środa, 31 marca 2021

"Pod gołym niebem. Żyj w rytmie natury" Markus Torgeby

Tytuł: Pod gołym niebem. Żyj w rytmie natury
Autor: Markus Torgeby
Wydawnictwo: Znak Literanova
Rok wydania: 2021
Ilość stron: 192

Człowiek na co dzień nie zastanawia się nad tym, jak wiele dobra niesie dla niego kontakt z naturą, nie docenia jego wpływu. W codziennej rutynie, zabieganiu, rozwiązywaniu problemów po prostu o tym zapominamy skupieni na tym, co dzieje się wokół. Kiedy ostatnio patrzyliście w nocy na rozgwieżdżone niebo? Kiedy widzieliście piękny i kojący zachód słońca? Tymczasem natura może stanowić prawdziwe źródło ukojenia, dawać siłę, pomóc odetchnąć, oczyścić głowę zasypaną negatywnymi informacjami i być może dostrzec rozwiązanie, którego wcześniej nie widzieliśmy przytłoczeni i zagubieni. Na dobro z niej płynące zwraca uwagę Markus Torgeby w swojej najnowszej książce. Doświadczył tego sam, gdy w trudnym dla niego momencie zostawił miasto i zamieszkał w jämtlandzkiej puszczy. Teraz z sentymentem wspomina ten czas, chociaż na co dzień nadal stara się korzystać z dobrodziejstw natury.

Z niecierpliwością wyczekiwałam tej książki, gdyż bardzo byłam jej ciekawa. Takie książki motywują, dodają energii i pokazują nowe możliwości, dają inspirację. Nie słyszałam wcześniej o autorze, więc tym bardziej zainteresowała mnie jego historia. Wspomnę w skrócie już na samym początku, że moje oczekiwania względem tej publikacji zostały spełnione.

Po inspirującej przedmowie autora, poznajemy jego historię i opowieść na temat tego, co sprawiło, że zmieniło się jego podejście, że zaczął dążyć do harmonii a w jego życiu zagościł spokój w kontakcie z naturą. Nie bez początkowych obaw i zagubienia, jemu też towarzyszył lęk i chwile zwątpienia. Trochę trwało zanim je pokonał i jego życie się zmieniło. Dalsza część to już konkretne aspekty związane z takim życiem, czyli przykładowo przygotowywanie posiłków, suszenie ubrań, legowisko, rozpalanie ognia, czy wysiadywanie na pieńku (które jednak w tej opowieści odgrywa ważną rolę). W każdym rozdziale znajduje się garść praktycznych porad, ciekawostek, refleksji. Dobrze się je poznaje i wręcz ma się ochotę wypróbować w praktyce, poczuć ten spokój i harmonię, poczuć na własnej skórze dobrodziejstwa płynące z kontaktu naturą, poczuć zapach świerkowych gałązek służących za legowisko. To muszą być niesamowite i zapadające w pamięci wrażenia i odpoczynek od codziennych problemów.

„Karmimy się ogromną ilością wrażeń. Jesteśmy pod stałą presją i pędzimy przed siebie, żeby nadążyć. Dopóki coś nas napędza i nie brakuje nam jedzenia, przemy do przodu, ale jednocześnie dziwimy się, dlaczego życie nie działa tak, jak byśmy sobie życzyli. Dlaczego nie jesteśmy szczęśliwi? Sądzę, że dzieje się tak dlatego, że szukamy szczęścia, podczas gdy powinniśmy poszukiwać sensu.” str. 56

Książka została starannie wydana. Twarda, barwna oprawa zachęca do lektury, w trakcie której obok tekstu wzrok przyciągają zdjęcia wykonane przez Fridę Torgeby. Wszystko to sprawia, że dobrze odbiera się to, co autor chce nam przekazać. Każdy element jest dopracowany a zdjęcia dobrze komponują się z treścią. Myślę, że to ten rodzaj publikacji, do której warto wracać co jakiś czas, przypomnieć sobie, co tak naprawdę ma znaczenie, odnaleźć sens.

