| Źródło okładki: Psychoskok |
Odległe epoki, zamierzchłe dzieje, legendy i tajemnice przyciągają uwagę. Vivianne Blackmore chętnie zatapia się w lekturach, a w jej domu książek nie brakuje. Zazwyczaj czuje się wyobcowana, nie ma zbyt wielu znajomych, stoi trochę na uboczu. Czas wolny spędza czytając lub wybierając się na przejażdżki konne a jej przyjacielem jest koń o imieniu Robin. Mieszkanie na ranczu ma wiele zalet a czas płynie spokojnie i w swoim rytmie. Zupełnie nie spodziewa się tego, co szykuje dla niej los. Gdy jej tata umiera okazuje się, że wraz z mamą odziedziczyły starą i pełną tajemnic posiadłość w Anglii. Posiadłość, której historia związana jest nierozerwalnie z królem Arturem i Camelotem.
O królu Arturze i rycerzach Okrągłego Stołu pewnie każdy słyszał. Sporo powstało na ten temat książek, czy też filmów. Ciekawa byłam, czy historia zawarta w tej książce mnie zaskoczy i czy będzie miała w sobie to coś, co sprawia, że na dłużej zapada w pamięci. Do lektury zachęca także bardzo ładna oprawa graficzna.
Rozpoczynając lekturę, która skierowana jest do młodzieży, oczekiwałam opowieści pełnej przygód, tajemnic, legend i ciekawego splotu wydarzeń. Tymczasem po jej zakończeniu zastanawiałam się, co Wam napisać na temat tej książki, gdyż pozostawiła po sobie pewien niedosyt. Z czego wynika niedosyt? Przede wszystkim związany jest on trochę ze stylem, ale także przedstawieniem pewnych wydarzeń dosyć powierzchownie i nieco bez emocji. Z drugiej strony natomiast warto także zaznaczyć, że opowieść poznaje się dosyć szybko, lekko i w sumie z zainteresowaniem, gdyż dzieje się w niej całkiem sporo. Pomysł na fabułę autorka miała całkiem ciekawy i chętnie poznam jej ciąg dalszy, by przekonać się, czy bardziej rozwinie skrzydła w kolejnym tomie i by poznać dalsze losy głównych bohaterów. Warto także wspomnieć o interesujących cytatach rozpoczynających rozdziały, które dobrze komponują się z treścią. W odbiorze książki niestety przeszkadzała mi jeszcze jedna rzecz, a mianowicie powtórzenia i literówki.
Poznajemy Vivianne, która jednego dnia jest zwyczajną, siedemnastoletnią dziewczyną, chociaż trochę wyobcowaną a następnego zostaje rzucona w wir wydarzeń, których wynik może przesądzić o wielu sprawach. Sytuacja, w której się znalazła pozwala jej na poznanie swoich słabych i mocnych stron, ale także sprawdzenie siły charakteru. Na jej drodze piętrzą się wręcz przeszkody. Dowiaduje się ciekawych rzeczy na temat przeszłości, zatraca w wydarzeniach, które w pewnym sensie też ją zmieniają. O pozostałych postaciach nie będę Wam zbyt wiele pisała, ponieważ nie chciałabym odsłonić za dużo fabuły. W każdym razie pojawia się ich znacznie więcej takich jak chociażby Merlin, Tristan, czy Gwendolyn. Jedne mniej, inne bardziej działają na wyobraźnię i dostarczają nowego spojrzenia na pewne wydarzenia.
„Dziedzictwo Camelotu. Tom 1” to pierwsza część serii, która zabierze Was w podróż w przeszłość, do zamierzchłych czasów średniowiecza, w których nie brakuje rycerzy, legend, magii i tajemnic. Pozostawia pewien niedosyt szczególnie za sprawą zbyt powierzchownego potraktowania niektórych wydarzeń i miejscami braku emocji, ale pomimo tego książkę poznaje się lekko i z ciekawością. Cały czas coś się dzieje, a przed główną bohaterką wciąż piętrzą się przeszkody do pokonania i wybory, które mogą wpłynąć także na jej bliskich.