poniedziałek, 8 lipca 2019

"Syn wiedźmy" Kelly Barnhill

Tytuł: Syn wiedźmy
Autor: Kelly Barnhill
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 392

Magia może przybierać wiele barw, tych jasnych, jak i ciemnych w zależności od tego, w czyje ręce trafi. W pewnej wiosce mieszka Siostra Wiedźma, której zadaniem jest ochrona magii. Niestety w skutek niefortunnego splotu wydarzeń magia trafia do jej syna Neda, który musi uciekać przed bandą złodziei. Na jego drodze staje Aine, córka króla Zbójców. Nic o sobie nie wiedzą, pochodzą niemal z dwóch różnych światów a jednak los niczym złośliwy chochlik splata ich historie i rzuca pod nogi wiele kłód. By ocalić to, co dla nich drogie będą musieli sobie zaufać. Czy to możliwe? Skąd pochodzi magia? Czy to przypadek, że się spotkali?

Miałam przyjemność poznać poprzednią książkę autorki, czyli „Dziewczynkę, która wypiła księżyc”. Okazała się to interesująca i nietuzinkowa lektura, która mimo lekkiej formy skłania też do przemyśleń. Wiedziałam, że gdy ukaże się kolejna powieść pisarki to również będę chciała ją przeczytać. Nie zawiodłam się, gdyż jest podobna pod względem poziomu i klimatu, chociaż wciąga czytelnika do zupełnie innego świata, w którym być może pewne elementy są zbliżone, ale sama opowieść inna, też ciekawa i dająca do myślenia.

Autorka zaprasza do świata, w którym tak jak w życiu bywają różni ludzie, jedni pomocni i przyjacielscy, inni złośliwi, zachłanni i zawistni. Dwa królestwa, w których w różny sposób sprawowane są rządy i które niewiele wiedzą o sobie nawzajem, a pomiędzy nimi las, gęsty, zwodniczy, pełen pułapek i niebezpieczeństw. To tylko zarys mapy, gdyż każdy z tych elementów jest pełen niespodzianek. Całość splata magia, silna, mącąca zmysły, którą wielu chce posiadać by zdobyć władzę i czerpać z niej korzyści. Skąd właściwie wzięła się magia i w jaki sposób trafiła do Neda? Na to pytanie i wiele innych odpowiada autorka na kartach książki, którą czyta się jednym tchem.

Polubiłam Aine, jej siłę i wrażliwość jednocześnie. To zaradna dziewczyna, która mimo młodego wieku wykazuje się odpowiedzialnością i inteligencją. Wyróżnia się na tle pozostałych bohaterów. Trochę mniej sympatii wzbudza Ned, chociaż też jest ciekawą postacią i z zainteresowaniem obserwuje się zmiany, jakie w nim zachodzą. Dobrym pomysłem jest też wplecenie w fabułę wątku związanego z postacią zwierzęcą, której rola jest także ważna a równocześnie wzbudza wiele emocji. Nie będę na ten temat więcej pisała, by nie zdradzić zbyt wiele. Jest jeszcze pewna zadziorna królowa, która sporo namiesza.

Losy bohaterów śledzi się z uwagą, co rusz odkrywając coś nowego. Język jest obrazowy, styl pisarski swobodny a akcja płynie w dobrym tempie do przodu.

„Syn wiedźmy” to powieść, w której splatają się losy Aine i Neda, tak jak przeplata się magia z codziennością. Lekko poprowadzona, nietuzinkowa i klimatyczna. Główni bohaterowie zapisują się w pamięci, a droga, którą muszą przemierzyć jest pełna przygód i niebezpieczeństw. Powieść miejscami porusza, innym razem wzbudza uśmiech, czy skłania do refleksji, w każdym razie na nudę nie można narzekać. Polecam zarówno młodszym czytelnikom, do których jest skierowana, ale także starszym, gdyż też odnajdą coś w niej dla siebie.

poniedziałek, 1 lipca 2019

"Kolory pawich piór" Jojo Moyes

Tytuł: Kolory pawich piór
Autor: Jojo Moyes
Wydawnictwo: Znak literanova
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 528
Data premiery: 3.07.2019