Autor wspomina też o tym, że on sam żyje jakby w dwóch światach. Jeden, to ten, który znamy na co dzień, drugi z zapachami lasu, w kontakcie z naturą. To pokazuje, że niekoniecznie z jednego trzeba rezygnować, każdy jest inny, każdy ma swoje wady i zalety. Ważne by odnaleźć sens, znaleźć chwile dla siebie, odpocząć od codziennej gonitwy. Niby to takie proste, ale jednakże często o tym zapominamy.

„Pod gołym niebem. Żyj w rytmie natury” to pięknie wydana, inspirująca i wypełniona wartą poznania treścią lektura. Pokazuje, że warto odetchnąć, odnaleźć sens, poczuć trawę pod stopami, spojrzeć na rozgwieżdżone niebo nad nami, poczuć zapach lasu, posłuchać śpiewu ptaków. Natura, która nas otacza jest niesamowita, może dać nam siłę i pozwolić odetchnąć, otrząsnąć się z tego, co nas przytłacza. Warto spróbować, znaleźć chwilę dla siebie, odnaleźć sens i harmonię, których często zaczyna nam brakować. Zachęcam Was do tej pięknej i inspirującej książki.

piątek, 26 marca 2021

"Bractwo Zagrożonych" Philippe Cousteau, Austin Aslan

Tytuł: Bractwo Zagrożonych
Autor: Philippe Cousteau, Austin Aslan
Rok wydania: 2021
Ilość stron: 304

Świat często nie jest przyjazny dla zwierząt, człowiek go zmienia, niszczy, eksploatuje. W związku z tym zmienia się środowisko naturalne, w którym żyją zwierzęta i coraz więcej gatunków jest zagrożonych. Czy można coś zrobić, by temu zapobiec? W tym momencie pojawia się niesamowite Bractwo Zagrożonych, na czele którego stoi orangutan Arief. Ich celem jest pomoc zwierzętom. Pojawiają się wszędzie tam, gdzie dzieje się źle i robią co w ich mocy, by pomóc. Trzeba przyznać, że talentów im nie brakuje a niektóre pomysły wzbudzają niemałe zaskoczenie. Poznajcie więc Bractwo Zagrożonych i ich nową misję.

Gdy spojrzałam na okładkę i zobaczyłam niedźwiedzia polarnego z krótkofalówką w łapie oraz orangutana na drabince wiszącej z samolotu, pierwsze moje skojarzenie to „Pingwiny z Madagaskaru” i ich misje. Skojarzenia pozytywne, więc z ciekawością rozpoczęłam lekturę.

Na początku poznajemy niedźwiedzicę Nukilik i jej trudne położenie. W tym momencie nie wie jeszcze, jaką niespodziankę szykuje jej los. Nie wie też o istnieniu Bractwa Zagrożonych. Z zainteresowaniem śledzi się jej los oraz zmiany, które zachodzą. Niektóre sytuacje wzbudzają uśmiech i mocno działają na wyobraźnię, do tych elementów z pewnością należą ku-boty. Są też momenty wzbudzające smutek. Cały czas coś się dzieje, a gdy do akcji wkracza Bractwo Zagrożonych na nudę narzekać nie można. Są dobrze przygotowani, zorganizowani i pełni pomysłów, a przeszkód na ich drodze nie brakuje. Zaginęła dwójka ich przyjaciół i cała sprawa mocno się komplikuje. Czy poradzą sobie z nowym zadaniem?

„Sami nazwaliśmy się Bractwem Zagrożonych – wyjawił Arief z błyskiem dumy w oku. – Pomagamy dzikiej przyrodzie na całym świecie, zwłaszcza gatunkom z czerwonej listy zagrożonych wyginięciem i bliskim wyginięciu.” str. 90

Drużyna ma mocny skład, a każdy z jej członków ma inne zdolności, które połączone pomagają im uniknąć tarapatów. Przykładowo łuskowiec o imieniu Wangari ma zmysł techniczny i chociażby wyrzutnię przyssawek, która nie wiadomo kiedy może się przydać. Dzieje się dzieje, nie brakuje zaskakujących momentów i zwrotów akcji.

