji. Wszystko ze sobą zgrabnie współgra: bohaterowie, akcja, klimat i jak na dobry kryminał przystało nie brakuje tajemnic. 

wtorek, 31 stycznia 2023

"Tajemnica pustego kufra. Świąteczne śledztwo" Mary Kelly

Źródło okładki: Zysk i S-ka

Tytuł: Tajemnica pustego kufra. Świąteczne śledztwo
Autor: Mary Kelly
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2022
Liczba stron: 280

Jest 22 grudnia. Trwa przedświąteczna gorączka, Londyn spowity jest białym puchem. Tymczasem w dzielnicy Islington zostają znalezione zwłoki starszej kobiety. Okazuje się, że na miejscu znajduje się też pusty, stary kufer, w którym najprawdopodobniej znajdowało się coś cennego. Zmarła kobieta to emigrantka z Rosji, księżna Olga Karuchin. Przydzieleni do sprawy nadkomisarz Brett Nightingale i sierżant Beddoes ruszają do akcji, by odnaleźć sprawcę i odszukać skradzione przedmioty. Czy im się to uda? 

Wiem, przedświąteczny okres już za nami, ale aura za oknem sprawia, że nadal przyciągają mnie książki w tym klimacie. Tym razem do moich rąk trafił kryminał, którego opis nasunął mi skojarzenia z książkami, które napisał Francis Duncan, a które czytałam jakiś czas temu. Czy słusznie?

Za sprawą fabuły przenosimy się do Londynu XX wieku tuż przed świętami, czyli 22 grudnia. W tym okresie wiadomo, że wszyscy są zabiegani, więc tym bardziej trudno rozwikłać kryminalną zagadkę, a takie zadanie mają nadkomisarz Nightingale i sierżant Beddoes. Z początku trudno uwierzyć, że w takiej dzielnicy, w zaniedbanym mieszkaniu mogło się znaleźć coś cennego. Może to tylko plotki? Gdy okazuje się, że zmarła kobieta to rosyjska arystokratka, kiedyś bardzo wpływowa, sprawa nabiera innego znaczenia. Dodatkowo w okolicy zaczyna być głośno o bandzie z Hampstead, nowej grupie włamywaczy. Czy te sprawy mogą być ze sobą powiązane?

Akcja płynie niespiesznie do pewnego momentu, później jest trochę bardziej dynamicznie. Utrzymany jest podobny klimat jak w książkach Agathy Christie, czy Francisa Duncana. Tajemnica do rozwikłania, wiele mylnych tropów i spore grono podejrzanych. Mamy też charakterystycznego nadkomisarza, czy towarzyszącego mu w śledztwie sierżanta. Nie mają łatwego zadania, sprawa robi się dosyć zagmatwana. Z ciekawością śledzi się ich kolejne posunięcia, chociaż nie spodziewajcie się spektakularnej akcji, a bardziej specyficznej atmosfery.

Trochę rozczarowało mnie zakończenie, gdyż było w znacznej mierze przewidywalne. Nie wszystkie elementy układanki udało mi się poskładać wcześniej, ale w główne aspekty tak, chociaż trochę niespodzianek też było, trzeba przyznać. W pamięci pozostaną też charakterystyczny bohaterowie i nie mam tu na myśli tylko panów prowadzących dochodzenie. Bardzo dobrze i z ciekawością poznaje się historię Olgi Karuchin. Wyrazistą postacią jest też pewien handlarz biżuterią Mejendie o przebiegłym wzroku, chociaż przyjemnej aparycji a także jego pracownica Stephanie Cole, młoda, energiczna, intrygująca. Nie można zapomnieć także o Iwanie, który odgrywa dużą rolę w tej opowieści.

„Tajemnica pustego kufra. Świąteczne śledztwo” to klimatyczny kryminał przenoszący czytelnika do Londynu XX wieku i kryminalnej zagadki do rozwikłania. Niespieszny, ale ciekawy. Przyciągający scenerią a także historią Olgi Karuchin a wszystko razem w otoczce przedświątecznej atmosfery i sypiącego śniegu za oknem.

niedziela, 8 stycznia 2023

"Półmistrz" Mariusz Czubaj

Tytuł: Półmistrz
Autor: Mariusz Czubaj
Wydawnictwo: Znak Crime
Rok wydania: 2023
Liczba stron: 320
Data premiery: 11 stycznia 2023 roku

Na transatlantyku „Przyszłość” płynącym z Gdyni do Buenos Aires spotyka się grupa przypadkowych osób, ale też polskich szachistów zmierzających na olimpiadę. Osób, których drogi na chwilę się splotły w trakcie tej podróży, która odbywa się w przededniu drugiej wojny światowej. Odcięci na pewien czas od świata, każdy z własnym bagażem doświadczeń, problemów i tajemnic. Pewnego dnia zostają znalezione zwłoki jednego z pasażerów, w którego oko został wpity pion szachowy. To brutalne morderstwo wstrząsa pasażerami, każdy wydaje się podejrzany. Rozpoczyna się poszukiwanie mordercy, które prowadzi Edward Abramowski, tajemniczy mężczyzna, skryty i obserwujący otoczenie z uwagą. Kto jest mordercą? Jaki miał motyw? Czy każdy z pasażerów jest tym, za kogo się podaje?

„Pewien mądry człowiek powiedział mi kiedyś, żeby zawsze myśleć trzy ruchy do przodu. A przynajmniej jeden.” str. 7

Do tej pory nie spotkałam się z twórczością pisarza. Do tej powieści zachęcił mnie opis zapowiadający ciekawą zagadkę kryminalną. Czułam też, że to będzie oryginalna lektura i tym razem przeczucie mnie nie zawiodło. To nieszablonowy kryminał, który niespiesznie się poznaje, ale za to na długo zapada w pamięci.

Akcja książki rozgrywa się w głównej mierze na transatlantyku, który staje się areną kolejnych wydarzeń. Spotykają się tu pasażerowie, którzy być może w innych okolicznościach by się nie poznali. To także miejsce odcinające ich od świata, a tym samym w czasie rejsu stające się całym ich światem. Brutalne morderstwo staje się iskrą wywołującą kolejne wydarzenia, ale też poprzez toczące się dochodzenie czytelnik ma możliwość lepiej przyjrzeć się pasażerom. Trzeba przyznać, że potrafią zaskoczyć.

Pasażerowie to oryginalne grono, charakterystyczne, ale także po prostu intrygujące. Odnosi się wrażenie, że każdy ma coś do ukrycia, przez co znalezienie mordercy nie jest takie proste, autor serwuje wiele mylnych tropów. Sama postać Edwarda Abramowskiego wywołuje wiele pytań. Trudno wywnioskować jaką rolę tu odgrywa zwłaszcza, że jak sam wspomina zajmuje się teorią prawdy i przemocy. Barw dodaje wprowadzenie postaci historycznych i fikcyjnych. Mamy tu wielkich szachistów wśród których są Savielly Tartakower i Mieczysław Najdorf. Kolejnym pasażerem jest pisarz Witold Gombrowicz. Jest też pewien detektyw  i badacz zjawisk paranormalnych. Wśród pasażerek natomiast wyróżniają się Nina z tajemniczą ciotką, czy żona pewnego specjalisty Lusia. Poznaje się ich z ciekawością jednocześnie próbując rozszyfrować, kto stoi za brutalną zbrodnią.

W tej powieści sporo jest niespodzianek, metafor, ciekawostek. Warto smakować ją powoli, by w pełni docenić jej zamysł i kunszt wykonania. To książka, która się wyróżnia, jest nieszablonowa i oddaje klimat epoki. Nad każdym z bohaterów ciąży widmo zbliżającej się wojny. Każdy też przed czymś ucieka, szuka nowego początku.

„Półmistrz” to książka z oryginalnym pomysłem na fabułę, charakterystycznymi bohaterami i specyficznym klimatem. Poznaje się ją niespiesznie, ale z zaangażowaniem próbując rozwikłać zagadkę kryminalną, co nie jest sprawą prostą. Jest niczym gra w szachy, każdy ruch jest dobrze przemyślany i niesie pewne konsekwencje.