Życie to w pewnym sensie pogoń za szczęściem, które w zależności od szukającego przybiera różną formę. Szukają go wszyscy, lecz nie każdy je odnajduje a sama droga do szczęścia może przynieść wiele bólu i chwil zwątpienia. Athene to niespokojna dusza. Ma kochającego męża i zamożną rodzinę, lecz to jej nie wystarcza. Wciąż czegoś jej brakuje, wywołuje kolejne skandale. Ostatni to ucieczka od męża z innym mężczyzną. Dlaczego? Jak to się zakończyło? O tym nikt z rodzony nie chce mówić. Wiele lat później z rodzinnym sekretem musi zmierzyć się Suzanna Peacock, równie zagubiona, chociaż pozornie pewna siebie i mało przystępna. Czy Suzanna odnajdzie drogę do szczęścia i co ono dla niej oznacza?

Dwukrotnie już spotkałam się z twórczością Jojo Moyes i obie powieści („Ostatni list od kochanka” oraz „Srebrna Zatoka”) wywarły na mnie pozytywne wrażenie za sprawą emocji i magii codzienności, którą rozsiewają. Można by więc stwierdzić, że wiedziałam czego się spodziewać sięgając po kolejną powieść tej pisarki. Po części tak z pewnością było, lecz nie do końca. Czy książka okazała się równie dobra, jak poprzednie?

Twórczość pisarki zawsze będzie mi się kojarzyła z emocjami i dobrze nakreśloną warstwą psychologiczną, dzięki czemu czuje się więź z fikcyjnymi bohaterami. Czasem zastanawiam się, czy to tylko wyobraźnia autorki, czy też czerpie ona inspiracje z historii poznawanych ludzi. W jej książkach można odnaleźć wiele życiowych wydarzeń i problemów, z którymi wiele osób na co dzień musi się mierzyć. Tym razem też ich nie zabrakło, chociaż odczułam też pewien niedosyt podczas lektury. Być może za sprawą mniejszego nacisku na przedstawienie wydarzeń rozgrywających się w przeszłości, a związanych z Athene i Vivi. Moim zdaniem niektóre fragmenty zostały potraktowane trochę zbyt powierzchownie. Natomiast czasy współczesne, czyli los Suzanny to już zupełnie co innego. Dobrze odbiera się jej emocje, rozterki. Postać jest wyrazista, przedstawiona w chwilach radości i smutku. Wciąż szuka swojego miejsca. Czy będzie miała odwagę, by o nie zawalczyć?

W moich myślach na długo pozostanie postać Jessie, której żywiołowość, pozytywna energia i poruszający los odcisnęły piętno na każdym, kogo spotkała. Zazwyczaj uśmiechnięta, chętna do pomocy, pogodzona z losem, z głową pełną pomysłów i równocześnie dużym bagażem doświadczeń. Pojawia się jak promyk słońca tam, gdzie można porozmawiać i wesprzeć inną osobę. Na uwagę zasługuje też Vivi i jej postawa. Nie każdy zdobyłby się na takie działanie. Bohaterów jest znacznie więcej, lecz to kobiety wiodą prym w tej opowieści i głównie o nich ona jest a ich historie poruszają, wzbudzają podziw, ale też niezrozumienie, brak akceptacji i niechęć. W końcu niezależnie od czasów, w których rozgrywają się wydarzenia ludzie wciąż poszukują szczęścia, czasem nie bacząc na konsekwencje swoich czynów i uczucia innych.

W tej powieści, tak jak i w poprzednich książkach autorki, można znaleźć pełen wachlarz życiowych problemów, codziennych smutków i radości, jak też ludzkich dramatów. Nie ma łatwych wyborów, nic nie jest czarno białe. Autorka poruszyła też tradycyjnie wiele ważnych, chociaż też trudnych tematów.

