niedziela, 27 września 2026

"Błękitne koperty" Marta Jednachowska

Tytuł: Błękitne koperty
Autor: Marta Jednachowska
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 286

W życiu Łucji wiele się zmienia, ale jest coś, co systematycznie powtarza się co roku w dniu jej urodzin. W każde urodziny otrzymuje list w błękitnej kopercie ze złotymi ozdobnikami. Nie wie, kto jest nadawcą i dlaczego do niej wysyła te wiadomości, których treść jest także zaskakująca. Czasem ten ktoś ją uspakaja, czasem przestrzega i wygląda, że dużo wie na jej temat. Na początku ją to przeraża, później wzbudza ciekawość, ale po pewnym czasie traktuje te listy jak coś naturalnego i zbiera je wszystkie, chowając do jednego pudełka. Nie chce nikomu o nich wspominać. Pierwszą osobą, której się zwierza, jest jej narzeczony Przemek. Gdy tylko opowiada mężczyźnie o tajemniczych listach, raptem wszystkie znikają, a on mówi Łucji, że wcale ich nie było. Kobieta zaczyna zastanawiać się, co dzieje się z jej umysłem. Może powinna iść na terapię? Czy możliwe, że tylko to wszystko sobie wyobraziła?

„Pierwszy list dostałam, kiedy skończyłam dwanaście lat.” str. 20

Musicie przyznać, że sam opis fabuły brzmi bardzo obiecująco. Tajemnicze listy otrzymywane co roku i w dodatku z tak niestandardową zawartością. Trudno powiedzieć, jak samemu by się zachowało w takiej sytuacji. Wydaje się to dosyć niepokojące, ale równocześnie interesujące. Nie poznałam wcześniej twórczości pisarki i postanowiłam to zmienić, rozpoczynając od tej książki. To była bardzo dobra decyzja, ponieważ powieść okazała się intrygująca, z gęstniejącą atmosferą i tajemnicami do rozwikłania.

Sam pomysł na fabułę jest trafiony, gdyż niesie ze sobą tajemnice i w pewnym momencie w trakcie lektury zastanawiałam się, co tak naprawdę jest prawdziwe, a co dzieje się tylko w głowie głównej bohaterki. Potwierdza to dobrze skonstruowaną warstwę psychologiczną, która nie przytłacza, ale pozwala lepiej zrozumieć niektóre wydarzenia. Wzmacnia ten efekt także pierwszoosobowa narracja, gdyż to Łucja opowiada nam tę historię. To dobre posunięcie, ponieważ lepiej można odczuć jej emocje, wczuć się w jej położenie. Głowna bohaterka wzbudza sympatię, chociaż da się odczuć, że jest momentami dosyć zagubiona i nie zauważa pewnych sygnałów, które by jej pomogły. W pewnym momencie wręcz zaczyna wątpić w swoje zmysły, myśli, że ma halucynacje. Dobrze odbiera się jej emocje.

„Wszyscy ludzie zakładają, że są unikatowi, jedyni w swoim rodzaju, wyjątkowi, a ich trudności niepowtarzalne. Tak naprawdę wszyscy walczą z podobnymi problemami, z którymi nie potrafimy sobie poradzić.” str. 8

Pisarka dobrze poprowadziła fabułę i splotła wydarzenia w taki sposób, że niemal do końca nie wiadomo, co jest prawdą, a co nie. W trakcie niemal całej opowieści otacza nas aura tajemnicy, która sprawia, że z zainteresowaniem poznaje się kolejne strony. Krok po kroku poznajemy życie Łucji, ale także dużo więcej dowiadujemy się na temat jej najbliższych. Zakończenie wiele wyjaśnia, zwłaszcza główny wątek, ale pozostawia też lekko uchylone drzwi.

Poza elementami, które wymieniłam warto wspomnieć o tym, że pisarka poruszyła wiele ważnych tematów. Nie chcę Wam niektórych wymienić, aby nie popsuć przyjemności z lektury, gdyż mogłyby za wiele odkryć jej tajemnic. Napiszę tylko, że jest miejsce na miłość, na walkę o siebie, wiarę w swoje możliwości, pokonywanie przeciwności losu. O staraniu się by przede wszystkim nie zawieść innych, przez co można utracić część siebie, o toksycznych relacjach, w których można się zagubić. O efekcie Pigmaliona, który jest ciekawym zjawiskiem psychologicznym, ale także o tym, że czasem warto z kimś porozmawiać, mieć wsparcie. Wszystko to splata się w spójną i bardzo interesującą powieść, którą poznaje się szybko i za zainteresowaniem.

„Błękitne koperty” to powieść, która otula aurą tajemniczości, przyciąga uwagę misternie splecionymi wydarzeniami, ale równocześnie porusza ważne, życiowe tematy. Poznaje się ją z przyjemnością za sprawą intrygującej fabuły, która przyciąga uwagę, ale też wzbudza wiele, czasem skrajnych emocji. 

czwartek, 24 września 2026

"Bluey. SUPER MEGA kolorowanka"

Tytuł: Bluey. SUPER MEGA kolorowanka
Autor: Opracowanie zbiorowe
Seria: Książki Bluey, Wesoła kolorowanka
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 128

Chciałabym dziś Wam przedstawić książeczkę dla najmłodszych, która rozwija kreatywność a jednocześnie sprawi przyjemność miłośnikom serialu animowanego, w którym główną bohaterką jest Blue. Tym razem Blue i Bingo zabierają nas na wyprawę do Wielkiego Fistacha. Wiadomo, że w trakcie takiej wycieczki sporo się dzieje. Co dokładnie takiego? To możecie zobaczyć na ilustracjach tej ciekawej kolorowanki, która dzięki Wam może nabrać barw. Wszystko zależy od Waszej wyobraźni.

Książeczka jest dużego wymiaru (format A4) i przeznaczona dla dzieci 3+. Ilustracje są duże, wyraziste, niektóre w pionie, inne w poziomie i w zależności od tego zawierają bardzo dużo detali lub nieco mniej. Niezależnie od tego, na nudę nie można narzekać, każda strona to nowe elementy do odkrycia i pokolorowania. Jest z czego wybierać, gdyż to aż 128 stron obrazków o różnym poziomie skomplikowania. W trakcie kolorowania można samemu wymyślić opowieść na temat konkretnej ilustracji. Papier jest dosyć gruby, a kontury rysunków wyraźne. Publikacja może stanowić dobry pomysł na prezent, ale także umilić wspólnie spędzany czas, ponieważ poza samym kolorowaniem, które rozwija i pozytywnie nastraja, to też czas na rozmowę i snucie własnych opowieści.

„Bluey. SUPER MEGA kolorowanka” to kolejna interesująca publikacja dla najmłodszych, która dostarcza rozrywki, ale też pozwala na rozwijanie różnych umiejętności i snucie własnych opowieści. To książeczka dużego formatu z wieloma przeróżnymi rysunkami o zróżnicowanym poziomie skomplikowania, która zachęca do sięgnięcia po kredki i dodanie im barw. Będzie stanowić nie lada gratkę dla miłośników tego serialu animowanego.

niedziela, 20 września 2026

"Moi przyjaciele" Fredrik Backman

Tytuł: Moi przyjaciele
Autor: Fredrik Backman
Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 432

Czy zdarzyło się Wam kiedykolwiek spojrzeć na obraz i poczuć jego głębię, emocje, kolory, zapachy? Gdy Louisa po raz pierwszy spojrzała na najbardziej znany obraz na świecie poczuła to wszystko na raz. Zobaczyła na nim nie tylko to, co jest na pierwszym planie. Dla niej to nie był tylko pejzaż morski, zobaczyła na nim trzy postacie, niemal niezauważalne na pierwszy rzut oka. Dla niej to one stanowią jego sedno, czuje to, gdyż sama chciałaby zostać artystką. Gdy niespodziewanie obraz trafia w jej ręce, dziewczyna postanawia dowiedzieć się o nim wszystkiego, poznać w całości opowieść, którą ze sobą niesie. Jest ciekawa w jaki sposób powstał i kim są drobne postacie na molo. Wyrusza na wyprawę pełną zawirowań, podczas której dowie się wiele na temat historii obrazu, ale także o samej sobie. Podróż, która zmieni wszystko w jej życiu.

Przed poznaniem tej, przeczytałam dwie książki pisarza i wywarły na mnie duże wrażenie. Mają swój unikalny klimat, poczucie humoru, które do mnie trafia i bohaterów, o których nie sposób zapomnieć. Ponadto to opowieści realne, przedstawiające życiowe zawirowania w wyróżniający się moim zdaniem sposób. Miałam więc już pewne oczekiwania i postawioną dosyć wysoko poprzeczkę. Po poznaniu kolejnej książki Fredrika Backmana potwierdziłam tylko, że trafia do grona moich ulubionych pisarzy.

„Niektórzy rodzą się w złym miejscu, całe dzieciństwo są niczym rozbitkowie na bezludnej wyspie, cierpią z tęsknoty za domem, nie wiedząc nawet jeszcze, gdzie tak naprawdę znajduje się ich dom. Tym właśnie są przyjaciele z dzieciństwa, współtowarzyszami na tej samej wyspie. Jeśli znajdziesz chociażby jednego, dasz sobie radę ze wszystkim.” str. 44

Przede wszystkim poznajemy Louisę tuż przed ukończeniem przez nią osiemnastu lat. Dziewczyna niesie duży bagaż doświadczeń, los nie był dla niej łaskawy, ale też ukształtował jej charakter. Ostrożnie dobiera przyjaciół, nie ufa obcym, ale też nie spodziewa się za wiele dobrego od życia. Inaczej patrzy na świat, ma artystyczną duszę, potrafi dostrzec coś, czego nie widzą inni. Od początku lektury wzbudza sympatię, przyciąga uwagę trafnymi spostrzeżeniami i nietuzinkowością. Nie tylko ona jest główną bohaterką tej opowieści. Odnoszę wrażenie, że takich bohaterów jest wielu, gdyż im bardziej poznajemy historie postaci przedstawionych na słynnym obrazie, tym intensywniej wpisują się one w opowieść, nadając jej charakter. Charakterystyczni, wyraziście przedstawieni, przyciągający uwagę. Joar, odważny i lojalny, który dla przyjaciół jest w stanie wycierpieć wiele, chociaż wprost tego nie powie. Ted, nieśmiały, ze strachem czającym się w różnych momentach. Ali, inteligentna a jednak nieradząca sobie w różnych sytuacjach, nadrabiająca walecznością. Artysta – który jest w centrum całego zamieszania, to on stworzył najsłynniejszy na świecie obraz. Bohaterką tej książki jest też sztuka, to ona spaja i połączyła wszystkie ich historie w jedną całość, tworząc wielowymiarowy kolaż.

