Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przeszłość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przeszłość. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 kwietnia 2023

"Ołowiana godzina" Aleksandra Pawłyszyn

Tytuł: Ołowiana godzina
Autor: Aleksandra Pawłyszyn
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2023
Liczba stron: 242

Przeszłość powraca do nas w nieoczekiwanych momentach, nie da się od niej uwolnić. Czasem wystarczy jedna chwila, by wszystko, co wydawało się tak poukładane runęło jak domek z kart. Ewa to pewna siebie, ceniona za osiągnięcia zawodowe, młoda architektka. Pracuje w renomowanej firmie, spotyka się z Pawłem, chociaż ich związek ma wzloty i upadki i to on staje się powodem utraty posady, na którą tak ciężko pracowała. Nic jednak nie dzieje się bez przyczyny, ten moment staje się dla niej powrotem do przeszłości, która tak mocno odcisnęła swoje piętno w jej sercu i umyśle. Dla ludzi wokół jest piękną, pewną siebie, wyniosłą kobietą, a tylko ona jedna wie, jak ten obraz kłóci się z rzeczywistością, jak musi walczyć niemal każdego dnia z demonami przeszłości. Czy jest szansa, by w końcu je pokonać?

„W ciemności kryją się potwory. Wychodzą z niej, bo z niej powstały. Uruchamiają wyobraźnię i kpią z niej. Balansują jak akrobata na linie między jawą a snem, by po chwili piać w niebo śmiechem obłudnym, histerycznym.” str. 146

Zupełnie nie wiedziałam, czego spodziewać się po tej książce. Zainteresował mnie po prostu opis fabuły i postanowiłam dać jej szansę i to był naprawdę dobry pomysł. Ta niepozorna opowieść, która początkowo może kojarzyć się z typową powieścią obyczajową, skrywa w sobie wiele wydarzeń wywołujących dużo emocji, wstrząsających i skłaniających do refleksji. Ból, przemoc, krzywda, poczucie bezsilności, ale także nowy początek, iskierka nadziei, siła, by przetrwać, walczyć, pokonać demony przeszłości. Wiem, że to co napisałam, może wydać się dosyć chaotyczne, ale ta książka właśnie takie wywołuje emocje. Nie sposób przejść obok niej obojętnie. Być może niektóre wątki powinny być bardziej rozwinięte, mocniej zaakcentowane, ale niezależnie od tego warto poznać tą opowieść.

Główna bohaterka to charakterystyczna postać. Zwraca na siebie uwagę nie tylko wyglądem, ale pewnym wycofaniem, chłodem, tajemniczością. Jej podejście do życia nie jest standardowe, czuć że coś jest nie tak. Mimo, że stara się zachować pozory normalności, żyć tak, jak wszyscy wokół, skrywa w sobie mrok, z którym musi się mierzyć i o którym w trakcie lektury dowiadujemy się coraz więcej. Kreacja tej postaci zwraca uwagę, jest wyrazista i ciekawa, nadaje charakteru. Dzięki niej z takim zainteresowaniem śledzi się kolejne wydarzenia, które potrafią zaskoczyć. To kobiety są siłą napędową tej opowieści, silne, ale też okrutne, bezwzględne, zaskakujące. Jedną z nich jest Caryca, czyli Zarina Pawlowa, której historia wzbudza wiele skrajnych emocji.

Autorka miała dobry pomysł na fabułę i potrafiła ciekawie go zrealizować, chociaż tak jak wspomniałam niektóre z wątków mogłyby być bardziej rozbudowane. W tej książce znaleźć można zarówno sporo życiowych wydarzeń, ale również intrygę, wątek kryminalny, czy dobrze nakreśloną warstwę psychologiczną. Opowieść nie jest monotonna, cały czas coś się dzieje, a dodatkowo barw dodają interesujące dialogi, czy spostrzeżenia głównej bohaterki, jak chociażby o niepełnosprawnym sercu, czy o głodzie. Sporo w tej książce okrucieństwa, brutalności w najgorszej postaci, przez co trudno miejscami się ją poznaje, ale warto dać jej szansę. Porusza trudną tematykę, ale też zawiera celne spostrzeżenia. O samotności wśród ludzi, czy tym, że kobiety zawsze coś muszą udowadniać, konkurują, potrafią być dla siebie wrogie zamiast się wspierać. 

„Ołowiana godzina” to powieść o intrygującym tytule i równie ciekawej treści. Wywołuje wiele skrajnych emocji i przedstawia historię, obok której trudno przejść obojętnie, misternie utkaną, ale pełną okrucieństwa i bólu. Niebanalna, zaskakująca  i warta poznania.

niedziela, 5 lutego 2023

"Oszustka" Aleksandra Śmigielska

Tytuł: Oszustka
Autor: Aleksandra Śmigielska
Wydawnictwo: Znak Crime
Rok wydania: 2023
Liczba stron: 352

Ludzie czasem przywdziewają maski, by komuś zaimponować, nie pokazać prawdziwej twarzy, albo coś ukryć, zmienić, czy też ze strachu.  Czasem też po prostu by zacząć od nowa i odgrodzić się od przeszłości, która przytłacza. Tylko czy jest to możliwe? Czy da się zapomnieć o tym, co było i nie bać się, że w którymś momencie to powróci? Marta prowadzi poukładane życie. Ma u boku mężczyznę, który ją wspiera i dwie córeczki, które są całym jej życiem. Spełnia się zawodowo. Zostawiła za sobą przeszłość i zmieniła swoją przyszłość, w której chce być po prostu szczęśliwa. Wymagało to od niej wielu poświęceń i wiele włożonej pracy, ale wraz z upływem lat czuje, że jest w miejscu, do którego z taką determinacją dążyła. Pewnego dnia pojawia się ktoś, kto może zniszczyć wszystko, co zbudowała, zagraża jej najbliższym. Czy ona na to pozwoli, czy będzie walczyła?

Do lektury tej książki zachęciły mnie trzy rzeczy: intrygujący opis, debiut oraz oczywiście rekomendacja Wojciecha Chmielarza na okładce. Zapowiadało się więc niezwykle interesująco. Teraz, już po lekturze wiem, że to była bardzo dobra decyzja i z niecierpliwością będę oczekiwała na kolejną powieść tej autorki, by przekonać się jak rozwija się jej styl pisarski. 

Opis na okładce zaciekawia, ale podoba mi się także, że nie zdradza za wiele z fabuły. Wiadomo, że główna bohaterka coś ukrywa, że chce odgrodzić się od przeszłości, ale trudno powiedzieć z jakiego powodu, co takiego wydarzyło się w jej życiu. Za sprawą lekkiego stylu pisarskiego a także umiejętności budowania atmosfery od razu wsiąka się w opowieść, która rozwija się stopniowo, ale w sposób w pełni angażujący w przedstawiane wydarzenia. Coraz bardziej jest się ciekawym tego, przed czym Marta ucieka, ale także tego, co sprawiło, że przeszłość do niej powróciła. Czuć jej zagubienie, ale także determinację, z jaką próbuje pokonać trudności. Nie myślcie, że to tylko atmosfera, gdyż dalej dzieje się naprawdę wiele, jest dynamicznie i niepokojąco jak na kryminał przystało. Przeszłość przeplata się z teraźniejszością. Zupełnie nie czuć, że jest to debiut. Autorka wysoko postawiła poprzeczkę i dlatego tym bardziej jestem ciekawa kolejnych jej książek. 

Poza główną bohaterką, która jest bardzo dobrze wykreowana mamy też szereg innych interesujących i budujących klimat postaci. Przede wszystkim Artur, którego zamiary trudno rozszyfrować. Charyzmatyczny, świadomy swojej wpływów Radosław Bednarek, czy Jacek Grubich.  Jest też mąż Marty, czyli Piotr. Pewnym symbolem jest też czarno – biała kawka pojawiająca się wśród gołębi. Bohaterowie drugoplanowi także zostali dopracowani, dlatego tak dobrze poznaje się tą opowieść i trudno niemal do końca wywnioskować, jak się ona zakończy. Odnosi się wrażenie, jakby czarne chmury zebrały się nad głową Marty i raptem w jej zbudowanym z trudem, poukładanym życiu zaczyna panować chaos. Wiele postaci ma jakieś tajemnice, swoje słabe punkty. Nie brakuje intryg, domysłów, zagadek do rozwikłania, niedopowiedzeń. 

„Oszustka” to książka, która osacza duszną, niepokojącą atmosferą i wydarzeniami splecionymi w intrygujący sposób. Jest zawiła niczym pajęcza sieć i wciągająca jak chodzenie po bagnach. Nie brakuje w niej niespodzianek i zwrotów akcji. Wszystko ze sobą zgrabnie współgra: bohaterowie, akcja, klimat i jak na dobry kryminał przystało nie brakuje tajemnic. 

sobota, 22 października 2022

"Zła kobieta" Karolina Agata Socha

Tytuł: Zła kobieta
Autor: Karolina Agata Socha
Wydawnictwo: Amare
Rok wydania: 2022
Liczba stron: 246

Kiedyś było inaczej. Kiedyś ona była inna. Młodsza, bardziej ufna, wierząca w to, że w życiu wszystko się poukłada, jeśli tylko się tego mocno chce. Teraz, czternaście lat później, nie patrzy już na świat przez różowe okulary. Inaczej patrzy na ludzi, zachowuje dystans, zmieniła priorytety, nie chce się wiązać a przygodny seks, alkohol i inne używki stanowią jej codzienność. Chce sama decydować o sobie, niezależnie od tego, co myślą o niej inni i czy jej zachowanie wzbudza kontrowersje. Nie pozwoli już nikomu podejmować decyzji za nią. Co wydarzyło się czternaście lat temu? Czy możliwe jest zbudowanie szczęśliwej przyszłości na podwalinach spustoszenia, które dokonało się w przeszłości?

Zainteresował mnie opis tej książki, zapowiada opowieść pełną emocji, wydarzenia z przeszłości osnute tajemnicą i ciekawą, życiową historią. Wzrok przykuwa także okładka, chociaż wiadomo, że nie zawsze oznacza wartościową treść. Tym razem wszystko zagrało, a opis i okładka są zapowiedzią ciekawej i poruszającej historii, niebanalnej i wartej poznania.

