Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emocje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emocje. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 maja 2026

"Isola" Allegra Goodman

Tytuł: Isola
Autor: Allegra Goodman
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 520

Francja XIV wiek. Marguerite od najmłodszych lat mieszka w pięknym zamku, w malowniczym Périgord, który odziedziczyła. Nie poznała rodziców, opiekę nad nią i jej majątkiem sprawuje kuzyn Roberval, o którym opinia nie jest najlepsza. Uważany jest za awanturnika i człowieka, który miesza się w różne niepewne interesy. W taki też sposób roztrwania jej fortunę, a tym samym dziewczyna traci możliwość dobrego wyjścia za mąż i zabezpieczenia swojej przyszłości. To staje się dopiero początkiem jej walki o przetrwanie, gdyż to, co przygotował dla niej opiekun jest trudne do wyobrażenia i przerażające. Gdy Marguerite zakochuje się, jej kuzyn uznaje to za zdradę i porzuca ją na jednej z nieprzyjaznych pod względem klimatu wysp w drodze do Nowego Świata.  Czy uda się jej wytrwać?

Od razu po przeczytaniu opisu czułam, że to będzie niesamowita opowieść tym bardziej, że inspiracją dla niej była prawdziwa historia szlachcianki Marguerite de la Rocque de Roberval. Nie spodziewałam się jednak, że tak bardzo mnie pochłonie, wywołując wiele emocji i sprawiając, że pozostanie w mojej pamięci na długo. To jedna z takich książek, o których wręcz trudno będzie zapomnieć nie tylko ze względu na historię, którą przedstawia, ale też sposób jej zaprezentowania. Autorka sprawiła, że każda z przedstawianych postaci jest niemal realna, pełna życia. Przekaz tej książki wzmacnia także pierwszoosobowa narracja głównej bohaterki, czyli Marguerite. Poznajemy jej przemyślenia, odbieramy jej emocje, w których mimo trudności wciąż przebijają się wiara i nadzieje na lepsze jutro.

„Wszystko, co cenimy, ma swoją cenę.” str. 81

Marguerite poznajemy jako dziewczynkę, która wychowuje się w pięknym zamku otoczonym malowniczym terenem, którego jest właścicielką. Opiekuje się nią piastunka Damienne, która stara się też ją wielu rzeczy nauczyć. Dziewczynka jest ciekawa świata, wesoła i z początku niewielki ma kontakt ze swoim opiekunem. Jest zupełnie nieświadoma tego, w jak dużym jest niebezpieczeństwie się znajduje i jak burzliwa będzie jej przyszłość. Opowieść o dzieciństwie Marguerite wprowadza nas stopniowo w jej historię i krok po kroku buduje fundamenty pod wydarzenia, których doświadczy później. Pokazuje też kontrast pomiędzy tym co było przed osiągnięciem przez nią pełnoletności, a tym co za sprawą Robervala stało się później. Trudno wręcz wyobrazić sobie, w jakiej niepewności musiała żyć i jak dużą determinacją się wykazać, by bronić się przed okrucieństwem, ale też przeżyć w miejscu, do którego trafiła. Brak możliwości decydowania o sobie, pokora, ból, upokorzenie, miłość, strata bliskich, przyjaźń i nienawiść, ale też wiara i walka o przetrwanie – wszystko to przeplata się w tej zadziwiającej historii, która pokazuje okrucieństwo w pięknej scenerii. Wywołuje wachlarz emocji. Autorka z każdym kolejnym rozdziałem potęguje napięcie, a cała opowieść wzbudza zdziwienie, niedowierzenie i poczucie niesprawiedliwości.

Nie tylko główna bohaterka została tak wyraziście wykreowana. Grono bohaterów jest całkiem spore i dobrze wpisuje się w fabułę, która jest wielowymiarowa i dobrze poprowadzona. Na uwagę zasługują także jej piastunka Damienne prostolinijna, lojalna, pracowita, czy nauczycielka Madame D’Artois, małomówna z goszczącą na twarzy melancholią a jednak bez skrupułów, gdy chodzi o los jej i córki. Wyczuwa się też zło płynące od Robervala, który pod maską obojętności skrywa brutalność i okrucieństwo, ma zmienny charakter, jest nieobliczalny, nic nie umyka jego uwadze. Jest niczym czający się drapieżnik, który czeka tylko na moment aby dopaść ofiarę.