„Piękny obraz to wypadkowa człowieka, tego, co go spotkało i czym został pobłogosławiony, nieszczęścia i szczęścia. Same przypadki.” str. 165

Pisarz poruszył wiele istotnych, życiowych zagadnień. Z kart książki przebija cierpienie, w wielu momentach można poczuć smutek, czy zaskoczenie. Powieść wywołuje skrajne emocje i pokazuje jak niesprawiedliwe potrafi być życie i jak trudno czasem pozytywnie spojrzeć w przyszłość, mając tak duży bagaż doświadczeń, jak niektórzy bohaterowie tej opowieści. Mimo to warto wierzyć, zwłaszcza jeśli wokół ma się chociaż jednego przyjaciela. To opowieść o stracie, bólu, lokalności, przyjaźni i miłości, także do sztuki. O tym jak trudno wierzyć w siebie, gdy nikt nas tego nie nauczył. O trudnych, a czasem wręcz toksycznych relacjach rodzinnych. Pełna trafnych spostrzeżeń, które niejednokrotnie wywołują uśmiech i zapadają w pamięci.

„Moi przyjaciele” to niezwykła opowieść, która niczym piękny obraz przyciąga uwagę, zachwyca kolorami, także tymi ciemnymi i dostarcza wielu emocji. Splatają się w niej życiowe wydarzenia, charakterystyczni bohaterowie i misternie poprowadzona fabuła, w której nie brak cierpienia i smutku, ale także iskierki nadziei i nutki ironii. Całość splata sztuka, która w zaskakujący sposób połączyła losy bohaterów tej powieści. Działa na wyobraźnię i zapada w pamięci.

czwartek, 17 września 2026

"Księżniczka i żaba" Augusto Macchetto, Elisabetta Melaranci

Tytuł: Księżniczka i żaba
Autor: Augusto Macchetto, Elisabetta Melaranci
Seria: Klasyczne baśnie Disneya w komiksie
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 64

Bajki mają to do siebie, że poprawiają i nastrój oraz ukazują świat, w którym wszystko jest możliwe. Tym razem chcę opowiedzieć Wam o komiksowej adaptacji jednej z pięknych bajek Disneya. Jest to druga opowieść z tej serii, którą poznałam i mam nadzieję, że nie ostatnia, ponieważ przyciągają uwagę barwnymi ilustracjami a same opowieści, chociaż wielu osobom dobrze znane, przedstawione są w nieco innej formie. Płynie też z nich morał.

Tiana jest młodą i bardzo pracowitą osóbką. Pracuje bardzo dużo, mając niewiele więcej czasu dla siebie, gdyż przyświeca jej jeden cel, a właściwie wielkie marzenie o własnej restauracji, o której marzył także jej ojciec. Wszystko idzie dobrze i już naprawdę niewiele brakuje do osiągnięcia celu, gdy na jej drodze staje książę Naveen zamieniony w żabę. Od tego momentu rozpoczyna się podróż, której zupełnie nie brała pod uwagę, w rytmach jazzu w doborowym towarzystwie pewnego aligatora o imieniu Louis i zakochanego świetlika Roya.

Komiks ma miękką okładkę, która od razu przyciąga wzrok piękną ilustracją. Strony są wykonane z dobrego, błyszczącego papieru a spory format pozwala nacieszyć się wyrazistymi, pełnymi barw i detali ilustracjami, które niejako same w sobie snują już opowieść. Uzupełniają się świetnie z tekstami w dymkach dobrze widocznymi, zaprezentowanymi dużymi literami i sporej wielkości czcionką.

Opowieści Disneya mają to do siebie, że są motywujące i zawierają pewien morał. Tak jest też w tym przypadku. To opowieść o tym, że marzenia dodają skrzydeł i sprawiają, że niemal wszystkie przeszkody są do pokonania, trzeba tylko głęboko w nie wierzyć oraz krok po kroku dążyć do celu. Ważne jest też, by wokół siebie mieć przyjaciół, którzy w nas wierzą i nas wspierają.

 „Księżniczka i żaba” to piękna komiksowa adaptacja filmu, która przyciąga uwagę i niesie pewien morał. O przyjaźni, miłości, marzeniach oraz dążeniu do celu mimo różnych przeszkód. To inspirująca opowieść, którą warto poznać niezależnie od wieku, wzbudzająca pozytywne emocje i wywołująca uśmiech.

sobota, 29 sierpnia 2026

"Moja przyjaciółka Pola" Marta Owczarek-Boraczyńska

Tytuł: Moja przyjaciółka Pola
Autor: Marta Owczarek-Boraczyńska
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 232

Wiara w swoje możliwości jest bardzo ważna i sprawia, że możemy znacznie więcej niż nam się wydaje. Antonina, czyli Tośka, ma z tym duży problem. Ma poczucie, że wszystko robi źle, nie podoba się sobie, często jest smutna, a kłótnie rodziców wcale w tym nie pomagają. To wszystko razem sprawia, że nie ma przyjaciół, co jeszcze pogłębia jej i tak już niskie poczucie własnej wartości. Gdy dowiaduje się, że w wakacje musi jechać do Lipna, do nieco dziwnej ciotki Leokadii jej nastrój jeszcze bardziej spada. Tymczasem na miejscu zaczyna się dziać coś niesamowitego, nieco niezwykłego. Czy to tylko jej wyobraźnia płata jej figle?

Do tej książki zachęciła mnie piękna okładka, ale także opis, który sugerował, że będzie to jedna z takich lektur dla młodzieży, które niosą pewne przesłanie. Tak też się okazało w trakcie czytania, a sama opowieść skutecznie przyciągnęła moją uwagę. 

„Najważniejsze to zbudować z marzeń swój własny świat. Trzeba marzyć, bo marzenia sprawiają, że dostajemy skrzydeł.” str. 32

Główną bohaterką jest Tośka i to ona opowiada nam tę historię, dzięki czemu możemy lepiej ją poznać, dowiedzieć się co czuje i jakie ma marzenia. Od początku odczuwa się, jak niskie ma poczucie własnej wartości i jak bardzo to wpływa na jej samopoczucie. Postać jest dobrze wykreowana, wzbudza sympatię i dobrze odbiera się jej emocje. W trakcie lektury widać jak subtelnie, krok po kroku zachodzą w niej pewne zmiany. Autorka dobrze przedstawiła, jak wiele znaczy to, co o sobie myślimy i jak duży wpływ ma to na otoczenie. Jednocześnie pokazała, że ludzie są różni i nie powinno się na siłę próbować zyskiwać ich akceptacji, czy z nimi porównywać. Nie każdy musi nas lubić, najważniejsze aby skupić się na sobie i tym, co dla nas jest ważne. 

Mogłabym powiedzieć, że drugą bohaterką tej powieści jest przedwojenna gwiazda kina, która związana jest z Lipnem. Dzięki tej opowieści możemy poznać kadry z jej życia. Zyskała ogromną sławę, ale początki nie były łatwe. Pisarka przedstawiła tę polską aktorkę teatralną i filmową w sposób, który zapada w pamięci, więc poza ciekawą opowieścią czytelnik otrzymuje informacje na temat sławnej aktorki i jej życia. Zaciekawiła mnie też legenda dotycząca pewnego głazu znajdującego się w parku w Lipnie. Drugoplanową, ale ważną rolę odgrywa także sztuka, która jest wpleciona w tę historię i stanowi jej nieodłączną całość. 

Książka jest napisana w lekki, przystępny sposób, dostosowany do wieku odbiorców. Sporo w niej się dzieje, więc jest ciekawie, ale równocześnie tak jak wspomniałam niesie pewien przekaz, co także jest bardzo ważne. Przyciąga nastrój, otula optymistyczną nutką, mimo nie zawsze pozytywnych wydarzeń. 

„Moja przyjaciółka Pola” to lekka, optymistyczna lektura dla młodzieży, która niesie pewien przekaz. O poczuciu własnej wartości, marzeniach, akceptacji, sile wybaczania, przyjaźni i wielu innych aspektach, z których składa się życie. Inspirująca opowieść, która poza piękną okładką i ciekawą historią przedstawia także kadry z życia pewnej przedwojennej, sławnej aktorki pochodzącej z Lipna. To powieść warta uwagi ze względu na treść, którą niesie.

poniedziałek, 17 sierpnia 2026

"Kształty. Akademia mądrego dziecka. Mój świat"

Tytuł: Kształty. Akademia mądrego dziecka. Mój świat
Autor: Opracowanie zbiorowe
Seria: Akademia Mądrego Dziecka. Mój świat
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 8

Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o barwnej, interaktywnej książeczce dla najmłodszych, która nie tylko zaciekawia i przyciąga ilustracjami, ale także uczy kształtów. Połączenie nauki z zabawą to dobry pomysł na wspólne spędzenie czasu, sprawdzi się więc jako prezent dla maluszka, gdyż przeznaczona jest dla dzieci do 2 lat.