Poza misją pełną przygód i charakterystycznych bohaterów warto wspomnieć o przesłaniu tej książki. Pod warstwą rozrywkową kryje się ważna tematyka, jaką jest ochrona zagrożonych gatunków zwierząt, do których należy każdy z członków Bractwa Zagrożonych, jak i zrozumienie, że każdy nawet mały gest ma tu znaczenie. Zrozumienie harmonii, która powinna być zachowana w przyrodzie. Na końcu książki znajduje się opis zwierząt z listy zagrożonych, do których należą główni bohaterowie: orangutan, niedźwiedź polarny, narwal, tchórz czarnołapy, łuskowiec czarnobrzuchy (długoogonowy). Poza krótką charakterystyką tych gatunków przedstawioną w tabelkach, można dowiedzieć się też o nich nieco więcej, ale też poczytać o tym, co można zrobić, by im pomóc. Jest też wzmianka o działalności WWF oraz EarthEcho International, organizacji, której założycielem jest Philippe Coasteau.

„Bractwo Zagrożonych” to pełna przygód, ale też poruszająca ważną tematykę książka, którą poznaje się szybko i z ciekawością. Dostarcza rozrywki, lecz też istotnych informacji na temat zagrożonych gatunków zwierząt i ich ochrony. Opowieść niejednokrotnie wzbudza uśmiech i cały czas coś się w niej dzieje. Czy jesteście gotowi na pełną przygód misję z Bractwem Zagrożonych?

niedziela, 21 marca 2021

"Raj na próbę" Arleta Gruba

Źródło okładki: Novae Res

Tytuł: Raj na próbę
Autor: Arleta Gruba
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2021
Ilość stron: 428

Łucja czasem odnosi wrażenie, że świat zmierza w złym kierunku, czuje się zmęczona, sfrustrowana i po prostu rozczarowana tym, co się dzieje. Każdego dnia dzieje się bowiem coś, co tylko pogłębia ten stan. Niby drobne sytuacje, zasłyszane strzępki rozmów, które w dłuższym okresie tylko dopełniają pesymistyczny obraz całości, przygnębiają jeszcze bardziej. Dodatkowo zaczęły nawiedzać ją sny, niepokojące, mroczne i niesamowicie realne. Odnosi wrażenie jakby wnikały w rzeczywistość, zmieniały jej kształt. Na szczęście oparcie stanowi mężczyzna, z którym jest w związku od dawna, rozumie ją, dobrze zna i wspiera. Niestety on też się zmienia i ich związek się rozpada. Czy może być jeszcze gorzej? Okazuje się, że może. Łucja ma wypadek i gdy otwiera oczy wygląda na to, że znajduje się w raju. Wszystko wygląda pięknie, ludzie zachowują się zupełnie inaczej, w końcu jest szczęśliwa i ufna. Pewnego dnia coś znów zaczyna ją niepokoić, zauważa pewną rysę w tym pięknym miejscu. O co w tym wszystkim chodzi? Czy faktycznie jest tak pięknie, jak na pierwszy rzut oka wygląda?

Trzeba przyznać, że opis fabuły jest na tyle intrygujący, że od razu zwrócił moją uwagę. Ciekawa byłam tej opowieści i tajemnic, które skrywa. Czy opowieść warta jest poznania? Czy intryguje tak, jak jej opis na okładce?