„Isola” to książka, która mocno działa na wyobraźnię i wzbudza wiele skrajnych emocji. To poruszająca, misternie ubrana w słowa opowieść o której nie sposób zapomnieć, gdyż pokazuje z jakimi trudnościami i okrucieństwem musiały się mierzyć kobiety, których los często nie zależał od nich samych. To w pewnym sensie także książka drogi, nie tylko tej fizycznej, ale także wewnętrznej przemiany. Z całego serca polecam Wam tę zadziwiającą, niepokojącą i poruszającą powieść.

niedziela, 16 listopada 2025

"Piekielne miejsce" Anna Wolf

Tytuł: Piekielne miejsce
Autor: Anna Wolf
Seria: Piekielna Dylogia (tom 2)
Wydawnictwo: Editio Red
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 248

Są takie chwile, że czujemy się na tyle przytłoczeni rzeczywistością, że najlepszą metodą wydaje się ucieczka i odcięcie od wszystkiego, co jest dla nas złe. Na takim życiowym zakręcie staje Samantha Baker. Jest silna, ale nie chce już współpracować z FBI, nie na wszystko niestety ma wpływ i uważa, że najlepszą drogą dla niej i jej siostry jest zmiana otoczenia. Nie mówiąc nikomu przenoszą się z Miami na Florydzie do malowniczego, spokojnego, a wręcz niejedna osoba określiłaby, że do miejsca na końcu świata, czyli do miasteczka w stanie Montana. Z początku wydaje się, że to słuszna decyzja, nikt ich tu nie zna, mogą zacząć od nowa. Tymczasem powoli zaczynają osaczać je niepokojące wydarzenia. Jakby tego było mało, zaczynają je szukać osoby z jej przeszłości. Jak widać od problemów nie da się tak łatwo uciec.

„Zapamiętaj, że tym światem rządzi kasa, która maskuje oblicze nieobliczalnych ludzi.” str. 186

Czy poznaliście już tę dylogię? A może macie ją w planach? Do tej książki przyciąga od pierwszego spojrzenia piękna okładka, chociaż w moim przypadku poza okładką była też chęć poznania twórczości pisarki, o której sporo słyszałam, czy też czytałam. Dawno temu poznałam tylko opowiadanie autorki w świątecznym klimacie. Mimo, że nie poznałam pierwszego tomu, do którego Was zachęcam, postanowiłam rozpocząć swoją przygodę z tą dylogią od tomu drugiego. Warto poznać je jednak we właściwej kolejności, aby mieć lepszy obraz całości. 

„Lubię pokonywać swoje słabości na arenie własnych ograniczeń.” str. 243

Od pierwszych stron dosyć szybko wsiąka się w opowieść za sprawą lekkiego stylu pisarskiego, ale też dosyć wartko płynącej akcji. Wokół Sammy sporo się dzieje i nawet jeśli to nie są od razu spektakularne wydarzenia, to jednak czuć kamyczek po kamyczku, że w każdej chwili może zejść lawina wydarzeń związanych z jej przeszłością. Kobieta stara się od niej oderwać i chronić swoją siostrę, lecz nawet gdy trafiają do miejsca, w którym mogłoby się wydawać, że nic się nie dzieje, wieje nudą i spokojnym życiem, nagle zaczynają się dziać podejrzane rzeczy.  Wierzyć się nie chce, że w takim miejscu robi się aż tak niebezpiecznie. Czyżby przeszłość dała o sobie znać?

Samantha jest bohaterką, której postępowanie nie raz było dla mnie zastanawiające i nieco irytujące. W sumie to samo mogłabym powiedzieć o Patricku. Dwoje dorosłych ludzi, którzy czasem nie potrafią zwyczajnie, szczerze ze sobą porozmawiać. O ile wówczas wszystko okazałoby się prostsze. Każde z nich chowa się jednak za swoją skorupą, przez co trudno się im porozumieć, okazać uczucia, czy po prostu sobie zaufać. Ma to swoje uzasadnienie, ale czasem patrząc z boku ma się ochotę nimi potrząsnąć, by otworzyli oczy i trochę serca dla siebie nawzajem. Czuć, że między nimi iskrzy, ciągnie ich do siebie, a jednocześnie nie potrafią sobie zaufać. Dobrze nakreślona jest ich relacja, wzbudza emocje. Narracja prowadzona jest z perspektywy różnych bohaterów, co jeszcze je podkreśla.