Główna bohaterka Monika to kobieta, której zachowanie wzbudza skrajne emocje. Z jednej strony może wzbudzać podziw ze względu na jej karierę zawodową. Jest bogata, pewna siebie, ceniona w pracy. Dba o siebie, jest świadoma, jakie wrażenie robi na mężczyznach i wie też czego od nich oczekuje. Zero tradycyjnych związków, miłych słówek, pocałunków, to nie dla niej. Z drugiej strony wiadomo, że jakieś wydarzenia z przeszłości sprawiły, że stała się, kim jest. Czy jest szczęśliwa? Czy o takim życiu marzyła? Poznając bohaterkę, skrawki jej życia, relacje rodzinne czuć, że ta historia ma jakieś głębsze dno. Coś musiało ją bardzo mocno zranić, gdyż odnosi się wrażenie, że niektóre jej wybory są po prostu ucieczką przed przeszłością i tarczą ochronną przed zranieniem. Autorka dobrze wykreowała postać Moniki, pokazała jak łatwo można się zatracić, zagubić po zranieniu przez bliskich. Jednocześnie uzmysławia, że mimo upływu lat o przeszłości nie da się zapomnieć, można tylko spróbować się z nią pogodzić, gdyż nie da się cofnąć czasu. Trzeba po prostu żyć dalej. Mówi się, że czas leczy rany, ale jak widać po historii Moniki to wcale nie jest takie proste.

„Nie mów do mnie. Nie mów do mnie takich rzeczy. Ja już nie jestem tamtą dziewczyną. Od dawna nią nie jestem. Jestem złą kobietą, rozumiesz? Bardzo złą. Nienawidzę ludzi, nawet siebie nienawidzę. Ciebie też. Rozumiesz?” str. 135

W tej opowieści otrzymujemy też szeroki wachlarz postaci drugoplanowych. Sporo emocji wywołuje postawa matki Moniki, tak jak i zachowanie Magdy, która jest zawistna i wyrachowana. Opowieść spleciona jest z wielu życiowych wydarzeń i porusza szereg ważnych tematów. Przeplatają się pozytywne i negatywne emocje, jak w życiu. Widać ile zgnilizny może kryć się pod pozornie pięknym obrazem rodziny, który prezentuje się innym. Świetnie poznaje się tę książkę, gdyż autorka ma lekki styl pisarski i z prawdziwą swobodą kreśli wydarzenia. Nie bez znaczenia jest też ciekawy pomysł na fabułę, życiową, pełną zawirowań. Są też mocniejsze akcenty.

„Zła kobieta” to powieść, którą ciężko odłożyć przed dotarciem do ostatnich stron. Osacza tajemnicą, której karty stopniowo odkrywane są w trakcie lektury. Dostarcza sporą dawkę emocji i życiowych wydarzeń. Jest niebanalna, ciekawa i warta poznania.

piątek, 26 sierpnia 2022

"Żona" Shalini Boland

Tytuł: Żona
Autor: Shalini Boland
Rok wydania: 2022
Liczba stron: 312

Zoe jest szczęśliwą żoną i matką, w jej życiu wszystko zmierza w dobrym kierunku, jak w bajce. Teraz, gdy zbliża się dziesiąta rocznica jej ślubu i planowane jest przyjęcie dla rodziny i przyjaciół, tym bardziej jej ekscytacja wzrasta. Ten czas szybko minął. Jedna myśl trochę burzy jej spokój, coś, co starała się wyrzucić z głowy. Dzień, który był dla niej tak ważny i który miała pamiętać długo rozpłynął się, gdyż straciła przytomność w dniu ślubu. Nie jest w stanie przypomnieć sobie, co działo się później. Teraz, gdy zbliża się termin przyjęcia zaczynają nagle dziać się drobne rzeczy, które burzą coraz bardziej jej spokój i nie pozwalają cieszyć się na myśl o zbliżającej się rocznicy. Zoe odczuwa niepokój. Okazuje się, że bliska osoba kłamie, przyjaciółka się od niej odsuwa, widzi siostrę, która zaginęła. Czy zaczyna tracić zmysły?

Brakowało mi w ostatnim czasie takiej niepokojącej, pełnej tajemnic i niedomówień atmosfery, którą roztaczają thrillery psychologiczne. Z tego powodu ten tytuł od razu wzbudził moje zainteresowanie. Nie bez znaczenia był także intrygujący opis, który zapowiadał to wszystko co sprawia, że tak dobrze poznaje się ten gatunek literacki. Czy było warto sięgnąć po tą książkę? W moim przekonaniu zdecydowanie tak i mogę śmiało napisać, że tego mi właśnie ostatnio brakowało.

Autorka od początkowych rozdziałów stopniowo wprowadza niepokojącą atmosferę, która potęguje się wraz z kolejnymi drobnymi wydarzeniami. Układają się one w skomplikowaną pajęczynę niedomówień, niepewności, w którą wpada Zoe. Czytelnik wraz z nią zaczyna się zastanawiać, czy faktycznie coś tu nie pasuje, czy zaczyna tracić zmysły lub ma zbyt wybujałą wyobraźnię. Wyobraźcie sobie sytuację, że ludzie, których dobrze znacie zaczynają się inaczej zachowywać. Raz wyłapujecie kłamstwo z ust bliskiej osoby, innym razem macie wrażenie, że ktoś Was unika, czy odwraca wzrok, czy wręcz patrzy wrogo. W takiej sytuacji z początku można się zastanawiać, czy to nie wybujała wyobraźnia, przecież każdy może mieć gorszy dzień. Gdy takich zdarzeń jest coraz więcej sytuacja trochę wymyka się spod kontroli. Zoe odczuwa coraz większy niepokój i dobrze odbiera się jej emocje oraz obserwuje wydarzenia, które wokół się rozgrywają. Dobrym pomysłem jest wplatanie wydarzeń z przeszłości na przemian z teraźniejszymi. Pozwala to lepiej poznać główną bohaterkę i zrozumieć jej zachowanie. Zoe nie lubi konfrontacji, ale czasem nie ma innego wyjścia. Czy pytanie ojca w dniu ślubu, czy jest pewna, coś oznaczało? Czy uda się jej odzyskać wspomnienia z tego dnia?

„Czuję się osaczona. Najpierw Madeline, potem Dina, a teraz znów Cassie. Przeszłość i przyszłość zaczynają się zlewać. Mam poczucie, że dzieje się coś złego, ale jeszcze nie wiem co.” str. 166

W tym gatunku literackim ważnym elementem jest warstwa psychologiczna i w tym przypadku w zupełności spełniła moje oczekiwania. Proporcje są zachowane a bohaterowie wyraziści, zwłaszcza Zoe, o której jest ta opowieść. Każda z postaci ma swoje miejsce w tej historii. Mąż Toby, teściowa Celia, czy szwagierka Madeline. Sporo emocji wywołuje też Cassie Barrington, dawna przyjaciółka Zoe, o ile można ją tak nazwać. Istotne jest też to, że pisarka przedstawiła w taki sposób opowieść, że uderza z niej realizm. Czasem odnosi się wrażenie, że Zoe jest trochę na pograniczu i coś się z nią dzieje złego, jej wyobraźnia płata figle, czy też kobieta po prostu przesadza. Prawda okazuje się zaskakująca i złożona.

„Żona” to niepokojąca powieść a potęguje to uczucie realizm, który z niej bije. Niby nie dzieje się wiele, a jednak napięcie stopniowo wzrasta, tak jak i zainteresowanie czytelnika. Jest klimat, są wyraziści bohaterowie i interesująca historia, która przyciąga uwagę i daje do myślenia. Jest też sporo niespodzianek, zwłaszcza na zakończenie.

poniedziałek, 27 września 2021

"Belgravia" Julian Fellowes

Tytuł: Belgravia
Autor: Julian Fellowes
Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 464

Przeszłość często powraca w niespodziewanym momencie, nie daje o sobie zapomnieć. Tajemnice skrywane latami mogą w wyniku splotu wydarzeń ujrzeć światło dzienne, chociaż może okazać się to bolesne i nieść poważne konsekwencje. To przeszłość i pewna tajemnica splotły ze sobą losy dwóch rodzin Trenchard i Bellasis, w niespodziewany sposób, w wyjątkowych okolicznościach. Rodzin, które więcej dzieli niż łączy pod względem statusu społecznego.

Trochę czasu upłynęło od momentu, gdy przeczytałam książkę „Czas przeszły niedoskonały” tego autora. Do tej pory wspominam ją z przyjemnością, gdyż wzbudziła wiele emocji oraz mocno działała na wyobraźnię, uderzając realizmem przedstawianych wydarzeń i rozbudowaną fabułą. Wiedziałam, że tylko kwestą czasu jest sięgnięcie po kolejną książkę autora i tak trafiłam na „Belgravię”, która przeniosła mnie momentalnie do dziewiętnastowiecznej Anglii, do której tak chętnie wracam. 

Poprzeczka względem tej powieści była dosyć wysoko postawiona, ponieważ tak jak wspomniałam poprzednia książka, którą przeczytałam trzymała poziom. Oczekiwałam więc intrygującej lektury osnutej tajemnicami, intrygami, wielowątkową fabuła oraz rozbudowaną i dobrze poprowadzoną warstwą psychologiczną. Wszystko to otrzymałam po raz kolejny. Powieść ta utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że po kolejne tego pisarza będę sięgała w ciemno. Wszystko się w niej zgadza, bohaterowie przyciągają uwagę, pomysł na fabułę jest ciekawy i zawiły a ponadto są tajemnice, intrygi i sceneria, która doskonale uzupełnia całość.

Przenieśmy się więc na początek do roku 1815, do dnia, w którym odbywa się wydarzenie, na którym nie może zabraknąć znaczących osób z arystokracji. Bal organizowany przez księżną Richmond na trwałe zapisze się w historii nie tylko ze względu na prestiż tego wydarzenia, ale także czas, gdyż chwilę później ma miejsce bitwa pod Waterloo. Atmosfera więc jest podniosła, napięta i trudno przewidzieć, co przyniesie jutro. Los wielu oficerów w nim uczestniczących jest nieznany, bitwa zbierze swoje żniwa. To podniosłe wydarzenie, w którym uczestniczy rodzina Trenchard, która tu w normalnych okolicznościach być nie powinna. James co prawda miał wysokie ambicje, chciał brylować na salonach, ale pochodzenie mu na to nie pozwalało.  Teraz wraz z małżonką Anną i córką Sophie  trafił na bal organizowany przez księżną i uważał, że tak powinno wyglądać jego życie. Po to ciężko pracował i uważał, że słusznie mu się należy. Tymczasem zaproszenie to nie tylko jego zasługa. Z jakiego powodu rodzina została zaproszona na tak ważny bal? Odpowiedź na to pytanie to dopiero początek wielowątkowej historii, którą tak dobrze i z taką uwagą się poznaje.

Pisarz ma zdolność do kreowania wyrazistych, charakterystycznych postaci. To dzięki nim ta historia żyje i tak przyciąga. Dotyczy to zarówno głównych bohaterów, których w tej historii występuje trochę, ale także postaci drugoplanowych. Obserwuje się ich z uwagą, dobrze odbiera emocje i przede wszystkim trwale zapisują się w pamięci. Bardzo ważna jest też atmosfera, która w tym przypadku usiana jest intrygami, przez co coraz bardziej się zagęszcza miejscami przytłaczając. Łącznikiem jest pewna tajemnica. Dotyczy dwóch osób z odmiennych kręgów. Co to za sekret i dlaczego powinien nim pozostać? 