Okładka tej książki stanowi już pierwszy element, do którego można dopasować kształty, jest rozkładana i na wewnętrznej jej stronie możemy poznać też głównych bohaterów opowieści. Wita nas krokodyl Tomek, który lubi piec, kotka Ania, która lubi malować, tygrysek Antek oraz myszka Zosia. Każdy z bohaterów jest inny, ma inne zainteresowania. Filcowe elementy trzeba wycisnąć a następnie można ich używać w trakcie poznawania kolejnych stron książeczki lub umieścić w okładce, po zakończeniu zabawy.

Książeczka ma kartonowe, grube kartki, dlatego łatwo je przekładać. Poza przedstawianą historią na prawie każdej stronie znajdują się miejsca, do których można dopasować filcowe elementy a tym samym poznawać podstawowe kształty. Przykładowo należy powiedzieć jakich kształtów klocków używają zwierzątka do zabawy. Oprawa jest barwna, a każda strona zachwyca pięknymi, wyrazistymi ilustracjami.

„Kształty. Akademia mądrego dziecka. Mój świat” to kolejna pięknie wydana i dobrze przemyślana książeczka dla maluchów, która zaciekawia, ale także uczy podstawowych kształtów. Barwna, ciekawa i interaktywna. Warto ją dodać do domowej biblioteczki, aby wspólnie spędzić czas odkrywając jej bohaterów. Można też ją zabrać do plecaka na wyprawę i cieszyć się jej zawartością w plenerze.

niedziela, 9 sierpnia 2026

"Dziwna pogoda w Tokio" Hiromi Kawakami

Tytuł: Dziwna pogoda w Tokio
Autor: Hiromi Kawakami
Wydawnictwo: Znak Literanova
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 240

Tokio to miasto pełne kontrastów, barwne i głośne, ale równocześnie ciche i melancholijne. Wszystko zależy od tego, gdzie akurat się jest, czy na zatłoczonym peronie, czy w cichej uliczce. Tsukiko chętnie spędza czas w ciszy, jest introwertyczką i nie nawiązuje szybko nowych relacji. Gdy pewnego dnia w barze sake spotyka swojego dawnego nauczyciela, Matsumoto Harutsuna, którego nazywa Senseiem, w jej życiu coś się zmienia. Zaczyna czekać na te spotkania, rozmowy, które stają się początkiem nieoczywistej relacji i pomagają chociaż na chwilę zapomnieć o samotności.

Książka, o której dziś chcę Wam opowiedzieć jest oryginalna, nieoczywista, lecz też wprowadzająca specyficzny, nostalgiczny klimat. Niewiele do tej pory poznałam książek z literatury japońskiej, chociaż chętnie po nie sięgam, ponieważ przyciąga właśnie ich klimatyczność i poznawanie odmiennej kultury. 

Narracja jest pierwszoosobowa, całą opowieść snuje Tsukiko. Pozwala to dobrze ją poznać, a równocześnie wręcz poczuć subtelne niuanse jej charakteru, nastrojów i oczekiwań. Czuć jej samotność, czy też nieśmiałość. Można też poczuć drobne pęknięcia w skorupie, którą się otacza pojawiające się od momentu, gdy przypadkowo spotkała swojego dawnego nauczyciela. Samo to, że przez całą opowieść nazywa go Senseiem z dużej litery ma też swoje znaczenie. Ich relacja nie jest oczywista, rodzi się stopniowo a iskrą jest po prostu osamotnienie. Odnosi się też wrażenie, że także poczucie beznadziejności, brak nadziei i oczekiwań dotyczących przyszłości. Gdy się spotykają, zaczynają celebrować te chwile, wręcz na nie czekać. Ich niespieszne rozmowy, niedopowiedzenia wprowadzają klimat. Autorka pokazuje też, jak samotność może prowadzić do wyniszczającego działania, które pozwala chociaż na chwilę o niej zapomnieć.

Cała opowieść jest taka lekko patetyczna, delikatna, miejscami trochę poetycka, więc pewnie nie każdemu przypadnie do gustu. Przyciąga jej odmienność i atmosfera, którą wprowadza. Dwoje samotnych ludzi w zatłoczonym i gwarnym mieście, pokazuje jak bardzo można się czuć samotnym mimo ludzi wokół. Powieść miejscami jest mocno zaskakująca, trochę też można się dowiedzieć różnych ciekawostek przykładowo na temat grzybów. Skłania do przemyśleń, ale równocześnie jest na tyle nieoczywista, że szybko z ciekawości poznaje się kolejne rozdziały, by dowiedzieć się, jak ta historia się zakończy. W jej odbiorze może przeszkadzać specyficzne zwracanie się do siebie głównych bohaterów, przez co ciężko tak naprawdę ich polubić.

„Dziwna pogoda w Tokio” to nawiązując do tytułu nieco dziwna, kameralna i równocześnie klimatyczna opowieść o samotności, ale równocześnie docenianiu małych chwil, z których składa się życie. Poruszająca, delikatna i dająca do myślenia, a równocześnie pełna niedomówień i nie dla każdego.

czwartek, 16 lipca 2026

Wywiad z Mia Morte, autorką książki "Opowieść dla smutnych ludzi"

Dziś zapraszam Was na wywiad Mia Morte, której debiutancka książka "Opowieść dla smutnych ludzi" wywarła na mnie duże wrażenie.

Jak długo powstawała książka „Opowieść dla smutnych ludzi”. Co sprawiło, że postanowiła Pani podzielić się nią z czytelnikami?

Książka powstała w dość krótkim czasie. Jeśli skumulowałabym godziny poświęcone na pisanie i podzieliła je na standardowe dni robocze, to myślę, że napisanie „Opowieści…” zajęło mi kilka tygodni. Pracowałam wówczas na etacie i po całym dniu spędzonym przed monitorem, po pracy odwracałam wzrok od laptopa, więc w grę wchodziły jedynie wolne weekendy i wakacje. Za to jak już siadałam do pisania, to oddawałam się temu całkowicie. W zasadzie niczego też nie poprawiałam, nie zmieniałam, nie usuwałam, co znacznie usprawniło proces tworzenia. Ta historia zwyczajnie się ze mnie „wylała”. Podzieliłam się nią z czytelnikami w nadziei, że będzie z kimś rezonować. Jeśli choć jedna osoba przeżyje tyle emocji podczas czytania, co ja podczas pisania, to znak, że zdecydowanie było warto to opublikować. 

Skąd czerpała Pani pomysły na powieść? Czy wszystkie przedstawione w niej wydarzenia są fikcją literacką?

Pomysł na powieść wypłynął tak naprawdę z mojego oburzenia jako czytelniczki. Nie mogłam zrozumieć fenomenu wszystkich obliczy Greya czytanych przez 365 dni  Pomyślałam, że stworzę powieść erotyczną w zupełnie innym klimacie, mieszczącą się raczej w ramach kontrkultury, a nie popkultury, która nigdy do mnie nie przemawiała. Gdy tekst był gotowy, osoba zajmująca się redakcją językową zasugerowała, żeby trochę zmienić niektóre sceny, bo historia jest bardzo poruszająca i szkoda by było, gdyby wpadła w kategorię erotyków. W zupełności się z tym zgadzałam, więc wyrzuciłam trochę fizjologii, dając tym samym więcej przestrzeni na kwestie ducha, a nie ciała. Opowiedziana przeze mnie historia jest fikcyjna, choć pewne sytuacje czy przeżycia mają odzwierciedlenie w rzeczywistości. 

Co sprawiło, że wybrała Pani taki pseudonim literacki?

Motyw śmierci od zawsze mnie fascynował. Podobnie jak inne elementy frenetyczne - groza, makabra, obsesja, szaleństwo, zbrodnia. Takich tematów szukam zarówno jako czytelniczka, jak i autorka. Są dla mnie ciekawe, bardziej zapadające w pamięć. Pseudonim literacki, podobnie jak tytuł mojej debiutanckiej powieści, jest taką trochę przestrogą dla czytelnika. Wskazówką, że ja nie zabieram w podróż każdego. Nie zjedziemy razem po tęczy na jednorożcu posypanym różowym brokatem. Nie będzie kolorowo i nie będzie wesoło. Raczej poszybujemy na karym rumaku prosto do królestwa mroku, pośrodku którego stoi czarne, prastare zamczysko. Z wieży poobserwujemy zgliszcza upadającego świata, potem pozwiedzamy komnaty, a na końcu zanurzymy się w ciemności lochów.   

Bohaterowie Pani powieści mierzą się ze smutną rzeczywistością i życiowymi rozczarowaniami. Z którym z nich najbardziej się Pani utożsamia? Która postać jest Pani najbliższa?

Flaubert powiedział „Pani Bovary to ja”. To samo mogę rzec o „Opowieści…”. Każdy z bohaterów ma jakąś cząstkę mnie. Moje przemyślenia, niepokoje czy fantazje. Najbliższa jest mi Jula. Podobnie przeżywamy muzykę czy smutek. Zabawa losami tej postaci dała mi asumpt do wnikliwej introspekcji i do zadawania sobie pytań, na które wciąż próbuję znaleźć odpowiedzi.

Dwójka z bohaterów Pani powieści analizuje sny. Czy wierzy Pani w to, że w snach skrywają się dla nas jakieś wskazówki, czy przestrogi?

Dobre pytanie. Bardzo lubię motywy oniryczne w literaturze czy w filmie, bo racjonalizują to, co irracjonalne. Powtarzając za Freudem – sny to nasze lęki lub pragnienia. Dla mnie marzenia senne to nie tyle wskazówki czy przestrogi, co nierozstrzygnięte kwestie, sporo mówiące o nas samych. Mieszanina wspomnień i emocji rozładowująca stres i pobudzająca kreatywność. Umysł ludzki wciąż pozostaje tajemnicą, szalenie fascynującą, a sny są jego zdumiewającą manifestacją. Jeśli chodzi o sztukę, prym wiedzie tutaj David Lynch, a estetyka jego filmów bardzo do mnie przemawia. Sama uwielbiam śnić i słuchać opowieści innych o ich marzeniach sennych. Uważam, że noc bez snu to noc stracona. 