Dla mnie natomiast zakończenie okazało się za szybkie, nie wyjaśnia wszystkiego, pozostawia miejsce na domysły. W tym momencie pojawiają się dwa pytania. Czy będzie jeszcze powrót do bohaterów? Czy taki był zamysł pisarki, aby zadziałała nasza wyobraźnia?

„Wszystko z czasem ucieka albo marnieje. Tak jak usychające jesienią liście, których szelest, gdy zanurzałam w nich buty, zawsze lubiłam.” str. 247

„Piekielne miejsce” zabiera czytelnika w podróż do malowniczego, ale chłodnego i zaskakującego miasteczka w stanie Montana, które pokazuje swoje drugie oblicze. Z pozoru spokojne, nudne miejsce, w którym nic niepokojącego nie powinno się dziać staje się miejscem, w którym zaczyna się robić niebezpiecznie. Czy ucieczka przed przeszłością będzie dobrym wyjściem dla sióstr Baker? To drugi tom interesującej, miejscami pikantnej, ale też niepokojącej dylogii, który poznaje się z ciekawością i kończy się niezwykle szybko.

środa, 23 lipca 2025

"Nieczuły Casanova" L.J. Shen

Tytuł: Nieczuły Casanova
Seria: Cruel Castaways (tom 3)
Autor: L.J. Shen
Wydawnictwo: Luna
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 448

On, czyli Riggs Bates ma wszystko na wyciągnięcie ręki. Pieniądze dają mu władzę, ale nie dają szczęścia. Żyje więc tak, jakby ich nie miał, pracuje za dużo, podróżuje równie wiele, aby nie wiązać się za długo z żadnym miejscem, a tym bardziej z nikim i zmienia kobiety jak rękawiczki. Trwałby tak dalej w zawieszeniu, gdyby nie jedna niezręczna sytuacja, która na jego drodze stawia Daphne Markham, nowoczesną łowczynię posagów, której nadrzędnym celem jest wyrwanie się z biedy i otrzymanie wizy, by móc pozostać w Stanach. Ich niefortunne pierwsze spotkanie staje się początkiem swoistej gry, nie tylko słownej, a różnice na równi odrzucają, co przyciągają i wzbudzają ciekawość.

„Nasze doświadczenia nas kształtują, a ból określa na całe życie.”  str. 165

Mając jeszcze w pamięci poprzedni tom z ciekawością sięgnęłam po tę powieść, która jest zwieńczeniem trylogii. Wiadomo, że w takich przypadkach różnie bywa. Ostatni tom może być najsłabszy lub wprost przeciwnie, sprawić że trudno rozstać się z bohaterami. Tym razem to zdecydowanie ten drugi przypadek.

Pora na Riggsa Batesa, kolejnego z trójki przyjaciół. To o nim jest ta opowieść i o kobiecie, która niespodziewanie stanęła na jego drodze i zmieniła jej kierunek. Uznanie należy się autorce za styl pisarski, który sprawia, że zapomina się o upływającym czasie a lektura, która jest w sumie częściowo przewidywalna stanowi po prostu przyjemność i daje wytchnienie po ciężkim dniu. Sprawia to zwłaszcza świetna kreacja męskim postaci, bohaterów posiadających słabości, ale także na równi silnych, co wrażliwych, dających poczucie bezpieczeństwa, niepokornych, z charakterem, ale dla których najbliżsi są najważniejsi.

Przejdźmy do głównych bohaterów. Duffy to irytująca łowczyni posagów, mająca ściśle określony cel. Nie wzbudza sympatii na samym początku, jednak z biegiem kolejnych rozdziałów jest trochę lepiej. Poznaje się jej motywy działania, chociaż nie do końca wzbudza to zrozumienie. Kobieta zatraca się w tym, kim jest, daje się poniżać, dostosowuje się do innych nawet zmieniając swój akcent. Wszystko w jej zachowaniu jest wyuczone, poprawne, przez co sztuczne. Riggs to natomiast ten ty, który przyciąga uwagę samym wejściem do pokoju, jest wyluzowany, nie zależy mu na opinii innych. Dlaczego? Bo wszystko ma, może poza celem w życiu, a jak wiadomo poczucie celu w życiu jest bardzo istotne. Wyobraźcie sobie teraz tę dwójkę razem, niczym dwa przeciwne bieguny. On ją denerwuje, wywołuje wybuchy emocji, z którymi ona stara się walczyć. Ona go intryguje, jest niczym powiew świeżego powietrza, sprawia że coś się dzieje. Dużo satysfakcji daje mu igranie z nią, prowokowanie do tego, by wyszła ze swojej skorupy, którą pokazuje światu. Dlaczego on to robi?  Dla zabawy, satysfakcji, ponieważ zaczyna go to trochę fascynować. Co z tego wyniknie? Spotkali się przypadkiem, w mało komfortowej sytuacji, która dzień za dniem komplikuje się coraz bardziej. Dobrze obserwuje się ich potyczki słowne, śledzi rozwój wydarzeń i odbiera emocje obu stron. Oboje wiedzą, że to nie ma sensu, lecz ciągną tę grę dalej, gdyż pomimo tego, że nie chcą się do tego przyznać, coś ich do siebie przyciąga. Bohaterem tej opowieści po części jest także Charlie, który skrywa smutek, coś, co wydarzyło się w przeszłości, co naznaczyło jego życie. To taki typ bohatera, którego od razu można polubić. Jego historia, błędy które popełnił poruszają, dają do myślenia.