„Belgravia” to powieść, która porywa czytelnika w przeszłość, do dziewiętnastowiecznej Anglii. Do czasów wystawnych bali, pozorów, intryg, tajemnic, ale też zwyczajnych pragnień i niespełnionych ambicji. Przeplatają się kolory życia, wydarzenia błahe i niezwykle istotne a wszystko to skupione jest wokół dwóch rodzin, z pozoru tak różnych, o zupełnie innym statusie społecznym a jednak w pewien szczególny sposób połączonych przez los. Przyciąga klimat, osaczają emocje i zapadają w pamięci bohaterowie. Warto poznać tą intrygującą i pełną zwrotów opowieść.


czwartek, 20 maja 2021

"Pierwszy grzech kruka" Paweł Lukas

Tytuł: Pierwszy grzech kruka
Autor: Paweł Lukas
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 422

Nauczycieli z czasów szkolnych pamięta się mniej lub bardziej, chociaż zdarzają się tacy, którzy mocno zapadają w pamięci. Motywujący uczniów, zauważających ich dobre strony, wzbudzający ciekawość i zaangażowanie. Taką nauczycielką była Alicja Kowalska, młoda, podchodząca do swej pracy z pasją, a do uczniów indywidualnie. Każdy z uczniów w grupie, której była wychowawczynią miał poczucie, że jest ważny, słuchany, motywowany. Wszystko skończyło się tak niespodziewanie, jak się zaczęło, w jednej chwili jej zabrakło, została zamordowana. Sprawa wydaje się oczywista a sprawca ukarany. Jednakże dwadzieścia lat później rana ponownie zostaje rozdrapana i zaczynają pojawiać się wątpliwości, a im bardziej Oliwer Kruk, jeden z jej dawnych uczniów, drąży temat, tym bardziej atmosfera się zagęszcza i pojawiają się kolejne ofiary. Komu zależy na tym, by prawda nie wyszła na jaw?

Ciekawy tytuł i przyciągająca wzrok okładka zwróciły od razu moją uwagę. Rozpoczęłam więc lekturę, która okazała się interesująca, chociaż zdarzały się momenty wzlotów i upadków, czyli miejscami okazała się też nierówna. Pomimo zdarzających się momentów bardziej monotonnych cały czas miałam poczucie zainteresowania zakończeniem i z chęcią zajrzę do kontynuacji losów Oliwera Kruka, jeśli się pojawi. Ciekawa jestem też, jak rozwinie się dalej twórczość autora. Przejdźmy jednak do początku, by zaznaczyć elementy, które zwróciły moją uwagę.

Zacznijmy od fabuły, która poprowadzona jest wprawnie i zwraca uwagę na warstwę psychologiczną, a tym samym tematykę ludzkiej psychiki i jej siły. Fabuła spleciona jest z różnych drobniejszych i bardziej istotnych wydarzeń zarówno rozgrywających się obecnie, jak i osadzonych w przeszłości. Mamy więc dwie płaszczyzny czasowe, które dobrze się uzupełniają, dając pełniejszy, bardziej wyrazisty obraz, pełen detali i sekretów zakopanych w przeszłości, które powoli zaczynają być odkrywane. Rodzą się wątpliwości, a śmierć Alicji Kowalskiej jest wierzchołkiem góry lodowej, która mrozi roztaczającym się wokół mrokiem i zwiastuje go znacznie więcej.

Głównym bohaterem jest Oliwer Kruk, chociaż można wskazać też inne postacie zwracające uwagę. Postać Oliwera jest dosyć schematyczna. Gburowaty, niechętnie nawiązujący relacje, samotnik o analitycznym umyśle. Dobry obserwator otoczenia, kierujący się logiką, spostrzegawczy i znający swoją wartość. Z pozoru zwykły nauczyciel przysposobienia obronnego, co działa na jego korzyść, gdyż nie pokazuje jego prawdziwego oblicza, przez co nie jest traktowany jako godny przeciwnik. Jego zachowanie czasem wzbudza irytację, ale w sumie dzięki między innymi temu zaznacza się w pamięci. Ciekawą postacią z przeszłości, o której z każdym rozdziałem dowiadujemy się coraz więcej jest Alicja Kowalska i przede wszystkim ślad, jaki po sobie zostawiła, sposób w jaki zmieniła życie tak wielu osób. Kolejną interesującą kobiecą postacią jest komisarz Kornelia Jakubczyk, która musi się odnaleźć w tym mrocznym świecie, wykazać siłą, ale też stanowczością oraz kompetencjami. Jej działania są czasem ryzykowne, gdyż tylko w taki sposób można rozwiązać sprawę.

Sama konstrukcja fabuły, styl, sposób powiązania wydarzeń wpływają na pozytywne spojrzenie na całość, chociaż tak jak wspomniałam wcześniej czasem coś zgrzyta, czy są monotonniejsze momenty. Cenię sobie w książkach rozbudowaną warstwę psychologiczną nawet kosztem rwącej akcji i w tej taką znalazłam.

„Pierwszy grzech kruka” to lektura niepozbawiona drobnych potknięć, ale ogólnie rzecz ujmując to ciekawy debiut literacki, z przemyślaną i dobrze skonstruowaną fabułą. Bohaterowie są charakterystyczni, mają swoje słabości, nie są wyidealizowani a wydarzenia z ich życia splatają się w zawiły kolaż, pełen mroku i tajemnic.

niedziela, 21 lutego 2021

"Nurt" Tim Johnston

Tytuł: Nurt
Autor: Tim Johnston
Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2021
Ilość stron: 472

Rzeka – skuta lodem, zasypana śniegiem, niebezpieczna. Jej odmęty strzegą wiele tajemnic, ukrytych głęboko przed ludzkim okiem, mrocznych, niepokojących. Wiedzą o tym doskonale mieszkańcy małego miasteczka, w którym dziesięć lat wcześniej zginęła dziewczyna. Jej ciało wyłowiono z rzeki a zabójca nie został ukarany, właściwie to cała sprawa nie została do końca wyjaśniona. Tymczasem w tej samej rzece ginie kolejna dziewczyna. Do wypadku dochodzi, gdy Audrey i Caroline uciekają przed dwoma mężczyznami, którzy je zaatakowali. Tylko jedna z nich przeżywa. Czy to faktycznie był wypadek? Ludzie znów zaczynają mówić, przeszłość przypomina o sobie. Audrey czuje, że coś tu nie pasuje, zaczyna pytać, drążyć i budzi coś, nad czym przestaje mieć kontrolę. Przeszłość powraca niczym niszczycielska siła, dopominając się sprawiedliwości.

Opis książki mnie zainteresował, zapowiada sporo tajemnic, których byłam ciekawa. Dodatkowo pomyślałam, że trochę czasu minęło odkąd sięgnęłam ostatnio po ten gatunek literacki i czas najwyższy to zmienić. Czy warto było zajrzeć do tej książki?

Na początek wspomnę o tym, co dla jednych może stanowić zaletę, a dla innych wadę. W powieści tej akcja płynie dosyć wolno, nie ma spektakularnych zwrotów, zrywów, stopniowo budowana jest atmosfera. Mimo tego oraz obszerności książki przeczytałam ją dosyć szybko. Przyciągnęła mnie sama atmosfera miasteczka, w którym rozgrywa się akcja, chciałam lepiej poznać jego mieszkańców, zobaczyć co tak naprawdę się tam stało. Zrozumieć, dlaczego w miejscu pięknym, spokojnym, w którym wszyscy się znają zginęły dwie dziewczyny. Czy ich losy splata jeden sprawca? Autor rozkłada na czynniki pierwsze z pozoru drobne, niepozorne sytuacje, dając pełniejszy obraz. Zza gęstej mgły wyłania się brzydota, która niszczy to piękne miejsce, tak jak i naznacza życie jego mieszkańców.

Otrzymujemy precyzyjnie nakreślone sylwetki poszczególnych postaci, a te najbardziej istotne poznajemy całkiem dobrze. Czuje się ich emocje, ból, frustrację, strach, zagubienie. Czasem te uczucia wręcz przytłaczają czytelnika. Każda z tych postaci ma pewne charakterystyczne cechy, jest realnie przedstawiona. Na początku, gdy nie ma się pełnego obrazu sytuacji, można błędnie kogoś ocenić, ponieważ mylnych tropów nie brakuje. Poszukiwanie sprawcy jest bardzo ważnym wątkiem, ale myślę, że równie ważne jest pokazanie jak trudno pogodzić się z taką sytuacją, zapomnieć o przeszłości, żyć dalej. Wydarzenia sprzed dziesięciu lat zmieniły zupełnie to miejsce, ludzi tu mieszkających, strzaskały serce ojca dziewczyny, ale nie tylko jego. Teraz, gdy ginie kolejna osoba w tej samej rzece i w niejasnych okolicznościach, wszystko wraca. Gdy Audrey po stracie przyjaciółki zaczyna szukać, drążyć, zadawać niewygodne pytania, uzyskuje nowe informacje, stopniowo mgła się rozrzedza, a obraz staje się ostrzejszy i bardziej przerażający. Pojawiają się też akcenty metafizyczne. Poza Audrey dobrze w pamięci zapisują się bracia Danny i Marky, ich matka, Gordon - ojciec dziewczyny, która zginęła dziesięć lat wcześniej.

Książka podzielona jest na pięć części niczym głównych etapów tej opowieści. Warstwa psychologiczna jest rozbudowana, język obrazowy, emocji nie brakuje, chociaż raczej tych przytłaczających. 

„Nurt” to powieść, w której nie ma rwącej akcji, czy spektakularnych wydarzeń, ale utkana jest z historii mieszkańców pewnego sennego miasteczka, w którym doszło do tragedii. Znajdziecie w niej zapadających w pamięci, dobrze nakreślonych bohaterów oraz rozbudowaną warstwę psychologiczną, dobrze oddającą ich emocje. Wszystko spaja rzeka, w której nurcie, w ciemnych jej odmętach kryją się mroczne tajemnice, będące odbiciem zła mieszkającego w ludzkich sercach. Zła, które może szybko się rozprzestrzenić, gdy na czas się go nie zatrzyma, gdy nikt nie wykaże się odwagą, by spojrzeć mu w oczy i ujrzeć czasem niewygodną prawdę.

niedziela, 13 grudnia 2020

"Rywalka" Maxime Parker

Źródło okładki: Novae Res

Tytuł: Rywalka
Autor: Maxime Parker
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 302

Przeszłości nie da się tak do końca zostawić za sobą, zapomnieć, można jednak próbować. Z tego założenia wychodzi Karla, która zostawia pewne wydarzenia za sobą, wyprowadza się do miasta i próbuje ułożyć sobie życie u boku mężczyzny, z którym wiąże swoją przyszłość. W życiu zawodowym też nie narzeka, ma szansę na upragniony awans, na który ciężko pracowała. Wydaje się, że wszystko jest na dobrej drodze, układa się w dobrym kierunku. Jeden list burzy jej spokój, niepokojący, przywołujący najgorsze wspomnienia, które starała się skrupulatnie zagrzebać w pamięci. Kto go napisał i jaki ma cel? Czy chce jej zaszkodzić?