„Posłuchaj, znam go, on nie jest taki. Czuje się zagrożony, ponieważ dalej się kształcę, myśli, że kiedyś każę mu się przez to zmywać. Poza tym jest też to miejsce, również coś nowego. Wiem, że sama nie ułatwiam mu sprawy….” str. 220

„Kolory pawich piór” to wielowątkowa, oryginalna i pełna emocji lektura, która pozostawia co prawda pewien niedosyt ze względu na mniej rozwinięte niektóre wątki, ale też przyciąga i zaciekawia. Warto dać jej szansę, by poznać Suzannę i jej historię oraz zajrzeć do jej barwnego sklepu Pawi Zakątek, w którym za ladą można spotkać uśmiechniętą Jessie. Książka porusza i otwiera oczy na wiele problemów oraz ukazuje, że niezależnie od wieku warto wykazać się odwagą, by zacząć prawdziwie żyć.

piątek, 28 czerwca 2019

"Hanka. Pierwsza powieść o Ordonównie" Katarzyna Droga

Tytuł: Hanka. Pierwsza powieść o Ordonównie
Autor: Katarzyna Droga
Wydawnictwo: Znak literanova
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 356

Pierwsze wyjście na scenę wiąże się z ogromną tremą. Może okazać się motywujące, ale też zupełnie zniechęcić. Jej pierwszy występ okazał się całkowitą klapą. Przestraszona, bez doświadczenia i dobrego przygotowania wyszła na scenę pełna nadziei, a zeszła z niej ze łzami w oczach. Muzyka ją ogłuszyła, głos zamarł. Widziała drwiące uśmiechy, słyszała gwizdy. To jednak jej nie pokonało. Chciała śpiewać, chciała mieć solówki a nie tracić wzrok przy maszynie do szycia jak jej matka. Chciała od życia czegoś więcej, czerpać z niego garściami. Postanowiła przekonać wszystkich, że się mylą, że stać ją na więcej i może osiągnąć sukces. Długo nie trzeba było na to czekać. Po upływie dziesięciu lat mówili o niej wszyscy. Stanowiła wzór dla kobiet, a mężczyźni wodzili za nią wzrokiem. Jak wyglądała jej droga od porażki do sukcesu?

O Hance Ordonównie niewiele wiedziałam przed przeczytaniem tej książki, a że chętnie poznaję biografie, to z ciekawością rozpoczęłam lekturę. Okazała się ona emocjonująca i inspirująca za sprawą losów słynnej piosenkarki i aktorki. Jej historie porusza i uświadamia jak ważne jest podążanie za głosem własnego serca.
„To był jej żywioł, tego chciała. Kochała scenę i oklaski, chociaż wiedziała, że musi być bardzo ostrożna w tym świecie, w którym kobiety były równie bezwzględne, jak piękne i trzeba umieć przeżyć wśród krokodyli. Uczyła się dbać o swoje interesy.”  str. 140

Hanka Ordonówna, z domu Pietruszyńska urodziła się w rodzinie mało zamożnej. Patrzyła jak jej mama traci wzrok nad maszyną do szycia i rodziło się w niej pragnienie zmiany, życia tu i teraz bez zbędnego zamartwiania się o jutro. Patrząc na początki jej kariery aż trudno uwierzyć, że tak wszystko dalej się potoczyło. Trudno powiedzieć, czy to tylko za sprawą jej determinacji, może także szczęścia i ludzi, których spotykała na swej drodze. Ludzi pomocnych, ale też zdradliwych i zawistnych. Każdy sukces, nawet ten najmniejszy, każda też porażka kształtowały jej charakter. Jej ścieżka nie była usłana różami i nawet, gdy odniosła sukces nadeszły lata wojny, które także mocno ją doświadczyły. Jej historia warta jest poznania i zapamiętania, gdyż ukazuje kobietę silną i odważną, ale równocześnie wrażliwą i uczuciową. Pokazuje, jak bardzo można odmienić swoje życie, niekoniecznie poprzez koneksje, ale poprzez ciężką pracę i determinację.
„Zbyt dobrze pamiętała dzieciństwo na Żelaznej, bladą cerę matki i jedyny w ciągu dnia posiłek w szkole baletowej. Kto raz głodował naprawdę, nigdy tego nie zapomni.” str. 195

Autorka świetnie przedstawiła główną bohaterkę. Odnosi się wrażenie jakby to była bliska osoba, której los nie jest czytelnikowi obojętny. Z tego też powodu z dużym zainteresowaniem uczestniczy się w kolejnych wydarzeniach, które dostarczają sporo emocji. Jednocześnie można na stronach powieści spotkać inne znane osoby, które stanowiły grono bliskich, czy też znajomych Hanny Ordonówny. Wśród nich jest hrabia Michał Tyszkiewicz, Julian Tuwim z żoną, dyrektor Boczkowski zwany Fają, Bodo, Zula Pogorzelska, czy zapadająca w pamięci Bajkosia.