„Nieczuły Casanova” to poruszająca powieść i świetne zwieńczenie trylogii, które sprawia, że tym trudniej rozstać się z jej bohaterami. To taki typ książki, który daje wytchnienie po ciężkim dniu, wzbudza uśmiech, chociaż też wywołuje rumieńce. Na zachętę dodam jeszcze, że wiele wydarzeń daje do myślenia a autorka pod lżejszą otoczką porusza wiele ważnych, życiowych tematów.

środa, 2 kwietnia 2025

"Pokonany wróg" L.J. Shen

Tytuł: Pokonany wróg
Seria: Cruel Castaways (tom 2)
Autor: L.J. Shen
Wydawnictwo: Luna
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 400

Arsène Corbin lubi mieć wszystko pod kontrolą, wie czego chce i zdobywa to bez mrugnięcia okiem. Ma jasno sprecyzowany plan a kolejnym jego elementem jest ślub z Grace, która ma stanowić jego trofeum. Ich relacja jest burzliwa, lecz Arsène dawno wyzbył się emocji, które mogą tylko stanowić przeszkodę w zdobyciu celu. Gdy kobieta ginie w tajemniczych okolicznościach, jego plan rozsypuje się niczym domek z kart. Lecz gdy na jego drodze staje Winnifred  Ashcroft, która w tym samym wypadku straciła męża, mężczyzna postanawia wykorzystać wszelkie informacje by wyjaśnić okoliczności śmierci Grace. Pojawia się coraz więcej znaków zapytania i tajemnic, o których oboje nie mieli pojęcia. Nie pomaga niestety fakt, że bardzo działają sobie na nerwy. Łączy ich tylko poszukiwanie prawdy o swoich bliskich i dlatego postanawiają się wzajemnie znosić do zakończenia sprawy. Być może nie tylko to, tylko o tym jeszcze nie wiedzą.

„Nikt nie jest twój i do nikogo nie należysz. Wszyscy jesteśmy tylko pokonanymi wrogami próbującymi przetrwać w tym wszechświecie.” str. 13

Gdy przeczytałam opis fabuły, pomyślałam, że być może ta książka mnie zaskoczy. Pojawia się bowiem tajemnica do wyjaśnienia, więc nie jest to tylko romans, ale taki kolaż gatunków, który w rezultacie może okazać się intrygujący. Niestety nie zwróciłam uwagi na to, że zaczynam od drugiego tomu. Tę powieść można traktować jako oddzielną opowieść, ale myślę, że warto rozpocząć przygodę z tą serią od pierwszego tomu, którego tytuł to „Bezwzględny rywal”.

Opowieść rozpoczyna się z pazurem. Nie wiedząc jeszcze, co wydarzy się dalej, od pierwszych rozdziałów czuć pewne napięcie miedzy głównymi bohaterami. Gdy los ponownie krzyżuje ich ścieżki robi się coraz gorzej. Muszą jednak przezwyciężyć wzajemną niechęć, by dowiedzieć się więcej o swoich bliskich, gdyż każde z nich wie o pewnym elemencie układanki, które niczym puzzle układają się z czasem w jedną całość. Kreacje bohaterów są wyraziste, zarówno tych pierwszo jak i drugoplanowych. Być może nie wzbudzają sympatii, ale zainteresowanie już tak i myślę, że częściowo o to chodzi. Dzięki pierwszoosobowej narracji zarówno przez Arsèna jak i Winnifred można poznać ich lepiej i zrozumieć, czemu tak czasem irracjonalnie się zachowują. Obraz staje się pełniejszy. Dobrym zabiegiem jest też dodanie retrospekcji, która uzupełnia całość. Wiadomo, że pewne elementy fabuły są przewidywalne, ale jest też sporo niespodzianek, które sprawiają, że czyta się tę książkę niesamowicie szybko.