Czasami mówi się o ludziach, że mają starą duszę, że zupełnie inaczej patrzą na życie. Czy Pani 
zdaniem taka osoba ma szansę odnaleźć się w tak pędzącym dziś świecie? 

Kolejna ciekawa kwestia. Dotyczy poniekąd mnie samej, choć dziś określilibyśmy to pewnie mianem osoby wysoko wrażliwej. I jeśli zapytałaby Pani, o czym marzę najczęściej, odpowiem, że o podróżach w czasie. Bez wątpienia przeniosłabym się do XIX wieku, nie bacząc na negatywne aspekty życia w tamtej epoce. Współczesny świat mi się nie podoba i nie do końca mogę się w nim odnaleźć. Dlatego bardzo ważna jest moja prywatna przestrzeń. Muzyka, natura, książki, filmy – to dla mnie najczęstsze formy eskapizmu. Im więcej pędzi ten świat, tym bardziej umiera ludzkość, a z tym ciężko mi się pogodzić.

W wielu miejscach powieści odczuwa się, że jest Pani osobą wrażliwą na los zwierząt. Co Pani zdaniem można zrobić, aby bardziej uwrażliwić w tym zakresie społeczeństwo?

Zgadza się. Czasem myślę nawet, że bardziej przejmuję się losem zwierząt, niż ludzi. Mimo tego, że nie jestem fanką mediów społecznościowych, to akurat w tej jednej kwestii są one moim zdaniem nieocenione i niezwykle potrzebne. Kiedy trzeba krzyknąć, potrząsnąć społeczeństwem, nagłośnić jakąś sprawę, niesprawiedliwość czy okrucieństwo – chyba nie ma lepszej sposobności. Podoba mi się też propagowanie adopcji. Cieszę się, że w naszym społeczeństwie panuje obecnie tak duża świadomość. Czekam wciąż na zaostrzenie kar za znęcanie się nad zwierzakami. I mam cichą nadzieję, że zwyrodnialcy, którzy to robią, czują się coraz mniej bezkarni.     

W książce porusza Pani temat zdradliwej choroby jaką jest depresja. Dlaczego akurat taką tematykę Pani wybrała?

Zgadzam się ze stwierdzeniem, że powinno się pisać o tym, co znane i bliskie, bo wtedy historia jest bardziej autentyczna. Tematyka depresji jest mi niestety o wiele bliższa niż bym chciała. Zresztą nie tylko mnie, przecież to przekleństwo dzisiejszych czasów. 

W powieści dużą rolę odgrywa także muzyka. Jakiej muzyki Pani słucha? Czy pisząc lubi Pani słuchać muzyki, czy raczej woli Pani ciszę? Jaki utwór mogłaby Pani polecić?

Najbardziej przemawia do mnie muzyka alternatywna, z mainstreamem nigdy nie było mi po drodze. Lubię Nicka Cave’a, Dead Can Dance, Joy Division czy Madrugadę. Zarówno oni, jak i wielu innych artystów występuje na kartach mojej powieści, bo lubię dzielić się muzyką. Może czytając „Opowieść…” ktoś akurat znajdzie coś dla siebie, tak jak sama natrafiłam na kawał dobrej muzyki chociażby w filmach Xaviera Dolana. Słucham sporo i często. Jestem w takim wieku (40- jak to mówię), że tworzę specjalne playlisty do sprzątania (tu świetnie sprawdzają się zespoły punkowe jak Idles czy Viagra Boys), jednak pisząc muszę mieć ciszę absolutną, w przeciwnym razie nie skupiam się ani na pisaniu, ani na muzyce, a tak być nie może. Poza wykonawcami wymienionymi w książce, mogę polecić dość niszowe zespoły jak Protomartyr, Bambara, The Black Angels, Fontaines D.C., Deadletter czy The Airborne Toxic Event. Jeśli chodzi o utwory, to ostatnio całkowicie przepadłam dla „The Style Is Death” formacji Forever Grey. To zespół młodych ludzi mocno zainspirowanych muzyką zimnej fali, która rezonowała ze mną w czasach licealnych. Choć i tak najpiękniejszą dla mnie muzyką są dźwięki natury – wiatr, fale i grzmoty. 

Proszę zamknąć oczy i pomyśleć o najszczęśliwszej dla Pani chwili w życiu. Czy jest dzień, do którego chciałaby Pani wrócić?

Wszystkie moje najszczęśliwsze chwile wiążą się z muzyką i z miłością. Chętnie wróciłabym do dnia, w którym odbył się pierwszy koncert Dead Can Dance w Polsce. Do dziś pamiętam te emocje. 

Burze wywołują często lęk. Jula jest nimi zafascynowana. Czy boi się Pani burzy, czy raczej uważa Pani, że są klimatyczne?

Kocham burze i na moje wielkie nieszczęście praktycznie w ogóle ich nie doświadczam w miejscu, w którym mieszkam. Są klimatyczne i niepokojące. Wzbudzają mój strach, ale to trochę jak z horrorami – boję się, a uwielbiam je oglądać. 

Czy tak jak Jula uważa Pani, że dom bez kota to głupota?

Zdecydowanie tak. Odkąd pamiętam, w moim domu zawsze były koty. I do dziś te wspaniałe stworzenia nie przestają mnie fascynować. Nie wyobrażam sobie bez nich życia i kocham je miłością bezwarunkową, choć niektóre bywają trudne. Dają sporo radości, ale chyba jeszcze więcej rozpaczy w momencie utraty.

Zakończenie powieści pozostawia lekko uchylone drzwi. Czy planowana jest kontynuacja?

Lubię otwarte zakończenia, a one faktycznie nierzadko prowadzą do kontynuacji. W mojej głowie roi się od pomysłów. Wystarczyłoby ich na smutną trylogię, więc kto wie. Mogę zdradzić, że jeśli napiszę kolejną część, to akcja prawdopodobnie przeniesie się poza granice Polski – do miejsca, w którym sama mieszkam. Będzie słonecznie, wyspiarsko, ciepło i zielono, co nie znaczy, że wesoło.

Czy Pani zdaniem wydarzenia opisywane w książce mogły inaczej się zakończyć? Czy miała Pani różne koncepcje na zakończenie?

Nie chcę tutaj za bardzo spojlerować, ale ktoś, kto sięga po ten tytuł, nie spodziewa się chyba dobrego zakończenia. I tak jak podczas pisania pozwalałam czasem zaskoczyć samą siebie, nie wiedząc do końca, co po chwili wyjdzie spod mojego pióra w kolejnych zdaniach czy rozdziałach, tak zakończenie tliło się w mojej głowie już na samym początku. Zawsze twierdziłam, że grunt to mieć szczęśliwe życie, sztuka za to powinna być jego przeciwieństwem – rozszarpywać na kawałki, prowokować do autorefleksji, wydobywać z nas najciemniejsze emocje, bo wtedy osiągamy katharsis. A w moich historiach zazwyczaj coś się poleje. Czasem krew, czasem łzy, a czasem whiskey.

Czy wierzy Pani w przeznaczenie, czy raczej kształtowanie swojego losu?

Jeśli w coś wierzę, to tylko w rzeczy namacalne. Także uważam, że każdy jest kowalem swojego losu, choć dysponujemy tutaj różnymi kuźniami i narzędziami. Jeśli spotyka mnie w życiu coś transcendentnego, myślę wówczas: „Przypadek? Tak sądzę!”.

Gdyby Pani mogła wybrać miejsce na świecie do zamieszkania, to gdzie by to było?

Islandia. Choć z drugiej strony potrzebuję słońca, więc tamtejsza aura pewnie by mnie wyczerpała na dłuższą metę. Na pewno byłaby to jakaś wyspa. Lubię wyspiarskie poczucie izolacji. Traktuję wyspy jako metaforę życia – nikłego i kruchego na tle okalającego bezkresu oceanu, który kojarzy mi się ze wszechświatem.

Czy planuje Pani kolejną powieść, a jeśli tak, to czy będzie to ten sam gatunek literacki?

Planuję, a nawet jestem w trakcie pisania. Choć lato za oknem i temperatura mojego topnienia nie sprzyjają zbytnio pisaniu. Zanim wrócę do kreowania dalszych losów bohaterów „Opowieści dla smutnych ludzi”, chciałabym stworzyć coś innego. Zdradzę tylko, że będzie to zupełnie inny gatunek literacki, choć wciąż mocno zanurzony w odmętach ludzkiej psychiki. Tym razem będzie dużo mroczniej.  


"Opowieść dla smutnych ludzi" to klimatyczna i poruszająca książka, którą warto poznać. Zupełnie nie czuć, że jest to debiut. Mam nadzieję, że wywiad zachęcił Was jeszcze bardziej do jej przeczytania a ja już z niecierpliwością wyczekuję kolejnej książki autorki.

niedziela, 28 czerwca 2026

"Opowieść dla smutnych ludzi" Mia Morte

Tytuł: Opowieść dla smutnych ludzi
Autor: Mia Morte
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 334

Wymarzony domek w malowniczym, spokojnym miejscu z dala od zgiełku miasta, w otoczeniu przyrody. Mąż, który każdego dnia okazuje swoją miłość, jest blisko, gdy jest to potrzebne, ale równocześnie daje przestrzeń i okazuje wsparcie. Czy w takiej sytuacji można być nieszczęśliwym? Wydawać by się mogło, że nie, lecz depresja to podstępna choroba, która potrafi zniekształcić każdy dzień i sprawić, że bije z niego smutek. Jula od jakiegoś czasu się z nią zmaga a dom miał stać się jej azylem i pomóc w odzyskaniu radości. Gdy niespodziewanie na jej drodze staje Romek, nieznajomy, z którym czuje niemal pokrewieństwo dusz, odzyskuje radość a kolejne dni zaczynają nieść więcej nadziei. Ich rozmowy stają się balsamem na duszę, lecz nieuchronnie przybliżają ich do granicy, której przekroczenie może zmienić wszystko i nieść swoje konsekwencje. Pewnych decyzji nie da się cofnąć a ich konsekwencje mogą zniszczyć wszystko, co się zbudowało.