Trzeba przyznać, że opis intryguje i zapowiada sporą dawkę emocji, jakie zazwyczaj serwują thrillery psychologiczne. Ostatnio nie było mi po drodze z tym gatunkiem literackim, rzadziej po niego sięgam i postanowiłam to zmienić. Co takiego odnalazłam na kartach tej powieści?

Pozytywnie mnie zaskoczyła od początkowych rozdziałów, po których od razu wsiąka się w treść. W sumie nie jestem w stanie stwierdzić, co sprawia, że tak przyciąga uwagę. Myślę, że częściowo lekki styl, ale przede wszystkim atmosfera, która osacza. Czuć niepokój, pewien mrok, ale jeszcze niesprecyzowany, czający się gdzieś w nieokreślonej postaci. Wiadomo, że ma on jakiś związek z przeszłością głównej bohaterki, z jej dawnym życiem, ale nie spodziewałam się niemal do końca, co tak naprawdę się wydarzyło.

„Dziś jest ten dzień. Nie zaczął się dobrze, bo po raz pierwszy wygarnęłam ojcu. Ale co tam, dziś czeka mnie tyle wrażeń!” str. 21

Życie Karli układa się dobrze. Poznajemy główną bohaterkę w momencie, gdy jest w szczęśliwym związku oraz na określonej pozycji w życiu zawodowym. W pewnym momencie wszystko zaczyna nabierać innych barw, zaczynają się dziać niepokojące i trudne do wyjaśnienia rzeczy, które ją osaczają z każdej strony, przez co zaczyna popełniać błędy. Atmosfera się zagęszcza i trudno wywnioskować, o co w tym wszystkim chodzi. Karla coraz bardziej pogrąża się w chaosie, chociaż przeczuwa, kto za tym stoi. Nie rozumie tylko do końca powodów takiego postępowania. Do wydarzeń z przeszłości nie chce wracać, nie chce by ktokolwiek się dowiedział. Czytelnik podąża jakby dwiema ścieżkami. Z jednej strony obserwuje obecne życie Karli i wydarzenia z pozoru drobne, które mają wpływ na nią i jej bliskich. Z drugiej strony przenosi się do tego dnia w przeszłości, który odcisnął piętno na wszystkim, co było później. W pewnym momencie każdy element mozaiki łączy się ze sobą, dając niespodziewany wynik. Autorka świetnie posplatała poszczególne wydarzenia, rozsiewając klimat pełen niedomówień i dobrze skrywając przeszłość. Zakończenie zupełnie mnie zaskoczyło, jestem pod wrażeniem. Dobrym pomysłem było także dodanie skrawków pamiętnika Lily. Ogólnie konstrukcja książki potęguje niepokój i sprawia, że obraz jest pełniejszy.

Autorka poruszyła w książce sporo ważnych tematów. Jednym z nich jest pomoc porzuconym zwierzętom i bezduszność, z jaką ludzie potrafią je traktować. Problemem jest też przygarnięcie takiego zwierzaka, a później oddanie go z powrotem z byle powodu, bo tak wygodniej. Widać, że autorka jest miłośniczką zwierząt, bo wątków związanych z tym tematem jest więcej. Okazuje się też, że część z nich inspirowana jest prawdziwymi historiami.

„Bo prawda jest taka, że pies jest „na życie”, a nie „do czasu gdy”…” str. 163

„Rywalka” to dobrze skonstruowany, przemyślany i zaskakujący thriller psychologiczny, który roztacza gęstniejącą atmosferę i przyciąga uwagę. Przeszłość przeplata się z teraźniejszością, tworząc niepokojący i intrygujący obraz wydarzeń, których wynik stanowi prawdziwą niespodziankę. Ze swojej strony polecam tę książkę, która pozytywnie mnie zaskoczyła.

środa, 3 czerwca 2020

"Kawa o zapachu lawendy" Paulina Kowalczyk

Źródło okładki: Novae Res
Tytuł: Kawa o zapachu lawendy
Autor: Paulina Kowalczyk
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 176
Data premiery: 5 czerwca 2020

Każdy inaczej reaguje na stresujące wydarzenia, często na to mają wpływ doświadczenia z przeszłości. Konstanty musi mierzyć się z nerwicą, która przesłania mu radości dnia codziennego, przygnębia, nie pozwala odetchnąć i cieszyć się po prostu życiem. Sprawia też, że mężczyzna nie wierzy we własne możliwości, chociaż czuje, że chce zostać pisarzem a w jego głowie już zrodził się pomysł na powieść. W pewnym momencie, za sprawą przypadku, w jego życiu pojawia się Ania i jest jak świeży powiem wiatru w jego życiu. Wszystko zaczyna się zmieniać w dobrym kierunku aż do chwili, gdy jedna wiadomość burzy ponownie wszystko jak domek z kart. Czy jest szansa na szczęśliwe zakończenie?

Opis książki zapowiada pełną emocji książkę obyczajową, a okładka z kawą na pierwszym planie zachęca do zajrzenia do środka. Czy książka okazała się ciekawa?

Zacznę od plusów, których w powieści jest trochę. Pomysł na fabułę jest ciekawy i chociaż nie ma w niej wiele zaskoczeń to treść poznaje się dobrze i z zainteresowaniem. W związku z różnymi życiowymi wydarzeniami pojawiają się też różne emocje. Wplecione są blaski i cienie życia, miłość, przyjaźń, trudne relacje rodzinne, zawiedzione zaufanie, błędne decyzje, niezrozumienia, wybaczenie. Trzeba przyznać, że tematów poruszonych w książce jest sporo. Autorka pokazała też jak trudno oderwać się od przeszłości, zmienić nastawienie, przyznać się do błędu, nie martwić się na zapas.

„Nie ma sensu zastanawiać się nad tym, co ktoś myśli lub ma ci do powiedzenia. Może się przecież okazać, że to całkiem coś innego niż ty sobie wyobrażałeś.” str. 86

Głównym bohaterem jest Konstanty. Jego życie nie układa się tak, jakby sobie tego życzył. Duży wpływ na to ma fakt, w jaki sposób sam o sobie myśli, rezygnacja, sfrustrowanie. Widać, jaka przemiana następuje, gdy poznaje Anię. Nie następuje to od razu, ale stopniowo. Ania to pozytywna osoba, która też skrywa pewną tajemnicę. Ciekawą postacią jest też Bartek, przyjaciel Kostka, który wspiera go w trudnych momentach. Bohaterowie przyciągają uwagę, chociaż w moim odczuciu za mało zostali rozbudowani, a niektóre wątki z ich przeszłości nie do końca rozwinięte.

Teraz przejdę do elementu, który mnie trochę rozczarował, chociaż być może dla innych czytelników będzie stanowił zaletę. Książka jest niedużych rozmiarów i zawiera jak na powieść niewiele stron, miałam poczucie niedosytu. Nie zdążyłam dobrze poznać bohaterów, a już trafiłam na koniec. Tak jak wspomniałam wcześniej pomysł ciekawy, ale jak dla mnie za mało rozwinięty. Z drugiej strony, jeśli szukacie historii na jeden wieczór przy aromatycznej kawie to jak najbardziej może się sprawdzić.

„Kawa o zapachu lawendy” to ciekawa, chociaż krótka opowieść, w której obserwujemy Konstantego i jego życie, mocno naznaczone przez doświadczenia z przeszłości. Autorka pokazuje, jak wiele zależy od naszego nastawienia, od wiary w siebie a także, że na zmiany nie należy czekać, tylko je rozpocząć. Każdy dzień, to nowy dzień i od nas zależy, czy dobrze go wykorzystamy.

niedziela, 22 grudnia 2019

"Żmijowisko" Wojciech Chmielarz

Tytuł: Żmijowisko
Autor: Wojciech Chmielarz
Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 480

Chcesz odetchnąć, poczuć się jak dawniej, gdy nie było zobowiązań, codziennych problemów. Zdarza się ku temu idealna okazja – spotkanie z przyjaciółmi ze studiów i ich rodzinami. Co prawda macie już po trzydzieści lat, lecz to przecież nie przeszkadza w dobrej zabawie. W taki sposób Arek z żoną i dziećmi trafia do Żmijowiska, malowniczej, małej wsi otoczonej naturą. Piękne lasy, jeziora i spokój, jakiego nie poczuje się w mieście. Wakacje zapowiadają się przyjemnie, chociaż o niektórych sprawach z przeszłości trudno tak całkiem zapomnieć i nie każdy chciał się tu znaleźć. Mężczyzna stara się o tym nie myśleć i dobrze bawić. W pewnym momencie okazuje się, że nie ma jego córki, nikt nie może jej znaleźć, nie ma żadnych śladów. Tak rozpoczyna się koszmar rodziny i zamiast odpoczynku trwa przez kolejny rok, gdy wciąż nie wiadomo, co tak naprawdę się wydarzyło. Ojciec wyrusza ponownie do Żmijowiska, by spróbować jeszcze raz czegoś się dowiedzieć. Co stało się z Adą? Czy są jeszcze jakieś szanse na jej odnalezienie?

Ostatnio jest dosyć głośno o tej powieści za sprawą jej ekranizacji. Serialu jeszcze nie oglądałam, ale postanowiłam zacząć od przeczytania książki. Do tej pory przeczytałam tylko jedną książkę pisarza („Wampir”) i pamiętam, że była dosyć charakterystyczna. Pamiętam też, że miałam problem z polubieniem chociaż jednego jej bohatera, ale sama historia była intrygująca i dobrze poprowadzona. Jak było tym razem?

Fabuła książki jest rozbudowana i wielowarstwowa. Jej główny punkt stanowi zaginięcie piętnastoletniej Ady, lecz splata się na nią też wiele ludzkich historii, nieporozumień, urazów, złych wyborów, zawiedzionych nadziei. Całość jest logicznie skonstruowana i trzeba przyznać, że skrywa wiele niespodzianek. Od pamiętnego dnia atmosfera się zagęszcza i odnosi się wrażenie, jakby wielu z uczestników wyjazdu miało coś na sumieniu. Rodzą się podejrzenia, wzajemne oskarżenia, na jaw krok po kroku wychodzą kolejne elementy układanki, dając obraz tego, jak szybko tłumione uczucia mogą rozprzestrzenić się w ludzkim sercu i jak bardzo potrafią zatruć umysł.