środa, 14 września 2022

"Jesień zapomnianych" Anna Kańtoch

Tytuł: Jesień zapomnianych
Autor: Anna Kańtoch
Seria: Krystyna Lesińska (tom 3)
Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2022
Liczba stron: 368

Gdy w jednej okolicy ginie kilku młodych mężczyzn sytuacja staje się coraz bardziej podejrzana. Wydaje się, że nic ich nie łączyło poza sposobem, w jaki zginęli. Każdy z nich się powiesił, chociaż trudno wskazać z jakiego powodu. Ostatni Karol Fiszel to kolega z dzieciństwa Krystyny Wojciechowskiej. Okazuje się też, że tą sprawę wcześniej, przed zaginięciem próbował wyjaśnić jej brat Romek. Z jakiego powodu? Czy ma to coś wspólnego z jego późniejszym zaginięciem? Tego stara się dowiedzieć Krystyna, która zostaje poproszona przez pewnego dziennikarza o pomoc w rozmowach z rodzinami zmarłych mężczyzn.

Czekałam z dużymi oczekiwaniami na ostatni tom tej trylogii, gdyż dwa poprzednie wywarły na mnie duże wrażenie („Wiosna zaginionych” opinia, „Lato utraconych” opinia). Stało się tak nie tylko za sprawą zawiłej intrygi, ale też samej konstrukcji tej serii. W tym tomie cofamy się do roku 1966, w którym Krystyna studiuje prawo, poznaje Łukasza a od zaginięcia Romka minęły trzy lata. Trzy lata, w trakcie których ich rodzice nie mogą dojść do siebie i nadal mają nadzieję na jego odnalezienie. Krystyna wciąż szuka, próbuje dowiedzieć się, co właściwie się wydarzyło w Tatrach.

Elementem, który jest w pewnym sensie stały w każdym tomie to wplecenie dodatkowej intrygi kryminalnej, która może być związana z zaginięciem Romka, ale wcale nie musi. Rozwiązanie sprawy zaginięcia brata Krystyny jest jakby na drugim planie. Intryga jest misternie zbudowana, pojawia się wiele mylnych tropów, ślepych zaułków. Czasem wydaje się, że każdy, z kim rozmawiają Krystyna i Łukasz ma coś do ukrycia, mija się z prawdą lub tez nie mówi wszystkiego a wierzcie mi, że w tej opowieści każdy szczegół może mieć znaczenie i trzeba być uważnym, by samemu rozwikłać zagadkę. Niemal do końca nie byłam w pełni przekonana, co do wyniku amatorskiego dochodzenia, które Krystyna z Łukaszem prowadzili. Na okładce jest napisane, że to ostatni tom, chociaż mam nadzieję, że nie, bo nie wszystkie drzwi zostały domknięte i nie wszystko w pełni wyjaśnione. Trochę zamieszania w tej książce jest, jakby dodania niektórych wątków nadmiarowo, ale poznaje się ją z dużym zainteresowaniem. Polecam zacząć od pierwszego tomu, aby w pełni docenić konstrukcję i fabułę tej trylogii.

„Jesień zapomnianych” to ostatni tom trylogii, który trzyma poziom i momentalnie wciąga w skomplikowaną intrygę. Osacza atmosferą pełną tajemnic i podejrzeń. Przyciąga obrazem zawiłych relacji międzyludzkich oraz dobrze skomponowaną warstwą psychologiczną. Ukazuje, jak wiele człowiek jest w stanie znieść, jak różnią się ludzkie dążenia i priorytety oraz jak różne oblicza może mieć ta sama osoba. To niepokojąca i intrygująca seria, którą Wam polecam.

czwartek, 19 maja 2022

"Fighter" Paulina Świst

Tytuł: Fighter
Autor: Paulina Świst
Wydawnictwo: Akurat
Rok wydania: 2022
Liczba stron: 320

Wydawałoby się, że poszukiwanie tematów do kolejnej książki to intrygujący moment i początek czegoś nowego. Gorzej, gdy trafi się na temat, który może być niewygodny i w takiej sytuacji znalazła się Kinga Wernerowska, która pod pseudonimem pisze książki cieszące się ogromną popularnością. W materiałach, które zbierała pojawiła się firma VeroMax. W pewnym momencie zaczyna dostawać listy z pogróżkami, a gdy się nasilają jej niepokój wzrasta i wie, że nie może już ich ignorować. Są coraz bardziej mroczne i trudno przewidzieć, do czego ich autor się posunie. Wydawca postanawia zatrudnić ochroniarza i tak w życiu Kingi pojawia się Patryk „Cwibel” Cebulski. Jako szef firmy ochroniarskiej i znany zawodnik MMA zazwyczaj nie podejmuje się takich zadań osobiście, ale tym razem jego uwagę zwróciła firma VeroMax, z którą miał już pewne kontakty. Co z tego wszystkiego wyniknie?

Trochę czasu upłynęło od mojego spotkania z książkami pisarki, ale wciąż mają swoje miejsce w mojej pamięci za sprawą z jednej strony lekkości, z drugiej mocniejszych, pikantnych, ale nieprzesadzonych akcentów. Wiedziałam czego mogę oczekiwać po tej lekturze - dobrze spędzonego czasu i kolejnej ciekawej opowieści, w której nie brak ostrego języka, ale też dawki humoru.  

„Wiedza jest wszystkim, bo wszystko inne jest uzależnione od jej posiadania.”  str. 108

W tej książce cały czas coś się dzieje, niemal od pierwszych stron. Dotyczy to różnych aspektów, zarówno emocji płynących z lektury, ale także tajemnic do rozwikłania oraz zagadki kryminalnej. Wszystko razem się w odpowiednich dawkach przeplata, tworząc skomplikowany i intrygujący wzór trudny z początku do rozszyfrowania, chociaż jedno w nim jest jasne, między głównymi bohaterami aż iskrzy. Ich słowne utarczki, pikantne żarciki, niedomówienia dodają barw tej opowieści i można powiedzieć, że są jednym z elementów, bez których nie byłoby tak ciekawie. Właściwie można też powiedzieć, że to dzięki nim tak dobrze się ją poznaje i tak trudno się z nią rozstać. 

Narracja prowadzona jest dwutorowo, dzielona między głównymi bohaterami. Raz obserwujemy wydarzenia oczami Kseni, by po chwili poznać punkt widzenia Patryka. Daje to pełniejszy obraz sytuacji, pozwala dowiedzieć się o nich nieco więcej, poznać wydarzenia o których nie chcą pamiętać, które skrywają głęboko i nie chcą do nich wracać. Oboje mają swoje małe sekreciki, ale los splótł ich drogi i pokrzyżował plany.  

Pisarka potrafi wyczarować takich bohaterów, którzy są charakterni, silni, posługują się ostrym językiem, ale nie jest to rażące a wewnątrz skrywają też pewną wrażliwość. Dotyczy to w tym przypadku zarówno Kingi, jak i Patryka. To starcie dwóch silnych osobowości, dlatego czuć między nimi napięcie, miło śledzi się ich utarczki słowne, chociaż wiadomo, w którą stronę zmierzają. Nie odbiera to zupełnie przyjemności z czytania. Atmosferę zagęszcza wątek związany z firmą VeroMax i na tej płaszczyźnie także sporo się dzieje. Niemal do końca nie odkryłam o co tak naprawdę w tym wątku chodziło, okazał się bardziej rozbudowany niż z początku pomyślałam. Myślę też, że jeszcze może nas zaskoczyć. Trzeba jeszcze wspomnieć o zakończeniu, które uderza z dużą siłą i zapowiada emocjonujący ciąg dalszy.

„Fighter” to tak jak zapowiada okładka mocna i emocjonująca lektura, która skutecznie zajmuje myśli i niejednokrotnie wywołuje uśmiech. Brakowała mi tego ciętego języka i poczucia humoru, którymi przesiąknięte są książki pisarki. Akcja mknie do przodu, są też tajemnice do wyjaśnienia i przede wszystkim nie brakuje emocji, które często powodują szybsze bicie serca. Z dużą uwagą śledzi się wydarzenia i do końca kibicuje głównym bohaterom, chociaż niestety książkę czyta się bardzo szybko i w związku z tym równie szybko trzeba się z nimi rozstać.

niedziela, 27 marca 2022

"Czerwone jezioro" Julia Łapińska

Tytuł: Czerwone jezioro
Autor: Julia Łapińska
Wydawnictwo: Agora
Rok wydania: 2022
Ilość stron: 592

O takim przyjęciu weselnym z pewnością będzie się pamiętać, pełnym rozmachu, wysoko postawionych i bogatych gości, przepychu. Zdziwienie budzi fakt, że na taki krok zdecydował się rosyjski biznesmen Borys Morozow, który przez wiele lat wolał dobrą zabawę i przelotne związki. Teraz u jego boku stoi Lena a całe wydarzenie ma sfotografować Kuba Krall, kolega z którym znają się od dawna. Wszystko dopięte na ostatni guzik i dopracowane w najdrobniejszych szczegółach, by utrwaliło się w pamięci gości. Nikt nie spodziewa się, że w pamięci pozostanie, ale z zupełnie innego powodu. Rano na trawniku przed hotelem zostają znalezione zmasakrowane zwłoki mężczyzny. Kim jest? Dlaczego został tak okaleczony? Kto dokonał tej zbrodni i z jakiego powodu?