„Nie powinno cię obchodzić, co ktoś o tobie myśli. To nie służy nikomu. A w każdym razie opinia ludzi o tobie jest odzwierciedleniem ich samych. Nie ciebie.” str. 228

W powieści przeplata się wiele różnych, czasem skrajnych emocji, jest miłość, ale jest też obsesja, w cieniu skrywają się demony przeszłości, nie pozwalając o sobie zapomnieć i czekając na odpowiedni moment by przytłoczyć. Mocno oddziałują na czytelnika te wszystkie emocje i relacje, czasem zupełnie niezrozumiałe, toksyczne, wyniszczające. Nie zabrakło życiowych zakrętów. Autorka pokazuje też z jednej strony walkę o lepszą przyszłość, o własne marzenia, z drugiej natomiast jak łatwo się zagubić mając niemal wszystko. Dwoje głównych bohaterów, tak bardzo różnych łączy z pewnością to, że to dwie zagubione dusze poszukujące szczęścia, każde na swój własny sposób. Gdy tracą bliskie osoby w tajemniczych okolicznościach postanawiają połączyć siły, by dowiedzieć się, co tak naprawdę się wydarzyło. Czy wyniknie z tego coś dobrego? Czy warto w takiej sytuacji poszukiwać prawdy?

„Pokonany wróg” to intrygująca książka, będąca drugim tomem serii „Cruel Castaways”. To opowieść o dwóch osobach, które próbują poskładać swoje życie na nowo, każde a nich ma inne motywacje, czy oczekiwania, ale łączy ich wspólna sprawa. Dla obojga zawalił się świat, a wyjaśnianie tajemniczego wypadku, w których zginęli ich bliscy odsłania pewien mrok, z którym oboje muszą się zmierzyć. Każde reaguje inaczej, mając tak bardzo różne doświadczenia życiowe. To książka, która niesie szereg niespodzianek, ale zachęcam do rozpoczęcia tej serii od pierwszego tomu.

czwartek, 19 maja 2022

"Fighter" Paulina Świst

Tytuł: Fighter
Autor: Paulina Świst
Wydawnictwo: Akurat
Rok wydania: 2022
Liczba stron: 320

Wydawałoby się, że poszukiwanie tematów do kolejnej książki to intrygujący moment i początek czegoś nowego. Gorzej, gdy trafi się na temat, który może być niewygodny i w takiej sytuacji znalazła się Kinga Wernerowska, która pod pseudonimem pisze książki cieszące się ogromną popularnością. W materiałach, które zbierała pojawiła się firma VeroMax. W pewnym momencie zaczyna dostawać listy z pogróżkami, a gdy się nasilają jej niepokój wzrasta i wie, że nie może już ich ignorować. Są coraz bardziej mroczne i trudno przewidzieć, do czego ich autor się posunie. Wydawca postanawia zatrudnić ochroniarza i tak w życiu Kingi pojawia się Patryk „Cwibel” Cebulski. Jako szef firmy ochroniarskiej i znany zawodnik MMA zazwyczaj nie podejmuje się takich zadań osobiście, ale tym razem jego uwagę zwróciła firma VeroMax, z którą miał już pewne kontakty. Co z tego wszystkiego wyniknie?

Trochę czasu upłynęło od mojego spotkania z książkami pisarki, ale wciąż mają swoje miejsce w mojej pamięci za sprawą z jednej strony lekkości, z drugiej mocniejszych, pikantnych, ale nieprzesadzonych akcentów. Wiedziałam czego mogę oczekiwać po tej lekturze - dobrze spędzonego czasu i kolejnej ciekawej opowieści, w której nie brak ostrego języka, ale też dawki humoru.  