Jak przystało na dobry thriller psychologiczny, autor wykreował charakterystyczne i ciekawe grono postaci. Każdy z bohaterów uwikłany jest we własną sieć problemów, chociaż skrywa je czasem maska, którą widzą inni. Pod nią kłębią się emocje, kompleksy, mniejsze i większe zawiści a czasem też zniekształcony obraz tego, jak się jest postrzeganym. W centrum zainteresowania są Kamila i Arek, rodzice zaginionej Ady. Ich wspólna historia również pełna jest zawirowań i głęboko skrywanego żalu. Równie ważni są pozostali uczestnicy wakacyjnego wyjazdu, wśród których na szczególną uwagę zasługują Adaoma i Robert. Klimatu dodają też gospodarze, czyli rodzina prowadząca agroturystykę a także arogancki Kajetan Rybak mieszkający z rodziną w dawnej leśniczówce. Zarówno historie postaci pierwszo, jak i drugoplanowych dobrze wpisują się w fabułę.

Moim zdaniem największym atutem tej książki jest zakończenie. Przyznaję, że podczas lektury opracowywałam różne scenariusze, zastanawiając się nad tym, co tak naprawdę się wydarzyło w dniu zaginięcia Ady. Żaden z nich nie okazał się prawdziwy, a gdy poznałam zakończenie to wzrósł mój podziw dla wyobraźni pisarza, który podczas lektury zwodzi czytelnika tak skutecznie, podsuwając mylne tropy. Były pewne wskazówki, lecz zupełnie ich ze sobą nie powiązałam, mimo że w książce są trzy plany czasowe: teraz, wtedy, pomiędzy, dzięki czemu można dokładniej poznać wydarzenia.

Podsumowując, książka „Żmijowisko” to przemyślany w każdym calu thriller psychologiczny z dobrze dobranymi bohaterami i logicznie skonstruowaną fabułą. Całość dopełnia sceneria, roztaczając wokół odpowiedni klimat. W pewnym momencie odnosi się wrażenie, że niemal każdy w tym zacisznym miejscu ma coś do ukrycia. Zakończenie natomiast zaburza zupełnie wcześniejsze wyobrażenia o toku wydarzeń i stanowi prawdziwą niespodziankę. Zachęcam więc Was do tej literackiej podróży, jeśli sięgacie po ten gatunek literacki.

sobota, 5 stycznia 2019

"Zamiana" Rebecca Fleet

Tytuł: Zamiana
Autor: Rebecca Fleet
Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 320
Data premiery: 16.01.2019

Chcesz odpocząć od obowiązków i postanawiasz wyjechać gdzieś, chociaż na tydzień, odetchnąć, zmienić otoczenie. Trafia się idealna okazja i chwytasz ją od razu. Pakujecie z mężem walizki i wyjeżdżacie. Wszystko wygląda dobrze, podróż przebiega szybko i bezproblemowo, domek okazuje się ładny i utrzymany. Uśmiechasz się na myśl, że tak wam się poszczęściło. Wchodzicie do środka, oglądacie i utwierdzacie się w przekonaniu, że warto było tu przyjechać. Jest co prawda trochę pusto, jakby bezosobowo, ale czysto, na przedmieściach w ładnej, spokojnej okolicy. Z biegiem czasu zaczynasz dostrzegać drobne elementy, które wzbudzają twój niepokój, które są zbyt osobiste, by ktoś nieznajomy mógł o nich wiedzieć. Wygląda to, jakby ktoś z twojej przeszłości starał się o sobie przypomnieć. Ktoś, kto może zniszczyć tę odrobinę szczęścia, którą udało ci się odbudować. Czy tak jest faktycznie?

Książka jest debiutem powieściowym i ukazała się już w piętnastu krajach. Opis na okładce zapowiada ciekawą treść. Sama oprawa graficzna przyciąga wzrok, jest prosta, ale niepokojąca. Wszystkie te elementy złożyły się na moją decyzję o przeczytaniu powieści i bardzo dobrze, że tak się stało. Dlaczego?

„Gdyby ktoś zrobił nam teraz zdjęcie, wyglądalibyśmy jak szczęśliwa rodzina. Wprawdzie doskonale wiem, że fotografie kłamią, a chwile są ulotne, ale mimo to w tej znajduję pocieszenie: wszystkie fragmenty naszej małej układanki wskoczyły na swoje miejsce tak, jak zawsze miało być.” str. 118

Każdy w swoim życiu poszukuje choć odrobiny szczęścia. Jednym przychodzi to całkiem łatwo, inni borykają się z wieloma problemami, od których próbują uciec w różny sposób. W życiu Caroline wydarzyło się coś, co stara się zepchnąć w najgłębsze zakamarki umysłu. Teraz uczy się żyć dniem dzisiejszym i próbuje zapomnieć o tym, co było i czego nie da się już zmienić. Pomysł zamiany mieszkań przychodzi spontanicznie. Chcą z mężem umocnić więź, gdyż w ich związku było trochę zawirowań i jeszcze nie do końca wszystko odbudowali. Nowe miejsce, odpoczynek spacery, kolacje przy świecach, tak przecież może być, ale rzeczywistość okazuje się dużo bardziej skomplikowana. W końcu to nie komedia romantyczna, tylko thriller psychologiczny i to dobrze napisany.

Narracja jest pierwszoosobowa i prowadzona w znacznej części przez główną bohaterkę, czyli Caroline. W niektórych momentach także przez jej męża Francisa i co jakiś czas także przez tajemniczą postać, której tożsamość jest niejasna niemal do samego końca. Zagęszcza to atmosferę, dodając jej mroku i wzmacnia napięcie. Dzięki tego typu narracji dobrze odbiera się emocje, uważniej śledzi wydarzenia, z pewnym zaangażowaniem i przede wszystkim ciekawością. Akcja nie jest bardzo dynamiczna, raczej główny nacisk jest położony na warstwę psychologiczną i klimat opowieści. Za to jest w niej trochę zaskoczeń, ślepych uliczek i życiowych zakrętów. Wszystko przedstawione jest obrazowo i realnie, co bardzo działa na wyobraźnię. Wydarzenia prezentowane są dwutorowo, gdyż obserwujemy zarówno bieżące, jak i te, które miały miejsce dwa lata wcześniej. Pozory potrafią skutecznie zwodzić.

„Zawsze można upaść jeszcze niżej. Codziennie odkrywam tę prostą prawdę na nowo.” str. 217

Poza główną bohaterką występuje jeszcze parę dobrze wykreowanych postaci, ale nie będą zbyt wiele o tym pisała, by nie odkryć za dużo z tej mrocznej układanki, której obraz ukazuje się w pełni dopiero pod koniec opowieści. Pisarka dobrze poradziła sobie z kreacją poszczególnych postaci, nie czuć zupełnie, że jest to debiut. Nie zabrakło życiowych tematów, skomplikowanych relacji, smutku, żalu, rozczarowań.

„Zamiana” to intrygujący i zaskakujący debiut. Ukazuje, jak w życiu łatwo się zagubić, zatracić, popełnić nieodwracalny błąd. Powieść jest bardzo realnie napisana, osacza niepokojącą atmosferą i płynącymi z niej emocjami, nieprzewidywalna. To skrojony na miarę thriller psychologiczny z dobrze nakreśloną warstwą psychologiczną, któremu warto dać szansę.

wtorek, 1 stycznia 2019

"Srebrna Zatoka" Jojo Moyes

Tytuł: Srebrna Zatoka
Autor: Jojo Moyes
Wydawnictwo: Znak literanova
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 512
Data premiery: 14.01.2019

Srebrna Zatoka to urocze miejsce z dala od chaosu dużych miast i ich rozrywek. To tu można kontemplować naturę, napawając się jej pięknem, odetchnąć, nabrać sił obserwując delfiny. Przy odrobinie szczęścia można też zobaczyć olbrzymie i łagodne humbaki. Do miejsca takiego jak to można też uciec, gdy przeszłość przytłacza, tak jak to zrobiła Liza. Zostawiła wszystko za sobą i przeniosła się do tego australijskiego zakątka by zapomnieć i dać sobie szansę na lepszą przyszłość. Los jednak bywa przewrotny i stawia na jej drodze Mike’a, mężczyznę pewnego siebie, biznesmena, który sprawia, że złudne poczucie bezpieczeństwa legnie w gruzach, a przeszłość wraca ze zdwojoną siłą.

Po przeczytaniu powieści „Ostatni list od kochanka” wiedziałam, że po tak udanym pierwszym spotkaniu z twórczością pisarki, chętnie powrócę do jej książek. Czy ta powieść okaże się dla mnie równie satysfakcjonująca?

Po raz kolejny autorka sprawiła, że zapomniałam o tym, co dzieje się wokół i tym razem od samego początku. Od razu czytelnik przenosi się do niezwykłego miejsca w Australii, jego mieszkańców i ich problemów. Można by pomyśleć, że w tak pięknym miejscu wszyscy są szczęśliwi i spokojni – nic bardziej mylnego, tu także rozgrywają się mniejsze, bądź większe ludzkie dramaty. Każdy z mieszkańców przeżywa chwile słabości, zwątpienia, radości i zwycięstwa. Każdego historia jest inna, ale warta poznania. Autorka świetnie oddała klimat tego miejsca, w którym ludzie często znają się od wielu lat, ale równocześnie szanują swoją prywatność, nie zadają zbędnych pytań, gdy ktoś nie chce o sobie mówić. Są między nimi nieporozumienia, lecz czuć, że łączy ich pewna nic zażyłości, poczucie wspólnoty, co daje siłę do walki z przeciwnościami losu. Widać to wyraźnie, gdy zaczyna dziać się coś niepokojącego.

Fabuła jest wielowymiarowa i mimo, że dotyczy w głównej mierze Lizy to składa się z historii każdego z bohaterów. Wszystko jest na swoim miejscu, przemyślane i misternie połączone. Całość tworzy skomplikowany wzór składający się z życiowych wydarzeń, emocji, trudnych wyborów i ich konsekwencji. Niesie wiele momentów skłaniających do refleksji i ukazujących, że mimo analizowania różnych scenariuszy, które mogą się wydarzyć i martwienia się tym, to i tak los może zaskoczyć i potoczyć się w kierunku, którego wcale nie brało się pod uwagę. Nawet, gdy ucieknie się na drugi koniec świata to nie da się całkowicie odgrodzić od przeszłości, gdyż ona jest w nas. Może się zdarzyć, że i tak wszystko, czego się obawialiśmy powróci. Zarówno by od tego uciec, jak by stawić temu czoło potrzebna jest odwaga. Jaką drogę wybierze Liza? Co ją tak przytłacza? Co się wydarzyło w jej przeszłości? Autorka poruszyła też ważny temat, który stanowi integralną część fabuły, a mianowicie wpływ ludzi na tak piękne miejsca jak Srebrna Zatoka.