Czasami jest tak, że już po przeczytaniu rozdziału, czy dwóch ma się przeczucie, że czas spędzony z książką nie będzie stracony. Takie odczucia miałam w tym przypadku, gdyż od początkowych stron lektura przykuwa uwagę nie tylko treścią, ale i lekkim, ale jakże plastycznym stylem pisarskim. Z każdym kolejnym wydarzeniem, każdym nowo poznanym bohaterem jest coraz ciekawiej i w związku z tym, mimo sporej liczby stron i mrocznych wydarzeń, książkę czyta się bardzo szybko i z dużym zaangażowaniem. Wszystko do siebie pasuje. Jest niczym kreacja szyta na miarę, w której można poczuć się swobodnie, ale także wyjątkowo. Jak się też w trakcie lektury okazuje nawet kolorystyka okładki nie jest przypadkowa, tak jak i oczywiście tytuł.

Fabuła nie jest schematyczna, a wręcz mogłabym rzec, że oryginalna ze względu na samą tematykę. W równej mierze na uwagę zasługuje pomysł, jak i jego realizacja. Trudno uwierzyć, że jest to debiut powieściowy, zupełnie nie odczuwa się tego podczas lektury, która jest świetnie poprowadzona. Otrzymujemy skomplikowaną łamigłówkę do rozwikłania i krok po kroku pojawia się coraz więcej niewiadomych, mylnych tropów, podejrzanych. Wydaje się, że niemal każdy ma coś na sumieniu, jakąś tajemnicę, czy coś, o czym nie chciałby pamiętać, albo wręcz przeciwnie, nie może zapomnieć. Dużą rolę odgrywają zdjęcia, które są niczym skrawki życia utrwalone przez dobrego fotografa i obrazujące odartą z otoczki pozorów rzeczywistość. Ponadto w pamięci pozostaje wątek miłosny ściśle spleciony z fabułą. Wiele wydarzeń daje do myślenia i dzięki dobrze nakreślonej warstwie psychologicznej ukazuje różne oblicza i motywy bohaterów, które nadają rozmachu całej opowieści. Autorka poruszyła też sporo istotnych tematów, a jednym z nich jest praca fotoreportera wojennego i jej wpływ na psychikę. O niektórych wydarzeniach nie da się zapomnieć i trudno później taki ciężar dźwigać każdego dnia. Kolejny temat dotyczy tego jak ciężko kobietom przebić się w niektórych zawodach, w męskim świecie. 

Wydarzenia rozgrywają się w dwóch płaszczyznach czasowych. Poznajemy je obecnie, jak też za sprawą pewnego pamiętnika przenosimy się do poruszającej historii Katarzyny Krukowskiej i 1988 roku. Akcja rozgrywa się w głównej mierze w mieście Borne Sulinowo, miejscu o bogatej historii, otoczonym bujną przyrodą, ale także związanym z wieloma tajemnicami. To w nim, ale też w najbliższej okolicy możemy śledzić wydarzenia, patrząc na te miejsca także przez pryzmat historii i przeszłości, która ściśle je oplata. Przygnębiające wrażenie sprawia Kłomino z opuszczonymi blokami z wielkiej płyty, straszące oknami bez szyb, zniszczonymi, pustymi mieszkaniami i ulicami pełnymi dziur. Sceneria bardzo dobrze pasuje do przedstawianych wydarzeń i dodaje im głębi.

„Czerwone jezioro” to dobrze skonstruowany, przemyślany w każdym calu i nieschematyczny kryminał, który będzie stanowił gratkę dla miłośników tego gatunku literackiego. Przyciąga wielowymiarową, pełną zwrotów i tajemnic przeszłości fabułą. Działa na wyobraźnię scenerią i wyrazistością przedstawianych wydarzeń. Porusza, zaskakuje i dostarcza wielu wrażeń. Nie wahajcie się, z tą książką warto spędzić czas.

niedziela, 19 grudnia 2021

"Mursz" Ewa Przydryga

Tytuł: Mursz
Autor: Ewa Przydryga
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2021
Ilość stron: 352

Las w każdym może wzbudzać różne uczucia, niepokój, strach, radość, poczucie bezpieczeństwa. O Duchnym Lesie od lat krążą różne opowieści, mroczne, niepokojące. Dzieje się tak za sprawą wydarzeń, które się w jego części rozegrały. Teraz w jego ostępy kieruje swe kroki Pola, która otrzymuje dziwny list od Kasandry, dziewczyny poznanej podczas terapii w szpitalu. Obie starały się poskładać swoje życie w całość, Pola po stracie męża i syna a Kas po traumatycznych wydarzeniach związanych ze śmiercią jej przyjaciółki Lary. Dużo ze sobą rozmawiały. Teraz jeden list burzy spokój i uwalnia demony przeszłości. Coś mrocznego wydobywa się z gąszczu i sprawia, że historia Murszu ożywa na nowo.

Grudzień sprzyja raczej poznawaniu opowieści w świątecznym klimacie i takich bardzo wiele pojawia się wszędzie. Tymczasem w moje ręce trafiła książka, która krótkim, ale mocnym opisem i mroczną okładką sprawiła, że pozostałe odłożyłam chwilowo na później. Czy lektura okazała się tak intrygująca jak jej opis?

Opowieść ma coś takiego w sobie, że od samego początku przyciąga. Kolejne rozdziały, poczynając od prologu, poznaje się z wzrastającym zainteresowaniem zagłębiając się coraz bardziej w fabułę. Autorka miała bardzo dobry pomysł na splecenie wydarzeń, które początkowo mogą wydawać się niepowiązane, a w efekcie końcowym dają zaskakujący finał. Wszystko zostało dopracowane, dobrze pomyślane i zapewnia nieprzewidywalność. Wiele jest elementów zaskakujących, dających do myślenia, ale także potęgujących poczucie niepokoju, intrygujących, osaczających specyficzną atmosferą. Bardzo ważny jest klimat, który książka roztacza i to wpływa na to, że tak dobrze się ją poznaje. Klimat tworzy sceneria i opowieści z nią związane, tajemnice roztaczające mrok, przeszłość go potęgująca. Za sprawą tego otrzymujemy niepowtarzalną, ale równocześnie realną opowieść, od której ciężko się oderwać.

„Za zło nigdy nie odpowiada przyroda, ona tylko przyjmuje to, czym człowiek ją karmi. A człowiek zamiast pielęgnować, najczęściej ją truje. Dlatego trzeba ją oczyszczać, by mogła znów sama się wyżywić. By mogła się odrodzić i dać dobry plon.” str 179

Otrzymujemy trzy płaszczyzny czasowe i równocześnie historie tworzące skomplikowany wzór trudny do odszyfrowania, zaskakujący. Wydarzenia poznaje się naprzemiennie z perspektywy trzech bohaterek i to daje mocniejszy wydźwięk, pozwala lepiej wczuć się w opowieść, także intryguje coraz bardziej. Stopniowo odkrywane są tajemnice każdej z tych historii, ale zanim dojdzie do ich wyjaśnienia czeka na czytelnika wiele mylnych tropów i wydarzeń wywołujących sporo emocji. Autorce udało się przygotować przekonującą i intrygującą powieść, w której akcja jest dynamiczna a opisy plastyczne i działające na wyobraźnię.

Prym w tej książce wiodą postacie kobiece i to one najmocniej zapadają w pamięci. Silne, zagubione, pewne siebie, ale też nieśmiałe i co najważniejsze przedstawione realnie oraz trafnie scharakteryzowane. Różne są ich historie, oczekiwania, wspomnienia, przemyślenia, tak jak i różne przeszkody los piętrzy im na drodze. Poznajemy skrawki ich życia, jego codzienne blaski i cienie, ale także wydarzenia, które doprowadziły do rozwikłania pewnych tajemnic. Pola, Lara, Marianna, Kasandra, Wiktoria, Eliza – chyba one najmocniej zapisały się w mojej pamięci i dobrze wpisują się w opowieść.