Opowieść poznajemy oczami głównej bohaterki, czyli Łucji. Z początku może się to okazać dosyć przytłaczające, gdyż kobieta wszystko widzi w czarnych barwach, jest zmęczona, nieufna, nie potrafi cieszyć się życiem. Przez jakiś czas obserwujemy jej codzienne zmagania, przemyślenia, czy sytuacje, których jest świadkiem. Potwierdza to tylko i obrazuje jej nastawienie do świata i ludzi. Faktem jest, że opisane wydarzenia mogą wywołać negatywne emocje i po prostu rozczarowanie, czy nieufność. Czarę goryczy przelewa zmiana bliskiej osoby i rozstanie. Dobrym pomysłem potęgującym ciekawość i wzmagającym niepokój jest aspekt snów, które w pewnym momencie mieszają się z jawą. Można pomyśleć, że kobieta zaczyna tracić zmysły i kontakt z rzeczywistością. Sama zaczyna tak myśleć. Ogólnie autorka miała ciekawy pomysł na fabułę, w której głównym atutem jest atmosfera, gęstniejąca, tajemnicza, niejednoznaczna. Przenikanie jawy ze snem, domysły co za tym się kryje i o co w tym wszystkim chodzi. W końcu raj - miejsce pełne spokoju, dobra, ufności i szczęścia. Dlaczego i tu zaczyna czuć niepokój?.

„Świat wciąż ewoluuje, każdego dnia, niestety, jest to ewolucja zepsucia. Widzę ją także w sobie i bliskich mi ludziach. Czy taki postęp jest czegoś wart?” str. 9

Krok po kroku wkraczamy do wykreowanego przez autorkę świata, poznając zarówno codzienność Łucji, jak i jej smutki oraz radości. Książka podzielona jest na trzy części obrazujące trzy etapy w jej życiu, przełomowe, które w ostatecznym rozrachunku doprowadzają do pewnych wniosków. Wniosków, które częściowo nasuwają się trochę wcześniej, ale dają duże pole do refleksji, do zastanowienia się nad wartościami dzisiejszych czasów, własnym nastawieniem do życia, ale też nad lękami, z którymi każdy na swej drodze musi się mierzyć.

Książka napisana jest lekkim stylem, chociaż zdarzają się momenty trochę bardziej przytłaczające, czy takie, w których coś zgrzyta. Mimo to przeczytałam ją z zainteresowaniem, zastanawiając się nad różnymi wariantami zakończenia tej historii. Wydarzenia w interesujący sposób się splatają, działając na wyobraźnię, dostarczając wielu wrażeń. Zabrakło mi wyrazistości w niektórych postaciach drugoplanowych, lepszego nakreślenia ich historii. Łucja to postać wyrazista, chociaż mogąca wzbudzać różne emocje, czasem zrozumienie, innym razem irytację, ale z pewnością w pamięci zapada tak jak i ta historia.

„Raj na próbę” to książka, w której znajdziecie intrygującą opowieść, atmosferę pełną tajemnic i charakterystyczną główną bohaterkę. Miejscami niepokojąca, przytłaczająca, ale też rozbudzająca ciekawość i podtrzymująca ją do ostatnich stron. Sporo w niej wydarzeń dających do myślenia, wzbudzających emocje, umiejętnie splecionych, a sam pomysł na fabułę jest intrygujący. Zakończenie natomiast pozostawia trochę przestrzeni dla naszej wyobraźni. Ogólnie rzecz biorąc to udany debiut literacki.

piątek, 5 marca 2021

"Cytryna" Cécile Jugla, Jack Guichard

Tytuł: Cytryna. Akademia mądrego dziecka. Przygody z nauką
Autor: Cécile Jugla, Jack Guichard
Seria: Akademia mądrego dziecka
Rok wydania: 2021
Ilość stron: 32

Książeczki z serii Akademia Mądrego Dziecka to dawka wiedzy i rozrywki dla najmłodszych. Pokazują, że nauka może być także ciekawa. Jedna z takich publikacji dotyczy cytryny i jej właściwości. Czy jesteście ciekawi, jakie doświadczenia można wykonać dzięki cytrynie?

Zanim przejdziemy do treści zacznijmy od oprawy graficznej. Okładka jest twarda, papier dobrej jakości a kolory wyraziste i zachęcające do lektury. Ilustracje, które przygotował Laurent Simon są odpowiednich rozmiarów i w jednoznacznych barwach, bez cieniowania, dlatego ułatwiają naukę rozpoznawania kolorów. Poszczególne elementy są harmonijne, a czcionka tekstu wyraźna. Teksty w dymkach są nieco mniejsze, czcionka jest inna, trochę mniej czytelna.