Na uwagę zasługuje też tło, czyli tak ceniona przez piosenkarkę Warszawa, za którą tęskniła będąc gdzieś dalej. Miasto tętniące życiem, piosenką, kabaretem, zabawą. Ciekawie się je obserwuje i śledzi zmiany wówczas zachodzące. Tak jakby było się tam i przechodziło jego ulicami chociażby do sławnego „Qui Pro Quo”, w którym za chwilę wystąpi oczekiwana Ordonka.

„Hanka. Pierwsza powieść o Ordonównie” to zaskakująco emocjonująca książka ukazująca skrawek życia słynnej piosenkarki i aktorki oraz Warszawę lat dwudziestych, w których rozkwitały kabarety i ceniono dobrą piosenkę. Życiowa, inspirująca i zapadająca w pamięci. Otula pozytywną energią i jednocześnie pozwala poznać historię kobiety odważnej, podążającej za marzeniami, ale też porywami serca. Zachęcam do lektury.

poniedziałek, 10 czerwca 2019

"Bohater Krainy Króla Kruków" Aneta Cierechowicz

Tytuł: Bohater Krainy Króla Kruków
Autor: Aneta Cierechowicz
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 524

Świat mieni się milionem barw, pulsuje emocjami o różnych odcieniach. Każdy zakątek jest inny, wart odwiedzenia i poznania.  Każdy z osobna i wszystkie razem sprawiają, że świat jest tak ciekawy i że wciąż skrywa wiele tajemnic do odkrycia, zmienia się, zaskakuje, daje wiele możliwości. Wyobraźcie sobie jednak, że wszystko zaczyna blaknąć, emocje tracą natężenie, słońce zasłaniają chmury, zaczyna przeważać szarość zarówno w otoczeniu jak i zachowaniach mieszkańców. Rozprzestrzenia się aura smutku i zniechęcenia, uczucia się wypalają, pamięć zaciera. Jak można temu zaradzić? Skąd taka zmiana? Czy znajdzie się ktoś, kto zatrzyma ten proces? Świat czeka na bohatera, który być może będzie musiał wiele poświęcić, by go ocalić. Kto nim będzie?

Ostatnio uświadomiłam sobie, że rzadziej sięgam po fantastykę. Zaczęło mi jej brakować i to między innymi skłoniło mnie do przeczytania tej książki, która już jakiś czas czekała na półce. Czy to był dobry wybór? Z całą pewnością tak. Co prawda jest to powieść skierowana do młodzieży, lecz wielowymiarowy świat wykreowany przez autorkę oraz różnorodna plejada postaci przyciągają uwagę i działają na wyobraźnię.

Główny bohater Mateusz to typowy nastolatek, nieco zbuntowany, który dawno już nie wierzy w bajki i dobre zakończenia, o czym często przypomina młodszemu bratu. Niespodziewanie na jego drodze pojawia się wszystko to, w co wątpił. Jak to możliwe? Czy to tylko jakiś zły sen? Okazuje się, że nie a on zostaje rzucony na głęboką wodę i musi zmierzyć się z wieloma przeciwnościami losu. Co prawda przy jego negatywnym nastawieniu osiągnięcie zwycięstwa może okazać się niemożliwe, a tym bardziej uratowanie świata. Nie wierzy, że jest Bohaterem i może tym razem ma rację. W końcu wiara we własne możliwości to połowa sukcesu. W tym przypadku duże znaczenie może mieć też szczęście, ale jak na razie i jednego i drugiego brak.