„Mursz” to książka, która przyciąga przede wszystkim klimatem, scenerią, tajemnicami i dynamiczną akcją. Rozsiewa mroczną atmosferę przenosząc czytelnika do Duchnego Lasu, w którym rozegrały się tragiczne wydarzenia i o którym krążą różne opowieści. W jego zakamarkach wciąż skrada się zło i skrywane są tajemnice, które nie powinny ujrzeć światła dziennego. Czy jesteście gotowi, by wyruszyć na wyprawę do Murszu i odkryć to, co się w nim czai a także poznać jego mieszkańców?

wtorek, 14 września 2021

"Lato utraconych" Anna Kańtoch

Tytuł: Lato utraconych
Autor: Anna Kańtoch
Seria: Krystyna Lesińska (tom 2)
Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2021
Ilość stron: 392

W malowniczej, spokojnej okolicy, w leśniczówce Pogański Młyn dochodzi do tragedii. Cztery osoby nie żyją, w tym dwójka dzieci. Jedna osoba jest ranna. Nikt nie wie, co się wydarzyło, ani kto jest sprawcą. Chłopiec, który został ranny niewiele pamięta, co może być wynikiem wstrząsu i próbą wyparcia makabrycznych wydarzeń. Do akcji wkracza Krystyna Lesińska, doświadczona policjantka, która ma na koncie wiele rozwiązanych spraw. Czy uda się jej wyjaśnić, co wydarzyło się w leśniczówce? Czy sprawca zostanie ujęty i ukarany?

Pierwszy tom serii („Wiosna zaginionych”) wywarł na mnie spore wrażenie zarówno pod względem konstrukcji fabuły, rozbudowanej warstwy psychologicznej, jak i samej zagadki kryminalnej. Z chęcią rozpoczęłam lekturę tomu drugiego, ponieważ nie wszystkie wątki zostały wyjaśnione, a pojawiło się sporo nowych informacji. Jak wypadł drugi tom serii?

„Potwory nie istnieją. To ludzie. – Jego usta wykrzywiły się w dziwnym grymasie pomiędzy wściekłością a rozpaczą. – Ludzie robią te wszystkie złe rzeczy!” str. 106

Pierwszym zaskoczeniem okazały się ramy czasowe. Tym razem cofamy się do roku 1999, gdy główna bohaterka nie jest jeszcze na emeryturze a zostaje wyznaczona do rozwiązania sprawy morderstwa w leśniczówce. Pracuje nad tą sprawą z kolegą Wojciechem Chodurą i razem krok po kroku próbują wyjaśnić, co tak naprawdę się wydarzyło. Zdziwiłam się, że otrzymujemy nowy wątek, który trudno mi było powiązać z zaginięciem brata głównej bohaterki wiele lat wcześniej. Czy tajemnica sprzed lat zostanie w tym tomie wyjaśniona? Czy pojawią się nowe tropy? Pozostawię te pytania bez odpowiedzi, ponieważ warto odnaleźć je samemu w trakcie lektury. Jedno jest dla mnie jasne, ten tom okazał się jeszcze lepszy od pierwszego.

Akcja dostarcza wielu wrażeń, rozkręca się i spowalnia potęgując napięcie i podkręcając atmosferę pełną niedomówień i tajemnic. Rozdział po rozdziale dowiadujemy się więcej na temat wydarzeń, które doprowadziły do tragedii w leśniczówce. Autorka wprowadza czytelnika na mylne tropy i trudno samemu wydedukować przebieg wydarzeń. Podobnie jak w poprzedniej części rozbudowana jest warstwa psychologiczna, umożliwiając lepsze zrozumienie i poznanie motywów działania bohaterów oraz daje obraz tego, jak destrukcyjne działanie mogą mieć traumatyczne wspomnienia. W pewnym momencie wszystkie, nawet te drobne, wydawać by się mogło nieistotne elementy łączą się ze sobą w zaskakujący, smutny i przerażający obraz.

Krystynę Lesińską, główną bohaterkę poznajemy z nieco innej strony. Młodszą, ambitną, ale też w trudnym momencie, można by rzec na zakręcie życiowym. Postać wzbudza sympatię zarówno w chwilach, gdy pewnie stawia kroki, jak i w chwilach zwątpienia. Z pewnością nie jest wyidealizowana ani schematyczna. Kolejną ciekawą i jakby z innej epoki postacią jest Róża Jaworska, charakterystyczna, zagubiona, niepewna siebie, ale wraz z poznawaniem kolejnych wydarzeń wszystko wydaje się bardziej zrozumiałe. Sama leśniczówka oraz rodzina, z którą związane są tragiczne wydarzenia przyciągają uwagę, czyli Krystian i Kalina Aleksandrowicz oraz dzieci Renia, Basia i Kuba. Reasumując, mogłabym tak długo jeszcze wymieniać, ponieważ pisarka ma dar tworzenia postaci, które wychodzą poza schematy i zapisują się w pamięci.

„Lato utraconych” to kontynuacja serii nieustępująca pomysłem, konstrukcją oraz treścią poprzedniczce, a wręcz jeszcze od niej lepsza. Otrzymujemy intrygującą zagadkę kryminalną, wielowątkową fabułę oraz wachlarz wyrazistych bohaterów, których losy nie są czytelnikowi obojętne. To zaskakująca i działająca na wyobraźnię poprzez klimat i pełną gamę emocji książka.

poniedziałek, 16 sierpnia 2021

"Wiosna zaginionych" Anna Kańtoch

Tytuł: Wiosna zaginionych
Autor: Anna Kańtoch
Seria: Krystyna Lesińska (tom 1)
Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 400

Wyprawa w Tatry miała być czasem spędzonym wspólnie i podziwianiem piękna natury. Młodzi, pełni energii, uśmiechnięci i pewni siebie zupełnie nie spodziewali się, jak to się wszystko zakończy i jak duży wpływ będzie miało na wydarzenia w przyszłości. Przeszłość zawsze ma znaczenie, niezależnie od tego jak bardzo staramy się o niej zapomnieć. Wyruszyli w piątkę, wrócił tylko jeden uczestnik wyprawy, która zamiast dodać energii, przysporzyła zmartwień. Zaginął jeden z jej uczestników, troje nie przeżyło. Wszystko to miało miejsce pięćdziesiąt lat wcześniej, a jednak przeszłość powraca pewnego dnia. Jedna chwila w osiedlowym sklepie rozdrapuje stare rany i rusza lawinę wydarzeń, której nie sposób już zatrzymać. Co stało się pięćdziesiąt lat wcześniej? 

Od jakiegoś czasu miałam w planach zapoznanie się z twórczością pisarki, a że już dwie części tej serii czekały na mojej półce, postanowiłam zapoznać się z pierwszym tomem. Opis fabuły zapowiada sporo tajemnic i przeszłość przeplatającą się w opowieści. Spodziewałam się więc intrygującej zagadki do rozwiązania. Czy słusznie?

Wydarzenia, które miały miejsce w 1963 roku odcisnęły swoje piętno na wielu osobach. Jedną z nich jest Krystyna, siostra zaginionego uczestnika wyprawy. Mimo upływu lat wciąż powracają do niej ostatnie chwile, gdy widziała brata. Sprawa przez tak długi czas nie została rozwiązana i nikt nie odpowiedział za to, co wówczas się wydarzyło. Jedna osoba z wyprawy powróciła i gdy pewnego dnia widzi jej twarz w sklepie, przeszłość momentalnie powraca ze zdwojoną siłą. Krystyna pracowała jako policjantka, chociaż teraz jest na emeryturze. Postanawia wyjaśnić sprawę raz a dobrze. W jaki sposób? Czy jej plan się powiedzie? Tego Wam nie napiszę, ale wspomnę tylko, że z pewnością nie spodziewa się sama, jakie konsekwencje będzie niosła ta decyzja zarówno dla niej, jak i jej rodziny.

„Teraz, gdy patrzę z perspektywy czasu, myślę, że cieszyło mnie towarzyszące oczekiwaniu napięcie. Świat nabrał kolorów, a dźwięki ostrości. Od wielu lat już nie czułam tak wyraźnie, że naprawdę żyję. Delektowałam się spodziewaną zemstą, jak siedzący w restauracji smakosz delektuje się świadomością, że za chwilę kelner przyniesie mu pyszny obiad.”  str. 24

Pisarka skrupulatnie krok po kroku buduje atmosferę, która z każdym kolejnym wydarzeniem się zagęszcza i potęguje napięcie. Wprowadza także coraz większe zamieszanie. Niby wydaje się, że obraz się wyostrza, że można przewidzieć, co będzie dalej, by po chwili stwierdzić, że to uczucie było złudne. Wiele jest mylnych kroków a sama zagadka kryminalna intryguje i wprowadza do ślepych zaułków, których nie brakuje. Akcja płynie swoim tempem, usiana jest zwrotami, ale to, co w moim przekonaniu jest dużym walorem, to warstwa psychologiczna. Rozbudowana, pozwalająca lepiej wczuć się w klimat opowieści, lepiej poznać jej bohaterów i ich motywy. Pozwala też poczuć realizm takich wydarzeń, przez co mocniej oddziałują one na wyobraźnię.