„Wiedza jest wszystkim, bo wszystko inne jest uzależnione od jej posiadania.”  str. 108

W tej książce cały czas coś się dzieje, niemal od pierwszych stron. Dotyczy to różnych aspektów, zarówno emocji płynących z lektury, ale także tajemnic do rozwikłania oraz zagadki kryminalnej. Wszystko razem się w odpowiednich dawkach przeplata, tworząc skomplikowany i intrygujący wzór trudny z początku do rozszyfrowania, chociaż jedno w nim jest jasne, między głównymi bohaterami aż iskrzy. Ich słowne utarczki, pikantne żarciki, niedomówienia dodają barw tej opowieści i można powiedzieć, że są jednym z elementów, bez których nie byłoby tak ciekawie. Właściwie można też powiedzieć, że to dzięki nim tak dobrze się ją poznaje i tak trudno się z nią rozstać. 

Narracja prowadzona jest dwutorowo, dzielona między głównymi bohaterami. Raz obserwujemy wydarzenia oczami Kseni, by po chwili poznać punkt widzenia Patryka. Daje to pełniejszy obraz sytuacji, pozwala dowiedzieć się o nich nieco więcej, poznać wydarzenia o których nie chcą pamiętać, które skrywają głęboko i nie chcą do nich wracać. Oboje mają swoje małe sekreciki, ale los splótł ich drogi i pokrzyżował plany.  

Pisarka potrafi wyczarować takich bohaterów, którzy są charakterni, silni, posługują się ostrym językiem, ale nie jest to rażące a wewnątrz skrywają też pewną wrażliwość. Dotyczy to w tym przypadku zarówno Kingi, jak i Patryka. To starcie dwóch silnych osobowości, dlatego czuć między nimi napięcie, miło śledzi się ich utarczki słowne, chociaż wiadomo, w którą stronę zmierzają. Nie odbiera to zupełnie przyjemności z czytania. Atmosferę zagęszcza wątek związany z firmą VeroMax i na tej płaszczyźnie także sporo się dzieje. Niemal do końca nie odkryłam o co tak naprawdę w tym wątku chodziło, okazał się bardziej rozbudowany niż z początku pomyślałam. Myślę też, że jeszcze może nas zaskoczyć. Trzeba jeszcze wspomnieć o zakończeniu, które uderza z dużą siłą i zapowiada emocjonujący ciąg dalszy.

„Fighter” to tak jak zapowiada okładka mocna i emocjonująca lektura, która skutecznie zajmuje myśli i niejednokrotnie wywołuje uśmiech. Brakowała mi tego ciętego języka i poczucia humoru, którymi przesiąknięte są książki pisarki. Akcja mknie do przodu, są też tajemnice do wyjaśnienia i przede wszystkim nie brakuje emocji, które często powodują szybsze bicie serca. Z dużą uwagą śledzi się wydarzenia i do końca kibicuje głównym bohaterom, chociaż niestety książkę czyta się bardzo szybko i w związku z tym równie szybko trzeba się z nimi rozstać.

czwartek, 16 lipca 2020

"Nocny tygrys" Yangsze Choo

Tytuł: Nocny tygrys
Autor: Yangsze Choo
Wydawnictwo: Poradnia K
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 504

W pięknym, odległym zakątku świata, a dokładniej w dolinie rzeki Kinta zaczynają krążyć mrożące krew w żyłach opowieści. Wszystko nasila się od momentu, gdy na jednej z plantacji kauczuku znalezione zostają kawałki ludzkiego ciała. To odkrycie wzbudza trwogę wśród okolicznych mieszkańców. Wygląda na to, że w okolicy grasuje tygrys, czasami widziany przez kogoś. Ludziom przypominają się opowieści przekazywane z pokolenia na pokolenie o tygrołakach, okrutnych, przebiegłych, polujących na ludzi. Podobno potrafią ubrać się w ludzką skórę. Ile jest w tym prawdy? Jakby tego było mało, los splata ścieżki pięciu osób w dosyć mroczny sposób związany z historią obciętego palca, który w tajemniczych okolicznościach do nich trafia. Czy zagadka z nim związana zostanie rozwiązana?

Trzeba przyznać, że sam opis na okładce książki intryguje oraz zapowiada oryginalną treść i to główny element, który skusił mnie do tej powieści. Pomyślałam też, że dawno nie czytałam książki w takim klimacie, co stanowiło dodatkową zachętę. Czy zawartość okazała się intrygująca?