Nie ukrywam, że w pierwszym momencie do tej książki przyciągnęła mnie okładka. Klimatyczna, pięknie skomponowana kolorystycznie. Następnie zaintrygował mnie tytuł. Po poznaniu całej opowieści mogę tylko stwierdzić, że i jedno i drugie idealnie do niej pasuje. Warto było ją poznać, chociaż przygotujcie sobie paczkę chusteczek przed lekturą. Na okładce jest informacje, że nie jest to lektura na plażę i że lepiej poznaje się ją nocą. Moim zdaniem dobrze się ją poznaje niezależnie od miejsca i pory dnia. Gdybym jednak miała coś rekomendować, to wieczór przy blasku świec, klimatycznej muzyce, czy też dźwiękach burzy, lepiej wprowadzałby nastrój, który książka niesie.

Trudno mi trochę zebrać myśli po tej lekturze, niesie sporo emocji. Nie spodziewałam się, że okaże się tak przyciągająca. Poznajemy czwórkę bohaterów: Julę, Magdę, Karola i Romka. To oni opowiadają nam swoją historię. Narracja jest pierwszoosobowa, więc dobrze odbiera się ich emocje. Nie oznacza to, że ich decyzje będą dla czytelnika zrozumiałe, czy w pełni akceptowalne. Poznajemy motywy ich działania i krok po kroku wszystko, co sprawiło, że takie zawirowania w ich życiu się wydarzyły. Poznajemy też skrawki ich przeszłości, która mocno ich ukształtowała i w pewnym sensie wpłynęła na podejmowane przez nich życiowe decyzje. Co by się wydarzyło, gdyby podjęli inne decyzje? Trudno powiedzieć, lecz odnoszę wrażenie, że niezależnie od tego ich życie i tak mocno by się skomplikowało. Dzięki temu, że bohaterowie zostali dobrze nakreśleni i narracja jest pierwszoosobowa, mocniej odbiera się tę opowieść i trudno się z nimi rozstać. Ciekawym elementem są też opowiadane sny i ich analiza. Dodają klimatu całości, rozjaśniają też miejscami obraz lub go bardziej komplikują. 

„Ja myślę, że wyrosły z nas okazałe, piękne drzewa. Które nawet ciesząc się ukochanym słońcem, zawsze mają swoje cienie. A ich liście mogłyby wyszumieć niejedną ciekawą historię.” str. 140

W tej książce przeplata się smutek z chwilami radości i nadziei. Smutek, który determinuje kolejne działania, nie pozwala cieszyć się z życia, pochłania duszę, zniekształca codzienność. Ponadto autorka poruszyła wiele istotnych tematów, takich jak mierzenie się z depresją, traumatycznymi wspomnieniami i toksycznymi relacjami rodzinnymi. Pokazuje, jak bardzo dzieciństwo kształtuje dalsze nasze życie, podejście do ludzi, wiarę w swoje możliwości. Można mieć wiele, lecz nie przynosi to radości a każdy dzień jest walką o lepszy nastrój, poczucie sensu, chwile bliskości bez przytłaczającego serce ciężaru. Czuć także, że autorka jest miłośniczką zwierząt, że ich los nie jest jej obojętny, na co wskazują niektóre elementy tej opowieści. Zwraca uwagę na to, że warto reagować i pomagać, gdy jest taka okazja. 

„Opowieść dla smutnych ludzi” to zaskakująca w pozytywnym sensie książka, która chwyta za serce, skłania do refleksji i pokazuje jak trudno jest podjąć niektóre życiowe decyzje oraz jak duży wpływ na nie ma nasza przeszłość. Przeszłość, która kształtuje to, kim się człowiek staje, jak o sobie myśli i czy wierzy w swoje możliwości. Klimatyczna, wzruszająca i przyciągająca uwagę lektura, o której trudno będzie zapomnieć, gdyż niesie duży bagaż emocji, które momentami przytłaczają. Warto ją poznać.

niedziela, 31 maja 2026

"Zwierzaki cwaniaki. Jak to jest być krewetką, szklaną żabą czy mrówkojadem?" Johan Klungel

Tytuł: Zwierzaki cwaniaki.
Jak to jest być krewetką, szklaną żabą czy mrówkojadem?
Autor: Johan Klungel
Seria: Akademia Mądrego Dziecka. Chcę wiedzieć
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 36

Na świecie żyje mnóstwo gatunków zwierząt zarówno tych dużych, jak i zupełnie malutkich. Niektóre możemy spotkać na co dzień przykładowo ważkę, innych nie widać bez mikroskopu tak jak niesporczaka, a o niektórych możemy dowiedzieć się z książek czy filmów przyrodniczych, ponieważ żyją w różnych częściach świata, przykładowo niedźwiedź grizzly. Okazuje się, że nawet takie niepozorne zwierzątka mają zadziwiające cechy. Co by mogło się wydarzyć gdybyście Wy mieli takie supermoce?

Akademia Mądrego Dziecka to seria, która nie rozczarowuje, gdyż w jej zasobach można odnaleźć wiele książeczek, które poszerzają wiedzę z różnego zakresu. Poza dawką wiedzy, którą przekazują w przystępnej, dostosowanej do wieku odbiorców formie są estetycznie wydane, zabawne i przyciągające uwagę pięknymi grafikami. W tej serii można znaleźć książeczki dla dzieci od 0 do 3 lat, ale także powyżej 4 lat. Chętnie do nich zaglądam, by się przekonać, co nowego tym razem znajdę. Muszę przyznać, że o niektórych zwierzątkach opisanych w tej książce sama wcześniej nie słyszałam. Książeczka przeznaczona jest dla dzieci powyżej 4 lat.

Książka jest większego formatu w twardej oprawie, bardzo ładnie wydana a na okładce wita nas jeden z jej bohaterów, czyli aksolotl. Wewnątrz znajdziecie informacje na temat szesnastu zwierzątek, tych malutkich, niewidocznych bez mikroskopu, jak i tych całkiem dużych ważących nawet 680 kilogramów, dobrze znanych, ale też zupełnie zaskakujących. Niezależnie od tego, którego zwierzątka dotyczą informacje, przygotowane są na dwóch stronach i w dwóch formach: informacyjnej i humorystycznej. Poza informacjami na temat tych zwierząt autor prezentuje jak mogłoby to wyglądać, gdyby ludzie mieli takie supermoce. To dobry pomysł, gdyż w takiej formie łatwiej przyswaja się wiedzę i na dłużej ją zapamiętuje. Tekst harmonijnie współgra z grafikami, jest wyraźny, dużą czcionką, zachęca do samodzielnego czytania.

 „Zwierzaki cwaniaki. Jak to jest być krewetką, szklaną żabą czy mrówkojadem?” to dużego formatu, pięknie wydana i poszerzająca wiedzę książeczka dla najmłodszych, która pokazuje jak zadziwiające są zwierzęta, zarówno te zupełnie malutkie, jak i całkiem duże, spotykane na co dzień, ale też z odległych zakątków świata. Informacje przedstawione są w przystępny, ale też humorystyczny sposób, dzięki czemu wzbudzają zainteresowanie i na dłużej się je zapamiętuje. Odkrywanie ich na kolejnych stronach tej barwnej książeczki jest połączeniem nauki z rozrywką, co jest bardzo dobrym pomysłem.

niedziela, 24 maja 2026

"Niesamowite przygody Bereniki Szprot. Część 1: Zagubiona przesyłka" Agnieszka Stelmaszyk

Tytuł:. Zagubiona przesyłka
Autor: Agnieszka Stelmaszyk
Seria: Niesamowite przygody Bereniki Szprot  (tom 1)
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 280

Wiele osób pewnie chciałoby się dostać do Eskadry Podniebnych Podróżników, lecz nie jest to takie proste. Po pierwsze nie każdy o niej wie, a po drugie trzeba mieć określone predyspozycje, gdyż zadania wiążą się z wieloma przygodami, ale też z niebezpieczeństwami. Liczy się ciekawość świata, odwaga, ale także wrażliwość i poczucie humoru. Jeśli już jednak dołączy się do drużyny zdobywa się przyjaciół oraz wiele zagadek do rozwiązania i przeszkód do pokonania, ale przede wszystkim ratuje się niesamowite istoty, czyli elfy i przemierza przestrzeń dwupłatowcem. Tym razem przed eskadrą kolejne zadanie, gdyż w tajemniczych okolicznościach zaginęła cenna przesyłka. Czy uda się ją odnaleźć?

Patrząc na barwną i przyciągającą uwagę okładkę czułam, że to będzie niesamowita lektura, pełna przygód, zagadek i zadziwiającego świata wokół. Nie pomyliłam się. Na wstępie autorka przygotowała krótki opis głównych postaci, co jest dobrym pomysłem, gdyż pozwala szybciej wciągnąć się w opowieść. Berenika Szprot to dziewczynka, którą fascynuje przyroda, jest ciekawa otaczającego świata i każdego dnia odkrywa w nim coś nowego, co dla innych może być nieco niezrozumiałe, tak jak i to, że czasem potrafi mówić do siebie. To świetnie wykreowana postać, która od początku wzbudza sympatię, dlatego z uwagą obserwuje się jej los i zadania, które przed nią stają. Dziewczynka jest też wrażliwa i dostrzega rzeczy, które dla innych mogą być niezauważalne. To ona jest siłą napędową tej opowieści. Otrzymujemy oczywiście także szereg innych postaci, które są równie charakterystyczne, chociaż nie każda ma dobre zamiary.