Główną bohaterką jest Krystyna i to dzięki niej tak dobrze poznaje się opowieść. To charakterystyczna, nieschematyczna postać, dobrze nakreślona, w pełni realna. Poznajmy jej sytuację życiową, znajomych, rodzinę, ale przede wszystkim dobrze odbiera się jej emocje. Śledztwo, które rozpoczyna na własną rękę prowadzi ją w niespodziewanym kierunku i zmusza do podejmowania zdecydowanych kroków, które mogą nieść wiele konsekwencji. W opowieści pojawia się znacznie więcej intrygujących postaci, których losy splatają się ze sobą, tworząc wielowymiarowy obraz. Z pozoru nieistotne, a jednak odgrywające dużą rolę. Każdy szczegół ma znaczenie, każdy wprowadza coś nowego. Z postaci, które mocno zapadły w mojej pamięci z pewnością jest Grzegorz, który pojawia się już w prologu, ale też Agnieszka Jankowska, Jacek Hermann, czy Zuza. Każdy z bohaterów ma swój udział w tej opowieści i dodaje jej barw.

„Wiosna zaginionych” to intrygująca lektura, z mocnymi akcentami, spowitą tajemnicą fabułą i ciekawą zagadką kryminalną. To dobry początek ciekawej serii, której pierwszy tom mocno oddziałuje na wyobraźnię realizmem wydarzeń i tajemnicą z przeszłości wpływającą na teraźniejszość, mroczną, zawikłaną i nadal niewyjaśnioną. Do lektury przyciągają zarówno dobrze wykreowani bohaterowie, jak i harmonijnie wkomponowana warstwa psychologiczna oraz atmosfera nacechowana tajemnicami, które częściowo się wyjaśnią, ale pozostawią czytelnika w takim momencie, że od razu będzie chciał sięgnąć po kolejny tom.

poniedziałek, 9 sierpnia 2021

"Chechło" Paulina Świst

Tytuł: Chechło
Autor: Paulina Świst
Wydawnictwo: Akurat
Rok wydania: 2021
Ilość stron: 320

Jezioro, piękno natury, lasy, cisza – takie miejsca kojarzą się z chwilą odpoczynku od codzienności. Wydawać by się mogło, że to idealne miejsce, w którym można trochę odetchnąć, ale jak się okazuje, takie ustronia przyciągają też ludzi, którzy chcą coś ukryć, których intencje nie są już tak piękne, jak sama okolica. Nawet w tak urokliwym miejscu może rozwijać się zło, o czym na własnej skórze przekonują się Paulina i Marcin. Ich sytuacja zdecydowanie sielanki nie przypomina, a wręcz można by powiedzieć, że wygląda zupełnie nieciekawie. Co się wydarzyło nad jeziorem Chechło? Kim są Paulina i Marcin i z jakiego powodu się tu znaleźli?

Jestem po lekturze jednej z książek autorki („Przekręt”) dlatego wiedziałam, czego mogę się spodziewać, sięgając po tą powieść. Z pewnością rwącej akcji, wielu zawirowań, a wszystko to w oprawie pikantniejszych momentów, ciętego języka, mocniejszych akcentów. Czy moje przypuszczenia okazały się słuszne?

Paulina Maxellon i Marcin Szewerski poznają się w zaskakujących okolicznościach i wygląda na to, że los ma wobec nich swoje plany. Ich znajomość od samego początku staje się siłą napędową tej historii i dodaje jej rumieńców. Jest niczym pewnego rodzaju gra, której reguły ustalają sami, ale żadne z nich nie spodziewa się, w którym kierunku wszystko zmierza. Warto dać się wciągnąć w tę przewrotną grę, by poczuć te emocje i poznać dwójkę głównych bohaterów oraz historię, która ich losy razem splotła. Do jej poznania przyczynia się też dynamiczna akcja, która nie pozwala czytelnikowi na chwilę odetchnąć i dostarcza wielu wrażeń.

„Cały region u stóp: osiedla, bloki, górnicze szyby, parki, autostrady. Kopalnia możliwości… Tych dobrych i złych… Zawsze mnie to w Śląsku pociągało: ubóstwo mieszające się z bogactwem, patologia z inteligencją, przemysł z przyrodą i… dobro ze złem.” str. 77

Książkę czyta się bardzo szybko, czego zasługą jest wspomniana wcześniej rwąca akcja, ale też lekki styl pisarski. Autorka w taki sposób wykreowała bohaterów, że z uwagą śledzi się ich dalsze poczynania i rozwój wydarzeń. Cały czas coś się dzieje, cały czas pojawiają się nowe informacje, a atmosfera się coraz bardziej zagęszcza. Poza iskrzącą atmosferą do lektury przyciągają też niezwykle silne osobowości głównych bohaterów, dzięki którym tak naprawdę chce się poznać tę opowieść. Paula to kobieta, która wie czego chce, ale traci trochę z rezonu po poznaniu Marcina. To on potrafi sprawić, że staje się uległa, ale tylko dlatego, że sama tego chce. Marcin natomiast to mężczyzna wzbudzający respekt, pewny siebie, lecz też opiekuńczy. Ich relacje nacechowane są emocjami i tak, jak już wspomniałam wcześniej nie spodziewają się oboje, gdzie ich to zaprowadzi.

Jest ciekawie, emocjonująco, barwnie, ale także tajemniczo. Wszystko układa się w pewien wzór, którego jeszcze główni bohaterowie w pełni nie rozszyfrowali, ale podążają w tym celu. Wszystkie drogi prowadzą do pięknego i spokojnego miejsca, którym jest jezioro położone w spokojnej okolicy i to właśnie tu zbierają się czarne chmury.

„Chechło” to książka, która przenosi nas w sam środek walki o wpływy, w której każde chwyty są dozwolone. Świat silnych osobowości, w którym nie ma miejsca na okazywanie słabości, bo jak można się przekonać, może to prowadzić do mało przyjemnych wydarzeń. Miejsca, w którym nawet piękne jezioro może przyciągać zło, które szybko się rozprzestrzenia przyciągając negatywne emocje. Zgodnie z opisem na okładce jest ostro, zarówno pod względem akcji, jak i języka.

czwartek, 20 maja 2021

"Pierwszy grzech kruka" Paweł Lukas

Tytuł: Pierwszy grzech kruka
Autor: Paweł Lukas
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 422

Nauczycieli z czasów szkolnych pamięta się mniej lub bardziej, chociaż zdarzają się tacy, którzy mocno zapadają w pamięci. Motywujący uczniów, zauważających ich dobre strony, wzbudzający ciekawość i zaangażowanie. Taką nauczycielką była Alicja Kowalska, młoda, podchodząca do swej pracy z pasją, a do uczniów indywidualnie. Każdy z uczniów w grupie, której była wychowawczynią miał poczucie, że jest ważny, słuchany, motywowany. Wszystko skończyło się tak niespodziewanie, jak się zaczęło, w jednej chwili jej zabrakło, została zamordowana. Sprawa wydaje się oczywista a sprawca ukarany. Jednakże dwadzieścia lat później rana ponownie zostaje rozdrapana i zaczynają pojawiać się wątpliwości, a im bardziej Oliwer Kruk, jeden z jej dawnych uczniów, drąży temat, tym bardziej atmosfera się zagęszcza i pojawiają się kolejne ofiary. Komu zależy na tym, by prawda nie wyszła na jaw?

Ciekawy tytuł i przyciągająca wzrok okładka zwróciły od razu moją uwagę. Rozpoczęłam więc lekturę, która okazała się interesująca, chociaż zdarzały się momenty wzlotów i upadków, czyli miejscami okazała się też nierówna. Pomimo zdarzających się momentów bardziej monotonnych cały czas miałam poczucie zainteresowania zakończeniem i z chęcią zajrzę do kontynuacji losów Oliwera Kruka, jeśli się pojawi. Ciekawa jestem też, jak rozwinie się dalej twórczość autora. Przejdźmy jednak do początku, by zaznaczyć elementy, które zwróciły moją uwagę.