„Ta kraina z mieszaniną Malajczyków, Chińczyków i Hindusów jest pełna duchów: to świat niczym z drugiej strony lustra, rządzi się dziwnymi prawidłami.” str. 80

Klimat w tej opowieści jest niemal od pierwszych stron, gęstnieje w trakcie czytania, potęguje napięcie, ale równocześnie wzbudza zaciekawienie. To nie jedyny walor tej książki, ale akurat ten element dodaje jej barw, wkrada się do myśli czytelnika i pozostawia w nich zamęt. Trudno wszystkie wydarzenia połączyć w jedną całość, tak jak przy układaniu skomplikowanych puzzli, gdy z początku wydaje się, że dany fragment pasuje, ale przy dokładniejszym spojrzeniu, coś w nim jednak się nie zgadza. W przypadku tej książki tak właśnie jest, nieprzewidywalnie i tajemniczo a czytelnik brnie do przodu z dużym zaangażowaniem, próbując rozwikłać, o co w tym wszystkim chodzi.

Głównych bohaterów jest pięcioro, niczym pięć cnót konfucjańskich, chociaż nie wszystkich poznajemy od razu.  Z pozoru to grupa przypadkowych osób, o różnych pozycjach społecznych, odmiennych cechach charakteru, problemach, pragnieniach. Niespodziewanie ich drogi się przecinają, chociaż czasem w zaskakujących okolicznościach. Między jawą a snem nić jest bardzo cienka, czasem obie płaszczyzny się przenikają i trudno się w nich odnaleźć, a pięcioro bohaterów zaczyna mieć dziwne, niepokojące sny. Trudno wskazać, która z tych postaci najmocniej zaznacza się w opowieści, chociaż na mnie największe wrażenie zrobiła odważna i twardo stąpająca po ziemi Ji Lin, zagubiony, chociaż też zdeterminowany Ren oraz zagadkowy William Acton. Oczywiście postaci jest znacznie więcej i jak się okazuje, każda z nich ma swoje miejsce w tej historii.

„Wyobraziłam sobie, że nasza piątka tworzy razem pewien wzór. Całość, której elementy pasują do siebie tak naturalnie jak palce jednej ręki. Im bardziej błądziliśmy, tym bardziej zakłócaliśmy równowagę naszych światów. Stawaliśmy się mniej podobni do ludzkiej dłoni, a bardziej do szponów bestii.” str. 343

W książce akcja mknie do przodu. Z jednej strony odnalezione zwłoki, z drugiej historia odciętego palca. Wydarzenia się przeplatają i w miarę odkrywania kolejnych kart ukazuje się prawdziwy obraz sytuacji, zaskakujący i klimatyczny, osnuty magią. Poza tymi wątkami pojawia się też sporo innych związanych z poszczególnymi postaciami. Miłość, przyjaźń, trudne relacje rodzinne, realia życia w czasach, w których rozgrywa się akcja, legendy, stare wierzenia. Duże znaczenie ma też tło społeczno obyczajowe, poznanie odmiennej kultury oraz podróż do 1931 roku.

„Nocny tygrys” to książka, która mocno oddziałuje na wyobraźnię, stopniowo i zdradliwie osacza klimatem, legendami, tajemnicami i rozlewającym się coraz bardziej mrokiem. Intryguje i przyciąga, wzbudza emocje a także dostarcza wielu wrażeń. Duże znaczenie mają też charakterystyczni bohaterowie, którzy zostają wciągnięci w coś, czego zupełnie się nie spodziewali. Ich życie, wybory, sny – wszystko się razem miesza, dając czytelnikowi kawał dobrej literatury.

poniedziałek, 2 lipca 2018

"Powiedz, że jesteś moja" Elisabeth Norebäck

Tytuł: Powiedz, że jesteś moja
Autor: Elisabeth Norebäck
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 512

Jednym z najgorszych i najbardziej bolesnych wspomnień Stelli jest dzień, w którym zaginęła jej mała córeczka Alice. Zostawiła ją tylko na moment, była blisko, a gdy wróciła runął jej cały świat. Po tym wydarzeniu trudno jej było się pozbierać i stanąć na nogi mimo wsparcia bliskich. Kolejne lata nie ukoiły jej bólu, ale małymi krokami starała się iść do przodu i żyć dalej, chociaż bagaż doświadczeń bardzo jej ciążył. Została psychoterapeutką, założyła rodzinę, urodziła syna. Przeszłość nie daje jednak tak łatwo o sobie zapomnieć, czai się w ukryciu i czeka na moment, by o sobie przypomnieć. Gdy po dwudziestu latach w progu jej gabinetu staje Isabelle, wszystko wraca ze zdwojoną siłą. Stella wierzy, że to jej zaginiona córka. Czy jest to możliwe? Czy postradała zmysły?