Poza bohaterami do tej książki przyciąga po prostu fabuła, która jest dobrze przemyślana, lekka, ale też usiana tajemnicami do wyjaśnienia. Przygodami, ale też niebezpieczeństwami. Przede wszystkim jednak zabiera nas do niesamowitego świata, w którym niemal wszystko jest możliwe. Obok ludzi żyją w nim niesamowite istoty, takie jak chociażby elfy, czy prastare drzewo o niezwykłych właściwościach, czyli Włóczykij. Przemierzając wraz z Bereniką ten świat, można wiele w nim dostrzec, ale nie tylko w aspekcie takich niezwykłych istot, ale także szczegółów dotyczących otaczającej nas przyrody, która sama w sobie jest niezwykła i wzbudza podziw. Pisarka jest podróżniczką i mieszka w leśniczówce a w jej książce można poczuć szacunek dla przyrody i zachwyt otaczającym światem. W książce przeplatają się rozdziały z notatnikiem Bereniki, w którym można znaleźć nie tylko krótki opis wydarzeń, ale także wiele ciekawostek przyrodniczych przedstawionych w przystępnej formie. Przykładowo na temat świerku pospolitego, rudzika, wiewiórek i wiele innych. Poznawanie tej książki to przeżywanie przygód, ale także nauka.

Pisarka wykreowała ciekawy świat, w którym żyją niezwykłe istoty i jest wiele zagadek do rozwiązania. W trakcie poszukiwania zaginionej przesyłki krok po kroku odkrywa się jego tajemnice, przemierzamy lasy, lecimy dwupłatowcem, poznajemy Wyspy Szmaragdowe. Spotykamy różne zwierzęta, elfy, smoki, olbrzymie cyklopy, ale też niebezpiecznych przemytników. Przygód nie brakuje. Ponadto rozdziały mają ciekawe tytuły a opowieść uzupełniają barwne i przyciągające uwagę ilustracje. Książka jest bardzo ładnie wydana, w twardej oprawie, harmonijnej kolorystyce, z sporą, czytelną czcionką. Zawiera szereg ozdobników przykładowo na początku rozdziałów, czy w notatnikach Bereniki. Książka dedykowana jest dla dzieci w wieku 9 – 12 lat.

„Zagubiona przesyłka” to pierwszy tom serii Niesamowite przygody Bereniki Szprot, który jest pełen przygód i zabiera czytelnika do oczarowującego świata, w którym obok ludzi żyją niesamowite istoty. To także opowieść, która pokazuje jak niezwykła jest przyroda i jak wiele ciekawostek jest w niej do odkrycia. Na Berenikę czekają ciekawe zadania i różne zagadki do rozwiązania, co wiąże się też z niebezpieczeństwami i przeszkodami do pokonania. Książka jest uzupełniona barwnymi ilustracjami i pięknie wydana. Polecam.

sobota, 23 maja 2026

Barbie. Magazyn 4/2026

Tytuł: Barbie. Magazyn 4/2026
Seria: Barbie
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 32

Czy pamiętacie Barbie? Opowiem Wam dziś o ciekawym i barwnym magazynie dla najmłodszych (5 - 9 lat) z serii Barbie. Znajduje się w nim sporo kreatywnych zadań do wykonania. Nie zabrakło historii do przeczytania a dołączony do tego numeru prezent może stać się elementem wspólnej zabawy.

Od samego początku wzbudził moje zainteresowanie pomysł, który pamiętam z dzieciństwa, czyli wycinanie lalek z papieru i przygotowywanie dla nich różnej garderoby a następnie wykonywanie różnych stylizacji. Dla czytelników zostały przygotowane wzory lalki Barbie i kolorowa garderoba dla nich do wycięcia. To tylko jeden z ciekawych elementów tego magazynu, gdyż na tak niewielu stronach udało się pomieścić dużo rozwijających i kreatywnych zadań do wykonania. Wszystkie oczywiście w barwnym świecie Barbie. Znajdziecie tu wiele elementów do kolorowania, wyszukiwanie różnych kształtów, quizy sprawdzające wiedzę z poznanych historii, czy dotyczące ilustracji, labirynt do pokonania, grę i jeszcze więcej. Nie zabrakło plakatu. Kolorując można poczuć się jak projektant/ka mody. Uwagę przyciąga także dołączony prezent, który może stać się początkiem wspólnej zabawy.

Magazyn jest interesujący, przyciągający uwagę barwami i ciekawymi, kreatywnymi zadaniami do wykonania. Dodatkowym atutem poza treścią, jest dołączony prezent, oczywiście w stylu Barbie. Czcionka jest wyraźna, zadania do wykonania jasno opisane a treść różnorodna. Nie sposób się nudzić. Ważne, że w trakcie poznawania łączy w sobie zabawę z nauką, gdyż zadania rozwijają kreatywność, ale także zdolności poznawcze, czy manualne.

„Barbie. Magazyn 4/2026” to magazyn dla najmłodszych miłośników Barbie. Barwne wydanie oraz dołączony prezent przyciągają uwagę. Treść jest różnorodna, poczynając od różnych rozwijających zadań do wykonania, poprzez ciekawą historię do poznania, gry, czy też quizy. Łączy w sobie zabawę z nauką, czyli zapewnia dobrą rozrywkę i rozwija chociażby kreatywność.

poniedziałek, 18 maja 2026

"Wystarczy kochać" Kinga Kalinowska

Tytuł: Wystarczy kochać
Autor: Kinga Kalinowska
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 86

Życie potrafi płatać nam figle w zupełnie nieoczekiwanym momencie, tak jak to dzieje się w przypadku Kingi. Kobieta jest czterdziestoczteroletnią lektorką hiszpańskiego i pilotką zagranicznych wycieczek oraz szczęśliwą singielką, chociaż nadal nie przekreśliła wiary w miłość. Niesie bagaż różnych doświadczeń, lecz stara cieszyć się każdą chwilą i optymistycznie patrzeć w przyszłość. Sporo podróżuje, w związku z czym cały czas poznaje ciekawych ludzi. Gdy na jednej z takich wycieczek na jej drodze staje pewien mężczyzna od razu wzbudza jej zainteresowanie, chociaż nie wie jeszcze, jak wielką tajemnicę skrywa. 

„Zazwyczaj lubię ten dreszczyk, który czuję, gdy wyruszam w świat” str. 11

Uwagę przykuwa barwna okładka, która wygląda jakby była namalowana farbami, tradycyjnie przedstawiająca główną bohaterkę i towarzyszącego jej kota. Opis również zaciekawia. Zastanawia mnie tylko, czy historia przedstawiona na kartach tej opowieści jest prawdziwa, ponieważ imię i nazwisko głównej bohaterki jest takie, jak i autorki.

„Ta historia nie mogłaby wydarzyć się dzisiaj, w dobie telefonów komórkowych, internetu i tak dalej. Wtedy pewnie wydarzyło się wiele podobnych.” str. 55

Jedynym w moim odczuciu minusem tej opowieści jest to, że jest tak krótka, przez co nie da się w pełni odebrać drzemiących w niej emocji. Poznaje się ją niezwykle szybko, jest ciekawa i pokazuje jak nieprzewidywalne potrafi być życie niezależnie od tego, w jakim wieku jesteśmy. Na miłość nigdy nie jest za późno.

Bohaterka od pierwszych stron wzbudza sympatię swoim podejściem do życia, przemyśleniami na różne tematy i po prostu optymizmem. To osoba towarzyska, pewna siebie, ale w głębi także wrażliwa, chociaż na pierwszy rzut oka pewnie tego nie widać. Ma swoje słabości, o których nie boi się wspomnieć, czasem w humorystyczny sposób. Na podziw zasługują jej gotowość do podróży, ciekawość świata i dystans, który wypracowała. Wspierają ją córka i przyjaciółki. W jej z pozoru chaotycznym, lecz w gruncie rzeczy poukładanym życiu wydarza się coś zupełnie niespodziewanego, co sprawia, że jej serce znów zaczyna mocniej bić a codzienność nabiera wyraźniejszych kolorów. Pojawia się mężczyzna, który wywraca wszystko do góry nogami. Przeszłość splata się z teraźniejszością, a pewne tajemnice wyjaśniają się właśnie teraz. 

„Wystarczy kochać” to krótka, ale wymowna opowieść o tym, co w życiu jest ważne i jak nieprzewidywalny potrafi być los. Historia ogrzewająca serce, wzbudzająca uśmiech i pokazująca, że warto mieć nadzieję i cieszyć się każdą chwilą niezależnie od wieku. Autorka zabiera nas do malowniczego miasteczka, w którym jej życie zaczyna się zmieniać w nieoczekiwanym kierunku rozświetlone promykami słońca.

sobota, 16 maja 2026

"Strażniczka małych ludzi. Rytuał ochronny. Tom 5"

Tytuł: Strażniczka małych ludzi. Rytuał ochronny. Tom 5
Autor: Carbone i Véronique Barraw
Seria: Strażniczka małych ludzi (tom 5)
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 56

Przed Eliną staje kolejne zadanie. Jako strażniczka małych ludzi rusza na pomoc syrenie, która zaplątała ogon w sieć rybacką i uciekła. Sama nie poradzi sobie z siecią, trzeba jej pomóc, ale na początek należy ją znaleźć. W poszukiwaniach towarzyszą Elinie wróżka Nelvyna oraz elf Llyam. Niestety nie jest to proste zadanie tym bardziej, że  starają się im przeszkodzić pewne groźne, złośliwe istoty z morskich głębin. Niebezpieczeństw nie brakuje. Czy strażniczce uda się pokonać przeszkody i uratować syrenę?

Dziś chcę Wam przedstawić kolejny pięknie wydany komiks dla młodszych czytelników, który jest już piątym tomem serii o sympatycznej strażniczce Elinie i jej przyjaciołach. Komiks jest dużego formatu, w twardej oprawie i z przyciągającą wzrok grafiką na okładce. Zarówno opis, jak i grafika zapowiadają opowieść pełną przygód i magicznych istot.