Zacznijmy od fabuły, która poprowadzona jest wprawnie i zwraca uwagę na warstwę psychologiczną, a tym samym tematykę ludzkiej psychiki i jej siły. Fabuła spleciona jest z różnych drobniejszych i bardziej istotnych wydarzeń zarówno rozgrywających się obecnie, jak i osadzonych w przeszłości. Mamy więc dwie płaszczyzny czasowe, które dobrze się uzupełniają, dając pełniejszy, bardziej wyrazisty obraz, pełen detali i sekretów zakopanych w przeszłości, które powoli zaczynają być odkrywane. Rodzą się wątpliwości, a śmierć Alicji Kowalskiej jest wierzchołkiem góry lodowej, która mrozi roztaczającym się wokół mrokiem i zwiastuje go znacznie więcej.

Głównym bohaterem jest Oliwer Kruk, chociaż można wskazać też inne postacie zwracające uwagę. Postać Oliwera jest dosyć schematyczna. Gburowaty, niechętnie nawiązujący relacje, samotnik o analitycznym umyśle. Dobry obserwator otoczenia, kierujący się logiką, spostrzegawczy i znający swoją wartość. Z pozoru zwykły nauczyciel przysposobienia obronnego, co działa na jego korzyść, gdyż nie pokazuje jego prawdziwego oblicza, przez co nie jest traktowany jako godny przeciwnik. Jego zachowanie czasem wzbudza irytację, ale w sumie dzięki między innymi temu zaznacza się w pamięci. Ciekawą postacią z przeszłości, o której z każdym rozdziałem dowiadujemy się coraz więcej jest Alicja Kowalska i przede wszystkim ślad, jaki po sobie zostawiła, sposób w jaki zmieniła życie tak wielu osób. Kolejną interesującą kobiecą postacią jest komisarz Kornelia Jakubczyk, która musi się odnaleźć w tym mrocznym świecie, wykazać siłą, ale też stanowczością oraz kompetencjami. Jej działania są czasem ryzykowne, gdyż tylko w taki sposób można rozwiązać sprawę.

Sama konstrukcja fabuły, styl, sposób powiązania wydarzeń wpływają na pozytywne spojrzenie na całość, chociaż tak jak wspomniałam wcześniej czasem coś zgrzyta, czy są monotonniejsze momenty. Cenię sobie w książkach rozbudowaną warstwę psychologiczną nawet kosztem rwącej akcji i w tej taką znalazłam.

„Pierwszy grzech kruka” to lektura niepozbawiona drobnych potknięć, ale ogólnie rzecz ujmując to ciekawy debiut literacki, z przemyślaną i dobrze skonstruowaną fabułą. Bohaterowie są charakterystyczni, mają swoje słabości, nie są wyidealizowani a wydarzenia z ich życia splatają się w zawiły kolaż, pełen mroku i tajemnic.

środa, 5 sierpnia 2020

"Przekręt" Paulina Świst

Tytuł: Przekręt
Autor: Paulina Świst
Seria: Karuzela (tom 3)
Wydawnictwo: Akurat
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 320

Granica między dobrem a złem dla niektórych szybko się zaciera, gdy w grę wchodzą ich pragnienia, pieniądze, władza. Wszystko inne przestaje się liczyć, a na światło dzienne wychodzi mrok, skrywany wcześniej głęboko. Prokurator Zimnicki nadal próbuje rozwikłać sprawę Sitwy, lecz nie jest to takie proste. Pojawiają się sygnały o tajemniczej sekcie, która może być z tym związana. Pomóc może też „Orzeł”, który został aresztowany, ale nie chce pójść na współpracę. Do zespołu pracującego nad sprawą dołącza prokurator Bartłomiej Torbicki oraz funkcjonariuszka Pola Szydłowska. Oboje są zaskoczeni przy pierwszym spotkaniu po latach. Kiedyś się spotykali, byli blisko, a zakończenie tego związku było mało przyjemne. Teraz muszą zapomnieć o przeszłości i współpracować dla dobra sprawy. Wszystko wciąż mocno się komplikuje.

Po książkę sięgnęłam z ciekawości, ale też potrzebowałam jakiejś odmiany. To był dobry pomysł, gdyż czas przy lekturze upływa bardzo szybko, a mknąca do przodu akcja nie pozwala myśleć o niczym innym, wymaga skupienia. Szkoda tylko, że nie poznałam wcześniejszych książek autorki, bo wtedy obraz byłby pełniejszy.

Z początku przytłoczyła mnie trochę ilość postaci, ale czytelnikom, którym twórczość pisarki nie jest obca i poznali jej wcześniejsze powieści, nie sprawi to problemu. Poza tym bohaterowie są na tyle charakterystyczni, że dużo czasu nie zajmuje, by wciągnąć się w opowieść. Fabuła wzbudza zainteresowanie, a sprawa Sitwy nie pozwala odetchnąć. Pojawiają się nowe tropy, ale też trudności się piętrzą. Atmosfera się zagęszcza z każdym kolejnym rozdziałem, ale też wzrasta niebezpieczeństwo. Są ludzie, którzy nie cofną się przed niczym, bezwzględni, okrutni. Czy prokuratorowi Zimnickiemu uda się rozwikłać sprawę Sitwy? Tego Wam nie zdradzę, ale mogę tylko wspomnieć, że zakończenie jest zaskakujące, a sama książka dostarcza wielu wrażeń.

Bohaterowie są charakterystyczni, ale też mają swoje słabości, nie są wyidealizowani. Mamy tu wielu silnych mężczyzn, ale też nie brak pewnych siebie, ambitnych kobiet. Jest ostry język, są cięte riposty, poczucie humoru. Atmosfera czasem iskrzy, gdy ścierają się mocne charaktery. Są też pikantniejsze sceny, także na nudę narzekać się nie da. Trudno powiedzieć, która z postaci wywiera największe wrażenie, ponieważ każda w pamięci zapada, każda ma własne motywy działania, niekoniecznie akceptowalne i zrozumiałe dla innych. Miłość, przyjaźń, pożądanie, zdrada, chciwość, bezwzględność, okrucieństwo – wszystko razem się miesza, niczym składniki wykwintnego dania, które smakuje tak dobrze, jak wygląda. Dobrze się czyta, są momenty, które skłaniają do namysłu, inne przerażają realizmem, czy wzbudzają uśmiech.

Zakończenie, jak już wspomniałam, zaskakujące, ale w kontekście realizacji pewnych wydarzeń, motywów działania niektórych postaci. Pozwala też pomyśleć, że być może będzie ciąg dalszy. Pewne wątki zostały domknięte, inne pozostawiły miejsce na domysły. Jeśli będzie kolejna część, to chętnie ją poznam.

„Przekręt” to książka, w której akcja mknie do przodu, cały czas coś się dzieje, do tego do rozwikłania jest sprawa Sitwy. Przeplatają się różne wydarzenia, okraszone ostrym językiem, dobrze pasującym do sytuacji, nie zabrakło też pikantniejszych scen i mocniejszych akcentów. Narracja prowadzona z perspektywy różnych postaci dodaje realizmu i pozwala spojrzeć na wydarzenia z szerszej perspektywy. Jest ciekawie, miejscami mrocznie, miejscami z nutką chili – po prostu dobrze się czyta i chce się więcej.

poniedziałek, 8 czerwca 2020

"Bordertown. Lalkarz" J.M. Ilves

Źródło okładki: Marginesy
Tytuł: Bordertown. Lalkarz
Autor: J.M. Ilves
Seria: Kari Sorjonen (tom 1)
Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 227

Kari Sorjonen czuje, że musi coś w życiu zmienić, zwolnić, spędzać więcej czasu z rodziną, z chorą żoną. Jako komisarz jednostki policji w Helsinkach nie ma na to szans. Dodatkowo jego organizm zaczął też negatywnie reagować na widok ciał zmarłych osób. Czuje, że ten stan będzie się pogłębiał i stara się nie pokazywać tego współpracownikom. Postanawia wraz z żoną i córką przeprowadzić się na prowincję, gdzie życie płynie spokojniej i mniej jest takich spraw, człowiek może odetchnąć. Tak trafiają do miejscowości Lappeenranta, gdzie faktycznie z pozoru jest spokój, cisza i wszyscy się znają. Okazuje się, że mrok w ludzkich sercach może rozprzestrzeniać się wszędzie, nie tylko w dużym mieście, o czym Kari szybko się przekonuje. Jakie sekrety skrywają mieszkańcy Lappeentranty?