Pora na treść i tu jest równie ciekawie. Informacje przedstawione są przystępnie, krótko, ale zrozumiale. Na początku poznajemy podstawowe informacje na temat cytryny i jej budowy a dalej zaprezentowane są doświadczenia, które mogą być wykonane w prosty sposób w domu. Przykładowo przygotowanie twarożku z mleka przy pomocy soku z cytryny, czy napisanie tajnej wiadomości. Przy każdym doświadczeniu jest dokładnie wyjaśnione, dlaczego zachodzą pewne reakcje. Takie doświadczenia rozbudzają ciekawość, ale są też fajnym pomysłem na wspólne spędzenie czasu, gdyż powinny być wykonywane przez osobę dorosłą lub wspólnie, w zależności od wieku dziecka i konkretnego eksperymentu. W trakcie lektury ćwiczy się także logiczne myślenie, rozpoznawanie kolorów, czy kształtów.

„Cytryna. Akademia mądrego dziecka. Przygody z nauką” to ładnie wydana, ale przede wszystkim poszerzająca wiedzę publikacja, która w prostej formie dostarcza informacji i rozrywki. Książka może stanowić podstawę do interesującej rozmowy, pytań i owocnie spędzonego czasu. W końcu połączenie zabawy z nauką to najlepsze rozwiązanie, dzięki któremu można szybciej i na dłużej przyswoić wiadomości.

piątek, 26 lutego 2021

"Joga twarzy" Danielle Collins

Tytuł: Joga twarzy
Autor: Danielle Collins
Wydawnictwo: Czarna Owca
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 168

Każdy pewnie chciałby wyglądać promiennie i czuć się lepiej. Z wiekiem zachodzą pewne zmiany w organizmie, które uwidaczniają się także na naszej twarzy, sprawiają że skóra jest poszarzała i nie tak elastyczna, pojawiają się zmarszczki. W celu poprawy kondycji fizycznej można lepiej się odżywiać i ćwiczyć. Sposób odżywiania wpływa na cały organizm, ale czy można zrobić coś więcej dla wyglądu twarzy? Odpowiedź w sumie jest niezwykle prosta i ta książka jest tego przykładem. Trzeba także ćwiczyć, a rozpocząć możecie już dziś z prostym programem w niej zawartym.

Do moich rąk trafił kolejny poradnik o tematyce, o której w książkach jeszcze nie czytałam. Zachęciła mnie informacja, że wystarczy chociaż parę minut dziennie, aby poczuć się i wyglądać lepiej. Oczywiście efekty nie będą widoczne od razu, do tego potrzeba czasu i systematyczności. Pomyślałam czemu nie, w końcu nie wymaga to dużego poświęcenia, a może okazać się korzystne dla naszego zdrowia, a co za tym idzie dobrego samopoczucia. Dodatkowo do książki zachęciła mnie minimalistyczna okładka, która wyróżnia się na tle innych tytułów.

Wstęp jest dosyć krótki, ale treściwy. Autorka wyjaśnia w nim, jakie korzyści mogą wynikać z rozpoczęcia przygody z jogą twarzy, a tak naprawdę metody, która jest oparta nie tylko o ćwiczenia, ale także znany z pozytywnych właściwości masaż, czy akupresurę. Jednocześnie ten czas, który na to poświęcimy wiąże się z chwilą dla siebie i poczuciem robienia czegoś dobrego dla swojego organizmu. Pisarka porusza także bardzo ważny aspekt, jakim jest akceptacja siebie a w tym przypadku ćwiczenia i lepsze samopoczucie mogą podnieść samoocenę. Oczywiście pewnie niejedna osoba pomyśli, że to nie jest takie proste i w pełni z tym stwierdzeniem się zgadzam, ale przecież warto spróbować. 