„- To o tobie – wyjaśniła kobieta. – Przyszedłeś z innego świata. Świata, który wybrał inną drogę. Drogę ku zapomnieniu i nicości. Bo kto nie pamięta, skąd przychodzi, nigdzie nie dojdzie.” str. 57

Pozostali bohaterowie także zwracają uwagę. Każda z postaci jest inna, chociaż nie wszystkie poznaje się równie dobrze. Jest ironiczny i zrezygnowany Mężydar, jest energiczny i uśmiechnięty Koradębu, jest pomocna skrzatka powietrzna Muśnięcie Lazuru.. Jest też znacznie więcej ciekawych postaci, które uczestniczą w wydarzeniach i mają wpływ na ich rozwój. Z zainteresowaniem się ich poznaje i śledzi losy, które splatają się w tej opowieści. Jak to też zazwyczaj bywa na plan pierwszy wysuwają się różne emocje i problemy do rozwiązania. Przyjaźń, zalążki miłości, ból po stracie kogoś bliskiego, okrucieństwo, brak zrozumienia, rezygnacja, odwaga i poświęcenie. To kolaż, który obserwuje się z zaangażowaniem. Nie zabrakło momentów zaskakujących i poruszających.

„Bo zła nie można uniknąć. Jest wpisane w istnienie świata. Bez zła nie byłoby dobra… I właśnie coś takiego się nam przydarza.” str. 189

Jestem pod wrażeniem świata wykreowanego przez autorkę. Jest barwny i rozległy, chociaż teraz pogrąża się w szarości, ale wręcz chciałoby się przemierzyć go samemu. Za każdym zakrętem czai się coś nowego. Obok rzeczywistości, którą znamy, jest wiele innych, które chętnie się odkrywa. Czai się też mrok, którego cienka nić wkradła się do świata Mateusza i rozprzestrzenia się dosyć szybko. Gdzie jest jej początek? Tego właśnie musi dowiedzieć się Bohater, tylko najpierw trzeba znaleźć kogoś chętnego.

„Bohater Krainy Króla Kruków” to powieść intrygująca i wielowymiarowa. Przyciąga, uchyla drzwi do innych krain, zaskakuje i porusza. Akcja płynnie sunie do przodu, a fabuła usiana jest wieloma niespodziankami. Jeśli chętnie sięgacie po lżejszą fantastykę i nie przeszkadza Wam młody wiek głównego bohatera to zachęcam Was do przeczytania tej książki, w której to możecie wyruszyć na pełną przygód i niebezpieczeństw wyprawę. Żal tylko, że tak szybko się kończy, ale może kiedyś autorka pomyśli o ciągu dalszym.

czwartek, 30 maja 2019

"I co o mnie powiesz?" Holly Bourne

Tytuł: I co o mnie powiesz?
Autor: Holly Bourne
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 362

Gdy przekroczy się trzydzieści lat człowiek zaczyna się zastanawiać nad upływem czasu i kierunkiem, w którym się podąża. Znajomi pobierają się, mają dzieci, budują domy, dążą do stabilizacji zawodowej. A co jeśli ty tego nie masz? Czy możesz mieć inne marzenia? Tori napisała książkę, która zainspirowała wiele kobiet i dała im siłę do dążenia do szczęścia, bez względu na oczekiwania i naciski innych. Sama jest tego najlepszym przykładem i to na własnych doświadczeniach oparła rady w niej zawarte. Jest od kilku lat w szczęśliwym związku, osiągnęła sukces zawodowy, robi to, co lubi. Tylko dlaczego tak często czuje się samotna? Dlaczego w głębi serca nie czuje się szczęśliwa, chociaż do wszystkich wokół uśmiecha się szeroko?  Coś tu nie gra. Do tej pory w jej przekonaniach utwierdzała ją przyjaciółka Dee, ale gdy i ona się zakochuje i wpada w życiowy wir, Tori zaczyna dokładniej przyglądać się swojemu życiu. Czy zaryzykuje i wykaże się odwagą by coś zmienić, czy pozostanie w strefie komfortu?