„W ciągu ostatnich miesięcy zacząłem myśleć, że zderzenie z najbrzydszą stroną ludzkiej natury jest jak ekspozycja na promieniowanie radioaktywne. Podczas służby dostałem już taką jego dawkę, że skutki zaczynają być widoczne. Po każdym napromieniowaniu staję się trochę słabszy, wypruty z uczuć. Coraz częściej mam wrażenie, że poświęcam się na próżno.” str. 6

Upłynęło trochę czasu od przeczytania przeze mnie książki z tego gatunku literackiego, chociaż wcześniej dużo częściej zaglądałam do takich powieści. Nastawiłam się więc na kawał dobrej literatury. Czy słusznie?

Miejscowość Lappeenranta położona jest w pięknej okolicy, gdzie mieszkańcy mają kontakt z naturą, często znają się od najmłodszych lat, wspierają się wzajemnie. Niemal idyllicznie. Czy jednak takie miejsce może zmienić zachowanie kogoś, kto ma w sercu mrok? Czy może go wygasić, uśpić? Czy raczej łatwiej ukryć mroczne sekrety, mając wsparcie innych mieszkańców? Z takimi pytaniami mierzy się Kari, gdy znalezione zostaje ciało młodej dziewczyny, która jak się później okazuje dostała za dużą dawkę leków nasennych. Kari musi też stawić czoło swoim słabościom, bo tylko w ten sposób jest w stanie rozwikłać tę sprawę. To dopiero początek ciągu wydarzeń, które na zawsze zmienią to piękne miejsce.

Główny bohater Kari to mężczyzna trochę pogubiony, inteligentny w sprawach dotyczących śledztwa, potrafiący rozwikłać skomplikowaną łamigłówkę, ale czasem nieporadny w życiu codziennym. Postać została dobrze nakreślona, tak jak i jego sytuacja życiowa. Mężczyzna ma swoje mocne, ale też i słabe strony i bije od niego realizm. Pozostali bohaterowie również dobrze wpisują się w opowieść, w której jest trochę mylnych tropów i zawirowań. Akcja płynie niespiesznie a większy nacisk położony został na warstwę psychologiczną. Ma to też swoje plusy. Trochę zabrakło mi w pewnych momentach stopniowania napięcia, elementu zaskoczenia, chociaż ogólnie książkę czyta się dobrze.

W takich książkach ważna jest też sama zagadka, czyli wynik śledztwa, którym jest wskazanie sprawcy. W tym przypadku, od pewnego momentu można wywnioskować, kto nim jest, a większym zaskoczeniem są jego motywy działania, brak skrupułów, pewność słuszności sprawy. Wszystko jest przedstawione realnie, językiem lekkim w odbiorze i trafiającym do wyobraźni.

„Bordertown. Lalkarz” to nie jest jedna z tych książek, w których akcja gna do przodu, ale tu bardziej wyeksponowana jest warstwa psychologiczna, dobrze zarysowane sylwetki bohaterów oraz pokazane jak mocno może zakorzenić się mrok pod osłoną spokoju i piękna. Dobrze poprowadzona, chociaż miejscami przewidywalna. Chętnie przeczytam kolejną część, by przekonać się, jakie jeszcze śledztwa czekają przed Kari Sorjonen.

niedziela, 26 stycznia 2020

"Kasacja" Remigiusz Mróz

Tytuł: Kasacja
Autor: Remigiusz Mróz
Seria: Joanna Chyłka (tom 1)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Rok wydania: 2015
Ilość stron: 496

Do znanej warszawskiej kancelarii prawnej trafia sprawa mężczyzny oskarżonego o zabicie dwóch osób. Sprawa z pozoru wydaje się prosta, są dowody, lecz jeden element układanki nie wskakuje na swoje miejsce. Mężczyzna nie przyznaje się do popełnienia morderstwa, lecz nie mówi też nic, co mogłoby go z zarzutów oczyścić. Pomimo poważnego oskarżenia, on wciąż twardo trzyma się swojego stanowiska. Nie potwierdza, ale też nie zaprzecza. O co w tym wszystkim chodzi? Sprawę otrzymuje Joanna Chyłka znana z nieszablonowych metod, ciętego języka i dążenia prosto do celu, nie bacząc na wszystko wokół. Nie lubi przegrywać. Pod jej skrzydła trafia aplikant Kordian Oryński, który ma pomagać przy sprawie. Jaki będzie jej wynik?

O książkach autora jest głośno od dłuższego czasu. Sama miałam je w planach. Ciekawa byłam, co w nich jest takiego, że zbierają tak pozytywne opinie. Jednocześnie jestem pod wrażeniem liczby książek, które pisarz ma w dorobku literackim, więc tylko kwestią czasu było przeczytanie jednej z nich. Jak wypadło moje pierwsze spotkanie ze znaną także z ekranizacji Joanną Chyłką? Z pewnością zapadło mi w pamięci i sprawiło, że chcę poznać kolejne tomy tej intrygującej serii, a jest ich całkiem sporo.

Pierwsze spostrzeżenie, które miałam po rozpoczęciu czytania książki, to lekkość stylu pisarskiego. Autor swobodnie prowadzi opowieść, bez zbędnych opisów, przegadania. Wszystko jest wyważone i utrzymane w odpowiednim tempie, które zapewnia stopniowanie napięcia i utrzymanie uwagi czytelnika. Pojawiają się nowe, zaskakujące tropy prowadzące do ślepych zaułków lub kolejnych dróg w tym skomplikowanym labiryncie zagadek do rozwikłania. Każdy element jest przemyślany i dobrze wiąże się z kolejnym a książkę, mimo obszerności, czyta się zaskakująco szybko i pozostawia niedosyt. Chce się więcej. Zastanawiałam się, czy lektura nie będzie przytłaczająca ze względu na terminologię prawniczą, lecz sposób jej przedstawienia jest lekki, ale też zrozumiały dla odbiorcy.

Pora na bohaterów i tu muszę zaznaczyć, że nie pamiętam abym spotkała tam charakterystyczną i przyciągającą uwagę parę głównych postaci. Joanna Chyłka to silna, pewna siebie kobieta, elegancka, z pazurem. Wzbudza respekt i nie da sobie wejść na głowę oraz z zaciętością walczy w sądzie. Nie sposób jej też odmówić poczucia humoru w swoim stylu, szczypty ironii oraz ciętego języka. Natomiast Kordian Oryński, który trafia do niej jako aplikant to jakby druga strona medalu, młody, rozpoczynający swoją karierę, uprzejmy i spokojnie analizujący nową dla niego sytuację. Stopniowo widać zmiany, jakie w nim zachodzą. Oboje wzbudzają sympatię i dostarczają wielu wrażeń podczas lektury. To bohaterowie charakterystyczni, realnie nakreśleni i dobrze obserwuje się zarówno ich współpracę, jak i potyczki słowne.

„Ostatecznie wszystko sprowadzało się do tego, czy uda się pokonać stronę przeciwną. Nie miało znaczenia, czy chodziło o przestępstwo ze sto czterdzieści osiem, rozbój, zgwałcenie czy spowodowanie katastrofy komunikacyjnej – koniec końców liczyła się tylko rywalizacja.” str. 315

Fabuła jest intrygująca od samego początku. Mężczyzna oskarżony o zabójstwo nie zachowuje się w sposób szablonowy, nie pomaga. Sprawa, którą więc otrzymała znana pani prawnik wydaje się z góry przegrana. Z każdym jednak kolejnym rozdziałem nabiera barw i zupełnie nie spodziewałam się kierunku, w którym się potoczy. Zakończenie sprawiło, że jak to się mówi, szczęka mi opadła. Jestem pod wrażeniem pomysłu na tak zawiłą i równocześnie prostą sieć powiązań między wydarzeniami i tak dobre zakończenie.