Po inspirującym wstępie otrzymujemy ciekawe rozdziały. Książka nie jest obszerna, więc ilość informacji nie przytłacza i nie zniechęca. Można powiedzieć, że przedstawione są w przystępnej formie a dotyczą zarówno pielęgnacji, jak i dokładniejszego wyjaśnienia, czym tak naprawdę jest joga twarzy i w jaki sposób jej poszczególne elementy mogą nam pomóc. Wyjaśnione są też aspekty związane z bezpieczeństwem takich ćwiczeń oraz jak często należy ćwiczyć, by uzyskać najlepsze efekty. Dalej przechodzimy do tego, co pewnie może zainteresować najbardziej, czyli konkretnych ćwiczeń. Podzielone są na grupy dotyczące różnych partii twarzy. 

Same ćwiczenia opisane są w sposób zwięzły i wystarczający do ich wykonania, obok znajdują się czarno białe zdjęcia, które mogą być pomocne. Dodatkowo przy każdym ćwiczeniu wymienione są korzyści z niego płynące oraz najważniejsza wskazówka. Informacje są przejrzyście przedstawione a sama metoda zaprezentowana w książce warta wypróbowania zwłaszcza, że nie wymaga za wiele, wystarczy chwila dla siebie i trochę chęci. 

„Joga twarzy” to książka, w której poza technicznymi aspektami dotyczącymi takich ćwiczeń znajdziecie dużo pozytywnej energii. Autorka zachęca po prostu do dbania o siebie i ćwiczeń, uzmysławia też od jak wielu czynników zależy nasze dobre samopoczucie i piękny wygląd. Jeśli interesujecie się taką tematyką lub chcecie ją poznać to zachęcam do lektury, która dostarcza niezbędnych informacji do tego by już dziś rozpocząć swoją przygodę z jogą twarzy.

niedziela, 21 lutego 2021

"Nurt" Tim Johnston

Tytuł: Nurt
Autor: Tim Johnston
Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2021
Ilość stron: 472

Rzeka – skuta lodem, zasypana śniegiem, niebezpieczna. Jej odmęty strzegą wiele tajemnic, ukrytych głęboko przed ludzkim okiem, mrocznych, niepokojących. Wiedzą o tym doskonale mieszkańcy małego miasteczka, w którym dziesięć lat wcześniej zginęła dziewczyna. Jej ciało wyłowiono z rzeki a zabójca nie został ukarany, właściwie to cała sprawa nie została do końca wyjaśniona. Tymczasem w tej samej rzece ginie kolejna dziewczyna. Do wypadku dochodzi, gdy Audrey i Caroline uciekają przed dwoma mężczyznami, którzy je zaatakowali. Tylko jedna z nich przeżywa. Czy to faktycznie był wypadek? Ludzie znów zaczynają mówić, przeszłość przypomina o sobie. Audrey czuje, że coś tu nie pasuje, zaczyna pytać, drążyć i budzi coś, nad czym przestaje mieć kontrolę. Przeszłość powraca niczym niszczycielska siła, dopominając się sprawiedliwości.

Opis książki mnie zainteresował, zapowiada sporo tajemnic, których byłam ciekawa. Dodatkowo pomyślałam, że trochę czasu minęło odkąd sięgnęłam ostatnio po ten gatunek literacki i czas najwyższy to zmienić. Czy warto było zajrzeć do tej książki?

Na początek wspomnę o tym, co dla jednych może stanowić zaletę, a dla innych wadę. W powieści tej akcja płynie dosyć wolno, nie ma spektakularnych zwrotów, zrywów, stopniowo budowana jest atmosfera. Mimo tego oraz obszerności książki przeczytałam ją dosyć szybko. Przyciągnęła mnie sama atmosfera miasteczka, w którym rozgrywa się akcja, chciałam lepiej poznać jego mieszkańców, zobaczyć co tak naprawdę się tam stało. Zrozumieć, dlaczego w miejscu pięknym, spokojnym, w którym wszyscy się znają zginęły dwie dziewczyny. Czy ich losy splata jeden sprawca? Autor rozkłada na czynniki pierwsze z pozoru drobne, niepozorne sytuacje, dając pełniejszy obraz. Zza gęstej mgły wyłania się brzydota, która niszczy to piękne miejsce, tak jak i naznacza życie jego mieszkańców.