W tej części przed Eliną staje kolejne zadanie do wykonania, czyli uratowanie syreny zaplątanej w sieci. W trakcie poznawania tej historii pojawiają się różne ciekawe istoty, czasem bardziej a czasem mniej przyjazne. Nie sposób się nudzić, gdyż cały czas coś się dzieje. Opowieść jest ciekawie poprowadzona a treść dostosowana jest do wieku odbiorców. Teksty w dymkach są krótkie, wyraźne, dobrze kontrastują z tłem. Duża czcionka ułatwia czytanie. Rysunki wykonane przez Charline Forns są dopracowane, barwne. Zarówno opowieść jak i grafiki dobrze się uzupełniają.

„Strażniczka małych ludzi. Rytuał ochronny. Tom 5” to piąty tom komiksowej serii „Strażniczka małych ludzi”, w którym wraz z Eliną, wróżką Nelvyną i elfem  Llyamem wyruszamy na pomoc syrenie. To opowieść pełna przygód, dopracowana graficznie i w pięknej oprawie. Pokazuje, że nie można się poddawać mimo przeciwności, ale także jak ważne jest wsparcie rodziny i przyjaciół.

środa, 13 maja 2026

"Isola" Allegra Goodman

Tytuł: Isola
Autor: Allegra Goodman
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 520

Francja XIV wiek. Marguerite od najmłodszych lat mieszka w pięknym zamku, w malowniczym Périgord, który odziedziczyła. Nie poznała rodziców, opiekę nad nią i jej majątkiem sprawuje kuzyn Roberval, o którym opinia nie jest najlepsza. Uważany jest za awanturnika i człowieka, który miesza się w różne niepewne interesy. W taki też sposób roztrwania jej fortunę, a tym samym dziewczyna traci możliwość dobrego wyjścia za mąż i zabezpieczenia swojej przyszłości. To staje się dopiero początkiem jej walki o przetrwanie, gdyż to, co przygotował dla niej opiekun jest trudne do wyobrażenia i przerażające. Gdy Marguerite zakochuje się, jej kuzyn uznaje to za zdradę i porzuca ją na jednej z nieprzyjaznych pod względem klimatu wysp w drodze do Nowego Świata.  Czy uda się jej wytrwać?

Od razu po przeczytaniu opisu czułam, że to będzie niesamowita opowieść tym bardziej, że inspiracją dla niej była prawdziwa historia szlachcianki Marguerite de la Rocque de Roberval. Nie spodziewałam się jednak, że tak bardzo mnie pochłonie, wywołując wiele emocji i sprawiając, że pozostanie w mojej pamięci na długo. To jedna z takich książek, o których wręcz trudno będzie zapomnieć nie tylko ze względu na historię, którą przedstawia, ale też sposób jej zaprezentowania. Autorka sprawiła, że każda z przedstawianych postaci jest niemal realna, pełna życia. Przekaz tej książki wzmacnia także pierwszoosobowa narracja głównej bohaterki, czyli Marguerite. Poznajemy jej przemyślenia, odbieramy jej emocje, w których mimo trudności wciąż przebijają się wiara i nadzieje na lepsze jutro.

„Wszystko, co cenimy, ma swoją cenę.” str. 81

Marguerite poznajemy jako dziewczynkę, która wychowuje się w pięknym zamku otoczonym malowniczym terenem, którego jest właścicielką. Opiekuje się nią piastunka Damienne, która stara się też ją wielu rzeczy nauczyć. Dziewczynka jest ciekawa świata, wesoła i z początku niewielki ma kontakt ze swoim opiekunem. Jest zupełnie nieświadoma tego, w jak dużym jest niebezpieczeństwie się znajduje i jak burzliwa będzie jej przyszłość. Opowieść o dzieciństwie Marguerite wprowadza nas stopniowo w jej historię i krok po kroku buduje fundamenty pod wydarzenia, których doświadczy później. Pokazuje też kontrast pomiędzy tym co było przed osiągnięciem przez nią pełnoletności, a tym co za sprawą Robervala stało się później. Trudno wręcz wyobrazić sobie, w jakiej niepewności musiała żyć i jak dużą determinacją się wykazać, by bronić się przed okrucieństwem, ale też przeżyć w miejscu, do którego trafiła. Brak możliwości decydowania o sobie, pokora, ból, upokorzenie, miłość, strata bliskich, przyjaźń i nienawiść, ale też wiara i walka o przetrwanie – wszystko to przeplata się w tej zadziwiającej historii, która pokazuje okrucieństwo w pięknej scenerii. Wywołuje wachlarz emocji. Autorka z każdym kolejnym rozdziałem potęguje napięcie, a cała opowieść wzbudza zdziwienie, niedowierzenie i poczucie niesprawiedliwości.

Nie tylko główna bohaterka została tak wyraziście wykreowana. Grono bohaterów jest całkiem spore i dobrze wpisuje się w fabułę, która jest wielowymiarowa i dobrze poprowadzona. Na uwagę zasługują także jej piastunka Damienne prostolinijna, lojalna, pracowita, czy nauczycielka Madame D’Artois, małomówna z goszczącą na twarzy melancholią a jednak bez skrupułów, gdy chodzi o los jej i córki. Wyczuwa się też zło płynące od Robervala, który pod maską obojętności skrywa brutalność i okrucieństwo, ma zmienny charakter, jest nieobliczalny, nic nie umyka jego uwadze. Jest niczym czający się drapieżnik, który czeka tylko na moment aby dopaść ofiarę.

„Isola” to książka, która mocno działa na wyobraźnię i wzbudza wiele skrajnych emocji. To poruszająca, misternie ubrana w słowa opowieść o której nie sposób zapomnieć, gdyż pokazuje z jakimi trudnościami i okrucieństwem musiały się mierzyć kobiety, których los często nie zależał od nich samych. To w pewnym sensie także książka drogi, nie tylko tej fizycznej, ale także wewnętrznej przemiany. Z całego serca polecam Wam tę zadziwiającą, niepokojącą i poruszającą powieść.

wtorek, 5 maja 2026

"Magiczny świat Disneya w komiksie. Zwierzogród"

Tytuł: Magiczny świat Disneya w komiksie. Zwierzogród
Autor: Alessandro Ferrari
Seria: Magiczny świat Disneya w komiksie
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 56

Zwierzogród to miejsce, w którym każdy może poczuć się szczęśliwy i spełnić marzenie o byciu tym, kim chce. Czy w rzeczywistości faktycznie tak to wygląda? Judy Hops chce zostać policjantką, marzy o tym od dawna i udaje się jej zrealizować marzenie. Jest pierwszym w historii KZP królikiem-policjantem. Gdy trafia do jednostki widzi, że nie będzie łatwo, ponieważ nikt nie traktuje jej poważnie. Wie, że musi pokazać, co potrafi. Gdy niespodziewanie pojawia się szansa wyjaśnienia pewnej tajemnicy rusza do akcji, chociaż potrzebuje pomocy. Na jej drodze staje się pewien lis Nick Bajer. Czy będą w stanie sobie zaufać i rozwiązać sprawę?

Dziś przychodzę do Was z ciekawą, komiksową adaptacją filmu Zwierzogród. Niezależnie od tego, czy znacie ten film, czy jeszcze go nie poznaliście warto zapoznać się z tą publikacją, gdyż jest barwna, ciekawa i motywująca. Z okładki uśmiecha się do Was ciekawy duet królik i lis, czyli para głównych bohaterów tej opowieści. Czy będą w stanie sobie zaufać i udowodnić, że pozory bywają mylące?

Komiks ma miękką okładkę, ale strony są z dobrej jakości papieru. Ilustracje przyciągają uwagę, są barwne, wyraziste w dobrze skomponowanej kolorystyce. Teksty w dymkach są dobrze widoczne i kontrastują z ilustracjami. 

Historia przedstawiona w tym komiksie jest motywująca i pokazuje, że warto marzyć i próbować spełniać swoje marzenia tak jak króliczka Judy Hops, która pomimo trudności nie poddaje się i wciąż pozytywnie patrzy w przyszłość. To także opowieść o tym, że pozory bywają mylące a zło często skrywa się za piękną otoczką.

 „Magiczny świat Disneya w komiksie. Zwierzogród” to komiksowa adaptacja filmu, która jest barwna, ciekawa i warta poznania. Przyciąga uwagę ciekawą opowieścią i pełnymi kolorów, wyrazistymi ilustracjami. To inspirująca historia dla młodszych i starszych czytelników.

niedziela, 3 maja 2026

"Floren" Magdalena Parys

Tytuł: Floren
Autor: Magdalena Parys
Seria: Trylogia berlińska (tom 3)
Wydawnictwo: Agora
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 428

Elke Roland przez wiele lat piastująca stanowisko kanclerz Niemiec postanawia przekazać swoje stanowisko następcy, którego wybrała a sama nacieszyć się spokojem i przejść na emeryturę. Wybór kandydata na jej następcę był dokładnie przemyślany, gdyż jest to osoba, z którą pracuje już dłuższy czas, doradza i obserwuje. Kanclerz snuje plany dotyczące swojego rychłego odpoczynku, gdy niespodziewanie dowiaduje się, że przeszłość rodziny kandydata nie jest tak przejrzysta, jak wcześniej jej się wydawało. Informacje te mogą zupełnie go zdyskredytować, podważyć zaufanie do niej, a tym samym wprowadzić chaos w państwie. Co jest prawdą a co fake newsem? Tego próbują dowiedzieć się między innymi dziennikarka Dagmara Bosch oraz komisarz Kowalski, którzy rozpoczynają pełną niebezpieczeństw grę z czasem i niewidzialnym przeciwnikiem.