„Hannah wyciągnęła ręce w moim kierunku, a kiedy się odwróciłem, latarka znów oświetlała około piętnastu metrów widmowej sieci, ciągnącej swój makabryczny, bezbronny łup. Ciarki mi przeszły na myśl o jej szerokości w pionie, o tym, ile stworzeń umiera w niej cicho w tym momencie, i o wielorybnikach, załogach tych statków, próbujących uwolnić z sideł te zwierzęta, które jeszcze żyły.” str. 353

Zalet tej książki jest wiele. Jedną z nich są wyraziści bohaterowie, wykreowani bardzo realnie. Odnosi się wrażenie, jakby dobrze się ich znało, z ich przywarami i silnymi stronami. To oni napędzają fabułę i stanowią jej centrum, dodają blasku i działają na wyobraźnię. Dzięki rozbudowanej warstwie psychologicznej doskonale odbiera się ich emocje i z uwagą śledzi ich wybory. Nie bez znaczenia jest też narracja prowadzona naprzemiennie przez różnych bohaterów, co pozwala spojrzeć ich oczami na wydarzenia. Spoiwem jest też lekki styl pisarski. Trudno byłoby mi wskazać głównych bohaterów, gdyż każdy ma do odegrania ważną rolę i każdy jest inny. Liza, Kathleen, Hannah, Letty, Vanessa, Mike, Greg, czy Nino – wszyscy na długo zagoszczą w mojej pamięci i żal mi się z nimi rozstawać.

„Srebrna Zatoka” to pełna magii codzienności, życiowa i poruszająca opowieść stopniowo wkradająca się do serca i pozostająca w nim na dłużej. Skłania do przemyśleń, ukazując że każdy w swoim życiu popełnia błędy, czy dokonuje złych wyborów, w końcu jesteśmy tylko ludźmi. Życie jednak potrafi zaskoczyć i w chwili, gdy zupełnie się tego nie spodziewamy przynieść nowy początek, rozwiać czarne chmury, dać nadzieję na lepsze jutro. Na szczęście nigdy nie jest za późno. Powieść, mimo pewnej przewidywalności, utwierdziła mnie tylko w przekonaniu, że chcę przeczytać inne książki pisarki.

poniedziałek, 30 lipca 2018

"Andromeda" Anna Kasiuk

Tytuł: Andromeda
Autor: Anna Kasiuk
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 320

W życiu każdego jest wiele sytuacji, których nie sposób przewidzieć. Wydarzeń bolesnych i radosnych, które mają wpływ na to, co dzieje się teraz. Nie da się zmienić przeszłości, cofnąć czasu, by coś naprawić, ale równocześnie wszystkie te dobre i złe doświadczenia mają wpływ na naszą przyszłość. Wie o tym doskonale Judyta, młoda dziewczyna, która stroni od ludzi. Nie chodzi na imprezy, odsuwa się od każdego, kto chce ją lepiej poznać. Takim zachowaniem budzi coraz większą ciekawość ludzi z klasy. Atmosfera się jeszcze zagęszcza, gdy nauczycielka przydziela jej kolegę w celu przygotowania projektu. Zupełnie nie podoba się to jego zazdrosnej dziewczynie i jej jawna wrogość staje się początkiem lawiny wydarzeń, w centrum których znajduje się Judyta. Jaką tajemnicę skrywa? Dlaczego stroni od ludzi? 

Anna Kasiuk – pisarka, w której dorobku literackim znajdują się takie powieści jak: „Piąte – nie zabijaj”, „Lewy brzeg”, „Mroki Łowisk”, „Jagoda”, „Za zakrętem”. W wolnych chwilach prowadzi blog „Świat równoległy Anny Kasiuk” oraz napawa się urokami polskich gór i Mazur. 

Z twórczością pisarki nie miałam dotąd styczności, ale pozytywne opinie na temat jej powieści zachęciły mnie do sięgnięcia po „Andromedę”. Równie obiecujący okazał się ciekawy tytuł i ładna okładka. Pozostało więc tylko skupić się na lekturze.

Opis na okładce zapowiadał powieść obyczajową skierowaną do młodzieży, ale nie przygotował mnie na treść.  Poznajemy Judytę, młodą dziewczynę tuż przed maturą, której świat w pewnym momencie runął. Wcześniej radosna, pełna życia, zbuntowana, towarzyska i energiczna, teraz zamknięta w sobie, stojąca z boku, zdystansowana. Co sprawiło, że tak bardzo się zmieniła? Wokół niej narasta aura tajemnicy, co coraz bardziej intryguje ludzi z jej klasy. Każdy jest ciekawy, szuka sensacji. Zwłaszcza Olka, która na każdym kroku stara się utrudnić Judycie życie. Od początku za sobą nie przepadają, ale od momentu, gdy Judyta ma przygotować projekt z chłopakiem Olki ich relacje stają się coraz bardziej napięte a na światło dzienne zaczynają wychodzić rzeczy, o których Judyta wolałaby zapomnieć.

„Andromeda, żyjąca w otaczającej ją obłudzie. Sprzedana przez najbliższych, porzucona na pastwę potwora. Byłam taka jak ona…”
str. 313

Walorem powieści są dobrze nakreśleni bohaterowie, których emocje dobrze się odbiera. Sytuacja Judyty, jej nastawienie do życia i zmian, jakie w nim zachodzą wzbudzają zrozumienie. Być może nie każda z jej decyzji jest dobra, ale podejmowana jest pod wpływem chwili i wpływ na nią ma wiele czynników, emocji i doświadczeń z przeszłości, o których stopniowo się dowiadujemy. Szymon natomiast jest z początku trudny do rozszyfrowania tak jak i powody, dla których coraz bardziej interesuje się Judytą. Co się za tym kryje? Jest jeszcze landrynkowa Olka i jej świta, Paweł, czy Oliwia. Nie można zapomnieć o Eleonorze, której los i rady ubarwiają opowieść, dodając jej barw.

Autorka w interesujący sposób połączyła wydarzenia, które mogłyby dotyczyć niejednej osoby. Poruszyła ważne tematy, takie jak utrata bliskiej osoby, wyrzuty sumienia przytłaczające każdego dnia, wsparcie bliskich lub jego brak, wyniszczająca zawiść, strach, okrucieństwo, miłość i nienawiść, los ludzi starszych. Czasem po traumatycznych wydarzeniach trudno stanąć na nogi i poczuć promyk nadziei. Warto jednak spróbować, by nie stracić jeszcze więcej. W powieści ukazany jest też problem migren i ich uciążliwości. Dla osoby stojącej z boku taki stan może się wydać wyolbrzymiony lub niezrozumiały, lecz w takich chwilach trudno normalnie funkcjonować, zwłaszcza że pojawiają się w niespodziewanych momentach. Na kartach książki są też jaśniejsze strony oraz obraz tego, jak można czerpać siłę z otaczającej nas przyrody.

„Andromeda” to pełna blasków i cieni życia powieść, dobrze skomponowana, ciekawa i poruszająca. Wydarzenia w niej opisane wzbudzają emocje i dają do myślenia. Wiele w niej smutku, ale także wiele nadziei, gdyż nikt tak naprawdę nie wie, co los szykuje za zakrętem. Nie sposób być przygotowanym na wszystko, co może się wydarzyć i trudno pogodzić się z bolesnymi wspomnieniami, ale trzeba próbować. Zakończenie nie wyjaśnia wszystkiego i odniosłam wrażenie, że jest zapowiedzią kolejnego tomu. Jeśli tak, to chętnie go przeczytam, by poznać dalszy los Judyty.

poniedziałek, 25 czerwca 2018

"Sześć Cztery" Hideo Yokoyama

Tytuł: Sześć cztery
Autor: Hideo Yokoyama
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 752

Niewyjaśnione zbrodnie, śledztwa ciągnące się latami i tkwiące w martwym punkcie ciążą na sercach wielu osób. Rodzinie, ponieważ utracili bliską osobę, a sprawca nie został osądzony, ale także funkcjonariuszom prowadzącym dochodzenie. Każdy szczegół może mieć znaczenie, każda pomyłka. Sprawa nazwana Sześć Cztery do takich właśnie należy. W styczniu 1989 roku została porwana siedmioletnia dziewczynka i nie wróciła już do rodziny. Porywacz natomiast mimo upływu niemal czternastu lat wciąż pozostaje na wolności. Gdy w 2002 roku znika córka policjanta Yoshinobu Mikami, rozpoczyna on poszukiwania. Próba rozszyfrowania jej miejsca pobytu oraz niepokojące wydarzenia przywołują skrawki przeszłości i sprawę sprzed lat, przy której pracował.  Czy uda się rozwiązać sprawę Sześć Cztery? Czy Mikami odnajdzie córkę?

Hideo Yokoyama – japoński pisarz. Był reporterem kryminalnym. Pisze powieści kryminalne, jest też autorem opowiadań. Dwa razy wyróżniony w „Kono Mystery ga Sugai!”. Na postawie jego książki „Sześć Cztery” powstał film.

Sięgając po ten tytuł nie wiedziałam do końca, czego się spodziewać, ponieważ niewiele czytam książek japońskich pisarzy. Zachęciły mnie do tej powieści: opis fabuły, ciekawy tytuł i przyciągająca wzrok okładka. Jakie wrażenia pozostały?

Zacznę od tego, że powieść okazała się dla mnie dużym zaskoczeniem. Po przeczytaniu opisu miałam pewien obraz tego, co w niej znajdę, ale treść przyniosła coś innego, niż wcześniej myślałam. Czy to zarzut? Niekoniecznie, raczej stwierdzenie, że nie jest to standardowa powieść kryminalna, do jakich zdążyłam się przyzwyczaić. Jej treść jest bardziej skomplikowana, mniej dynamiczna i oparta na nieco innych fundamentach. Dzieje się sporo, ale nie w sferze, której oczekiwałam. To nieszablonowa lektura, która zapada w pamięci, ale rozwija się powoli, w równomiernym tempie

„Nie zapomniałem. Nie mógłbym zapomnieć ani nawet bym nie chciał. Każdy z nas nosi w sobie cząstkę tamtych dni: ja, Koda, Kakinuma. Nie wolno nam łagodzić nawzajem tego bólu. Shoko i jej rodzice nigdy by nam tego nie wybaczyli. Właśnie dlatego w milczeniu dzielimy się odpowiedzialnością.” str. 511

Warstwa psychologiczna jest bardzo dobrze nakreślona, dzięki czemu chłonie się emocje bohaterów, poznaje ich nastawienie, sposób raczenia sobie z problemami osobistymi i zawodowymi. Każda z postaci wnosi coś do opowieści, nadaje jej barw poprzez własne wzloty i upadki, problemy i radości. To ich działania splatają fabułę w całość. Tworzy się z tego wielopłaszczyznowy, bardzo złożony obraz, który z początku mniej, ale z każdym kolejnym rozdziałem coraz bardziej rozbudza ciekawość. Niemal do ostatnich stron nie wiadomo, jak to się wszystko zakończy i czy uda się zakończyć dochodzenie, w które tak wiele osób zostało uwikłanych. Im bardziej Mikami zagłębia się w sprawę, tym więcej jest osób podejrzanych, wątków pobocznych. Wychodzą na jaw wydarzenia, o których niektórzy woleliby zapomnieć. 