Otrzymujemy precyzyjnie nakreślone sylwetki poszczególnych postaci, a te najbardziej istotne poznajemy całkiem dobrze. Czuje się ich emocje, ból, frustrację, strach, zagubienie. Czasem te uczucia wręcz przytłaczają czytelnika. Każda z tych postaci ma pewne charakterystyczne cechy, jest realnie przedstawiona. Na początku, gdy nie ma się pełnego obrazu sytuacji, można błędnie kogoś ocenić, ponieważ mylnych tropów nie brakuje. Poszukiwanie sprawcy jest bardzo ważnym wątkiem, ale myślę, że równie ważne jest pokazanie jak trudno pogodzić się z taką sytuacją, zapomnieć o przeszłości, żyć dalej. Wydarzenia sprzed dziesięciu lat zmieniły zupełnie to miejsce, ludzi tu mieszkających, strzaskały serce ojca dziewczyny, ale nie tylko jego. Teraz, gdy ginie kolejna osoba w tej samej rzece i w niejasnych okolicznościach, wszystko wraca. Gdy Audrey po stracie przyjaciółki zaczyna szukać, drążyć, zadawać niewygodne pytania, uzyskuje nowe informacje, stopniowo mgła się rozrzedza, a obraz staje się ostrzejszy i bardziej przerażający. Pojawiają się też akcenty metafizyczne. Poza Audrey dobrze w pamięci zapisują się bracia Danny i Marky, ich matka, Gordon - ojciec dziewczyny, która zginęła dziesięć lat wcześniej.

Książka podzielona jest na pięć części niczym głównych etapów tej opowieści. Warstwa psychologiczna jest rozbudowana, język obrazowy, emocji nie brakuje, chociaż raczej tych przytłaczających. 

„Nurt” to powieść, w której nie ma rwącej akcji, czy spektakularnych wydarzeń, ale utkana jest z historii mieszkańców pewnego sennego miasteczka, w którym doszło do tragedii. Znajdziecie w niej zapadających w pamięci, dobrze nakreślonych bohaterów oraz rozbudowaną warstwę psychologiczną, dobrze oddającą ich emocje. Wszystko spaja rzeka, w której nurcie, w ciemnych jej odmętach kryją się mroczne tajemnice, będące odbiciem zła mieszkającego w ludzkich sercach. Zła, które może szybko się rozprzestrzenić, gdy na czas się go nie zatrzyma, gdy nikt nie wykaże się odwagą, by spojrzeć mu w oczy i ujrzeć czasem niewygodną prawdę.

wtorek, 16 lutego 2021

"Czego uczą nas zwierzęta?" Danielle MacKinnon

Tytuł: Czego uczą nas zwierzęta?
Jak domowi terapeuci pomagają nam pozbyć się
ograniczeń i stać się lepszymi ludźmi
Autor: Danielle MacKinnon
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 232

Gdy w życiu człowieka pojawia się zwierzę, które staje się jego przyjacielem tworzy się więź, która wiele zmienia. Od dawna słyszy się też o tym, że w wielu terapiach pomagają zwierzęta. Pewnie wiele osób, które mają kontakt ze zwierzętami mogą potwierdzić, jak wiele dobrego płynie z takiej relacji. Czy taką komunikację można poprawić, by przyniosła więcej dobra? Czy takie porozumienie może mieć pozytywne oddziaływanie na nasze życie? O tym możemy się dowiedzieć, czytając książkę Danielle MacKinnon, która od wielu lat zajmuje się pracą ze zwierzętami i jest certyfikowaną trenerką komunikacji pozazmysłowej.