„Kasacja” to pierwszy tom serii o Joannie Chyłce, znanej i bezkompromisowej pani prawnik, ale też świetnie skonstruowana powieść kryminalna, której zakończenie jest ukoronowaniem całości. Poza charakterystycznymi bohaterami i ciekawą fabułą należy wspomnieć jeszcze o dynamicznej akcji i lekkim stylu. Książka więc łączy w sobie wszystkie cechy, które powinna mieć dobra lektura. Wiem, że kolejne tomy przede mną i to bardzo dobra wiadomość. Pozostaje mi tylko zachęcić Was do spotkania z Joanną Chyłką i Zordonem w pierwszym tomie tej intrygująco zapowiadającej się serii.

poniedziałek, 23 września 2019

"Klub Domino" Allen Upward

Tytuł: Klub Domino
Autor: Allen Upward
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 272

Jest takie miejsce w Londynie, o którym wiedzą nieliczni. Miejsce, do którego trafiają osoby anonimowo szukające rozrywki. Miejsce o mało przejrzystej reputacji, gdzie pod piękną maską można skryć swoje oblicze, poczuć dreszczyk emocji, atmosferę skrzącą tajemnicą, intrygującą. To klub Domino, i to tu po jednym z odbywających się bali znalezione są zwłoki jednego z uczestników. Czy to samobójstwo, wypadek, czy morderstwo? Odpowiedzi na to pytanie szuka policja z pomocą Franka Tarletona, znanego ze swej wiedzy dotyczącej trucizn oraz jego asystenta. W toku dochodzenia bardzo ważna jest dyskrecja, gdyż jednym z uczestników przyjęcia była dosyć wysoko postawiona osobistość. Atmosfera się zagęszcza zwłaszcza, że wiele osób ma coś do ukrycia.

Allen Upward – brytyjski pisarz, w którego dorobku literackim znajdują się różne gatunki, poczynając od powieści przygodowych, kryminałów, po powieści grozy i fantastykę. Autor wierszy, a także prawnik i nauczyciel.

„Brak wiary we własne możliwości odziera wiele kobiet ze szczęścia, które mogłyby osiągnąć.” str. 237

Akcja powieści umiejscowiona jest w dziewiętnastowiecznej Anglii. Samo to osacza klimatyczną atmosferą. Wszystko zaczyna się w klubie o niezbyt ciekawej reputacji, do którego przychodzą znane osoby. Każdy tu przywdziewa maskę, ukrywając pod nią nie tylko swoje oblicze, ale czasem też prawdziwe zamiary. Ludzie czują się anonimowo, co dodaje też aury tajemniczości. Gdy w klubie zostają znalezione zwłoki, wyśledzenie sprawcy okazuje się sprawą trudną, zwłaszcza że liczy się też dyskrecja. Każdy jednak kolejny krok śledztwa ujawnia skrawki, które po złożeniu w jedną całość ukazują zło w czystej postaci, które szybko potrafi rozprzestrzenić się w ludzkim sercu. Dobrze jest też przedstawione, jak pewne sprzyjające okoliczności mogą wpłynąć na sposób myślenia.

W takich powieściach bardzo ważna jest atmosfera, ale równie ważna jest sama zagadka kryminalna. W tym przypadku niektóre z jej elementów są łatwiejsze do odgadnięcia, inne natomiast stanowią niespodziankę. Pewne jest tylko to, że niemal każdy ma coś do ukrycia, co utrudnia śledztwo i naprowadza na mylne tropy. Ciekawie śledzi się jego kolejne etapy, snując własne domysły, zwłaszcza że barwnych postaci też nie brakuje. Jedną z nich jest pewna dystyngowana kobieta o bystrym spojrzeniu Pani Bonnell, kolejną będąca w cieniu córki Pani Weathered. Warto wspomnieć też o pewnej siebie i nieustępliwej Pannie Neobard, czy też wrażliwej hrabiance Violetcie Breadwardine a także roztargnionej Pani Baker. Na plan pierwszy wysuwają się więc kobiety, chociaż nie tylko. Charakterystycznych mężczyzn też nie brak. Dlaczego głównie kobiety? O co tak naprawdę chodzi w klubie Domino? Czyje zwłoki zostały w nim znalezione? Jak widzicie pytań jest całkiem sporo, a poznawanie na nie odpowiedzi stanowi intrygującą podróż do Londynu i tajemnic członków klubu Domino.

„Klub Domino” to dobrze napisany kryminał, w którym nie brakuje barwnych postaci o różnych motywach, klimatycznej atmosfery i sekretów do odkrycia. Jedne są łatwiejsze, inne trudniejsze do odgadnięcia, ale sama droga do rozwikłania zagadki jest ciekawa i kręta. Polecam zwłaszcza miłośnikom klasycznych kryminałów.

sobota, 18 maja 2019

"Morderstwo ma motyw" Francis Duncan

Źródło okładki: Zysk i S-ka
Tytuł: Morderstwo ma motyw
Autor: Francis Duncan
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 337
Data premiery: 21.05.2019

Wieczór był udany. Spędziłaś go ze znajomym i mimo, że nie ma powodów do niepokoju czujesz się nieswojo. Wracasz do domu dobrze znaną trasą, chociaż teraz odnosisz wrażenie jakby coś się zmieniło, jakby wszystko się zatrzymało w oczekiwaniu na to, co ma się wydarzyć. Pewnie to tylko wytwór twojej wyobraźni. Jeszcze tylko chwila i będziesz na miejscu. Nagle odwracasz się i paraliżuje cię strach. Nie ma już odwrotu i nie ma ucieczki.
Gdy Mordecai Tremaine odwiedza znajomych w Dalmering nie spodziewa się, że czeka go kolejna zagadka do rozwikłania. Znalezione zostały zwłoki młodej kobiety, jednej z organizatorek sztuki teatralnej „Morderstwo ma motyw”. Detektyw amator postanawia dowiedzieć się, kto jest mordercą i pomóc policji. Czy uda mu się odnaleźć sprawcę i motyw?

Moje pierwsze spotkanie z twórczością pisarza miało miejsce pod koniec zeszłego roku za sprawą powieści kryminalnej „Morderstwo na święta”. Wspomniana książka okazała się ciekawa, lecz pozostawiła pewien niedosyt. Nie do końca odbierałam emocje z niej płynące, chociaż skutecznie rekompensowała to sceneria, w której rozgrywały się wydarzenia oraz zagadka do rozwiązania. Atmosfera gęsta od podejrzeń i charakterystyczna grupa postaci. Jak wypadło drugie spotkanie z powieściami autora?

Zacznijmy od fabuły, która w głównej mierze oparta jest na prywatnym śledztwie prowadzonym przez detektywa amatora, podczas którego nie brak mylnych tropów i odkrywania różnych tajemnic. W związku z tym mocno rozbudowana jest warstwa psychologiczna, a co za tym idzie atmosfera jest naładowana podejrzeniami i rozsiewa klimat niepokoju. Spodoba się to osobom, które nie oczekują rwącej akcji, a raczej spodziewają się skomplikowanej zagadki do rozwikłania. Muszę przyznać, że ta książka znacznie mocniej przyciągnęła moją uwagę niż poprzednio przeczytana powieść autora.

„- Czai się tutaj jakieś zło – powiedział z takim zapamiętaniem, że aż głos mu zadrżał. – Na oko spokojna, śliczna i zwyczajna miejscowość, ale pod spodem wszystko jest zgniłe. Zgniłe, rozjątrzone i zepsute. Kryją się tutaj wszystkie cuchnące siły ciemności i zła.” str. 51

Główny bohater, czyli Mordecai Tremaine, to postać, którą wita się z sympatią. Cechy, które wcześniej mnie nieco irytowały takie jak wzmianki o jego niewinnym wyglądzie i bystrym umyśle, tym razem zupełnie mi nie przeszkadzały, a raczej traktowałam je z przymrużeniem oka i uśmiechem. Faktycznie można odnaleźć pewne podobieństwa do znanego detektywa Poirot. Autor w ciekawy sposób wykreował także pozostałych bohaterów, którzy tworzą barwną grupę. W związku z tym, że skrywają różne sekreciki tworzy to aurę podejrzliwości i utrudnia odnalezienie sprawcy. Z zainteresowaniem odkrywa się kolejne elementy łamigłówki, które w końcowym etapie tworzą spójną całość.

Książka powstała w 1947 roku, więc nieco w innym stylu niż współczesne powieści tego gatunku. Nie przeszkadza to w jej odbiorze, a raczej bardziej intryguje. Styl jest lekki, zabarwiony ironią a język obrazowy. Powieść ma swój klimat.

„Morderstwo ma motyw” to ciekawie skonstruowana, wielowarstwowa powieść kryminalna z charakterystyczną plejadą postaci, na czele której stoi pewien detektyw amator o bystrym umyśle i sentymentalnym usposobieniu, który z pasją zabiera się za kolejne prywatne dochodzenie. Z uwagą śledzi się jego działania, próbując samodzielnie rozwiązać zagadkę, co nie jest sprawą prostą. Być może Wam się to uda, wystarczy spróbować, jeśli lubicie ten gatunek literacki.