Wachlarz bohaterów jest bogaty i pełny rozpoznawalnych osobowości. Są tacy, którzy pozostają z czytelnikiem na dłużej, jak i tacy, którzy pojawiają się tylko na chwilę. Tak, jak jednak napisałam wcześniej, mają swoje umiejscowienie w historii. Główny bohater Mikami Yoshinobu jest wyrazisty i przyciąga uwagę. Jego determinacja wzbudza podziw, chociaż czuć też zagubienie. Widać, jakie zmiany w nim zachodzą i jak duży na to wpływ mają podejmowane decyzje, dobre i błędne wybory, zachowanie przełożonych i współpracowników. Każda z postaci w jego zespole także wzbudza emocje: spokojna i pomocna Mikumo, doświadczony Suwa, dokładny Kuramae. To tylko garstka bohaterów na tle całości.

„Sześć Cztery” to książka, która nie opiera się na szablonach. To połączenie różnych gatunków literackich: thrillera psychologicznego, kryminału, sensacji. Zaciekawia, ale rozwija się też powoli przez ponad siedemset stron. Jest pełna ślepych zaułków i wyróżniających się postaci, ale nie znajdziecie w niej wartkiej akcji. W sumie takie podejście dodaje jej realizmu, chociaż pewnie nie każdy się w niej odnajdzie. Z pewnością jest to zapadająca w pamięci literacka podróż do Japonii.

środa, 6 czerwca 2018

"Niepewność Violet i Luke'a" Jessica Sorensen

Tytuł: Niepewność Violet i Luke’a
Autor: Jessica Sorensen
Seria: Przypadki (tom 5)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 268

Przeszłość wciąż zatruwa serce Violet, krok po kroku zbliżając ją do utraty kontroli nad własnym życiem. Nie widzi ratunku, nie radzi sobie, dawne sposoby nie pomagają, traci nadzieję na odmianę losu. Pewnego dnia prowadzi to niemal do katastrofy i wtedy Violet postanawia coś zmienić. Jej oparciem i jedyną bliską osobą jest Luke. To dzięki niemu do tej pory udaje się jej przetrwać trudne chwile, których jest więcej niżby chciała. Co jednak, gdy zabraknie go obok? Gdy nie zdąży, czy po prostu z niej zrezygnuje? Co właściwie Violet czuje do Luke’a? Czy jest on w stanie ocalić ją przed nią samą?
„Niczego nie można w życiu wymazać. Ono jest niezmienne, począwszy od oddechów, po podejmowane przez nas decyzje. A tak się składa, że ja podjęłam kilka naprawdę beznadziejnych.” str. 7
Trochę musiałam poczekać na piąty tom serii, ale w końcu trafił do moich rąk, z czego bardzo się cieszę. Pierwsze dwa tomy cyklu mocno utkwiły w mojej pamięci. Kolejne wywarły trochę mniejsze wrażenie, ale nadal czytało się je bardzo przyjemnie i z zainteresowaniem. Czy piąty tom wypadł równie pozytywnie?

Czasem tak jest, że kolejne tomy serii są coraz słabsze, jakby nie było pomysłu na dalsze losy bohaterów. W tym wypadku nie musicie się zupełnie tego obawiać. Ta część trzyma poziom swoich poprzedniczek, wzbudza emocje i porusza. Jak tytuł wskazuje opowieść dotyczy Violet i Luke’a. Oboje podatni na zranienie, ukrywający się za maską obojętności, borykający się z wciąż powracającymi wspomnieniami z przeszłości. Tym razem jednak ich role trochę się zmieniają i wiele się wyjaśnia.

Narracja prowadzona jest przez dwójkę głównych bohaterów na przemian, co pozwala na lepsze zrozumienie ich zachowania. Warstwa psychologiczna jest dobrze nakreślona i przyciąga uwagę. Jeśli chodzi o samych bohaterów to dużym zaskoczeniem okazał się dla mnie Luke. Nie spodziewałam się tego po nim. Violet natomiast jest mocno zagubiona, wciąż ucieka przed światem, czuje niepokój i radzi sobie z nim w jedyny, znany jej sposób, co może być katastrofalne w skutkach. Spowija ją gęstniejący mrok. Czy przebije się przez niego promyk nadziei? Czy coś jest ją w stanie wyrwać z tego błędnego koła?

Styl pisarski autorki poznałam już wcześniej i polubiłam, więc i tym razem się nie zawiodłam. Książkę czyta się lekko mimo poruszanych w niej trudnych tematów. Dialogi są dobrze wkomponowane, nie czuć w nich sztuczności. Bohaterów zaś traktuje się jak kogoś dobrze znanego, gdyż już wcześniej poznało się duży skrawek ich życia i wspomnień. Powieść daje też do myślenia, gdyż ukazuje, że nawet po upadku warto się podnieść i z nadzieją spojrzeć w przyszłość, której przecież nie sposób przewidzieć. Kolor zielony to kolor nadziei i widać ją w oczach Violet patrzącej na Luke’a na okładce. W takiej sytuacji przecież bardzo ważne jest też wsparcie kogoś bliskiego.

„Niepewność Violet i Luke’a” to powieść o zagubieniu, strachu, miłości i krętych życiowych ścieżkach. Wiele w niej strachu i mroku, ale równie wiele nadziei. Porusza, wzbudza zainteresowanie, daje do myślenia. Dzieje się sporo i z dużym rozmachem. A zakończenie? Tego Wam nie zdradzę, napiszę tylko, że ogrzewa serce. Polecam zwłaszcza miłośnikom powieści pisarki i gatunku New Adult.

poniedziałek, 21 maja 2018

"Ostatni list od kochanka" Jojo Moyes

Tytuł: Ostatni list od kochanka
Autor: Jojo Moyes
Wydawnictwo: Znak literanova
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 526

Czasy pisania listów powoli odchodzą w zapomnienie, chociaż nadal wzbudzają sentyment wielu osób. Listy często wyrażały to, co trudno było okazać: tęsknotę, ból, radość, smutek i nadzieję. Na taki list czekało się z niecierpliwością i ciekawością zarazem. Mógł przynieść szczęście, ale także zburzyć wszystko. Mógł zmienić wiele, tak jak to było w przypadku Jennifer.

W przepastnym archiwum młoda dziennikarka natrafia na niepozorny skrawek papieru. Gdy poznaje jego treść chce wiedzieć jeszcze więcej, jego historia zaczyna ją fascynować. Powoli kolejne listy z przeszłości wplatają się w życie Ellie, nie dając o sobie zapomnieć. Są piękne, wypełnione uczuciami, ponadczasowe i po tylu latach wciąż uderzają z siłą huraganu targając sercem. Jak potoczyły się losy autora listu Anthony’ego i jego ukochanej Jennifer? Czy mimo przeciwności odnaleźli drogę do szczęścia? Czy może ich uczucie wypaliło się i pozostały tylko listy i wspomnienia?

O książkach pisarki czytałam wiele dobrego, że są piękne, z przesłaniem, życiowe. Postanowiłam więc to sprawdzić tym bardziej, że sam opis na okładce zapowiada ciekawą i tajemniczą treść.

Na początku poznajemy Ellie Haworth i skrawek jej życia. To młoda, ale nieco zagubiona kobieta. Ma dobrą pracę i mężczyznę, za którym wciąż tęskni. Niestety są też pewne ograniczenia, on ma żonę i nie zawsze mogą swobodnie porozmawiać, czy się spotkać. Ellie ma nadzieję, że to się zmieni i w końcu John wybierze tylko ją. Brnie więc dalej w ten skomplikowany związek i cieszy się tym, co dostaje. Gdy przypadkiem natrafia na list Anthony’ego, jego treść przyciąga ją i wzbudza uśpione uczucia. Postanawia więc za wszelką cenę poznać los tej dwójki tym bardziej, że w pewnym sensie przypomina jej własny los i jej nadzieje na przyszłość. Czy obie historie przyniosą szczęście, czy tylko ból?

Dobrym zabiegiem jest przedstawienie naprzemiennie czasów obecnych i lat 60-tych, w których to rozpoczął się romans Anthony’ego i Jennifer. Dzięki temu można mocniej wczuć się w opowieść i lepiej poznać bohaterów, ich uczucia i problemy. Uwidacznia to też zmiany, które nastąpiły w ciągu tych lat. Obraz staje się wielowymiarowy i pełny.

Muszę przyznać, że z początku trudno mi było wczuć się w opowieść. Może za sprawą Ellie, która nie do końca wzbudziła moją sympatię. Natomiast historia Jennifer i Anthony’ego zafascynowała także i mnie. Bardzo byłam ciekawa, co wydarzyło się dalej i czy ich uczucie przetrwało tak wiele zawirowań. Jennifer to postać, która od razu wzbudza sympatię, ale też pewien szacunek. Pewnie trochę dziwnie to zabrzmi, ponieważ wdała się w romans, ale to silna kobieta, walcząca o własne szczęście, ale równocześnie licząca się z uczuciami innych.  Jej wybory nie zawsze są właściwe, miota się pomiędzy tym, czego pragnie, a tym, co powinna zrobić. Polubiłam tę bohaterkę i trzymałam kciuki, by jej życie poukładało się pomyślnie. Tak samo było w przypadku Anthony’ego. Mieszane uczucia miałam natomiast w stosunku do Ellie i jej związku oraz podejścia do życia. Na szczęście stopniowo widać, jaka zmiana w niej zachodzi i jak wiele korzyści może przynieść zmiana nastawienia do życia i wzmocnienie poczucia własnej wartości. W pamięci też pozostaje krótka, ale mocna rola Jessiki. Jej postawa i słowa wzbudzają podziw.