Holly Bourne – dziennikarka, autorka między innymi książki „Jestem już normalna”, nominowana do YA Book Prize. 

Z początku myślałam, że to książka nie do końca dla mnie, może za sprawą jej nieco innej konstrukcji, w której treść przeplatana jest wycinkami wpisów z mediów społecznościowych, czy smsów. Nieco później zupełnie zapomniałam o początkowym nastawieniu, gdyż opowieść jest zabawna a równocześnie ukazuje, jak trudno w dzisiejszych czasach młodej kobiecie się odnaleźć. Porusza wiele aktualnych i ważnych tematów, a jej forma doskonale do tego pasuje.

„Morze polubień i niekończące się komentarze osób potwierdzających słuszność społecznie akceptowanych decyzji, gdy się je podejmuje w wieku uznanym przez społeczeństwo za właściwy. Tak trzymaj! Gratulacje! Tak trzymaj – znalazłeś odpowiednią osobę, zrobiłeś zaręczynową sesję zdjęciową, kupujesz mieszkanie i masz dziecko. Dobra robota. Tak właśnie powinno się robić.” str. 25-26

Tori, a właściwie Victoria, to kobieta nowoczesna, spełniona, która po pewnych zawirowaniach i chwilach zwątpienia osiągnęła sukces. Jest w stałym związku z mężczyzną ze skały, ma w planach kolejną książkę. Tak to z boku wygląda i tak o swoim życiu stara się myśleć. Jak wiadomo jednak życie to nie bajka i nawet gdybyśmy bardzo chcieli w to wierzyć, to rzeczywistość może szybko sprowadzić nas na ziemię. Autorka dobrze oddała uczucia Tori, jej frustrację, próbę patrzenia tylko na dobre strony, brak pewności siebie mimo osiąganych sukcesów. Może czasem w sposób lekko przejaskrawiony, ale wyraźnie ukazuje wydarzenia, które zamiast szczęścia wywołują przygnębienie. Dobrym przykładem jest zachowanie partnera głównej bohaterki, czy też przyjęcie baby shower dla jej przyjaciółki. Presja, jaką w takich momentach czuje Tori, spojrzenia kobiet spodziewających się, czy już mających dzieci zderzają się z jej pragnieniami, a równocześnie próbom sprostowania oczekiwaniom innych.  Dobrze odbiera się emocje płynące z lektury i kibicuje Tori, by odnalazła siłę do walki o własne szczęście. Czasem warto przerwać błędne koło, w którym człowiek czuje się przytłoczony. Czy w przypadku Tori tak się stanie?

Wspomniałam wcześniej o nieco innej konstrukcji książki, ale dobrze spaja ona treść i wpisuje się w aktualną rzeczywistość. Książka podzielona jest też na działy od jednego do dziewięciu miesięcy, co też jest symboliczne. Język jest obrazowy, dialogi dobrze poprowadzone a w opowieści nie zabrakło też pazura. Jest ciekawie, emocjonująco i zabawnie. Nie brak momentów do przemyśleń i mocniejszych akcentów.

„I co o mnie powiesz?” to książka skrojona na miarę każdej kobiety, chociaż nie tylko. Porusza aktualne problemy, dobrze napisana, okraszona humorem. Główna bohaterka wzbudza sympatię i zrozumienie, dlatego też z uwagą śledzi się jej losy, poznając równocześnie jej partnera, rodzinę, przyjaciół i znajomych. Mam nadzieję, że autorka napisze kontynuację, pokazując skrawek życia Tori po czterdziestce. Jeśli tak będzie to chętnie ją przeczytam a już teraz zachęcam Was do poznania tej nietuzinkowej opowieści.

sobota, 18 maja 2019

"Morderstwo ma motyw" Francis Duncan

Źródło okładki: Zysk i S-ka
Tytuł: Morderstwo ma motyw
Autor: Francis Duncan
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 337
Data premiery: 21.05.2019