Zainteresowała mnie tematyka tej książki oraz zauroczyła piękna, barwna okładka. Na taki temat nie czytałam do tej pory żadnej publikacji i ciekawa byłam informacji, które jej lektura niesie. Czy mnie zaskoczyły? Czy zmieniły moje spojrzenie na komunikację z czworonożnymi przyjaciółmi?

Na początku dostajemy dosyć obszerne wprowadzenie, w którym autorka wyjaśnia czytelnikowi, jak ważna jest komunikacja ze zwierzętami i jak wiele dobra może przynieść niezależnie od tego, czy pojawiają się w naszym życiu na chwilę, czy na dłużej. Nie zawsze jest proste, by to dojrzeć zwłaszcza, gdy dzieją się rzeczy, które wywołują frustrację. Przykładowo, gdy zwierzę jest agresywne, gdy niszczy wszystko, gdy pies cały czas szczeka. Słyszy się o różnych programach, czy publikacjach, które pomagają poprzez szkolenia pracować nad takimi zachowaniami. Czy to w tym kierunku powinno zmierzać? Czy może zachowanie zwierzęcia jest pewnym odzwierciedleniem naszych uczuć i to nad sobą powinniśmy pracować? Trzeba przyznać, że to ciekawa koncepcja i poparta wieloma, różnymi doświadczeniami pisarki, która w taki sposób pomaga wielu ludziom. Czy możliwe, że Twój przyjaciel udziela Ci pewnych lekcji? W jaki sposób rozpoznać czego Cię chce nauczyć? Jak widzicie wiele pojawia się ciekawych pytań, ale jeszcze bardziej interesujące mogą okazać się odpowiedzi.

„Chociaż zwierzęta pomagają ludziom rozwinąć pozytywne przekonania na własny temat, zwykle nie biorą udziału w tworzeniu przekonań negatywnych – zazwyczaj przyczyniają się do tego inni ludzie.” str. 74

Trzon koncepcji przedstawionej w tej książce stanowi pięć kroków, które umożliwią dobre jej zrozumienie i dostrzeżenie pewnych aspektów, na które być może zupełnie nie zwracaliśmy uwagi. Poprzedzone jest to podstawami, które będą stanowić solidny początek. Każdy z kroków jest dokładnie objaśniony, chociaż niektóre z informacji w nich zawartych mogą wzbudzać zaskoczenie, czy wręcz niedowierzanie. Na każdym etapie przedstawione są skrawki doświadczeń z codziennej pracy autorki, które są uzupełnieniem objaśnianych informacji. Dodatek na sam koniec stanowi prezentacja motywów, które związane są z różnymi gatunkami zwierząt a które mogą być początkiem pracy i jednocześnie rozwoju.

„I w tym właśnie pomagają nam zwierzęta – w dostrzeżeniu dobra, które się w nas kryje, i w uwolnieniu wszystkich tych negatywnych przekonań!” str. 75

Informacje zaprezentowane w książce są ciekawe i w przystępnej formie. Lekki styl i duża ilość wplecionych przykładów z życia wziętych pomagają lepiej zrozumieć przekaz. Zgadzam się z tym, że pojawienie się zwierzęcia w życiu człowieka sprawia, że jest ono piękniejsze. Zmienia spojrzenie na różne rzeczy, dodaje otuchy, wnosi więcej radości. Wiem, że autorka posiada wieloletnie doświadczenie i też uważam, że zwierzęta nas wiele uczą. Mimo to nie wszystkie aspekty przedstawione w książce do mnie przemówiły.

„Czego uczą nas zwierzęta? Jak domowi terapeuci pomagają nam pozbyć się ograniczeń i stać się lepszymi ludźmi” to swego rodzaju poradnik, który pomaga zrozumieć pewne zachowania zwierząt i ich wpływ na nasze życie. Wyjaśnia, zaciekawia i może stanowić początek inspirującej drogi. Spójrzcie w oczy swoich czworonożnych przyjaciół, a być może ujrzycie w nich skrawek siebie, własnych uczuć i emocji, na które starają się nam zwrócić uwagę.