„Ostatni list do kochanka” to opowieść, która pozostaje w pamięci, refleksyjna, życiowa i zniewalająca. Wzbudza ciekawość i przypomina o tym, że warto zawalczyć o własne szczęście, mimo przeciwności i opinii otoczenia. Życie jest zbyt krótkie, by ściśle trzymać się wytyczonych granic, czasem warto je przekraczać, by być szczęśliwym. Trzeba tylko znaleźć w sobie nieco odwagi i z nadzieją spojrzeć w przyszłość.

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

"Kości proroka" Ałbena Grabowska

Tytuł: Kości proroka
Autor: Ałbena Grabowska
Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 560

Teatr antyczny w Płowdiwie to miejsce przyciągające turystów. Tym razem zrobiło się o nim głośno z powodu śledztwa dotyczącego okrutnego morderstwa polskiego posła. Tors mężczyzny został przykuty do krzyża i namalowano na nim niezrozumiałe znaki. Głowę zaś postawiono na tacy obok. To makabryczny widok. Sprawę prowadzi Dimityr, młody policjant zarządzający kilkuosobowym zespołem. Do konsultacji zaprasza koleżankę z dawnych lat mieszkającą w Polsce. Wspólnie odkrywają wiele śladów i tajemnic, które sięgają zamierzchłych czasów. Jedną z nich osnute jest niezwykłe znalezisko archeologiczne. Kto zamordował polskiego posła? Dlaczego na jego ciele namalowano znaki? Co one oznaczają?

Ałbena Grabowska – lekarz neurolog z wieloletnim stażem, drugim stopniem specjalizacji oraz doktoratem. Od dziesięciu lat pisarka książek dla dorosłych i dla dzieci. W jej dorobku literackim znajdują się między innymi takie powieści jak: „Tam, gdzie urodził się Orfeusz”, „Ostatnia chowa klucz”, saga „Stulecie Winnych”. Napisała również serię dla dzieci „Julek i Maja” oraz cykl dla dorosłych „Alicja w krainie czasów”.

Sam opis książki zapowiada ciekawą podróż usianą tajemnicami i sięgającą odległych czasów. Trzy główne wątki uzupełniają się wzajemnie, a każdy z nich ma równie duże znaczenie i pozwala lepiej zrozumieć motywy działania poszczególnych bohaterów. Pierwszy wątek to czasy obecnie i prowadzone śledztwo. Dzieje się w nim wiele, co rusz pojawiają się nowe poszlaki, osobliwe postacie, zagadki do rozwikłania. Wplecione są także historie niektórych bohaterów. Kolejny wątek rozgrywa się w Cesarstwie Bizantyjskim, gdzie czytelnik towarzyszy grupie bogomiłów zmierzających do Konstantynopola ze Świętą Księgą. Ich wędrówka narażona jest na wiele niebezpieczeństw i na ich drodze pojawia się też trochę pokus. Czy wykonają zadanie, czy ulegną? Trzeci wątek sięga aż pierwszego wieku i czasu apostołów. Nauczyciel wyrusza z nimi do Jerozolimy. Z pozoru te trzy główne wątki nie są powiązane, poznajemy je naprzemiennie. Jednak wraz z kolejnymi stronami wszystko wskakuje na swoje miejsce jak w skomplikowanej układance, splata się, wyjaśnia, tworząc pełen obraz. 

Poza ciekawą fabułą na uwagę zasługuje także warstwa psychologiczna. Pisarka w interesujący sposób splata historie bohaterów, nawet tych drugoplanowych.  Możemy poznać ich rozterki, słabości i chwile triumfu, cechy charakteru i pragnienia. Taki sposób przedstawienia ludzkich historii, życiowy i wyrazisty, mocniej oddziałuje na wyobraźnię i przybliża bohaterów, których w tej powieści jest całkiem sporo. To z ich losów jest ona utkana. Na dłużej zagoszczą w mojej pamięci: inteligentny i pracowity Cyryl, kronikarz Ariel, piękne Wirginija, Danaila i Alissa, tajemniczy i osobliwy Wanczo, trudny do rozszyfrowania Cwetan oraz oczywiście Dimityr i Margarita nazywana Gitką.

Akcja płynie bardzo szybko, czasem wręcz trudno nadążyć za kolejnymi wydarzeniami, które toczą się swoim tempem w różnych czasach i miejscach. Pisarka skrupulatnie i plastycznie przedstawiła każde wydarzenie i pomimo tak dużej różnicy lat pomiędzy głównymi wątkami nie czuje się żadnej sztuczności. Czułam się tak, jakbym była świadkiem tych wydarzeń z ciekawością i niepokojem obserwując ich dalszy rozwój. Muszę też przyznać, że niemal do końca nie rozwiązałam zagadki. Wynik śledztwa i przede wszystkim motywy działania mordercy pozostawały dla mnie przez długi czas osnute mgłą, niejasne.

„Kości proroka” to świetnie napisana, wielowątkowa powieść, w której nie brak tajemnic, mroku, intryg i wyrazistych postaci. Pisarka miała ciekawy pomysł na fabułę i w przemyślany sposób go zrealizowała. Książka ponadto ma rozbudowaną, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, warstwę psychologiczną, dzięki czemu dobrze odbiera się emocje, pragnienia i motywy działania bohaterów. Zachęcam do tej niezwykłej podróży sięgającej zamierzchłych czasów, intrygującej i niepokojącej zarazem, która Was zaskoczy i nie pozwoli o sobie zapomnieć przez długi czas.

czwartek, 8 lutego 2018

"Apartament w Paryżu" Michelle Gable

Tytuł: Apartament w Paryżu
Autor: Michelle Gable
Wydawnictwo: W.A.B
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 544

Zapomniany apartament w Paryżu, wypełniony po brzegi pięknymi, oryginalnymi i wartościowymi przedmiotami to marzenie niejednej osoby zajmującej się wyceną mebli. Kto w nim mieszkał i jaka historia się za tym kryje? Dlaczego do mieszkania nikt nie zaglądał przez 70 lat? Tego stara się dowiedzieć April pracująca dla domu aukcyjnego Sotheby’s. Wyjazd do Paryża jest dla niej odskocznią od codziennych problemów i daje jej czas na zastanowienie się nad własnym życiem osobistym. Równocześnie historia apartamentu    rozbudza wyobraźnię, intryguje, dostarcza wielu wrażeń, ale także przywołuje głęboko skrywane i bolesne wspomnienia. Losy dwóch kobiet z różnych czasów splatają się w barwną opowieść. Kobiet, których nie łączą żadne więzy krwi, a jednak w pewien sposób stają się sobie bliskie, gdyż łączą je wspólne pragnienia: szczęścia i miłości.

„Odchylona na fiołkowej kozetce, kobieta odwraca głowę od portrecisty. Włosy ma brązowe, spięte niedbale z tyłu, niezbyt wysoko. Ubrana jest w różową zwiewną suknię, która opływa jej nogi niczym syreni ogon. Pomimo wspaniałości stroju biżuterię ma niewyszukaną, prostą i skromną, a jej twarz, nieskażona makijażem, olśniewa najczystszym pięknem.” str. 23-24

Michelle Gable – pisarka mieszkająca w Kalifornii. Przez dwadzieścia lat pracowała w finansach i pod koniec tego okresu napisała swoją pierwszą książkę. „Apartament w Paryżu” to jej debiut literacki. Powieść ukazała się w 2014 roku, a dwa lata po niej została wydana kolejna książka autorki „Do zobaczenia w Paryżu”.

Prosta, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, okładka dobrze pasuje do tej książki, której akcja rozgrywa się głównie w Paryżu kojarzonym z elegancją, klimatem, nonszalancją. Treść powieści to pełna paleta barw życia, intensywna, intrygująca, emocjonująca, niestroniąca od kontrastów i mocniejszych akcentów. Nie spodziewałam się, że ta książka wywrze na mnie aż takie wrażenie. Jej lektura to czysta przyjemność. Takie debiuty literackie lubię, chociaż autorka postawiła sobie wysoko poprzeczkę, więc tym bardziej ciekawa jestem kolejnej jej powieści.

Od samego początku, momentalnie wsiąka się w opowieść. Apartament przy placu Pigalle skrywa wiele tajemnic, a każdy z przedmiotów w nim się znajdujących to skrawek historii nieznanej, intrygującej kobiety, która w nim kiedyś mieszkała. To miejsce jest niczym kopalnia skarbów z czasów belle epoque. Siedem pomieszczeń, a w każdym coś innego, pięknego i cennego. Dla domu aukcyjnego to prawdziwa gratka. W tym wypadku jednak zwykła wycena to za mało. April postanawia odtworzyć życie mieszkanki tego miejsca i poznać jej tajemnice, z pozoru kierując się względami zawodowymi. Historia, którą powoli odkrywa zmienia też ją samą, jej podejście, spojrzenie na bieżące problemy, dążenie do szczęścia. Nowy York, który April zostawiła za sobą wydaje się odległy, mniej istotny, mniej bolesny. Paryż zaś daje szansę na coś nowego, chwilę wytchnienia, wolność, poznanie siebie na nowo. Historia nieznanej kobiety wnika głęboko w jej serce, nie pozwala o sobie zapomnieć, wzbudza emocje i intryguje. Rozszyfrowanie tej tajemnicy staje się jej celem. April chce upamiętnić historię kobiety, która kochała, nienawidziła, walczyła o szczęście. Czy uda się poznać jej losy i odkryć w pełni tajemnice apartamentu przy placu Pigalle?

Książka wzbudza wiele pozytywnych emocji. Do samego końca nie wiadomo, co z tego wszystkiego wyniknie. Samo poznawanie kolejnych wydarzeń intryguje i sprawia, że trudno oderwać się od lektury. W tej powieści nie ma postaci jednowymiarowych, nie ma też prostych odpowiedzi. Każdy z bohaterów ma swoje słabości, problemy, pragnienia, podejmuje trudne decyzje, zmienia się. Wszystko to daje do myślenia i sprawia, że chce się więcej.

Celowo nie opisuję postaci i nie wspominam o pewnych aspektach powieści, gdyż jej odkrywanie stanowi prawdziwą przyjemność i nie chciałabym jej popsuć. Tajemnicza kobieta w różowej sukni to główny i świetnie nakreślony wątek powieści, którą czyta się jednym tchem. Zupełnie nie czuć, że jest to debiut literacki. 

„Apartament w Paryżu” to zaskakująca powieść, do której Was zachęcam, gdyż jej lektura jest niczym emocjonująca podróż w przeszłość. Do Paryża z czasów pięknych sukni, balów, szyku, przepychu. W tej powieści nieco zaciera się granica między przeszłością i teraźniejszością. Splatają się losy dwóch, zupełnie obcych kobiet. Książka pozostaje w pamięci i zachęca do sięgnięcia po kolejną powieść pisarki.