Wieczór był udany. Spędziłaś go ze znajomym i mimo, że nie ma powodów do niepokoju czujesz się nieswojo. Wracasz do domu dobrze znaną trasą, chociaż teraz odnosisz wrażenie jakby coś się zmieniło, jakby wszystko się zatrzymało w oczekiwaniu na to, co ma się wydarzyć. Pewnie to tylko wytwór twojej wyobraźni. Jeszcze tylko chwila i będziesz na miejscu. Nagle odwracasz się i paraliżuje cię strach. Nie ma już odwrotu i nie ma ucieczki.
Gdy Mordecai Tremaine odwiedza znajomych w Dalmering nie spodziewa się, że czeka go kolejna zagadka do rozwikłania. Znalezione zostały zwłoki młodej kobiety, jednej z organizatorek sztuki teatralnej „Morderstwo ma motyw”. Detektyw amator postanawia dowiedzieć się, kto jest mordercą i pomóc policji. Czy uda mu się odnaleźć sprawcę i motyw?

Moje pierwsze spotkanie z twórczością pisarza miało miejsce pod koniec zeszłego roku za sprawą powieści kryminalnej „Morderstwo na święta”. Wspomniana książka okazała się ciekawa, lecz pozostawiła pewien niedosyt. Nie do końca odbierałam emocje z niej płynące, chociaż skutecznie rekompensowała to sceneria, w której rozgrywały się wydarzenia oraz zagadka do rozwiązania. Atmosfera gęsta od podejrzeń i charakterystyczna grupa postaci. Jak wypadło drugie spotkanie z powieściami autora?

Zacznijmy od fabuły, która w głównej mierze oparta jest na prywatnym śledztwie prowadzonym przez detektywa amatora, podczas którego nie brak mylnych tropów i odkrywania różnych tajemnic. W związku z tym mocno rozbudowana jest warstwa psychologiczna, a co za tym idzie atmosfera jest naładowana podejrzeniami i rozsiewa klimat niepokoju. Spodoba się to osobom, które nie oczekują rwącej akcji, a raczej spodziewają się skomplikowanej zagadki do rozwikłania. Muszę przyznać, że ta książka znacznie mocniej przyciągnęła moją uwagę niż poprzednio przeczytana powieść autora.

„- Czai się tutaj jakieś zło – powiedział z takim zapamiętaniem, że aż głos mu zadrżał. – Na oko spokojna, śliczna i zwyczajna miejscowość, ale pod spodem wszystko jest zgniłe. Zgniłe, rozjątrzone i zepsute. Kryją się tutaj wszystkie cuchnące siły ciemności i zła.” str. 51

Główny bohater, czyli Mordecai Tremaine, to postać, którą wita się z sympatią. Cechy, które wcześniej mnie nieco irytowały takie jak wzmianki o jego niewinnym wyglądzie i bystrym umyśle, tym razem zupełnie mi nie przeszkadzały, a raczej traktowałam je z przymrużeniem oka i uśmiechem. Faktycznie można odnaleźć pewne podobieństwa do znanego detektywa Poirot. Autor w ciekawy sposób wykreował także pozostałych bohaterów, którzy tworzą barwną grupę. W związku z tym, że skrywają różne sekreciki tworzy to aurę podejrzliwości i utrudnia odnalezienie sprawcy. Z zainteresowaniem odkrywa się kolejne elementy łamigłówki, które w końcowym etapie tworzą spójną całość.

Książka powstała w 1947 roku, więc nieco w innym stylu niż współczesne powieści tego gatunku. Nie przeszkadza to w jej odbiorze, a raczej bardziej intryguje. Styl jest lekki, zabarwiony ironią a język obrazowy. Powieść ma swój klimat.

„Morderstwo ma motyw” to ciekawie skonstruowana, wielowarstwowa powieść kryminalna z charakterystyczną plejadą postaci, na czele której stoi pewien detektyw amator o bystrym umyśle i sentymentalnym usposobieniu, który z pasją zabiera się za kolejne prywatne dochodzenie. Z uwagą śledzi się jego działania, próbując samodzielnie rozwiązać zagadkę, co nie jest sprawą prostą. Być może Wam się to uda, wystarczy spróbować, jeśli lubicie ten gatunek literacki.