Kto poznał poprzednie tomy, ten wie czego spodziewać się po twórczości pisarki i tej trylogii. Ja niestety zaczęłam od finałowej części, ale będąc świeżo po lekturze i pod jej wrażeniem zachęcam Was do poznania całości w odpowiedniej kolejności. Z pewnością da to lepszy obraz i pozwoli dłużej nacieszyć się tą niezwykle intrygującą opowieścią. Pierwszy raz sięgnęłam po gatunek political fiction, gdyż raczej unikam takiej tematyki w książkach i tym bardziej jestem zaskoczona, że ta książka tak przyciągnęła moją uwagę i tak dobrze się ją poznawało. To pokazuje, że czasem warto sięgnąć po coś innego i dać szansę lekturom z innych gatunków literackich. Za pierwszy tom tej trylogii pisarka została uhonorowana Europejską Nagrodą Literacką. 

„Dagmara myślała o tym, jak łatwo zło przybiera kształt obowiązku, jak przeradza się w rutynę, a nawet w misję.” str. 170

Walorów tej opowieści jest wiele, a jednym z nich jest lekki, obrazowy styl pisarski, dzięki któremu wszystko wydaje się bardzo realistyczne. Pisarka potrafi z niezwykła precyzją kreślić obrazy, które są niepokojące i intrygujące zarazem. Każdy szczegół fabuły jest dopracowany i mam wrażenie, że dokładnie przemyślany, gdyż całość jest niczym skomplikowany do odszyfrowania wzór, który z każdym kolejnym rozdziałem ewoluuje, zmienia swój kształt i odkrywa trochę więcej, ale nadal jest zagadką. W fabułę wpleciony jest także motyw pewnego intrygującego projektu, który jak wyjaśnia autorka na koniec, istnieje naprawdę. Akcja nie zwalnia a rwie do przodu dostarczając wciąż niespodzianek. Z tego też powodu napięcie podtrzymywane jest do samego końca, a zakończenie także trzyma poziom. Każdy rozdział rozpoczyna cytat z „Tablicy Szmaragdowej”, której autorstwo przypisywane jest Hermesowi Trismegistosowi oraz czarno białe obrazy malarzy i rzeźbiarzy przykładowo Piero del. Pollaiuolo, czy Hendrika Goltziusa, które stanowią swoiste wprowadzenie.

„Jeśli nie zrozumiesz wszystkiego od razu, to dobrze. Bo to, co prawdziwe, nigdy nie przychodzi szybko. Ale jeśli coś ci zadrży w sercu podczas lektury tego listu – to znaczy, że wszystko już się zaczęło.” str. 417

Nie byłoby tak ciekawie, gdyby nie wachlarz charakterystycznych bohaterów, z których każdy jest przedstawiony równie wyraziście i precyzyjnie jak fabuła. Nie są to postaci papierowe, a pełne życia, w związku z tym kibicuje się ich kolejnym krokom i z ciekawością obserwuje wydarzenia. Poza Elke Roland, która jest charyzmatyczna, wzbudza szacunek i zadziwia, warto wspomnieć o byłym szefie berlińskiej policji Tschapielskim, zwanym Buldogiem. Mężczyzna ma charakter i wiele twarzy, potrafi być stanowczy i niebezpieczny, a równocześnie wrażliwy i pomocny. Kolejną wartą uwagi postacią jest dziennikarka Dagmara Bosch, która mimo zagrożenia nie poddaje się i wciąż próbuje dociec prawdy, przedzierając się przez fałszywe informacje i docierając do tajnych akt. Mogłabym tak jeszcze sporo wymieniać, ale lepiej samemu poznać bohaterów rozpoczynając lekturę. Kolejny punkt dla pisarki za pójście z duchem czasu i wplecenie w fabułę także motywu technologii i sztucznej inteligencji.

„Floren” to trzeci tom trylogii berlińskiej z gatunku political fiction, przyciągający uwagę, intrygujący, ale też niepokojący i skłaniający do przemyśleń. Realistyczny, z rozmachem i jednocześnie niezwykłą precyzją poprowadzony. Pełen zwrotów akcji, niespodzianek i charyzmatycznych bohaterów, przez co niepokojąco realny. Pisarka zaprasza Was do opowieści, w której za kulisami, niczym na szachownicy ważą się losy Europy, nic nie jest czarno białe, akcja gna do przodu dostarczając wielu wrażeń a zakończenie jest jej doskonałym zwieńczeniem.

sobota, 2 maja 2026

"Dzikie łapy. Wyprawa przez las. Tom 2" Victor Nordahl

Tytuł: Dzikie łapy. Wyprawa przez las. Tom 2
Autor: Victor Nordahl
Seria: Dzikie łapy (tom 2)
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 144

Ferma futrzarska nie była dobrym miejscem dla Lukasa i Tryma, ale udało się im uciec, chociaż nie było łatwo. Wydawać by się mogło, że będzie tylko lepiej. Tymczasem życie na wolności niesie ze sobą różne trudności, z którymi Lukas wcześniej się nie spotkał. Na farmie znał głównie swoją klatkę, nie korzystał z węchu, czy też nie musiał polować ani pływać. Jednak nie to jest dla niego najgorsze. Gorsza jest informacja o tym, czym żywią się dzikie lisy. Nie może pogodzić się z tym, że polują na inne zwierzęta. Wokół czai się także wiele niebezpieczeństw, a jednym z nich jest pewien drapieżnik, który od jakiegoś czasu podąża ich tropem. Jak zakończy się ta wyprawa? 

Komiks jest w pięknej oprawie graficznej. Twarda okładka i wyraziste kolory oraz sympatyczna postać Lukasa o niezwykłym spojrzeniu oczu w dwóch kolorach na okładce, przyciągają uwagę i zachęcają do lektury. Dalej jest równie estetycznie i ciekawie. Strony są grube, z dobrej jakości papieru a grafiki wyraziste, interesujące i zapraszające czytelnika do wspólnej wyprawy z trójką bohaterów przez las. Tak, nie pomyliłam się, gdyż do Lukasa i Tryma dołącza jeszcze jedna charyzmatyczna i wesoła bohaterka. Chociaż właściwie powinnam powiedzieć, że może trochę więcej, ponieważ kto już poznał pierwszą część przygód Lukasa to wie, że podróżuje on z Zielonkiem, który dla niego jest niezwykle ważny, ponieważ pomógł mu przetrwać trudne chwile.

Opowieść jest ciekawa, lekko poprowadzona, przyjemna w odbiorze. Cały czas dzieje się coś nowego, nie brak także zabawnych momentów. Pokazuje, jak ważna jest rodzina i przyjaciele. Dodaje odwagi, wzbudza uśmiech oraz zachęca do kolejnego tomu. Opowieść podzielona została na pięć rozdziałów. Tekst kontrastuje z ilustracjami, jest wyraźny. Całość dobrze się komponuje. Na zakończenie czytelnik otrzymuje ciekawą galerię.

„Dzikie łapy. Wyprawa przez las” to drugi tom serii, który zaprasza czytelników do wspólnej wyprawy do lasu wraz z trójką sympatycznych bohaterów. Pełna przygód, zabawnych momentów, ale też niebezpieczeństw czających się tuż obok. Pokazuje, że każdy jest inny, ale dzięki temu świat jest tak ciekawym miejscem. Zachęca do poznania kolejnego tomu.

niedziela, 12 kwietnia 2026

"Siostry Niezapominajki. Złoty smok. Tom 7" Giovanni Di Gregorio, Alessandro Barbucci

Tytuł: Siostry Niezapominajki.
Złoty smok. Tom 7
Autor: Giovanni Di Gregorio, Alessandro Barbucci
Seria: Siostry Niezapominajki (tom 7)
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 72

W malowniczym, miejskim parku na niewielkim cokole stała rzeźba smoka. Dla sióstr: Sary, Kasjopei i Lucilli był on symbolem klubu, który utworzyły, stał się dla nich totemem. Gdy pewnego dnia rzeźba znika, postanawiają rozpocząć śledztwo i za wszelką cenę ją odnaleźć, czego bowiem nie robi się dla Klubu Trzech Sióstr. Nie jest to łatwe, gdyż każda z nich ma wiele zajęć. Sara udziela się sportowo, Kasjopeja postanowiła napisać opowiadanie na konkurs, a Lucilla często odwiedza schronisko dla zwierząt. Poszukiwania smoka sporo je nauczą i pokażą, jak wielką moc ma magia słów.

„Jeśli ludzie przestaną czytać, cała magia zniknie na zawsze!" str. 41

Do tego komiksu zachęciło mnie piękne wydanie, ale też zapowiedź ciekawej opowieści. Z okładki spoglądają na nas bohaterki tej serii, czyli Sara, Kasjopeja oraz Lucilla, przed którymi staje niełatwe zadanie, czyli poszukiwanie rzeźby smoka. Staje się to też początkiem pełnej niespodzianek wyprawy, wymagającej uwagi i wyobraźni. Siostry nie poddają się mimo przeszkód i wyciągają wnioski z tego zadania.

Wydanie komiksu jest dopracowane, kolorowe i przyciągające uwagę. Rysunki są wyraziste a tekst w dymkach dobrze z nimi kontrastuje sprawiając, że poznawanie tej opowieści to czysta przyjemność. Walorem jest także sama historia, ponieważ pokazuje jak ważna jest przyjaźń, ale też niepoddawanie się mimo porażek. Bohaterki są sympatyczne, wspierają się oraz ambitnie podchodzą do zadań, jakie przed nimi stają.

„Złoty smok” to siódma część serii „Siostry Niezapominajki” o trzech sympatycznych i ambitnych siostrach, przed którymi staje kolejne zadanie. Tym razem rozpoczynają poszukiwania rzeźby smoka, która zniknęła z parku. Nie jest to łatwa sprawa, a w trakcie śledztwa napotykają na różne przeszkody. To piękna i mądra opowieść o przyjaźni, pokonywaniu przeszkód, sile wyobraźni i mocy słowa.