Wielokrotnie już wspominałam, że chętnie sięgam po debiuty literackie. Są pełne niespodzianek, bardziej lub mniej pozytywnych. Książka, o której Wam teraz opowiem to w pełnym tego słowa znaczeniu udana powieść. Czytając ją odnosi się wrażenie, jakby nie był to dopiero początek literackiej drogi pisarki. Co sprawia, że tak się ją odbiera?

„Śmieją się. Ja też się śmieję. Ale jakaś część mnie siedzi w przezroczystej szklanej klatce i wygląda na zewnątrz. Wiem, że jestem dwiema różnymi osobami. Jedna to ta, którą widzą wszyscy. Prawdziwą, autentyczną, widzę tylko ja, a różnica między jedną a drugą jest przepastna.” str. 11

Są takie książki, których początek jest trudny i ciężko się przez niego przebić. Są też takie, które przyciągają uwagę od pierwszych stron i ta zdecydowanie do nich należy. Początek intryguje, pochłania i sprawia, że momentalnie czyta się kolejne rozdziały i tak aż do samego końca. Napięcie wzrasta, atmosfera się zagęszcza, wszystkie elementy stopniowo składają się w spójną całość. Zaletą są także wplatane wątki poboczne, które czasem naprowadzają na mylne tropy, zwodzą, dodają barw. Świat nie jest czarno biały, a raczej pełen ludzkich historii o różnych odcieniach.

„Każdy się boi. Każdy. Ale uśmiechamy się, udajemy, kłamiemy twarzą, żeby to, co ukryte, nie wyszło na wierzch.” str. 54

Narracja prowadzona jest przez trzy kobiety, których los w przewrotny sposób został spleciony. To pozwala poznać je lepiej. Patrząc ich oczami można też zobaczyć, jak bardzo ten sam obraz może być zniekształcony w zależności od tego, kto na niego spogląda. W pewnym momencie trudno ocenić, co jest prawdą, a co fałszem. Wszystko się miesza i chociaż z początku trudno odnaleźć w tym sens, to stopniowo obraz się wyostrza. Rozpada się otoczka, pod którą ukryta była prawda.

Z książki płynie wiele emocji. Fabuła jest wręcz z nich utkana. Trudno sobie wyobrazić sytuację Stelli, a także szok, jaki musiała przeżyć po tylu latach. Nasuwa się jednak pytanie, czy to możliwe, że Isabelle jest jej córką, czy to tylko wytwór jej wyobraźni. Wiadomo, że traumatyczne wspomnienia potrafią zatruć życie i nie pozwolić iść do przodu, przytłoczyć nawet po wielu latach. Trudno też uwierzyć w siebie, gdy wszyscy wokół wyrażają zwątpienie. Stella walczy i próbuje wyjaśnić sytuację, ale czuje też, że nie jest z nią dobrze, że bliska jest załamania. Czy to tylko jej wyobraźnia? Czy ma prawo mieszać tak w głowie Isabelle, skoro nie ma pewności?

„Zaufaj mi. Uwierz. Powiedz, że jesteś moja.” str. 308

Pisarka dobrze przedstawiła bohaterów. Bez większego problemu odbiera się ich uczucia. Są pełni życia, wyraziści. Zasługą tego częściowo jest też pierwszoosobowa narracja. Prym w opowieści wiodą trzy kobiety: Stella, Isabelle i Kerstin.  Każda jest inna, chociaż los splata ich ścieżki Każda też w swoim życiu kogoś utraciła i w inny sposób radzi sobie z bólem, zwątpieniem, czy złością i poczuciem niesprawiedliwości. Słabość można przekuć w siłę, lecz linia między dobrem i złem jest cienka i krucha, tak jak i ludzka psychika.

„Powiedz, że jesteś moja” to powieść, która mocno oddziałuje na wyobraźnię, rozsiewa niepokój, osacza gęstniejącą atmosferą. Trudno oderwać się od czytania. Styl jest lekki, a język obrazowy, co w połączeniu z narracją prowadzoną naprzemiennie przez trzy główne bohaterki uwypukla wydarzenia i dodaje im realizmu. Książka daje do myślenia i ukazuje jak niewiele trzeba, by utracić wszystko, jak krucha jest ludzka psychika oraz jak szybko może zakiełkować w niej mrok. Stawia też spore oczekiwania względem kolejnych książek pisarki.