wtorek, 7 maja 2019

"To nie ja, kochanie" Tillie Cole

Tytuł: To nie ja, kochanie
Autor: Tillie Cole
Seria: Kaci Hadesa (tom 1)
Wydawnictwo: Editio
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 376

Mówi się, że przeciwieństwa się przyciągają. Jak wiele w tym stwierdzeniu jest prawdy? Salome – piękna, przygaszona, żyjąca w odosobnieniu, jedna z Przeklętych i River, nazywany Milczącym Katem, pewny siebie, stojący na czele motocyklowego gangu a więc prowadzący życie na krawędzi. Połączyło ich jedno krótkie spotkanie, gdy ona załamana szukała ucieczki, a on chciał jej pomóc, zmagając się też ze swoją słabością. Mimo upływu lat i przebywania nadal w odrębnych światach nie potrafią o sobie zapomnieć. To krótkie spotkanie, które niespodziewanie wplotło się w ich historie pozostawiło ślad w ich sercach. Czy ich drogi się jeszcze połączą? Czy siła tego spotkania to tylko wymysł ich wyobraźni?

Tillie Cole – autorka pochodząca z Wielkiej Brytanii, której książki zyskały uznanie Amazon i USA Today. Ukończyła Uniwersytet Newcastle, a później przez dziesięć lat zwiedzała świat wraz z mężem, który zawodowo gra w rugby. Miłośniczka kawy i czekolady.

To moje pierwsze spotkanie z powieściami autorki, do których już od jakiegoś czasu się przymierzałam. Po książki z tego gatunku literackiego sięgam, lecz zazwyczaj z pewną obawą, gdyż czasem okazywały się dużym rozczarowaniem. W tym przypadku zainteresowała mnie historia Salome. Postanowiłam ją poznać. Czy słusznie?

„Nauki, które wpajano mi całe życie, uruchomiły alarm w mojej głowie. Zło czai się wszędzie. Zło cię dopadnie. Zło przesiąknie całą twą duszę.” str. 74

Autorka postawiła na dwa odrębne światy, dwie skrajności. Zderzenie się ich to prawdziwa emocjonalna petarda. Pierwsze spotkanie, od którego rozpoczyna się historia zaciekawia i pozostawia wiele pytań. Oboje są jeszcze dziećmi, chociaż każde z nich jest już mocno doświadczone przez los. Widząc się zapominają na chwilę o swoim życiu, czas na moment się zatrzymuje, ból i rozterki zanikają, serce bije szybciej. Szybko jednak wraca brutalna rzeczywistość, w której nie ma miejsca na słabości. Każde z nich musi być silne i żyć dalej dostosowując się do otoczenia. Ona z pozoru pogodzona z losem, on walczący z przeciwnościami i wciąż udowadniający swoją siłę. W dniu, gdy Salome ma zostać żoną proroka Dawida coś w niej pęka i ten moment może odmienić ich życie. Czy w dobrym kierunku?

W powieści wiele się dzieje, lecz nie jest to typowa romantyczna opowieść i nie każdemu się spodoba. Nie brak w niej kontrowersyjnych, mocnych scen, ostrego języka, okrucieństwa. Autorka, jak sama wspomina we wstępie książki, poruszyła tematy tabu, które wzbudzają skrajne emocje. Sięgając więc po tę serię należy brać to pod uwagę i dlatego też nie każdy się w niej odnajdzie. Z drugiej strony dobrze nakreśleni bohaterowie i ciekawość ich dalszych losów sprawiają, że trudno przerwać czytanie. Salome co prawda wzbudza czasem mniej pozytywne emocje, ale poznając stopniowo jej doświadczenia z przeszłości trudno się dziwić, że musi trochę czasu upłynąć, by odnalazła i poznała siebie.

„To nie ja, kochanie” to pierwszy tom mocnej, pełnej skrajnych emocji, ale też trudnych tematów serii. Szokuje, miejscami wzbudza niesmak, ale także dzięki lekkiemu stylowi przyciąga do opowieści i wzbudza ciekawość. To nie jest ciepła opowieść, więc z pewnością nie tego oczekujcie, ale też wiele w niej nadziei, zwrotów akcji i jest miejsce na miłość.